21/08/2026
Czy nazwa produktu może sama w sobie stać się przedmiotem sporu o greenwashing?
Anna Żmidzińska w swoim najnowszym artykule przygląda się sprawie „ekogroszku” - określenia, które przez lata funkcjonowało zarówno na rynku, jak i w przepisach, a później znalazło się w centrum sporu dotyczącego komunikacji środowiskowej.
Jak pisze Anna:
„W sporze istotne było nie to, jaką przedsiębiorca miał intencję, ale to, jak komunikat mógł zostać odebrany przez konsumenta.”
Sprawa zakończyła się ugodą, ale pozostawia po sobie bardzo aktualne pytanie: czy nazwa produktu jest tylko nazwą, czy jednocześnie składa konsumentowi obietnicę dotyczącą środowiska?
To szczególnie ważne w kontekście przepisów EmpCo, które obejmują nie tylko klasyczne reklamy, ale również nazwy produktów, marek, symbole, grafiki czy inne elementy komunikacji mogące sugerować korzyść środowiskową.
W artykule Anna pokazuje sprawę z perspektywy procesowej: od zakwestionowania komunikacji, przez działania przed UOKiK, aż po postępowanie sądowe i ugodę.
To pierwszy tekst z serii „Greenwashing na sali sądowej”, w której Anna będzie przyglądać się sprawom z Polski i innych państw UE, gdzie ekologiczne deklaracje przestały być wyłącznie elementem marketingu, a stały się przedmiotem prawnego sporu.
Pełny artykuł: https://tiny.pl/dcr6x3_d3