05/05/2026
Sharenting – gdzie kończy się rodzicielska duma, a zaczyna prawo dziecka?
Publikowanie zdjęć dzieci w internecie stało się dziś czymś zupełnie naturalnym. Rodzice chętnie dzielą się ważnymi momentami z życia swoich dzieci – pierwszym uśmiechem, sukcesami czy codziennością. Warto jednak pamiętać, że każde takie zdjęcie to nie tylko wspomnienie, ale też trwały ślad w sieci.
Dziecko – tak jak dorosły – ma prawo do prywatności, godności i ochrony swojego wizerunku. Choć to rodzice podejmują decyzje w jego imieniu, ich działania nie są nieograniczone. Granicą zawsze pozostaje dobro dziecka.
👉 Problem pojawia się wtedy, gdy publikacje są:
publiczne i dostępne dla szerokiego grona odbiorców
regularne i bardzo szczegółowe
ośmieszające lub zbyt intymne
wykorzystywane np. do celów zarobkowych
W takich sytuacjach sharenting może prowadzić do naruszenia dóbr osobistych dziecka.
Co mówi prawo?
Jeżeli publikacje naruszają prywatność lub wizerunek dziecka, możliwe jest wystąpienie z powództwem o ochronę dóbr osobistych. Można domagać się m.in.:
usunięcia zdjęć z internetu
zakazu ich dalszego publikowania
a nawet zadośćuczynienia
Dodatkowo, gdy problem dotyczy działań jednego z rodziców, możliwa jest interwencja sądu rodzinnego. Na podstawie art. 109 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego sąd może np.:
zobowiązać do usunięcia publikacji
ograniczyć możliwość publikowania wizerunku dziecka
określić zasady korzystania ze zdjęć dziecka w sieci
💬 Warto też pamiętać: im starsze dziecko, tym większe znaczenie ma jego zdanie. Pomijanie jego sprzeciwu może prowadzić nie tylko do konfliktów, ale i problemów prawnych.
Na koniec – prosta zasada:
Zanim opublikujesz zdjęcie dziecka, zastanów się, czy ono samo za kilka lat będzie się z nim czuło komfortowo.
Bo sharenting to nie tylko dzielenie się chwilą – to także odpowiedzialność za przyszłość dziecka.