TS LEGAL HERO

TS LEGAL HERO ZAWODOWO LIKWIDUJEMY KREDYTY FRANKOWE

13/05/2026

Oszustwa internetowe. Najpierw zwrot, potem spór – TSUE staje po stronie ofiar phishingu


Krótko o co chodzi
Dostajesz SMS-a, że Twoja paczka czeka i wystarczy dopłacić 2 zł. Klikasz w link, „logujesz się” do swojego banku – a kilkanaście minut później widzisz, że z Twojego konta zniknęło kilkadziesiąt tysięcy złotych. Reklamujesz transakcję następnego dnia. Bank odpowiada klasycznie: „Klient sam podał dane, działał z rażącym niedbalstwem – zwrotu nie będzie.”
Brzmi znajomo? Niestety – tysiące Polaków zna ten scenariusz na pamięć. I właśnie dlatego opinia Rzecznika Generalnego TSUE z 5 marca 2026 r. w sprawie C-70/25 Tukowiecka (postępowanie polskiego klienta przeciwko PKO BP S.A.) jest dla osób okradzionych metodą „na phishing” jednym z najważniejszych głosów ostatnich lat.

Co powiedział Rzecznik Generalny
Rzecznik Generalny Athanasios Rantos zaproponował Trybunałowi prostą i bardzo konsumencką wykładnię art. 73 ust. 1 dyrektywy PSD2 (2015/2366): bank ma obowiązek niezwłocznie zwrócić kwotę nieautoryzowanej transakcji od razu po jej zgłoszeniu przez klienta. Bez „śledztwa”. Bez „analizy okoliczności”. Bez przerzucania odpowiedzialności na klienta na starcie.
Zasada, którą można streścić jednym zdaniem, brzmi:
Najpierw zwrot – potem spór o to, kto zawinił.

Rzecznik dopuszcza tylko jeden, bardzo wąski wyjątek: bank może wstrzymać zwrot wyłącznie wtedy, gdy ma uzasadnione podstawy do podejrzenia oszustwa po stronie klienta i fakt ten pisemnie zgłosi właściwemu organowi krajowemu. Samo machnięcie ręką w stylu „klient był nieostrożny” nie wystarczy – i nigdy nie wystarczyło, choć banki latami forsowały taki sposób działania.

A co z rażącym niedbalstwem klienta?
To pytanie zadaje sobie każdy, kto kiedykolwiek czytał regulamin bankowości elektronicznej. Odpowiedź Rzecznika jest następująca: rażące niedbalstwo klienta nie znika z porządku prawnego – zmienia jednak swoje miejsce w grze. Dopiero po dokonaniu zwrotu bank może próbować odzyskać pieniądze od klienta, jeżeli udowodni mu działanie umyślne lub rażąco niedbałe. To bank musi wystąpić do klienta z roszczeniem, wnieść powództwo i przeprowadzić dowód – a nie odwrotnie.
To fundamentalne odwrócenie ciężaru ekonomicznego. Dziś okradziony klient walczy z bankiem, kiedy nie ma już pieniędzy na ratę kredytu, czynsz i jedzenie. Po opinii Rzecznika Generalnego to bank ma być stroną, która – jeśli chce odzyskać wypłaconą kwotę – musi „pójść do sądu”, a nie konsument.

Co to oznacza w praktyce dla osób okradzionych
Zanim odpowiemy – dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, opinia Rzecznika Generalnego nie jest wyrokiem i formalnie nie wiąże Trybunału. Wyrok w sprawie C-70/25 zapadnie później. Po drugie, choć Trybunał w większości przypadków idzie za stanowiskiem rzecznika, zdarzają się odstępstwa.
Co jednak istotne już dziś: opinia jest mocnym argumentem w każdej prowadzonej obecnie sprawie o zwrot nieautoryzowanej transakcji. Wykładnia art. 73 ust. 1 PSD2 wpływa wprost na sposób stosowania art. 46 ustawy o usługach płatniczych – a to ten przepis polskie sądy stosują, oceniając, czy bank powinien był zwrócić pieniądze w tzw. trybie D+1 (najpóźniej do końca dnia roboczego następującego po zgłoszeniu).
Jeżeli bank odmówił Ci zwrotu, powołując się na rażące niedbalstwo – masz dziś bardzo silne narzędzie, by tę odmowę zakwestionować. Także w sprawach starszych, niezakończonych prawomocnie.

