19/08/2026
Lekarze i placówki medyczne nie mogą automatycznie zakładać, że za wyciek danych po cyberataku na system MyDr odpowiada wyłącznie dostawca oprogramowania.
Jeżeli administrator powierzył dane pacjentów zewnętrznej firmie, powinien wcześniej ocenić, czy zapewnia ona odpowiednie zabezpieczenia - tu kluczowa jest analiza ryzyka.
MyDr był tylko jednym z ogniw znacznie szerszego łańcucha przetwarzania danych pacjentów.
Lekarze oraz placówki medyczne powierzali dane MyDr, ale w tym procesie uczestniczyli także dalsi dostawcy technologiczni — m.in. usług chmurowych, komunikacyjnych i informatycznych, również poza EOG.
Z perspektywy RODO kluczowe pytanie brzmi: czy administrator zidentyfikował cały łańcuch dalszego przetwarzania i objął go realną analizą ryzyka?
Sam wybór MyDr jako procesora nie zamykał oceny ryzyka — powinna ona obejmować także dalsze przetwarzanie danych, tj. dalszych procesorów, transfery danych, zabezpieczenia infrastruktury oraz skutki potencjalnego naruszenia.
Brak udokumentowanej analizy ryzyka może znacząco utrudnić wykazanie, że administrator prawidłowo wywiązał się ze swoich obowiązków wynikających z RODO.
Po incydencie pytanie nie dotyczy już wyłącznie źródła naruszenia, lecz także tego, czy administrator potrafi wykazać, że wcześniej właściwie rozpoznał i ocenił ryzyka wynikające z całego łańcucha przetwarzania danych pacjentów.
https://hassa-kancelaria.pl/wyciek-danych-z-mydr/
🎤 – Jeśli umowa nie zakładała wystarczających zabezpieczeń, a lekarz nie zgłosił uwag, to wziął ryzyko na siebie – mówi Rynkowi Zdrowia prawnik i menedżer Mariusz Busiło.
Czytaj więcej: https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Lekarz-moze-odpowiadac-za-wyciek-danych-Wiele-zalezy-od-umowy-z-MyDr,287797,1.html