05/08/2024
F- jak Formalizm,
Jedno słowo, które pokazuje, jak zmieniająca się rzeczywistość wpływa na pracę sądów jednocześnie oddaje największe bolączki sądowych sporów - czas, brak klarowności, niepewność co do ostatecznego rozstrzygnięcia.
Przyczyn takiej sytuacji jest wiele - omówię w mojej ocenie te najważniejsze, a na koniec własne na nią remedium.
W czasach kiedy wprowadzano kodeksy założenie co do pracy Sądów było proste -jedna ustawa ma gwarantować, że przepis znają wszyscy uczestnicy sporu sadowego (Sąd i podsądni) i rozumieją tak samo. W rezultacie nawet nie warto się sądzić, bo przecież "jasno jest napisane". Gdyby jednak doszło do wytoczenia sprawy to sąd nie może dowolnie jej rozstrzygnąć tylko tak jak wymaga przepis.
Z grubsza 200 lat później Formalistyczne stosowanie prawa, pomyślane jako gwarancja procesowa strony stała się powodem jej największych utrapień.
Dlaczego?
Czas- spraw w sądach przybywa lawinowo, nie idzie to w parze ze zmianami organizacyjnymi (na marginesie największym procentowo petentem sądów jest sam Skarb Państwa, któremu się nie śpieszy z rozstrzygnięciem). Praktyka dostarcza wielu przykładów gdzie formalna gwarancja strony do rozpatrzenia jej sprawy poprawnie prawidłowo realna pozostaje tylko na kartach prawniczych komentarzy. Przykład pierwszych z brzegu - sytuacja gdy Sąd wydaje postanowienie wiedząc, że jest wadliwe ale wie tez że zanim wróci po rozpoznaniu zażalenia to minie co najmniej rok. Formalnie wszystko jest OK ale wyrok w takiej sprawie szybko nie zapadnie.
Brak klarowności - opisane na wstępie założenie o jasności przepisu nie wzięło pod uwagę, iż w drugiej dekadzie XXI w. Sąd ma tyle możliwości zastosowania prawa, że na odpowiedź Klienta co zrobi Sąd odpowiedź brzmi - Sąd może wszystko.
Przykład - sprawa toczy się kilka lat - w apelacji Sąd dopatruje się braku w opłacie 60 gr albo uznaje, że wniesiono ją po terminie. Znowu zażalenie, znowu mija kolejny rok.
Niepewność rozstrzygnięcia- w sprawach precedensowych- trudnych formalnie, gdzie Sąd nie nie może czerpać z ustalonej praktyki (przykłady pozwów zbiorowych, czy spraw związanych z rozumieniem międzynarodowej sprzedaży) kilkuletni proces to standard . W niektórych sprawach Sąd Najwyższy kilkukrotnie uchyla zapadłe wyroki . Rekordzista był na wokandzie 9 lat i 9 miesięcy (dla chętnych polecam sprawę rozstrzygnięta 20 stycznia 2015 sygnatura V CSK 254/14. Pozew złożono w 2005 r. rozstrzygniecie ostateczne 20 stycznia 2015 r.
Co robić w takiej sytuacji?
Zza biurka adwokata, który kieruje się interesem klienta zmianie uległo podejście do prowadzonych spraw. równie istotne co wytoczenie powództwa i wygranie sprawy jest uniknięcie procesu.
O ile nie można wykluczyć długotrwałej batalii sądowej o tyle można zminimalizować jej ryzyko. Jak to zrobić ?
Wpisując się w oczekiwania formalizmu:
- prawidłowo w treści i w formie (notarialnie gdy jest to wymagane przepisami) sporządzić umowę - czy to spółki, czy usług sprzedaży czy jakąkolwiek inną,
- całość dokumentacji spółki, przedsiębiorstwa czy danej sprawy (np. inwestycji) trzymać w jednym miejscu pod pieczą jednej osoby, - w razie potrzeby strona ma zazwyczaj 7 maksymalnie 14 dni na przedstawienie dowodów, a w sprawach gdzie bywa po kilkadziesiąt załączników można się pogubić,
- przygotować strategię nie tylko procesu, ale i przeanalizować okoliczności, które wpłynęły na jego powstanie.
Zauważyłem u Klientów nawyki czy też tolerowanie sytuacji, które generowały spory, a których usunięcie ograniczyło ilość interwencji w sądzie do minimum. Przykłady: spory wspólników, co do treści uchwał ograniczyło sporządzanie ich u notariusza, spory co do wykonania umowy wykluczyło negocjowanie jej przez osoby które nie znały całości sprawy (np. pracownik na realizacji budowy), spory z ZUS-em wykluczyło (chociaż spory te trudno definitywnie wyeliminować) analiza bieżącego orzecznictwa i nie zawieranie umów które organ na pewno zakwestionuje ( hasło: umowa o pracę w 1 os. sp. z o.o.), w przypadku negocjacji warto również sporządzić finalny dokument w formie notarialnej tak aby później ktoś nie wyjął dokumentu o rewelacyjnej dla niego treści z przysłowiowej "szafy".
Każda sprawa jest inna - ale zapada w powtarzalnych schematach. Na każdym etapie warto zastanowić się nad sensowną ugoda -czy to w trakcie sporu sądowego czy przed jego powstaniem.