Czego nie zmienia opinia Rzecznika
Żeby uniknąć nieporozumień:
• nie zwalnia z obowiązku niezwłocznego zgłoszenia transakcji bankowi (im szybciej, tym lepiej, zwykle do 13 miesięcy od obciążenia konta),
• nie dotyczy transakcji autoryzowanych (np. takich, gdzie sam klient wykonał przelew, choć pod wpływem oszusta – tu kwalifikacja prawna jest zupełnie inna i wymaga indywidualnej analizy),
• nie oznacza, że bank nigdy nie odzyska pieniędzy – oznacza tylko, że najpierw musi je wypłacić.

Kiedy warto się skontaktować z kancelarią
Jeżeli:
• bank odmówił Ci zwrotu nieautoryzowanej transakcji powołując się na rażące niedbalstwo,
• bank zwleka z rozpatrzeniem reklamacji,
• bank zwrócił tylko część kwoty,
• byłeś ofiarą phishingu, spoofingu, fałszywego doradcy, BLIK-a na sprzedaży, „pracownika banku” lub fałszywej strony logowania,
– to warto przyjrzeć się sprawie pod kątem aktualnego stanowiska TSUE. Kancelaria Legal Hero prowadzi sprawy frankowe od lat, ale nasze doświadczenie procesowe w sporach z bankami pozwala skutecznie reprezentować również klientów w sprawach o nieautoryzowane transakcje.
Pierwsza analiza dokumentów jest u nas bezpłatna.
Wystarczy, że prześlesz do nas reklamację, odpowiedź banku i krótki opis tego, co się wydarzyło – resztę zrobimy my.


Tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny.
Stan prawny: 8 maja 2026 r.
Autor: radca prawny Tomasz Stypułkowski, Kancelaria Legal Hero


Źródła
• Opinia Rzecznika Generalnego TSUE w sprawie C-70/25 Tukowiecka z 5 marca 2026 r. (infocuria.curia.europa.eu)
• Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/2366 z 25 listopada 2015 r. (PSD2), art. 73 ust. 1
• Ustawa z 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych, art. 46

, , ,

13/05/2026

Bank naliczył Ci odsetki od pieniędzy, których nigdy nie dostałeś. TSUE mówi: koniec z tym

23 kwietnia 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnął sprawę, na którą czekały tysiące polskich kredytobiorców. Wyrok TSUE w sprawie C-744/24 to przełom — i prawdziwy kłopot dla banków. Zobacz, co ten wyrok oznacza dla Ciebie i dlaczego argumenty, którymi już teraz zasłaniają się prawnicy banków, są po prostu nieprawdziwe.

