04/02/2024
DLACZEGO JEST WAŻNE ABY WIEDZIEĆ KIM SIĘ JEST?
Nie chodzi tu wcale o rozważania egzystencjalne. Jeżeli okaże się, że nasza działalność w zakresie obrotu końmi spełnia kryteria działalności profesjonalnej, to oznacza, że zaliczyć się musimy do przedsiębiorców zajmujących się sprzedażą koni. Tytuł zaszczytny, ale obarcza nas wieloma “ryzykami” przy sprzedaży koni. Te ryzyka wynikają z przepisów ustawy o prawach konsumenta.
Profesjonalny sprzedawca odpowiada wobec kupującego, który zalicza się do grona konsumentów za zgodność towaru z umową, a okres tej odpowiedzialności nie trwa przez określony czas (2 lata od daty sprzedaży obowiązują tylko w obrocie nieprofesjonalnym, regulowanym przepisami Kodeksu Cywilnego). Zgodnie z art. 43c ust. 1 ustawy o prawach konsumenta - przedsiębiorca ponosi odpowiedzialność za brak zgodności towaru z umową istniejący w chwili jego dostarczenia i ujawniony w ciągu dwóch lat od tej chwili, chyba że termin przydatności towaru do użycia, określony przez przedsiębiorcę jest dłuższy. Wszyscy chyba się zgodzimy, że konia używamy dłużej niż dwa lata. Jak określić termin przydatności konia do użytku? Oto jest pytanie! Jeżeli macie jakieś pomysły – chętnie je poczytam w komentarzach. Może wspólnie uda się znaleźć jakiś zgrabny zapis do umowy :).
Według przepisów – towar jest zgodny z umową, jeżeli ma wszystkie właściwości przedstawione w umowie, w szczególności odpowiada umownemu opisowi, rodzajowi, ilości, jakości, kompletności i funkcjonalności towaru.
W umowie należy wpisać, do jakiego celu kupujący kupuje konia. Koń musi nadawać się do użytku wskazanego przez kupującego. Dlatego cel zakupu konia powinien być zweryfikowany przez profesjonalnego sprzedawcę. Kupujący nie musi dużo wiedzieć na temat koni i jazdy konnej. Może łyknął końskiego bakcyla oglądając zawody jeździeckie. Spodobało mu się to, jak ładnie zawodnicy sobie galopują po parkurze i bez większego wysiłku pokonują kolejne przeszkody albo w gustownych fraczkach prezentują w płotkach piękne figury. Siedzą w siodłach a konie magicznym sposobem robią wszystko, co trzeba. Przecież to takie proste. Tylko konia brakuje takiemu miłośnikowi koni.
Moim zdaniem warto w umowie szczegółowo przedstawić poziom wyszkolenia konia oraz – w razie potrzeby – wskazać, jak zaawansowany powinien być jeździec, który będzie użytkował konia. Często dobre konie sportowe są ambitne i mają niezłe „charakterki”, więc słaby jeździec na takim rumaku daleko nie ujedzie. Koń to nie rower. Człowiek i koń to dwie żywe istoty, między którymi musi być nić porozumienia i „chemia”.
I takie oto trudne zagadnienia niemal astralne trzeba ubrać w umowne suche sformułowania, zrozumiałe dla sędziego sądowego w większości przypadków „niekoniarza”, który będzie rozstrzygał naszą sprawę, kiedy pojawi się spór między sprzedawcą profesjonalnym a konsumentem o to, że koń się zepsuł.