13/02/2026
PIĄTEK TRZYNASTEGO. GODZ. 13:00. SPRAWA KARNA. CZARNY KOT W DRODZE DO SĄDU.
Kumulacja? Teoretycznie fatalna.
W praktyce — wolność dla naszego Klienta.
Sprawa od początku wyglądała na jedną z tych „beznadziejnych”.
Odezwał się do nas "stary" Klient, którego kilka lat temu broniliśmy w postępowaniu karnym — wówczas zakończonym warunkowym umorzeniem. Najwyraźniej uznał, że skoro wtedy się udało, to może podnieść poprzeczkę…
Tym razem zgłosił się bardzo późno.
Po przesłuchaniu w charakterze podejrzanego.
Po przyznaniu się do winy.
Po uzgodnieniu z prokuratorem kary.
1 rok pozbawienia wolności. Bez zawieszenia. Plus koszty.
„Rok nie wyrok” — mówią ci, którzy znają realia zakładów karnych.
Niewiele… dopóki nie dotyczy to Ciebie osobiście.
Dopiero po uzgodnieniu kary Klient zrozumiał, co to oznacza.
Od początku wiedzieliśmy, że odkręcenie tej sytuacji będzie wyjątkowo trudne.
Prokurator wskazał jasno: kara bezwzględna z uwagi na uprzednią karalność.
W karcie karnej widniały dwa prawomocne wyroki. Dokument urzędowy — jednoznaczny.
I właśnie tam znaleźliśmy punkt zwrotny.
Po szczegółowej analizie okazało się, że oba skazania powinny być już dawno wykreślone z uwagi na zatarcie.
Formalnie Klient nadal figurował jako osoba karana, choć w świetle prawa nie powinien.
Po złożeniu szeregu wniosków doprowadziliśmy do „wyczyszczenia” karty karnej.
Na rozprawie nasz Klient stanął przed Sądem jako osoba niekarana.
Efekt?
Sąd wymierzył karę pozbawienia wolności — ale z warunkowym zawieszeniem jej wykonania.
Różnica? Niby subtelna.
W praktyce — fundamentalna.
Nie taki zły ten piątek trzynastego.
Choć w tej sprawie nie było miejsca na przypadek.