Najpierw najważniejsze: co to jest sankcja kredytu darmowego (SKD)?
Sankcja kredytu darmowego to mechanizm, który ustawodawca przygotował specjalnie dla konsumentów. Działa prosto: jeśli bank popełnił w Twojej umowie kredytowej błąd lub nie dał Ci wszystkich informacji, do których byłeś uprawniony — możesz oddać bankowi tylko sam kapitał. Nic więcej. Bez odsetek, bez prowizji, bez ubezpieczeń, bez żadnych dodatkowych opłat.
Wyobraź sobie: pożyczyłeś 25 tysięcy złotych. Bank policzył sobie do tego 7 tysięcy odsetek i 2,7 tysiąca prowizji. Łącznie miałeś oddać prawie 35 tysięcy. Po skutecznym skorzystaniu z SKD oddajesz tylko te 25 tysięcy. Resztę bank Ci zwraca albo odlicza od pozostałych do spłaty rat.
Brzmi nierealnie? A jednak to po prostu zastosowanie obowiązującego prawa. Tak działa art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim — i tak właśnie zaprojektował to sam ustawodawca, żeby zmusić banki do uczciwości w umowach.
Główny zarzut: bank brał odsetki od pieniędzy, których nigdy Ci nie wypłacił
Najgłośniejszy obecnie problem to mechanizm, który banki stosowały latami w kredytach konsumenckich. Wygląda on tak:
Bierzesz kredyt 25 tysięcy złotych. Bank dolicza prowizję — powiedzmy 2,7 tysiąca. Tę prowizję zaszywa w kredycie. W umowie pojawia się więc magiczna liczba: „kwota kredytu — 27 716 zł". A potem, w innym miejscu tej samej umowy, drugim szrybtem: „całkowita kwota kredytu — 25 000 zł".
Dwie różne kwoty kredytu w jednej umowie. Już to jest pierwszym problemem.
Ale jest gorzej. Bank nalicza odsetki nie od 25 tysięcy, które dostałeś na konto, tylko od pełnych 27,7 tysiąca. Odsetki płacisz więc od pieniędzy, których nigdy nie miałeś w ręku — od własnej prowizji, którą sam zapłaciłeś bankowi.
To trochę tak, jakbyś poszedł do warsztatu z naprawą za 10 tysięcy, zapłacił mechanikowi gotówką i jeszcze przez pięć lat płacił odsetki od tej zapłaty. Nikomu by to nie przyszło do głowy. A banki tak robiły rutynowo, w milionach umów konsumenckich, przez lata.
Co powiedział TSUE 23 kwietnia 2026 roku
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej postawił sprawę jasno. Cytując komunikat prasowy CURIA:
„Bank nie może pobierać odsetek od kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów związanych z kredytem."

I dalej:
„Stopa oprocentowania mająca zastosowanie do wszystkich kwot udostępnionych konsumentowi nie obejmuje kwot przeznaczonych przez kredytodawcę na pokrycie kosztów związanych z danym kredytem, które nie zostały faktycznie wypłacone konsumentowi."

