Niedokońca sama.

Wskazówki dojazdu Kontakt: firmę

Niedokońca sama. Kobieta blog

TAŃCZ ZE MNĄ.O miłości, partnerstwie i sztuce prowadzenia przez życieTaniec dwojga ludzi jest czymś więcej niż układem k...
27/09/2026

TAŃCZ ZE MNĄ.
O miłości, partnerstwie i sztuce prowadzenia przez życie
Taniec dwojga ludzi jest czymś więcej niż układem kroków.
To rozmowa bez słów.
Jedno ciało daje impuls, drugie odpowiada. Jedno prowadzi, drugie podąża, ale oboje pozostają odpowiedzialni za wspólny ruch. W tańcu partnerskim prowadzenie nie polega na ciągnięciu drugiej osoby za sobą. Polega na jasnym sygnale, uważności i pozostawieniu przestrzeni na odpowiedź partnera.
I właśnie dlatego taniec potrafi być piękną metaforą dojrzałego związku.
Tańcz ze mną.
Nie po to, żebyś mnie sobie podporządkował.
Nie po to, żebym ja podporządkowała sobie Ciebie.
Tylko po to, żebyśmy zobaczyli, czy potrafimy stworzyć jeden rytm, pozostając jednocześnie dwiema wolnymi osobami.
Dojrzały mężczyzna może prowadzić.
Ale prowadzenie nie oznacza dominacji.
To odpowiedzialność za kierunek, za bezpieczeństwo, za własne decyzje i za to, żeby druga osoba wiedziała, dokąd zmierzacie.
A dojrzała kobieta może pozwolić się prowadzić.
Ale podążanie nie oznacza utraty siebie.
Ona nadal czuje własne ciało, własne granice i własny rytm. Jeśli coś jest nie tak, może zatrzymać krok. Może powiedzieć: „nie tędy”.
I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe partnerstwo.
Bo zdrowy związek nie wygląda tak:
„Ja decyduję, a Ty wykonujesz.”
Ani tak:
„Ty decydujesz, a ja będę walczyć o władzę.”
Dojrzałość mówi:
„Prowadźmy się nawzajem tam, gdzie oboje chcemy być.”
Czasami prowadzisz Ty.
Czasami prowadzę ja.
Czasami jedno z nas potrzebuje oprzeć się na drugim.
A czasami trzeba po prostu zatrzymać muzykę i porozmawiać.
Bo w prawdziwym związku również zdarzają się pomyłki.
Krok może być za szybki.
Można się potknąć.
Można źle odczytać sygnał.
Ale dojrzały partner nie karze za pomyłkę.
Zatrzymuje się. Patrzy. Słucha. I próbuje jeszcze raz.
To jest różnica między kontrolowaniem człowieka a prowadzeniem relacji.
Dlatego powiedziałabym:
Nie patrz tylko na to, jak mężczyzna trzyma Cię w tańcu.
Popatrz, czy przy nim możesz być sobą.
Czy potrafi prowadzić bez poniżania?
Czy potrafi być stanowczy bez przemocy?
Czy potrafi podejmować decyzje bez odbierania Ci głosu?
Czy kiedy się potkniesz, podaje Ci rękę?
Czy kiedy Ty masz rację, potrafi to przyznać?
I dokładnie tak samo kobieta.
Czy potrafi zaufać bez ślepego podporządkowania?
Czy potrafi powiedzieć „tak”, ale również spokojnie powiedzieć „nie”?
Czy potrafi przyjąć prowadzenie, nie rezygnując z własnej wartości?
Bo najpiękniejszy taniec nie jest wtedy, kiedy jedna osoba wygrywa.
Najpiękniejszy jest wtedy, kiedy oboje czują muzykę.
I może właśnie dlatego warto czasami zamiast pytać:
„Kto tu rządzi?”
zapytać:
„Potrafimy tańczyć razem”
Bo życie też jest tańcem.
I jeśli masz spotkać człowieka na całe życie, dobrze byłoby znaleźć kogoś, z kim można tańczyć nie tylko wtedy, kiedy gra piękna muzyka.
Ale również wtedy, kiedy muzyka nagle cichnie.
Tańcz ze mną.
Nie prowadź mnie przez życie.
Idźmy przez nie razem. ❤️
Dorota Nowak

PORTKażdy etap zawodowy jest doświadczeniem, które buduje kolejne możliwości. Moim podsumowaniem dotychczasowej wiedzy, ...
01/09/2026

