26/08/2022
Współczesne Siłaczki💔
Mam sprawę Kobiety, która po rozstaniu z mężem, samodzielnie wychowuje dwójkę dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Każdego dnia nie dość że pracuje zawodowo, wozi dzieci ze szkoły/do szkoły, odrabia z nimi lekcje, syna wozi na terapie, dzieci na zajęcia dodatkowe. Ojciec walczy w sądzie o to, by zajmować się dziećmi od soboty do niedzieli co drugi weekend, ona o to, by uczestniczył w ich życiu codziennym (popołudniami) i brał je do siebie co drugi weekend od piątku ze szkoły do poniedziałku zawożąc do szkoły. Ona wykończona, bez czasu dla siebie, on bryluje towarzysko, spełnia się zawodowo i w nowym związku, nie wykonując żadnych codziennych zobowiązań wobec dzieci. Jej biznes siada, bo w końcu doba ma tylko 24 godziny a jeszcze jest pranie, sprzątanie, zakupy, obiady dla dzieci i stanie w korkach...
I oto najlepsze teksty z dwóch ostatnich rozpraw jakie usłyszałam. Na pytanie Sądu dlaczego tata nie może zajmować się dziećmi w tygodniu, Pan tata odpowiada „bo pracuję i nie mam kiedy”. Następnie pani pełnomocnik pana taty podnosi, ze Pan tata „nie może POMÓC kobiecie przy obowiązkach szkolnych, bo ma pracę”. A gdy Kobieta po przejściach i depresji pojechała na weekend na kobiecy warsztat uzdrawiający duszę i ciało to już drugi rok z rzędu na każdej rozprawie słyszy w formie zarzutu, że ojciec zajmował się dziećmi, gdy ta wyjechała do … SPA. Najlepsze zostawiam na koniec. Gdy Kobieta oświadczyła, że wyjedzie na tydzień w związku z drugą pracą dodatkową, której się podjęła by móc się utrzymać z dziećmi, Tata w obliczu sądu, oburzony tygodniową nieobecnością Kobiety, wyraził zaniepokojenie z kim Kobieta zamierza zostawić jego dzieci, bo przecież jest sama…
W imieniu tysięcy anonimowych Współczesnych Siłaczek, mam ochotę żądać ustawy, która będzie regulować wynagrodzenie za darmową pracę jednego z rodziców na rzecz drugiego z nich, jeśli nie wykonuje swoich obowiązków (czyt. nie pomaga jak twierdzi były partner Kobiety) –za nie wyceniane przy alimentach na dzieci prace związane z gotowaniem obiadów, odrabianiem lekcji, wożeniem na zajęcia, prasowaniem, praniem i wszystkimi obowiązkami, które jeden rodzic robi sam bez udziału drugiego, a które w końcu po 50% spoczywają na obojgu rodzicach. Bez tego chyba festiwal żenady pod tytułem „POMAGAM” bo wykonuję 1% prac przy dzieciach, będzie trwał w najlepsze… co o tym sądzicie? Dajcie głos i udostępnijcie może dotrze dalej!
PS> Chcę wierzyć, że są również Współcześni Siłacze, tylko po prostu nie trafili nigdy do mnie