Po polsku, prosto: jeśli bank Ci czegoś nie wypłacił — nie ma prawa naliczać Ci od tego odsetek. Kropka.
To stanowisko TSUE jest wiążące dla wszystkich sądów we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Polskie sądy też muszą się do niego zastosować — nie mogą orzekać sprzecznie z wyrokiem Trybunału.
Co na to prawnicy banków? „Wszystko w porządku, nic się nie zmieniło"
Trudno się dziwić, że banki nie chcą po dobroci oddawać pieniędzy. Ich pełnomocnicy już ruszyli z propagandową kontrofensywą na łamach prasy prawniczej. Ich tezy brzmią mniej więcej tak:
Mecenas Wojciech Wandzel z kancelarii KKG Legal twierdzi, że „RRSO było wyliczone prawidłowo, bo odzwierciedlało to, co rzeczywiście było w umowie". Skoro w umowie pisało, że bank nalicza odsetki od 27 tysięcy — to RRSO podane w umowie miało prawo być wyliczone od 27 tysięcy. Nie ma więc, jego zdaniem, żadnego naruszenia, a co za tym idzie — żadnej podstawy do SKD.
Mecenas Robert Wechman z kancelarii Lawspective mówi: „no dobrze, bank nie może liczyć odsetek od prowizji, ale może to sobie zrekompensować wyższą stopą oprocentowania kapitału". Jego zdaniem TSUE w gruncie rzeczy przyzwala bankom na to samo, tylko inaczej opakowane — a więc zastosowanie SKD byłoby zbyt surowe i nieproporcjonalne.
Doktor Tobiasz Nowakowski z Uniwersytetu Łódzkiego idzie jeszcze dalej. Twierdzi, że artykuł 45 ustawy zawiera zamknięty katalog naruszeń, które aktywują SKD — a naliczanie odsetek od skredytowanej prowizji w tym katalogu nie figuruje. Konsumentowi mogłoby więc przysługiwać co najwyżej odzyskanie tych konkretnych odsetek od prowizji jako nienależnego świadczenia. Czyli: zwrot, owszem — ale symboliczny, kilkaset złotych, zamiast pełnej sankcji.
Krótko: trzy różne narracje, ale wszystkie z tym samym przekazem dla konsumenta — „siedź cicho, twoja umowa jest w porządku, a wyrok TSUE nic nie zmienia".
Dlaczego prawnicy banków nie mają racji
Teraz najważniejsze. Każda z tych tez wygląda na pierwszy rzut oka uczenie. W praktyce wszystkie trzy są nie do utrzymania. Po kolei:
Argument o „prawidłowym RRSO" — to manipulacja
RRSO to wskaźnik, którego pomysł był bardzo prosty: konsument ma jedną liczbę, dzięki której może porównać oferty różnych banków. Tak Komisja Europejska zaprojektowała dyrektywę z 2008 roku — żeby kredytobiorca nie musiał się wgłębiać w stronicowe załączniki, tylko spojrzał na jedną liczbę.
Tymczasem mecenas Wandzel mówi: RRSO było prawidłowe, bo wynikało z umowy. To zdanie wywraca cały sens RRSO do góry nogami. Jeśli umowa zawierała niezgodny z prawem mechanizm — to RRSO oparte na tym mechanizmie też jest wadliwe. To nie jest błąd techniczny w mnożeniu. To jest błąd w samej podstawie wyliczenia.
Ujmując to obrazowo: jeśli sklep podaje cenę za kilogram jabłek, ale waży je na uszkodzonej wadze, która zawsze pokazuje 20% za dużo — to cena za „kilogram" też jest fałszywa, choć formalnie wszystko się zgadza. Liczba na metce jest „prawidłowa" względem fałszywej wagi. Tylko że taką wagę natychmiast wycofuje się z obiegu, a sprzedawcę karze.
Argument o „prawie banku do zarobku" — odwraca uwagę
Mecenas Wechman ma rację co do jednego: TSUE w wyroku rzeczywiście napisał, że bank może liczyć sobie odpowiednio wyższe oprocentowanie kapitału, aby pokryć też swoje koszty obsługi. To kwestia czysto ekonomiczna.
Tylko że tu nie chodzi o ekonomię, lecz o prawo. Bank, zamiast uczciwie zaproponować klientowi wyższe oprocentowanie i jasno powiedzieć: „kredyt 25 tysięcy, oprocentowanie X%, koszt całkowity Y" — wybrał inną drogę. Skomplikowaną, nieprzejrzystą, wprowadzającą konsumenta w błąd. I tę drogę TSUE uznał za niedopuszczalną.
Argument „no, dobrze, ale przecież można było inaczej" jest argumentem nie na temat. Bank wybrał konkretny sposób — i dziś za niego odpowiada. Tak właśnie działa odpowiedzialność prawna każdego profesjonalisty: ponosi się konsekwencje swoich wyborów, a nie konsekwencje gdybania, co by było, gdyby zrobił coś innego.
