04/03/2026
ONA PŁACIŁA RACHUNKI, ON RATY. TERAZ ONA MUSI ODDAĆ MU POŁOWĘ PIENIĘDZY ZA KREDYT. DLACZEGO KONKUBINAT TO FINANSOWE POLE MINOWE.
Przychodzi do mnie klientka. Zapłakana. Żyła z partnerem 10 lat bez ślubu. Mówili: papierek nie jest nam potrzebny do miłości. Jesteśmy nowocześni. Podzielili się kosztami życia "sprawiedliwie".
Ona kupowała jedzenie, chemię, płaciła za prąd, Netflixa i ubrania dla dzieci. On ze swojego konta co miesiąc spłacał ratę kredytu za dom. Budżet spinał się idealnie. Oboje wkładali w dom mniej więcej tyle samo gotówki.
A potem miłość się skończyła. I zaczęła się brutalna matematyka.
Dzisiaj ona nie ma nic, a on żąda od niej zwrotu połowy pieniędzy za spłacony kredyt. I wiecie co z perspektywy adwokata jest w tym najgorsze? Że w świetle prawa on ma rację.
Zdejmijmy z tego emocje i rozbierzmy ten mechanizm na czynniki pierwsze, żebyście zrozumieli, jak dorośli ludzie na własne życzenie bankrutują w imię romantycznych uniesień.
ILUZJA WSPÓLNEGO MAJĄTKU
W małżeństwie bez intercyzy wszystko, co kupicie, jest wspólne. W konkubinacie nie ma słowa MY. Jest tylko JA i TY. Prawo nie widzi waszej miłości. Prawo widzi dwoje obcych sobie ludzi, którzy po prostu razem mieszkają. Jeśli kredyt był wzięty solidarnie na oboje, to w świetle prawa oboje macie go spłacać po równo.
ZJEDZONE PIENIĄDZE KONTRA TWARDY KAPITAŁ
Umowa pt. "ty płacisz za życie, a ja za kredyt", to najgłupszy układ finansowy na świecie. Dlaczego? Bo chleb, szynka i prąd znikają. Nie zostaje po nich żaden ślad poza pełnym żołądkiem. Z kolei każda rata kredytu buduje twardy kapitał. Po 10 latach on ma spłaconą ogromną część długu. Ona ma wspomnienia zjedzonych obiadów. Kiedy dochodzi do rozstania, jej wkład wyparował, a jego wkład udokumentowany jest w banku.
ZEMSTA PRZELEWÓW BANKOWYCH
Na sali sądowej liczą się twarde dowody. On kładzie przed sędzią wyciąg z konta: przez 120 miesięcy przelał do banku 300 tysięcy złotych na wspólny kredyt. Zgodnie z prawem, jako współdłużnik, ma prawo żądać od niej zwrotu połowy tej kwoty (tzw. roszczenie regresowe). A co kładzie na stole ona? Paragony z Biedronki? Wyblakłe faktury za prąd? W sądzie to ona będzie musiała udowodnić, że umówili się inaczej i że jej zakupy spożywcze zwalniały ją z obowiązku spłaty banku. Bez umowy na piśmie, z punktu widzenia dowodowego, to jest droga przez mękę.
WNIOSEK?
Dorosłość polega na oddzieleniu sypialni od portfela.
Brak ślubu nie zwalnia z myślenia. Wręcz przeciwnie. Jeśli żyjecie w związku nieformalnym, potrzebujecie radcy prawnego czy adwokata znacznie bardziej niż małżonkowie. Bo małżonków domyślnie chroni ustawa (wspólność majątkowa). Konkubentów nie chroni nic poza umowami cywilnymi, które sami ze sobą spiszą.
Jeśli bierzecie wspólny kredyt, raty płacicie po równo. Przelewem. Z dwóch kont.
Jeśli kupujecie dom, wpisujecie się do księgi wieczystej po połowie w odpowiednich ułamkach.
Romantyzm jest super na randce przy winie. Przy planowaniu budżetu domowego i zaciąganiu zobowiązań na 30 lat macie być bezlitosnymi analitykami.
Więcej wyjaśniam na moim YouTubie - link do filmu w pierwszym komentarzu 👇