02/06/2026
Polski system wizowy to dziś miejsce, w którym cudzoziemiec musi wykazać cel podróży, zamiar powrotu, wiarygodność dokumentów, cierpliwość świętego i odporność psychiczną pracownika infolinii. Państwo po aferze wizowej obiecało porządek, ale chwilami wygląda to tak, jakby zamiast naprawić drzwi, zamurowano wejście — zwłaszcza tym, którzy próbują działać legalnie, jawnie i bez „magicznych” pośredników. Konsulat milczy, system odrzuca, skarga podróżuje nie wiadomo gdzie, a kropka w danych potrafi zrobić większą karierę urzędową niż niejeden formularz. To tekst o wizach, ale tak naprawdę o czymś znacznie poważniejszym: o państwie, które chce kontrolować granice, lecz czasem nie potrafi kontrolować własnej procedury.
Polski system wizowy coraz mniej przypomina procedurę administracyjną, a coraz bardziej skomplikowaną grę terenową, w której uczestnik musi znaleźć termin, trafić w algorytm, przejść przez formularz, przeżyć kontakt z placówką, udowodnić, że istnieje, że ma cel podróży, że wróc...