A już zupełnie żenujące jest twierdzenie, jakoby pełna sankcja była „nieproporcjonalna" wobec banku. TSUE rok wcześniej, w wyroku C-472/23 (Lexitor), wprost przesądził, że polska sankcja kredytu darmowego jest proporcjonalna w świetle prawa Unii. Powtarzanie dziś, że jest inaczej — to po prostu ignorowanie wiążącej wykładni Trybunału.
Argument o „zamkniętym katalogu" — to czysta naciąganie
Najbardziej karkołomny argument przedstawia doktor Nowakowski. Twierdzi, że naliczanie odsetek od skredytowanej prowizji nie jest naruszeniem wymienionym w art. 45 ustawy — więc SKD się nie należy.
Z całym szacunkiem dla pana doktora: to jest zwykłe odwracanie kota ogonem. Naliczanie odsetek od prowizji nie istnieje samo dla siebie — ono powoduje serię konkretnych naruszeń obowiązków informacyjnych, a właśnie te naruszenia są w art. 45 wymienione wprost:
• bank wskazuje w umowie dwie różne kwoty kredytu — narusza art. 30 ust. 1 pkt 4 ustawy,
• bank stosuje stopę oprocentowania do kwoty wyższej niż wypłacona — narusza art. 30 ust. 1 pkt 6,
• RRSO podane w umowie nie odpowiada rzeczywistemu kosztowi pożyczonych pieniędzy — narusza art. 30 ust. 1 pkt 7.
Wszystkie trzy naruszenia są w katalogu z art. 45. Wszystkie trzy uruchamiają sankcję kredytu darmowego.
Twierdzenie, że konsument ma dostać kilkaset złotych zwrotu zamiast pełnej sankcji — przy systemowej, prowadzonej przez lata, świadomej praktyce dużych banków — w praktyce sprowadza się do tego, że banki mogą bezkarnie naruszać prawo Unii. Bo jak by to wyglądało? Bank latami zarabia setki milionów na nielegalnym mechanizmie, a po wyroku TSUE oddaje konsumentowi pięćset złotych i sprawa załatwiona?
Taka wykładnia byłaby sprzeczna z fundamentalną zasadą prawa Unii Europejskiej, że ochrona konsumenta musi być realna, a nie pozorna. Sądy unijne wielokrotnie orzekały — i będą orzekać — że żadna interpretacja prawa krajowego nie może pozbawiać dyrektywy konsumenckiej praktycznej skuteczności.
Co to wszystko oznacza dla Ciebie?
Jeśli kiedykolwiek brałeś kredyt gotówkowy, kredyt konsolidacyjny albo pożyczkę bankową — sprawdź swoją umowę. Zwłaszcza jeśli:
• bank doliczył Ci do kredytu prowizję, ubezpieczenie albo inne opłaty,
• w umowie pojawiają się dwie różne „kwoty kredytu",
• masz wrażenie, że odsetki płacisz od kwoty wyższej niż ta, którą faktycznie dostałeś na konto.
Jeśli choć jedno z powyższych pasuje do Twojej sytuacji — możliwe, że Twoja umowa nadaje się do skorzystania z sankcji kredytu darmowego. A to oznacza odzyskanie wszystkich zapłaconych odsetek i kosztów oraz spłatę pozostałej części wyłącznie kapitału.
Banki będą walczyć o swoje. Już to robią — w sądach i na łamach prasy. Ale po wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 roku ich pole manewru jest mocno ograniczone. Sądy krajowe muszą brać pod uwagę wykładnię Trybunału — to nie jest opcja, to obowiązek.
Prześlij nam swoją umowę. Sprawdzimy ją bezpłatnie
Kancelaria Legal Hero od lat zajmuje się walką z bankami. Pomogliśmy odzyskać miliony złotych klientom poszkodowanym przez kredyty frankowe — teraz mamy gotowe narzędzia również dla osób z kredytami konsumenckimi w złotówkach.
Co możesz zrobić?
Prześlij nam swoją umowę kredytową razem z aktualnym zaświadczeniem banku o spłatach. Nasi prawnicy bezpłatnie sprawdzą, czy Twoja umowa kwalifikuje się do sankcji kredytu darmowego. Jeśli tak — od razu pokażemy Ci, ile możesz odzyskać, jak wygląda procedura i ile to potrwa.
Wszystko bez ryzyka. Najpierw analiza, potem decyzja — Twoja, w pełni Twoja.
Kontakt z kancelarią Legal Hero
• e-mail: [email protected]
• telefon: 570 492 002
• adres: ul. Batalionów Chłopskich 91C, lok. 32, 01-307 Warszawa

