24/04/2026
Dziś na Uniwersytecie Warszawskim wystąpiłam jako prelegent podczas XIII Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej Prawa Sportowego „Prawo. Sport. Finanse 2026”.
Rozmawialiśmy o tzw. produktach z pogranicza regulacji. Czyli o czymś, co w praktyce wraca bardzo często, a wciąż bywa niedoceniane.
Najprościej: to produkty, które są legalne, dostępne dla każdego, często postrzegane jako „zdrowotne”, a w sporcie mogą prowadzić do naruszenia przepisów antydopingowych. Suplementy, preparaty „na energię”, leki na przeziębienie czy sen. Problem nie polega tylko na ich składzie, ale też na zanieczyszczeniach i tym, że zawodnik często nie rozpoznaje ryzyka.
I tu pada zawsze to jedno zdanie, które warto powtarzać: to, że coś jest legalne, nie znaczy, że jest bezpieczne antydopingowo.
Z perspektywy panelowej to nie są rzadkie sprawy. Wręcz przeciwnie. I bardzo rzadko zaczynają się od intencji oszustwa. Znacznie częściej od „normalnych” decyzji: suplement z internetu, lek z apteki, coś polecone przez trenera, coś „na regenerację”.
A potem wchodzimy w rzeczywistość strict liability. Nie badamy, czy ktoś chciał oszukiwać, tylko czy substancja znalazła się w organizmie. Kluczowe pytanie brzmi zawsze: skąd ona się wzięła. I to już trzeba udowodnić, nie opowiedzieć.
Dlatego należytą staranność trzeba nie tylko mieć, ale też umieć ją wykazać.
I może najważniejsze na koniec: dziś doping bardzo często nie zaczyna się od decyzji o oszustwie. Zaczyna się od decyzji o sięgnięciu po coś, co wydaje się bezpieczne.
Today I spoke at the 13th National Sports Law Conference “Law. Sport. Finance 2026” at the University of Warsaw.
We focused on so-called borderline products. These are items that are perfectly legal and widely available, yet can still trigger anti-doping violations. Supplements, performance products, everyday medication. The issue is not just what’s on the label, but also contamination and lack of awareness.
One point is always worth repeating. Legal does not mean anti-doping safe.
From a panel perspective, these are not rare cases. They also rarely start with an intent to cheat. Much more often, they start with ordinary decisions.
Then strict liability applies. It is not about intent, but about the presence of a prohibited substance. The key question is always the same. Where did it come from and can you prove it?
Because due diligence is not enough. It has to be demonstrated.
And maybe the most important takeaway. Today, doping often does not begin with a decision to cheat, but with a decision to take something that seems harmless.
Polska Agencja Antydopingowa
Wydział Zarządzania Politechniki Wrocławskiej
AZS Akademicki Związek Sportowy
Politechnika Wrocławska
FISU
ISF (International School Sport Federation)
Adwokat Renata Kopczyk
Łukasz Klimczyk
Karolina Tetłak
Michał Leciak