23/06/2026
350 mln zł szkody, ponad 700 poszkodowanych, a kwalifikacja prawna tych czynów wcale nie jest oczywista. 🟠
W śledztwie dotyczącym jednej z giełd kryptowalut zgłosiło się już ponad 700 poszkodowanych, a potencjalna szkoda sięga 350 mln zł. Dla każdego z nich to oczywiste: zostali okradzeni.
Problem w tym, że w świetle prawa karnego — niekoniecznie.
Kradzież, rozbój, przywłaszczenie, paserstwo, zniszczenie rzeczy. Wszystkie te przestępstwa łączy jedno: muszą dotyczyć rzeczy. A rzeczą, zgodnie z Kodeksem cywilnym, jest tylko przedmiot materialny.
🔸Dysk twardy, portfel sprzętowy, nośnik z blockchainem?
To rzeczy. Można je ukraść.
🔸Sam Bitcoin?
To zapis bitów. Ma charakter niematerialny. Rzeczą nie jest.
Skutek jest taki, że tego samego czynu, który potocznie nazwiemy kradzieżą kryptowaluty, prawo karne tak nie zakwalifikuje. Właściwą podstawą jest zwykle oszustwo komputerowe (art. 287 KK), tj.bezprawne przejęcie klucza prywatnego i wykonanie transakcji na inny adres.
🔸Od prawidłowej kwalifikacji czynu zależy wynik całej sprawy. Błędny opis przez prokuratora czy sąd otwiera obronie realną drogę do uniknięcia odpowiedzialności, mimo że zdarzenie faktycznie miało miejsce. Działa to w obie strony: i dla pokrzywdzonego, i dla osoby, która się broni.
Adw. Bartłomiej Ambrożek we wpisie na stronie Kancelarii BBS-Legal wyjaśnia, dlaczego kryptowaluty wymykają się klasycznym przepisom o przestępstwach przeciwko mieniu, i co powinno się zmienić w prawie, żeby ten obszar mógł działać sprawniej.
📎 Link do wpisu w komentarzu. 👇
Jeśli straciłeś kryptowalutę lub bronisz się w sprawie z nią związanej, warto sprawdzić, jak zakwalifikowano czyn, bo to może przesądzić o wszystkim, co wydarzy się dalej.