Banki przez lata zarabiały na mechanizmie, który Trybunał Sprawiedliwości UE właśnie uznał za niezgodny z prawem. Czas, żebyś odzyskał to, co Ci się należy. My pomożemy.

📣 UWAGA!!! Mamy dla Was kilka ważnych nowości!Ostatnio u nas sporo się dzieje — i chcemy, żebyście byli na bieżąco! 🙌✨ N...
27/04/2026

📣 UWAGA!!!
Mamy dla Was kilka ważnych nowości!
Ostatnio u nas sporo się dzieje — i chcemy, żebyście byli na bieżąco! 🙌
✨ Nowa strona internetowa — właśnie wystartowała! Zajrzyjcie koniecznie, bo przygotowaliśmy ją z myślą o Was — przejrzyście i prosto .
🌐 https://legal-hero.pl

📘 Nowy profil na Facebooku — polubcie i obserwujcie, żeby nie przegapić żadnych aktualności!
🔗 Kancelaria Legal Hero - https://www.facebook.com/share/1RPxdv9aiR/?mibextid=wwXIfr

📸 Nowy profil na Instagramie — obserwujcie i bądźmy w kontakcie!
🔗 kancelaria_legalhero -

https://www.instagram.com/kancelaria_legalhero?igsh=MWpkYnc4dW92eWZxYg%3D%3D&utm_source=qr

Prawo może być prostsze, niż myślicie — a my jesteśmy tu, żeby Wam w tym pomóc. ⚖️

Kliknijcie, obserwujcie i zapraszajcie znajomych — razem budujemy społeczność, w której pomoc prawna jest na wyciągnięcie ręki! 🤝

Automatu w sprawach o słupy w sądzie nie będzie !W social mediach, od połowy grudnia poprzedniego roku widoczny jest tre...
22/01/2026

Automatu w sprawach o słupy w sądzie nie będzie !

W social mediach, od połowy grudnia poprzedniego roku widoczny jest trend zalewania kontentem pod tytułem:

„Każdy, kto ma schłup na działce, dostanie odszkodowanie.”

Sprawdźmy, czy na pewno tak jest.

Problem w jednym zdaniu: po wyroku TK z 2 grudnia 2025 r. (P 10/16) właściciele działek z liniami/słupami dostali realny argument, żeby wrócić do rozmów (i sporów) o pieniądze – ale przedsiębiorstwa będą bronić się m.in. „doliczaniem” lat sprzed 2008 r.

Słup na Twojej działce? Po wyroku TK możesz mieć mocniejszą pozycję
Na wielu działkach w Polsce stoją słupy, biegną linie energetyczne albo inne urządzenia przesyłowe. Często od dziesięcioleci. Właściciel chciałby zbudować dom, sprzedać grunt albo po prostu przestać „dokładać” do cudzego biznesu. A przedsiębiorstwo odpowiadało krótko: „to już zasiedziane – temat zamknięty”.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r. (P 10/16) zmienił układ sił: TK zakwestionował możliwość zasiedzenia służebności „w wersji przesyłowej” przed 3 sierpnia 2008 r. (czyli zanim w kodeksie cywilnym pojawiła się służebność przesyłu).
To nie oznacza, że każda sprawa jest automatycznie wygrana – ale oznacza, że w wielu przypadkach warto wrócić do tematu.

