19/06/2026
⚠️ Stanowisko Dziekanów Rad Okręgowych Izb Radców Prawnych wobec poglądu prawnego wyrażonego w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 28.04.2026 r.
➡️ Z niepokojem i zdziwieniem przyjmujemy pogląd prawny wyrażony w uzasadnieniu
postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 28 kwietnia 2026 r. (sygn. akt III CZ 44/26). W
orzeczeniu tym Sąd Najwyższy podzielił stanowisko Sądu Apelacyjnego, zgodnie z którym
„brak aktywności pełnomocnika w okresie, gdy był zdolny do pracy, obciąża stronę i wyklucza
możliwość uznania, że uchybienie terminu nastąpiło bez jego winy”. Uzasadniając tę ocenę,
Sąd Najwyższy przywołał wcześniejsze postanowienie z dnia 18 lipca 2012 r. (III CZ 42/12), w myśl którego „profesjonalny pełnomocnik, planując dokonanie czynności procesowej (np. wniesienie środka zaskarżenia), musi uwzględnić, kierując się zwykłym doświadczeniem
życiowym, że w okresie biegu terminu do jej dokonania mogą nastąpić czasowe przeszkody –
wynikające ze zwykłych zdarzeń życiowych, w tym także z krótkich niedyspozycji zdrowotnych
– utrudniające mu sporządzenie i wniesienie środka zaskarżenia w ostatnim dniu terminu”.
W naszej ocenie pogląd ten niestety pozostaje w nurcie archaicznego myślenia o
profesjonalnych pełnomocnikach procesowych – radcach prawnych i adwokatach – jako o
elemencie wtórnym i przygodnym w postępowaniu, nie zaś jako o osobach współdziałających
w prawidłowym wymierzaniu sprawiedliwości. Powiela on również pośrednio mniemanie, że
radca prawny lub adwokat prowadzi na tyle mało spraw, że gdy tylko wpłynie z sądu pismo, to
może w krótkim czasie poświęcić się praktycznie wyłącznie realizacji związanych z nim zadań.
Takie podejście jest jednak nierealistyczne. Członkowie naszego samorządu wypełniają swe
obowiązki sumiennie, jednakże należy pamiętać, że profesjonalni pełnomocnicy są ludźmi,
którym – jak każdemu – mogą przydarzyć się choroby, wypadki czy inne zdarzenia losowe,
uniemożliwiające w danym momencie dokonanie czynności wymaganych przez prawo lub
przez rozstrzygnięcia sądu. Pomijanie tej oczywistości i wymaganie, aby pełnomocnik z góry
przewidywał wystąpienie zdarzeń losowych, takich jak chociażby choroba, trudno pogodzić z
fundamentalnymi wartościami porządku konstytucyjnego.
Po pierwsze, podejście takie nie odpowiada art. 2 Konstytucji RP, zgodnie z którym
„Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady
sprawiedliwości społecznej”. Stawianie wobec uczestnika obrotu prawnego oczekiwania
przewidzenia i zneutralizowania zdarzeń ze swej istoty nieprzewidywalnych godzi w
wywodzone z tego przepisu zaufanie obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa,
prowadząc w praktyce do zamknięcia stronie drogi do merytorycznego rozpoznania jej sprawy
z przyczyn od niej niezależnych. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego zasada ochrony
zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa zajmuje nadrzędne miejsce w systemie
wartości składających się na pojęcie demokratycznego państwa prawnego, a zgodnie z nią
uprawnienia przyznane obywatelom nie mogą mieć charakteru pozornego ani niemożliwego do
zrealizowania ze względów prawnych lub faktycznych (zob. wyroki TK z 21 marca 2001 r., K
24/00, oraz z 15 lutego 2005 r., K 48/04).
Po drugie, stanowisko to pomija art. 17 ust. 1 Konstytucji RP stanowiący, że radcowie prawni
i adwokaci wykonują swoje obowiązki w ramach zawodu zaufania publicznego. Istotą tej
konstrukcji jest powierzenie pełnomocnikowi szczególnej roli w wymiarze sprawiedliwości –
nie zaś traktowanie go jako narzędzia, którego niemożność spełnienia obowiązku zawodowego
wywołana chorobą obciąża stronę na równi z opieszałością. Trybunał Konstytucyjny
wielokrotnie podkreślał szczególny charakter tych zawodów: w wyroku z 26 listopada 2003 r.
(SK 22/01) zaliczył adwokata i radcę prawnego do zawodów zaufania publicznego, a w wyroku
z 22 listopada 2004 r. (SK 64/03) wskazał, że pełnomocnik w ramach świadczonej pomocy
prawnej realizuje swoistą misję społeczną i działa w imieniu dobra ogółu, a wykonywanie przez
niego czynności zawodowych nie ma charakteru zwykłej działalności gospodarczej. Pogląd
traktujący niezawinioną niedyspozycję zdrowotną pełnomocnika jako okoliczność z góry
obciążającą stronę trudno pogodzić z tak rozumianą funkcją tego zawodu.
