16/04/2020
Jeśli ktoś jest zainteresowany sprawami dot. kredytów frankowych i bieżącym orzecznictwem to polecam zapoznanie się z postem mojego przyjaciel nt. teorii salda, przedawnienia roszczeń banku przy uznaniu umowy kredytu za nieważną i wynagrodzenia dla banku za korzystanie z kapitału przez konsumenta.
Co z wynagrodzeniem dla banków za korzystanie z kapitału przy uznaniu nieważności umowy?
(a ponadto kwestia przedawnienia roszczeń banków i czy tzw. teoria salda jest słuszna?)
Kilka miesięcy temu, już po słynnym wyroku TSUE w sprawie Dziubak, banki zaczęły kampanię medialną strasząc kredytobiorców pozwami za wynagrodzenie za korzystanie z kapitału w sytuacji, gdyby kredytobiorcy uzyskiwali wyroki uznające umowy kredytów „frankowych” za nieważne. To wynagrodzenie miało być niejako ekwiwalentem za odsetki, które w sytuacji nieważności umowy nie są należne. Kampania była skuteczna na pewno w tym aspekcie, że przekaz dotarł do znacznej liczby frankowiczów, co mogę sam stwierdzić z rozmów z klientami.
Takie stanowisko banków zostało zanegowane na gruncie prawnym przez wielu prawników zajmujących się tematem, ale także instytucje państwowe: UOKiK, Rzecznika Praw Obywatelskich. Według tego stanowiska, które należy uznać za prawidłowe, w sytuacji nieważności umowy bank może ewentualnie dochodzić wyłącznie faktycznie wypłaconej kredytobiorcy kwoty w PLN. I nic więcej. Stosujemy tu po prostu zasadę, że w sytuacji nieważności umowy strony zwracają sobie wzajemnie świadczenia. Od strony ekonomicznej oznacza to, że kredytobiorca jest winny bankowi tylko tyle, ile wynosi różnica pomiędzy tym co dostał od banku a tym co spłacił w ramach rat. Chyba, że spłacił już więcej niż dostał, wtedy dłużnikiem jest bank. Kalkulacja jest zupełnie prosta jeżeli kredytobiorca spłacał raty wyłącznie w PLN, bo wtedy porównujemy dwie kwoty w PLN. W przypadku zaś, gdy kredytobiorca spłacał raty w CHF, to w tym zakresie może żądać od banku kwoty w tej walucie. Wtedy, paradoksalnie, im wyższy kurs franka w momencie finalnych rozliczeń z bankiem, tym lepiej.
Banki najwyraźniej podjęły jednak próbę sprawdzenia w praktyce swojej koncepcji wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Śledzimy losy (pierwszej?) takiej sprawy, która została wniesiona przez bank do Sądu Okręgowego w Białymstoku. Sąd ten nie uznał roszczeń banku i powództwo oddalił. Jest już też wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który orzekał w tej sprawie w drugiej instancji (na skutek apelacji banku) – wyrok z dnia 20.02.2020 r., sygn. akt I Aca 635/19. Znamy już jego uzasadnienie i warto się przy nim na chwilę zatrzymać.
Sama treść wyroku jest niejednoznaczna – Sąd Apelacyjny uchylił wyrok Sądu Okręgowego. Nie oznacza to jednak, że podzielił stanowisko banku. Wprost przeciwnie, zanegował je, jednakże inaczej niż Sąd Okręgowy widzi rozwiązanie sprawy. Do różnic w podejściu sądów do wielu aspektów sporów o kredyty „frankowe” musieliśmy się już przyzwyczaić.
Co do kwestii, która nas tu najbardziej interesuje, Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu Okręgowego i uznał, że wynagrodzenie dla banku za korzystanie z kapitału jest nienależne, gdyż doprowadziłoby to do, jak to ujął sąd: „reaktywacji” nieważnej umowy kredytowej stron w zakresie oprocentowania. Byłoby to zaś sprzeczne z prawem unijnym.
Przy okazji przedmiotem rozważań Sądu Apelacyjnego były też inne niewyjaśnione nadal w orzecznictwie, a istotne, aspekty sporów o kredytu „frankowe”.
Po pierwsze, Sąd uznał, że 3-letni termin przedawnienia roszczenia banku o zwrot wypłaconej kwoty nieważnego kredytu rozpoczyna się dopiero od momentu wyroku, który stwierdza nieważność umowy, a nie od momentu wypłaty kredytu (co byłoby równoznaczne z przedawnieniem się chyba wszystkich roszczeń banków z kredytów „frankowych”). Ponadto zaś, nawet gdyby uznać inaczej, to zarzut przedawnienia kredytobiorcy byłby oddalony z uwagi na nadużycie prawa.
Po drugie, za nieprawidłową Sąd Apelacyjny uznał tzw. teorię salda, która sprowadza się do tego, że sąd niejako dokonuje sam „potrącenia” wzajemnych roszczeń stron. W ten sposób sądownie można dochodzić tylko nadwyżki ponad świadczenie drugiej strony. W tej akurat sprawie kredytobiorcy spłacili w ramach rat więcej niż otrzymali od banku i Sąd Okręgowy uznał, że bankowi w ogóle nie przysługuje roszczenie o zwrot wypłaconej kwoty. Takiego roszczenia bank dochodził obok roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Sąd Apelacyjny opowiedział się zaś za tzw. teorią dwóch kondykcji. Zgodnie z nią, każdej ze stron nieważnej umowy przysługuje roszczenie, które jest rozpatrywane odrębnie. W tej sprawie bank zgłosił swoje roszczenie, a kredytobiorcy zgłosili swoje w formie potrącenia. Sąd Okręgowy zaś, uznając, że bank nie może w ogóle dochodzić roszczenia, nie rozpatrzył także skuteczności zarzutu potrącenia kredytobiorców. To było właśnie powodem uchylenia wyroku do ponownego rozpoznania przez Sąd pierwszej instancji.
Odnośnie tej ostatniej kwestii (teoria salda czy teoria dwóch kondykcji), to częściej występuje ona w praktyce w odwrotnej konfiguracji, kiedy to kredytobiorca pozywa bank o zwrot zapłaconych kwot w oparciu o argument o nieważności umowy. Do Sądu Najwyższego trafiło pytanie prawne, na które odpowiedź, miejmy nadzieje, wyjaśni tę kwestię. Ma zaś ona duże znaczenie dla tego, jak należy formułować w pozwie roszczenie oparte na argumencie o nieważności umowy.
Na wyjaśnienie w orzecznictwie czeka nadal także kwestia fundamentalna: czy umowy kredytów frankowych są nieważne, czy też ważne, ale „odfrankowione”. W pozwach przeciwko bankom roszczenia należy więc nadal formułować wariantowo.
https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/i-aca-635-19-przedawnienie-roszczenia-banku-w-zwiazku-z-522911378