Co znaczy „doliczanie” lat sprzed 2008 r. i o co tu chodzi?
Przedsiębiorstwa (i część sądów) przez lata patrzyły na to tak:
• przed 2008 r. formalnie nie było „służebności przesyłu”,
• ale urządzenia stały, a firma korzystała z działki,
• więc próbowano uznać, że ten wcześniejszy czas można traktować jak „prawie to samo” i zaliczyć go do biegu zasiedzenia.
Po wyroku TK firmy mogą zmienić narrację na bardziej „sprytną”:
„OK, nie mogliśmy zasiedzieć przed 2008 r.. Ale korzystaliśmy z gruntu już wcześniej. Zaliczymy te lata do zasiedzenia służebności przesyłu, a wtedy wyjdzie, że zasiedzenie nastąpiło z dniem 3 sierpnia 2008 r.(najwcześniej, jak się da).”
I to jest sedno sporu na najbliższe lata: czy wolno „podliczać” okres sprzed 2008 r. do zasiedzenia po 2008 r., i na jakich zasadach. Tę oś problemu bardzo dobrze widać w orzecznictwie Sądu Najwyższego.

Kiedy warto działać
1) Gdy na działce jest infrastruktura, a w księdze wieczystej nie widzisz służebności
To częsty scenariusz. Brak wpisu nie zawsze znaczy, że firma nie ma żadnych praw, ale bardzo często oznacza: trzeba to sprawdzić i uporządkować.
2) Gdy planujesz budowę, podział działki, sprzedaż albo kredyt
Słupy i pasy eksploatacyjne potrafią realnie blokować inwestycję albo obniżać cenę sprzedaży. Wtedy liczy się czas – i dobrze mieć sprawę „ogarniętą” zanim podpiszesz umowę.
3) Gdy kiedyś przegrałeś sprawę, bo sąd uznał zasiedzenie
Po TK pojawia się temat wznowienia niektórych postępowań (choć są twarde terminy i ograniczenia – tego nie da się zrobić „po latach” w każdej sprawie).
4) Gdy firma regularnie wchodzi na teren, niszczy uprawy, rozjeżdża grunt, a Ty nie masz z tego nic
To klasyczny punkt zapalny do rozmów o pieniądzach i zasadach korzystania z nieruchomości.

Ile można uzyskać
Zamiast obiecywać kwoty (bo to byłoby nieuczciwe), powiem prosto: w takich sprawach wchodzą w grę różne „koszyki” roszczeń, a suma zależy od faktów.
Najczęściej spotkasz:
1) Wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu (na przyszłość)
Czyli: „ok, możecie mieć urządzenia, ale legalnie i za zapłatą”.
2) Wynagrodzenie za bezumowne korzystanie (za przeszłość)
Gdy firma korzystała z gruntu bez skutecznego tytułu. To jest często największa dźwignia negocjacyjna.
3) Odszkodowanie za konkretną szkodę
Np. realna utrata wartości, zniszczenia, blokada zabudowy w miejscu, gdzie grunt ma wartość budowlaną.
4) (Rzadziej) żądanie zmiany sposobu korzystania / usunięcia / przebudowy
To zależy od tego, czy technicznie i prawnie jest to w ogóle możliwe. Bywa argumentem w negocjacjach, ale każdą sprawę trzeba ocenić „na chłodno”.
Co najbardziej wpływa na kwotę?
• rodzaj urządzeń (np. linia wysokiego napięcia vs zwykła),
• szerokość pasa, którego faktycznie nie możesz wykorzystać,
• lokalizacja (miasto / okolice miasta vs tereny rolne),
• przeznaczenie działki (budowlana to inna liga niż rolna),
• historia i dokumenty (czy firma ma decyzję/umowę, czy nie),
• ryzyko zasiedzenia i sposób, w jaki sąd do tego podejdzie.