PORT

Każdy etap zawodowy jest doświadczeniem, które buduje kolejne możliwości. Moim podsumowaniem dotychczasowej wiedzy, doświadczenia, kompetencji oraz kierunku, w którym rozwijam się dalej.
Kolejny etap zawodowy oznacza dla mnie świadome wykorzystanie tego, czego nauczyło mnie życie i praca, oraz przekucie tego doświadczenia w nowe kompetencje i nowe działania.
Nie zaczynam od początku. Zaczynam z doświadczeniem.
Kolejny etap zawodowy to dla mnie połączenie wiedzy praktycznej, edukacji, pracy z człowiekiem, rozwoju osobistego oraz umiejętności organizacyjnych. To również gotowość do podejmowania nowych wyzwań, uczenia się i tworzenia projektów odpowiadających na realne potrzeby ludzi.
Moim celem jest rozwój zawodowy oparty na odpowiedzialności, samodzielności, skuteczności i ciągłym doskonaleniu. Pokazuje nie tylko to, co częściowo potrafię, ale przede wszystkim dokąd zmierzam i jakie wartości chcę wnosić do swojej dalszej pracy zawodowej.
Kolejny etap zaczyna się tutaj.
Doświadczenie. Wiedza. Rozwój. Działanie.
Dorota Nowak.

💎 APARTAMENT PREMIUM – ZŁOTE APARTAMENTY, BIELSKO-BIAŁAMoja osobista rekomendacjaZ pełnym przekonaniem serdecznie poleca...
28/08/2026

💎 APARTAMENT PREMIUM – ZŁOTE APARTAMENTY, BIELSKO-BIAŁA

Moja osobista rekomendacja

Z pełnym przekonaniem serdecznie polecam ten apartament. To nieruchomość dla osób, które cenią sobie jakość, komfort, estetykę i klasę premium.

Apartament o powierzchni 50 m² został urządzony w sposób spójny, elegancki i ponadczasowy. To przestrzeń, która nie potrzebuje przesady – jej jakość broni się sama.

✨ Największe atuty:

- 50 m² funkcjonalnej przestrzeni,
- elegancki salon z otwartą kuchnią,
- komfortowa sypialnia,
- nowoczesna łazienka,
- klimatyzacja,
- duży balkon z widokiem na góry,
- komórka lokatorska ok. 8 m²,
- miejsce postojowe,
- prestiżowe osiedle Złote Apartamenty,
- lokalizacja w rejonie Sarniego Stoku.

To propozycja dla osoby, która nie szuka po prostu mieszkania.

To propozycja dla osób, kto chce mieć swoją przestrzeń, swój standard i swój spokój-miejsce mocy.

💎 NIERUCHOMOŚĆ Z CHARAKTEREM

Jasne zabudowy, drewniane elementy, ciepła kolorystyka i starannie dobrane detale tworzą wnętrze, które jest jednocześnie luksusowe i przytulne.

A największą ozdobą pozostaje to, czego nie da się urządzić ani dokupić:

PANORAMA GÓR ZA OKNEM.

Cena apartamentu: 680 000 zł –
Dodatkowo płatne miejsce postojowe oraz komórka lokatorska – do negocjacji

📞 519 178 176

Polecam osobiście. Warto zobaczyć ten apartament na żywo – niektóre nieruchomości po prostu trzeba poczuć. 💎

Arogancja, która wsparła moje życie zawodowe.Arogancja? Być może. Ale taka, która w moim przypadku nie była pychą — była...
26/08/2026

Arogancja, która wsparła moje życie zawodowe.

Arogancja? Być może. Ale taka, która w moim przypadku nie była pychą — była pewnością siebie, niezależnością i świadomością własnej wartości.

To właśnie ta cecha bardzo mocno wsparła moje życie zawodowe. Prywatne życie również po części na niej skorzystało, ale zawodowo odegrała szczególną rolę. Nauczyła mnie, żeby nie czekać, aż ktoś poda mi rękę, wskaże drogę albo powie, co mam robić.

Bo czasami najlepszym nauczycielem jest samo życie.

A czasami można powiedzieć jeszcze mocniej: moim nauczycielem jest sam Pan Bóg.

To On pokazywał mi ludzi, sytuacje, porażki, sukcesy i konsekwencje moich decyzji. Każda lekcja czegoś mnie nauczyła. Nie wszystkie były przyjemne, ale wszystkie były potrzebne.

