14/04/2024
Hej :)
Podobno za niewiele ponad tydzień kolejny egzamin radcowski.
W połowie kwietnia 8 lat temu ja dowiedziałam się, że zdałam swój egzamin.
Czy się ucieszyłam? Średnio, żeby nie powiedzieć, że wcale.
Przerwa związana z urlopem macierzyńskim, przeprowadzką, spowodowała tylko lawinę pytań w stylu "No i co z tego?".
Oczywiście to wszystko był mój wybór. Czy rzeczywiście? Tak nie do końca. Podejście do egzaminu, a potem założenie własnej kancelarii było wywołane tym, w jakim miejscu byłam wtedy prywatnie.
Z perspektywy czasu nie żałuję aplikacji i "zostania" radczynią prawną. Jestem w dobrym zawodowo miejscu, chociaż może nie instagramowo 😁
I chociaż togi nie zakładam prawie wcale, to biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się przez te 8 lat to i tak nadal nie wiem, co się wydarzy za rok, dwa czy dziesięć. Tytuł zawodowy aktualnie nic mnie kosztuje (no może oprócz 130 zł miesięcznie 😉), a może się przydać raz na jakiś czas.
Widzę obecnie mnóstwo pytań zadawanych głównie przez aplikantki innym radcom czy adwokatom na ig, a dotyczących przyszłości.
No dobra, ale co z tego? Been there, done that.
Moja rada? 😎
Odpuść sobie innych prawników na IG, zaobserwuj osoby z innych branży, posłuchaj intuicji (u mnie zawsze działa, gdy nie posłucham "siebie" zawsze kończy się to dla mnie źle albo jakieś tematy przesuwają się w czasie), czytaj dużo, nastaw swój radar na kłamstwa i fake newsy podawane w internecie (również przez innych prawników), postaw na rozwój osobisty. A i jeszcze jedno: własna kancelaria to nie zawsze jedyny wybór i nie zawsze da ci ogromne wyniki finansowe 😉, rozważ też inne opcje.
Wszystkim zdającym w tym roku życzę zaś przede wszystkim pozytywnego wyniku. Połamania piór, czy tam klawiatur 😊