15/09/2026
⚖️ SAMOOCZYSZCZENIE W PRZETARGU? WYSTARCZY PORCJA PAPIEROLOGII. Przynajmniej w świetle jednego ze świeżutkich wyroków Krajowej Izby Odwoławczej.
⚖️ Dotychczasowe orzecznictwo KIO w sprawach self-cleaningu jeńców raczej nie brało. Powrót do grona rzetelnych wykonawców wymaga nadzwyczaj starannych i przemyślanych działań, a ich ocena pozostaje zawsze surowa. Zero pozorności, maksimum skuteczności. Nic na piękne oczy, wszystko w oparciu o dowody. Aż tu nagle…
➡️ W jednej z ostatnich spraw odwoławczych, które miałem okazję prowadzić pod koniec wakacji, KIO poszła pod prąd własnych standardów co do samooczyszczenia. Wykonawca tłumaczył się z kilku zerwanych z jego winy umów o zamówienie publiczne. Jak wskazał – przeprowadził w dwa tygodnie audyt wszystkich naruszeń o różnym charakterze, a następnie decyzją zarządu zaordynował wielopoziomowe zmiany organizacyjne w firmie. I tego samego dnia owe zmiany zarówno wdrożono, jak i potwierdzono samodzielnie skuteczność ich wdrożenia. W jeden dzień. Zarządzanie masterclass.
➡️ Czy taki self-cleaning jest mało wiarygodny? W ocenie KIO – w żadnym wypadku. Problemem nie był też brak dowodów. Bo skoro wykonawca wskazał, że zrobił, to znaczy, że zrobił. Dodałbym: „I kropka”, ale tę zapewne postawi dopiero Sąd Zamówień Publicznych.
Wyrok ciekawy, lecz mam nadzieję będący orzeczniczym wypadkiem przy pracy. Bo jeśli w ramach samooczyszczenia wystarczy napisać cokolwiek, to po co w ogóle ten teatr?