I rzeczywiście — życie niejednokrotnie „kłaniało mi się w pas”. Tylko że ja nigdy nie chciałam, żeby ktoś robił to za mnie. Nie potrzebuję podziwu, ukłonów ani specjalnego traktowania.

Ja sobie sama dobrze robię.

Potrafię sama o siebie zadbać, sama podjąć decyzję, sama wyciągnąć wnioski i sama ponieść konsekwencje własnych wyborów. Nie potrzebuję człowieka, który będzie mnie utwierdzał w przekonaniu, że jestem wartościowa. Swoją wartość znam.

I może właśnie dlatego nie boję się mówić wprost.

Nie jestem człowiekiem, który czeka na pozwolenie, żeby być sobą. Nie potrzebuję akceptacji tłumu. Nie potrzebuję poklasku. Nie potrzebuję również kogoś, kto będzie mnie „uszczęśliwiał”, kiedy sama potrafię stworzyć sobie dobre życie.

Zadowalam się sama.
Własną pracą. Własnym rozwojem. Własnymi decyzjami. Własnym spokojem.

To nie oznacza, że nie potrzebuję ludzi. Oznacza tylko, że nie jestem od nich uzależniona.

I właśnie tutaj kończy się arogancka pewność siebie, a zaczyna dojrzała niezależność.

Bo prawdziwa siła nie polega na tym, żeby patrzeć na innych z góry.

Prawdziwa siła polega na tym, żeby nie musieć patrzeć na nikogo z dołu.

Dlatego jeśli ktoś nazwie moją postawę arogancją — być może ma trochę racji.

Ale ja wiem, jak ta „arogancja” mnie zbudowała.

I wiem jedno:

Nie czekam, aż życie zrobi coś dla mnie.
Ja robię coś zanim życie zdecyduje za mnie.
Dorota Nowak

AKTA POSTĘPOWANIA CYWILNEGO A OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH – JAWNOŚĆ NIE OZNACZA DOWOLNOŚCIStanowisko w przedmiocie dostępu ...
25/08/2026

AKTA POSTĘPOWANIA CYWILNEGO A OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH – JAWNOŚĆ NIE OZNACZA DOWOLNOŚCI

Stanowisko w przedmiocie dostępu do akt, ochrony danych osobowych i odpowiedzialności za ich dalsze wykorzystywanie

W postępowaniu cywilnym należy bezwzględnie odróżnić prawo strony do zapoznania się z aktami sprawy od prawa do swobodnego dysponowania informacjami zawartymi w tych aktach.

Są to dwie zupełnie różne kwestie.

Zgodnie z art. 9 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego rozpoznawanie spraw odbywa się jawnie, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej, a strony i uczestnicy postępowania mają prawo przeglądać akta oraz otrzymywać odpisy, kopie lub wyciągi. Obecnie ustawodawca przewiduje również możliwość korzystania z systemów teleinformatycznych i Portalu Informacyjnego.

Nie można więc kwestionować samego ustawowego prawa strony lub jej prawidłowo umocowanego pełnomocnika do zapoznania się z aktami.

Można natomiast i należy stawiać pytanie:

«W jakim zakresie informacje znajdujące się w aktach mogą być dalej wykorzystywane, kopiowane, przekazywane osobom trzecim, publikowane lub przetwarzane poza rzeczywistym celem postępowania?»

I właśnie tutaj rozpoczyna się rzeczywista ochrona danych osobowych.

I. AKTA SĄDOWE NIE SĄ „PUBLICZNYM INTERNETEM”

Fakt, że określone informacje znajdują się w aktach sądowych, nie oznacza, że stają się one informacjami publicznymi przeznaczonymi do dowolnego rozpowszechniania.

W aktach postępowania mogą znajdować się między innymi:

- dane identyfikacyjne,
- adresy,
- numery dokumentów,
- informacje dotyczące sytuacji rodzinnej,
- informacje o dzieciach,
- informacje finansowe,
- informacje dotyczące zatrudnienia,
- korespondencja prywatna,
- informacje dotyczące zdrowia,
- dokumentacja medyczna,
- opinie specjalistyczne,
- informacje dotyczące osób trzecich,
- dane świadków,
- dane osób, które nie są stronami postępowania.

