03/03/2026
PRALKA SAMA PIERZE, A ZUPA SAMA SIĘ GOTUJE. DLACZEGO TRAKTOWANIE ŻONY JAK TANIEJ GOSPOSI SKOŃCZY SIĘ TWOIM PŁACZEM W SĄDZIE.
Opublikowałem ostatnio tekst o kosztach modelu "żona w domu, mąż zarabia". W komentarzach wylało się morze męskich łez, żalu na "antymęskie sądy" i matematyki na poziomie szkoły podstawowej.
Panowie masowo zaczęli wyceniać pracę swoich partnerek: Przecież pralka sama pierze, rosół gotuje się sam i to zajmuje 15 minut dziennie, jej praca jest warta najwyżej 25 złotych za godzinę! Przecież żyła w luksusie za MOJE pieniądze!
Zdejmijmy z tego ego i spójrzmy prawdzie w oczy z perspektywy sali sądowej i twardego prawa.
Rozbierzmy Waszą logikę na czynniki pierwsze.
ILUZJA GOSPOSI ZA 25 ZŁOTYCH
Jeśli naprawdę uważasz, że prowadzenie domu i wychowanie dzieci to praca warta stawkę minimalną, to dlaczego przez te wszystkie lata nie zatrudniłeś pani z agencji, tylko wolałeś, żeby robiła to matka Twoich dzieci?
Odpowiedź jest prosta: bo gosposi płacisz za przetarcie kurzu i wyjście o 16:00. Gosposia nie wstaje o 3 w nocy do rzygającego dwulatka, żebyś Ty mógł rano iść wyspany na ważne spotkanie z zarządem. Gosposia nie rezygnuje ze swojego rozwoju, żeby wozić Twoje dzieci na logopedię i angielski, podczas gdy Ty robisz nadgodziny i budujesz SWOJE CV.
Wyceniając to na 25 złotych, pokazujesz sędziemu tylko jedno: że całkowicie odkleiłeś się od rzeczywistości i traktowałeś partnerkę jak tani outsourcing własnych obowiązków.
MAŁŻEŃSTWO TO SPÓŁKA, A NIE ABONAMENT NA USŁUGI
Wielu z Was pisze z oburzeniem: Przecież ona żyła za MOJE pieniądze!
Błąd. Zgodnie z polskim prawem (Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy), w momencie wypowiedzenia sakramentalnego TAK, jeśli nie podpisaliście intercyzy, kończą się TWOJE pieniądze. Zaczynają się WASZE pieniądze.
Sąd traktuje małżeństwo jak spółkę. Ty wniosłeś do niej kapitał finansowy, ona wniosła kapitał operacyjny (czas, zdrowie, dostępność 24/7).
Zyski z tej spółki – Twoja rosnąca pozycja zawodowa i zgromadzony majątek – są WSPÓLNE. Kiedy zamykasz firmę, nie możesz powiedzieć wspólnikowi: Zabieram cały majątek, bo to ja siedziałem w biurze, a ty tylko jeździłeś na magazyn.
ALIMENTY TO NIE KARA. TO BIZNESOWA ODPRAWA
Krzyczycie, że chcecie równego traktowania. Prawo właśnie Was równo traktuje.
Wyrównanie stopy życiowej po rozwodzie to nie jest haracz. To zapłata za to, że to ona poniosła rynkowe koszty Waszego wygodnego układu. Wyleciała z rynku pracy, nie ma aktualnej wiedzy, nie ma doświadczenia, bo przez 10 lat ubezpieczała Twoje tyły.
W biznesie, zwalniając kluczowego dyrektora po latach pracy, dajesz mu potężną odprawę, żeby mógł stanąć na nogi. Na sali rodzinnej ta odprawa nazywa się po prostu alimentami na byłego małżonka.
WNIOSEK?
Możecie się na to zżymać. Możecie wyzywać prawo od lewackiego i antymęskiego. Ale system prawny ma w nosie Wasze urażone ego.
Chcesz mieć niezależną finansowo partnerkę po rozwodzie, od której gładko się odetniesz? To wspieraj jej karierę w trakcie małżeństwa. Podziel się opieką nad dziećmi 50 na 50. Weź połowę L4 na chorego syna.
Ale jeśli wybierasz luksus posiadania osobistej asystentki życiowej, bo tak jest Ci wygodniej robić karierę – to przestań płakać, kiedy przychodzi do zapłacenia rachunku przy wyjściu.
A Ty? Uważasz, że małżeństwo to spółka równych udziałów, czy układ pracodawca-pracownik? 👇