31/01/2021
Brałem udział w wyborach adwokackich. Niestety wrażenia nie są najkorzystniejsze. Adwokatura przegrała, podobnie zresztą jak zdrowy rozsądek.
Gwoździem programu jest wybór do władz Izby czynnego radcy prawnego, który jest wprawdzie adwokatem, ale nie wykonuje tego zawodu. Taka ciekawostka: gdzie pieniądze tam jestem radcą, gdzie stanowiska, tam adwokatem. Znak czasu. Albo może wprost powiedzmy, prawdziwy obraz tego środowiska. Obecnie nie liczy się to co sobą prezentujesz, a raczej ilu masz kolegów. Ne wspominam już nawet o doświadczeniu zawodowym. Nie mówię o pokorze.
Nie tak widziałem ten zawód. Miał być oparty na etosie. Nieść miał przesłanie. Opierać się na godności i jednocześnie podziwie. Teraz już rozumiem, dlaczego my adwokaci przez wielu, zwłaszcza tych z kręgów władzy, widziani jesteśmy jako przedłużenie rąk naszych klientów. Bądź jak ci co ułatwiają wszelkie nielegalne procedery. Najnormalniej w świecie pożarł nas korporacjonizm. Bawimy się w koterie, oddolne ruchy i różne quasi partyjki. Swoich reprezentantów też wybieramy według tego klucza. I jednocześnie rościmy sobie pretensje do tego, aby być szanowanym. Nie będziemy. Dlaczego? Bo skoro bawimy się w politykę na własnym podwórku, to musimy się liczyć z szacunkiem należnym politykom. Czyli żadnym.