Szczególnego znaczenia nabierają dane dotyczące zdrowia. Art. 9 ust. 1 RODO zalicza dane dotyczące zdrowia do szczególnych kategorii danych osobowych, których przetwarzanie co do zasady jest zabronione, z wyjątkami przewidzianymi w art. 9 ust. 2 RODO.

Nie można zatem przyjąć uproszczonego założenia:

„Skoro dokument znajduje się w aktach sądowych, można zrobić z nim wszystko.”

Takie rozumowanie jest prawnie niebezpieczne.

II. PRAWO DO AKT NIE JEST PRAWEM DO DOWOLNEGO PRZETWARZANIA DANYCH

Art. 5 ust. 1 RODO ustanawia podstawowe zasady przetwarzania danych, w tym zgodność z prawem, rzetelność, przejrzystość, ograniczenie celu, minimalizację danych, prawidłowość, ograniczenie przechowywania oraz integralność i poufność.

Art. 5 ust. 2 RODO wprowadza natomiast zasadę rozliczalności – podmiot odpowiedzialny za przetwarzanie musi być w stanie wykazać przestrzeganie tych zasad.

Dlatego samo stwierdzenie:

„Mam dostęp do akt, więc mogę wykorzystać wszystkie znajdujące się tam informacje w dowolnym celu”

jest stanowiskiem nie do obrony jako ogólna zasada.

Dostęp do akt musi być związany z uprawnieniem procesowym i celem, dla którego został przyznany.

III. SZCZEGÓLNE ZNACZENIE DANYCH MEDYCZNYCH

W sprawach cywilnych szczególnie istotne jest to, że materiał dowodowy może zawierać dokumentację medyczną, diagnozy, wyniki badań, informacje o leczeniu, stanie zdrowia psychicznego lub fizycznego.

Są to informacje objęte szczególną ochroną.

Art. 9 ust. 1 RODO wprost wymienia dane dotyczące zdrowia jako szczególną kategorię danych osobowych. Jednocześnie art. 9 ust. 2 przewiduje wyjątki, w tym sytuacje związane z ustaleniem, dochodzeniem lub obroną roszczeń w postępowaniu sądowym, przy czym zastosowanie konkretnego wyjątku wymaga spełnienia jego ustawowych przesłanek.

Nie oznacza to więc braku ochrony.

Wręcz przeciwnie.

Dopuszczalność wykorzystania danych w postępowaniu sądowym nie oznacza automatycznie dopuszczalności ich dalszego rozpowszechniania poza tym postępowaniem.

IV. SĄD NIE JEST JEDYNĄ OSOBĄ, KTÓRA MOŻE ZNAĆ AKTA – ALE TO SĄD KONTROLUJE TOK POSTĘPOWANIA
Nie należy twierdzić, że tylko sędzia może zapoznać się z aktami, ponieważ byłoby to sprzeczne z art. 9 § 1 k.p.c.
Strona ma ustawowe prawo do obrony swoich interesów procesowych, a dostęp do materiału sprawy jest jednym z elementów realizacji prawa do rzetelnego postępowania.
Jednocześnie to sąd prowadzący postępowanie jest organem, który kieruje postępowaniem, rozstrzyga o jego przebiegu i stosuje przewidziane prawem ograniczenia jawności oraz ochrony interesów stron i innych osób.
Konstytucja RP w art. 45 gwarantuje każdemu prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Jawność jest więc gwarancją procesową, a nie zgodą na niekontrolowane rozpowszechnianie całej zawartości akt.
V. JAWNOŚĆ POSTĘPOWANIA NIE JEST RÓWNOZNACZNA Z PEŁNĄ JAWNOŚCIĄ WSZYSTKICH DANYCH
To rozróżnienie powinno być fundamentalne.
Jawność rozprawy ≠ nieograniczona jawność wszystkich danych znajdujących się w aktach.
Jeżeli ustawodawca przewiduje wyjątki od jawności, to oznacza, że zasada jawności nie ma charakteru absolutnego.
W sytuacji, gdy w aktach znajdują się informacje dotyczące zdrowia, małoletnich, życia prywatnego, danych osób trzecich lub inne informacje szczególnie chronione, sąd powinien każdorazowo uwzględniać proporcjonalność oraz konieczność ochrony tych wartości.
VI. NALEŻY ODRÓŻNIĆ DOSTĘP DO AKT OD PRZEKAZYWANIA ICH TREŚCI OSOBOM TRZECIM
To jest jeden z najważniejszych elementów niniejszego stanowiska.
Strona może mieć prawo do zapoznania się z aktami.
Pełnomocnik może mieć prawo do zapoznania się z aktami w zakresie wynikającym z umocowania.
Ale czym innym jest:
zapoznanie się z dokumentem w celu prowadzenia konkretnego postępowania,
a czym innym:
przekazywanie jego treści osobom nieuprawnionym, publikowanie, rozpowszechnianie, wykorzystywanie do innych celów albo udostępnianie informacji niezwiązanych z przedmiotem sporu.
W takim przypadku nie można zasłaniaćsię samym faktem, że dokument „znajdował się w aktach sądowych”.
VII. DOSTĘP DO AKT POWINIEN BYĆ ZAWSZE POWIĄZANY Z KONKRETNYM UPRAWNIENIEM
W praktyce oznacza to konieczność zadania kilku podstawowych pytań:
Kto uzyskał dostęp do dokumentu?
Na jakiej podstawie prawnej?
W jakim charakterze procesowym?
Jaki był cel dostępu?
Czy dokument zawierał dane osób trzecich?
Czy zawierał szczególne kategorie danych?
Czy zakres udostępnionych informacji był konieczny?
Czy informacje zostały następnie przekazane dalej?
Jeżeli tak – komu?
W jakim celu?
Czy istniała do tego podstawa prawna?
Czy zachowano zasadę minimalizacji i poufności?
Dopiero odpowiedź na te pytania pozwala ocenić, czy konkretne działanie było prawidłowe.
VIII. „BIURO PODAWCZE” NIE OZNACZA, ŻE DOKUMENTY MOGĄ BYĆ TRAKTOWANE DOWOLNIE
Podnoszony problem obiegu dokumentów również wymaga właściwego ujęcia.
Samo przekazanie pisma przez biuro podawcze, sekretariat czy właściwą komórkę organizacyjną sądu nie oznacza samo w sobie naruszenia prawa.
Sądy mają określone procedury kancelaryjne i organizacyjne.
Prawidłowe pytanie brzmi więc nie:
„Dlaczego dokument przechodzi przez ręce pracowników sądu?”
lecz:
„Jakie zabezpieczenia organizacyjne i techniczne gwarantują, że dostęp do informacji mają wyłącznie osoby uprawnione i tylko w zakresie niezbędnym do wykonywania obowiązków?”
To jest pytanie prawnie znacznie silniejsze.
IX. NIE KAŻDY DOSTĘP JEST NARUSZENIEM – ALE NIE KAŻDE WYKORZYSTANIE JEST DOZWOLONE
Nie można automatycznie uznać każdego zapoznania się z aktami przez pracownika sądu, pełnomocnika czy stronę za naruszenie ochrony danych.
Byłoby to zbyt daleko idące.Natomiast w przypadku podejrzenia nieuprawnionego ujawnienia lub wykorzystania danych należy ustalić:
kto, kiedy, komu, jakie dane i na jakiej podstawie udostępnił.
Dopiero wtedy można oceniać odpowiedzialność konkretnego podmiotu.
X. PRAWO MA „ZĘBY”, ALE NALEŻY WSKAZAĆ KONKRETNY PRZEPIS I KONKRETNE NARUSZENIE
Nie wystarczy napisać:
„naruszono RODO”.
Trzeba wskazać:
konkretną kategorię danych,
konkretne działanie,
osobę lub podmiot, który uzyskał dostęp,
brak albo wadliwość podstawy prawnej cel wykorzystania danych,
zakres ujawnienia,
ewentualnych odbiorców,
skutek naruszenia.
Dopiero tak zbudowany zarzut jest procesowo poważny.
KONKLUZJA
Nie kwestionuję ustawowego prawa strony oraz jej prawidłowo umocowanego pełnomocnika do zapoznania się z aktami sprawy. Takie prawo wynika wprost z art. 9 § 1 k.p.c.
Kwestionować należy natomiast wszelkie próby utożsamiania prawa dostępu do akt z prawem do nieograniczonego dysponowania informacjami znajdującymi się w aktach.
Akta sądowe mogą zawierać dane o najwyższym stopniu wrażliwości. Dlatego każdorazowo należy respektować zasady legalności, celowości, minimalizacji, poufności i bezpieczeństwa danych Jawność postępowania nie jest licencją na prywatność bez granic.
Prawo do obrony nie jest prawem do dowolnego rozpowszechniania cudzych danych.
Dostęp do akt nie jest prawem do publikowania ich zawartości.
Dokument znajdujący się w aktach sądowych nie traci automatycznie ochrony wynikającej z prawa do prywatności i ochrony danych osobowych.
Dlatego w każdym przypadku, w którym dochodzi do przekazania, skopiowania, ujawnienia lub dalszego wykorzystania danych zawartych w aktach, należy badać nie tylko to, czy dana osoba miała prawo zapoznać się z aktami, lecz również czy konkretne dalsze przetwarzanie danych miało podstawę prawną, było konieczne, proporcjonalne i związane z celem postępowania.
To właśnie jest właściwa granica pomiędzy prawem do akt a prawem do ochrony człowieka, którego dane w tych aktach się znajdują.
Dorota Nowak

ULUBIONA SPECJALNOŚĆNajbardziej lubię oczywiście wyjazdy terenowe i asystowanie.Tylko tutaj pojawia się fundamentalne py...
24/08/2026

ULUBIONA SPECJALNOŚĆ
Najbardziej lubię oczywiście wyjazdy terenowe i asystowanie.
Tylko tutaj pojawia się fundamentalne pytanie:
Kto właściwie komu asystuje?
Czy ja prokuratorowi?
Czy prokurator mnie?
Czy może wszyscy sobie wzajemnie?
Bo przy takiej liczbie specjalistów człowiek już potrzebuje schematu organizacyjnego, mapy i legendy do mapy.
Jedno jest pewne:
monitoring patrzy, prokurator patrzy, ja patrzę…
I nagle okazuje się, że najbardziej bezpiecznie jest zachowywać się tak,jakby kamera była wszędzie.
A przecież nic złego.
Transparentność przede wszystkim!
Prokurator — obserwuje.
Monitoring — rejestruje.
A Dorota?
Dorota analizuje.
I tym sposobem powstaje interdyscyplinarny zespół, którego nawet najlepszy scenarzysta by nie wymyślił.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników tego niezwykłego „wyjazdu terenowego”.
I pamiętajcie:
Jeżeli nie wiadomo, kto komu asystuje najbezpieczniej zachować dystans i pozwolić monitoringowi rozstrzygnąć! 📹⚖️
Dorota Nowak

Z ŻYCIA DOROTY NOWAK„Współpraca” — czyli kawa z diabłem i wachlarz możliwościPrzychodzi na umówione spotkanie.Poważny, k...
24/08/2026

Z ŻYCIA DOROTY NOWAK
„Współpraca” — czyli kawa z diabłem i wachlarz możliwości
Przychodzi na umówione spotkanie.
Poważny, konkretny ton.
I mówi stanowczo:
„Współpraca.”
No dobrze. Skoro współpraca, to współpraca.
Nie było więc wersji demonstracyjnej.
Dostał materiał.
Dużo materiału.
Tak dużo, że chyba przez chwilę sam się zastanawiał, czy słowo „współpraca” na pewno było właściwe.
A ja?Do końca na surowo.
Bez lukru.
Bez ozdobników.
Bez wersji „dla początkujących”.
Dokument po dokumencie, informacja po informacji.
I nagle…
zmiękł.
☕ KAWA Z DIABŁEM
To był trochę taki obrazek:
kawa z diabłem. 😈☕
Diabeł przyszedł stanowczo.
Dorota podała dokumenty.
Diabeł przejrzał dokumenty.
Dorota nadal spokojnie pije kawę.
Diabeł patrzy…
Dorota patrzy…
I wtedy pojawia się:
„No dobrze… to mamy wachlarz możliwości.”
A możliwości rzeczywiście było sporo.
Bo jeżeli ktoś mówi:
„Będziemy współpracować”,
to trzeba być przygotowanym na to, że druga strona potraktuje tę deklarację bardzo dosłownie.
„SKROMNY JAK ETAT”
A najlepsze?
Skromny człowiek.
Skromny jak etat.
Taki niby spokojny, niby zwyczajny…
A tu nagle:
wachlarz możliwości otwiera się jak drzwi obrotowe.
I właśnie dlatego czasami warto uważać, co się mówi.
Bo jedno słowo:
„współpraca”
może uruchomić cały projekt.
A Dorota nie potrzebuje wielkich deklaracji.
Wystarczy jej konkret.
Mówimy — działamy.
Umawiamy się — realizujemy.
Współpracujemy — naprawdę współpracujemy.
I na tym polega cała filozofia.
A kawa?
Kawa z diabłem zawsze może być bardzo pouczająca. 😈☕
Najważniejsze tylko, żeby po spotkaniu każdy wiedział:
kto przyszedł na kawę, kto przyniósł dokumenty i kto właściwie miał prowadzić tę współpracę. ⚖️
Dorota Nowak

Z ŻYCIA DOROTY NOWAK 😄BHP prawnika, klientki po sprawie i… narty z sędziąPoznałam kiedyś prawnika, który powiedział z pe...
24/08/2026

Z ŻYCIA DOROTY NOWAK 😄

BHP prawnika, klientki po sprawie i… narty z sędzią

Poznałam kiedyś prawnika, który powiedział z pełną powagą:

«„Ja z klientkami umawiam się dopiero po zakończeniu sprawy.”»

I wtedy pomyślałam:

BHP-owiec idealny!

Najpierw sprawa, procedura, dokumenty, rozprawa i koniec postępowania.

Dopiero potem można zastanawiać się, czy życie ma jeszcze jakieś dodatkowe atrakcje.

Ale skoro już rozmawiamy o BHP, to przypomniały mi się jeszcze narty z sędzią. ⛷️⚖️

Bo tutaj również można zastosować piękną zasadę:

na stoku każdy pilnuje własnego toru jazdy.

Sędzia swoim.

Prawnik swoim.

Prokurator swoim.

A klientka najlepiej niech pamięta, gdzie jest meta.

Bo przecież na nartach też obowiązują zasady bezpieczeństwa. Nie można zjeżdżać komuś na plecy, nie można wpadać na innych i trzeba patrzeć, co się dzieje przed nami.

Czyli właściwie… bardzo podobnie jak w prawie!

Patrz przed siebie.
Sprawdzaj, gdzie jedziesz.
Nie zajeżdżaj drogi.
I zachowaj bezpieczny dystans.

A jeżeli ktoś spotka sędziego na stoku?

Można się przywitać.

Można pojeździć.

Można nawet porozmawiać o pogodzie.

Ale pamiętajmy:

«narty to narty, a rozprawa to rozprawa. »

I właśnie dlatego BHP zawodowe czasami jest naprawdę piękną rzeczą.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich — sądownictwo, prokuraturę, adwokatów, radców prawnych i wszystkich, którzy wiedzą, że czasami najlepiej po prostu założyć narty i trochę odpocząć od paragrafów. ⛷️⚖️

Z życia Doroty Nowak — z humorem, ale z zachowaniem granic.

Z PRZYMRUŻENIEM OKA O „SŁUŻBOWYCH” SPOTKANIACH 😉Serdeczne pozdrowienia dla Dariusza i Tomasza! A skoro czasami mówi się ...
24/08/2026

Z PRZYMRUŻENIEM OKA O „SŁUŻBOWYCH” SPOTKANIACH 😉

Serdeczne pozdrowienia dla Dariusza i Tomasza!

A skoro czasami mówi się o lunchach służbowych, kawach służbowych, spotkaniach służbowych, a nawet kwiatach służbowych — to pojawia się pewne przewrotne pytanie:

Czy istnieje również seks służbowy? 😉

Spokojnie — odpowiedź pozostawiam każdemu z osobna.

Niech każdy sam zdecyduje, gdzie kończy się profesjonalna relacja, gdzie zaczyna prywatna znajomość, a gdzie po prostu zaczyna się… życie.

Bo przecież nie każda kawa jest randką, nie każdy lunch jest romansem, a kwiaty mogą być przecież całkowicie niewinne.

A resztę?

Niech każdy interpretuje według własnej wyobraźni.

Pozdrawiam serdecznie — z dystansem, uśmiechem i odrobiną przewrotności. 😉
Dorota Nowak

PRAWO W PIGUŁCEPrawo ma zęby — poznaj je, zanim pozwolisz, by ktoś wykorzystał Twoją niewiedzęPrawo nie jest dekoracją n...
24/08/2026

PRAWO W PIGUŁCE

Prawo ma zęby — poznaj je, zanim pozwolisz, by ktoś wykorzystał Twoją niewiedzę

Prawo nie jest dekoracją na półce. Nie jest też literaturą, którą można przeczytać, odłożyć i zapomnieć. Prawo jest narzędziem ochrony człowieka — ale działa wtedy, gdy człowiek zna swoje prawa, obowiązki i granice działania innych osób.

W sprawach sądowych, prokuratorskich, rodzinnych, medycznych czy dotyczących resocjalizacji nie wystarczy powiedzieć: „tak się robi”. Trzeba zadać podstawowe pytanie:

Na jakiej podstawie prawnej?

I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa analiza.

Fałszywe zeznania — to nie jest „tylko kłamstwo”

Jeżeli osoba składa zeznanie mające służyć jako dowód w postępowaniu i zeznaje nieprawdę albo zataja prawdę, może wchodzić w grę odpowiedzialność z art. 233 Kodeksu karnego. Obecnie art. 233 § 1 przewiduje za taki czyn karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, przy spełnieniu ustawowych warunków odpowiedzialności.

To oznacza, że składanie zeznań nie jest zabawą, strategią procesową ani sposobem na „pomoc znajomemu”.

Zeznania mają służyć ustaleniu prawdy.

Dokument? Sprawdzamy każdy element

Kolejną kwestią jest dokumentacja i dowody. Jeżeli istnieje podejrzenie, że dokument został zmieniony, zmanipulowany, wykorzystany w innym znaczeniu niż wynika z jego treści albo że ktoś poświadczył nieprawdę, nie należy poprzestawać na samym dokumencie.

Trzeba sprawdzić:

- kto dokument sporządził,
- kiedy powstał,
- w jakich okolicznościach,
- czy jest kompletny,
- czy zachowano jego pierwotną treść,
- czy istnieją wcześniejsze lub późniejsze wersje,
- czy odpowiada innym dowodom,
- czy nie został wyrwany z kontekstu,
- kto i na jakiej podstawie go udostępnił.

W zależności od konkretnych okoliczności prawnych mogą pojawić się również zagadnienia odpowiedzialności związanej z dokumentami i poświadczaniem nieprawdy.

Nie każdy błąd w dokumencie jest przestępstwem. Ale każdy podejrzany dokument powinien zostać zweryfikowany, zanim stanie się podstawą poważnej decyzji.

Dokumentacja medyczna — szczególna ochrona

Tutaj trzeba być szczególnie ostrożnym.

Dokumentacja medyczna zawiera między innymi dane identyfikujące pacjenta oraz informacje dotyczące jego stanu zdrowia i udzielonych świadczeń.

Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta określa, komu i w jakich sytuacjach dokumentacja medyczna może zostać udostępniona. Co do zasady podmiot udzielający świadczeń udostępnia ją pacjentowi, jego przedstawicielowi ustawowemu albo osobie przez niego upoważnionej, a ustawa przewiduje również inne szczególne podstawy udostępnienia.

Dlatego zdanie:

„Skoro dokumentacja znalazła się w aktach sprawy, to można ją dowolnie przekazywać każdej stronie”

jest zbyt dużym uproszczeniem.

Samo prawo stron lub uczestników postępowania do zapoznawania się z aktami nie oznacza automatycznie, że każdy dokument może być rozpowszechniany poza postępowaniem bez ograniczeń. Dostęp do akt oraz dalsze przetwarzanie i ujawnianie zawartych w nich danych to kwestie, które należy oceniać na podstawie właściwych przepisów i konkretnej sytuacji procesowej. Przepisy procesowe przyznają stronom i uczestnikom prawo dostępu do akt, ale równocześnie przewidują ochronę określonych interesów, w tym prywatnego.

Prywatność nie znika przed drzwiami sądu

Postępowanie sądowe nie powoduje, że człowiek traci swoje prawa osobiste.

Imię, nazwisko, adres, informacje rodzinne, informacje dotyczące zdrowia, sytuacji życiowej czy inne dane dotyczące prywatności nie stają się automatycznie „niczyje” tylko dlatego, że zostały wykorzystane w postępowaniu.

Dlatego przy każdym ujawnieniu dokumentu warto pytać:

Kto go udostępnił? Komu? W jakim celu? Na jakiej podstawie prawnej? W jakim zakresie? Czy zakres ujawnienia był rzeczywiście konieczny?

To są pytania osoby znającej
prawo.

A co z prokuratorem, sędzią, ?

Adres

Wilkowice

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Niedokońca sama. opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Niedokońca sama.:

Skróty

Udostępnij

Kategoria