Po trzecie, omawiany pogląd budzi zastrzeżenia z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do
sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz wypracowanego w orzecznictwie Trybunału
Konstytucyjnego zakazu nadmiernego formalizmu procesowego. Trybunał konsekwentnie
wskazuje, że choć formalizm procesowy sam w sobie jest niezbędny dla zapewnienia
sprawności i rzetelności postępowania, istnieją granice jego zaostrzania, których przekroczenie
prowadzi do naruszenia prawa do sądu wskutek zachwiania proporcji między interesami
wymiaru sprawiedliwości a prawami jednostki. Co znamienne, w wyroku z 1 lipca 2008 r. (SK
40/07) – zapadłym na tle braku formalnego skargi kasacyjnej polegającego właśnie na nieujęciu
w niej wniosku o jej przyjęcie do rozpoznania – Trybunał uznał za niezgodne z art. 45 ust. 1 w
związku z art. 31 ust. 3 i art. 2 Konstytucji takie ukształtowanie procedury, które prowadzi do
odrzucenia skargi z przyczyn formalnych bez stworzenia stronie realnej szansy usunięcia braku
(zob. także wyrok TK z 20 maja 2008 r., P 18/07, dotyczący apelacji).
Takie samo podejście do kwestii związanych z formalnymi wymogami dostępu do sadu, w tym
także w kontekście terminowego dokonywania czynności procesowych, wynika także ze
standardu ukształtowanego pod rządami art. 6 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw
Człowieka i Podstawowych Wolności przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw
Człowieka. Trybunał wielokrotnie podkreślał znaczenie „pewności prawa” oraz
„prawidłowego wymiaru sprawiedliwości” jako kluczowych elementów pozwalających
odróżnić nadmierny formalizm od dopuszczalnego stosowania wymogów proceduralnych. W
szczególności wskazywał, że prawo dostępu do sądu zostaje naruszone, gdy sposób stosowania
przepisów proceduralnych przestaje służyć celom pewności prawa i prawidłowego wymiaru
sprawiedliwości, a staje się swoistą barierą uniemożliwiającą stronie uzyskanie
merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy przez właściwy sąd (Efstathiou i Inni przeciwko Grecji,
nr 36998/02, § 24 in fine, 27 lipca 2006 r., oraz Eşim przeciwko Turcji, nr 59601/09, § 21, 17
września 2013 r., Zubac przeciwko Chorwacji [GC], nr 40160/12, § 98, 5 kwietnia 2018 r.;
Gros przeciwko Słowenii, nr 45315/18, § 26, 7 lipca 2020 r.). Trybunał konsekwentnie stosował
te kryteria, oceniając, czy interpretacja dokonana przez sąd nie ograniczyła dostępu strony do
sądu w sposób naruszający wymogi proporcjonalności (Nowiński przeciwko Polsce, nr
25924/06, § 34, 20 października 2009 r.; Omerović przeciwko Chorwacji (nr 2), nr 22980/09, §
45, 5 grudnia 2013 r.; Maširević przeciwko Serbii, nr 30671/08, § 51, 11 lutego 2014 r.; Cornea przeciwko Republice Mołdawii, nr 22735/07, § 24, 22 lipca 2014 r.; oraz Louli-Georgopoulou
przeciwko Grecji, nr 22756/09, § 48, 16 marca 2017 r., Witkowski przeciwko Polsce nr
21497/14, 13.12.2018. W kontekście spraw, w których opóźnienie we wniesieniu środka
prawnego wynikało z choroby pełnomocnika, standard ukształtowany przez ETPC wymagałby
zatem wzięcia przez sąd pod uwagę takich elementów konkretnego stanu faktycznego jak
powaga i charakter choroby pełnomocnika; jej nagłość; to, czy została należycie
udokumentowana; to, czy w sytuacji spowodowanej chorobą pełnomocnika strona miała
realistyczną możliwość działania dla ochrony swoich praw; to, czy stronę reprezentował jeden
pełnomocnik. Z uzasadnienia orzeczenia Sądu Najwyższego wydaje się wynikać, że żadnego
z tych elementów stanu faktycznego nie wziął pod uwagę i nie rozważył ich wagi dla strony w
sposób zapewniający zgodność z gwarancjami wynikającymi z art. 6 Konwencji i identycznymi
z nimi gwarancjami zawartymi w art. 45 Konstytucji.
Interpretacja sprowadzająca techniczne i wtórne uchybienie do nieusuwalnej przeszkody w
merytorycznym rozpoznaniu skargi kasacyjnej – w sytuacji, gdy jej źródłem jest niezawiniona
niedyspozycja zdrowotna pełnomocnika – pozostaje z tym kierunkiem orzeczniczym w
wyraźnym napięciu.
Z żalem zauważamy, że pogląd powielony w tegorocznym postanowieniu zdaje się świadczyć
o niezrozumieniu specyfiki wykonywania czynności przez pełnomocnika, a także charakteru
relacji związanych z zastępowaniem strony w toku procesu.
Wyrażamy nadzieję na zmianę tego
podejścia. Zmiana taka służyłaby nie tylko stronom postępowania i osobom wykonującym
zawód zaufania publicznego, lecz wpłynęłaby również korzystnie na sposób postrzegania
wymiaru sprawiedliwości i na budowane wobec niego zaufanie.