Jak wygląda proces w Legal Hero
Stawiamy na proste kroki i przewidywalność. Zazwyczaj tak dziłamy:
1) Szybka analiza „czy jest temat”
• sprawdzamy księgę wieczystą i podstawowe dokumenty,
• ustalamy, kto jest operatorem i jakie urządzenia stoją na gruncie,
• wstępnie oceniamy ryzyka (w tym zasiedzenie i „doliczanie” okresów).
2) Ustalenie faktów i „mapa sprawy”
• jakie fragmenty działki są faktycznie wyłączone z normalnego korzystania,
• jaki jest realny pas eksploatacyjny,
• co planujesz (sprzedaż, budowa, podział) – bo to wpływa na strategię.
3) Wezwanie do zapłaty i rozmowy z przedsiębiorstwem
W wielu sprawach da się dojść do ugody, ale musi ona mieć sens: jasny zakres, konkretna kwota, terminy.
4) Postępowanie sądowe (gdy trzeba)
Tu są zwykle dwa główne tryby:
• sprawa o pieniądze (wynagrodzenie/odszkodowanie),
• sprawa o ustanowienie służebności przesyłu za wynagrodzeniem.
Dobór ścieżki to często różnica między „ciągnięciem latami” a sensownym finałem.
Sukces można zaplanować – ale najpierw trzeba mieć plan oparty na faktach.

FAQ – najczęstsze pytania (bez żargonu)
Czy jeśli mam słup na działce, to zawsze dostanę pieniądze?
Nie zawsze. Najpierw trzeba sprawdzić, czy firma ma tytuł prawny i jak wygląda historia urządzeń. Wyrok TK wzmacnia wielu właścicieli, ale nie działa „automatem”.
Czy wpis służebności w księdze wieczystej zamyka temat?
Często ogranicza roszczenia „za to samo”, ale nie zawsze zamyka wszystkie wątki. Liczy się treść wpisu i okoliczności.
Kupiłem działkę niedawno. Czy mogę dochodzić roszczeń za lata wstecz?
To zależy od tego, co zostało przeniesione w umowie i jak ułożymy podstawę roszczeń. Da się to analizować case-by-case.
Co to jest zasiedzenie i dlaczego wszyscy o tym mówią?
To sposób nabycia prawa „przez upływ czasu”. Firmy często używały tego jako tarczy. Po TK kluczowe jest, czy mogą bronić się „doliczaniem” lat sprzed 2008 r.
Czy mogę żądać usunięcia słupa?
Czasem tak, ale to trudne i zależy od realiów technicznych i prawnych. Zwykle najpierw oceniamy, czy to w ogóle ma sens jako cel albo argument negocjacyjny.
Czy firma może mi „odciąć prąd”, jak zacznę sprawę?
Nie. To zupełnie inne relacje prawne.
Ile trwa sprawa?
Jeżeli idzie ugodowo – bywa szybko. Jeśli wchodzimy w sąd – zależy od sądu, dowodów i postawy przedsiębiorstwa. Nie obiecuję terminów, bo to nie byłoby uczciwe.
Co mam przygotować na start?
Numer księgi wieczystej, mapkę/zdjęcia, informację od kiedy urządzenia stoją (jeśli wiesz), i co chcesz zrobić z działką (sprzedaż/budowa/podział).

Orzeczenia do lektury (na koniec dla wybitnie zainteresowanych, poniżej namiary na orzeczenia sądowe w tymacie sprawy.)
• TK, wyrok z 2.12.2025 r., P 10/16 – punkt zwrotny: brak zasiedzenia „wersji przesyłowej” przed 3.08.2008 r.
• SN, uchwała z 22.05.2013 r., III CZP 18/13 – fundament sporu o „doliczanie” i możliwe modele liczenia okresu.
• SN, postanowienie z 24.02.2023 r., III CZP 108/22 – pokazuje, że temat łączenia okresów sprzed i po 3.08.2008 r. realnie funkcjonował w sądach.
• SN, uchwała z 7.10.2008 r., III CZP 89/08 – klasyczny punkt odniesienia dla dawnej linii.





Adres

Plac Czesława Niemena 1, Lok. 20
Warsaw
01-748

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Telefon

+48570492002

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy TS LEGAL HERO umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij