Aleksander Serwiński

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Aleksander Serwiński Myślisz, że prawo podatkowe i ekonomia są nudne i trudne? Przekonaj się, że nie muszą takie być! Blog i vlog około polityczny. Mówię jak mi się wydaje, że jest.

Sprawy społeczne, gospodarcze, geopolityka i prawo okiem człowieka, który umiłował wolność.

Na YT ukazał się materiał z mojej wizyty w Warszawie - w nowej formule DGP "Bez Podatku". Wraz z Panią Katarzyną Jędrzej...
28/09/2026

Na YT ukazał się materiał z mojej wizyty w Warszawie - w nowej formule DGP "Bez Podatku". Wraz z Panią Katarzyną Jędrzejewską pochyliliśmy się nad najnowszymi wyrokami NSA w zakresie donejtów - myślę, że są tam informacje podane w pigułce dla wszystkich zainteresowanych.

W komentarzu jak zwykle wklejam link do wywiadu oraz do tekstu na stronie gazetaprawna.pl

Ostatnio ceny paliwa biją rekordy, więc pojawiło się sporo memów i wypowiedzianych w bardziej poważnym tonie zarzutów wo...
25/09/2026

Ostatnio ceny paliwa biją rekordy, więc pojawiło się sporo memów i wypowiedzianych w bardziej poważnym tonie zarzutów wobec premiera, że przecież obiecał paliwo po 5,19 zł.

Zacznijmy od tego, że żaden poważny człowiek takich obietnic składać nie powinien. Nie możemy przecież obiecywać rzeczy, które od nas nie zależą. To tak, jakbym mojej żonie obiecał, że każdego ranka będzie świeciło piękne słońce i niebo będzie bezchmurne. Normalnym ludziom to nie przystoi, politycy ze swojej strony nas do tego już przyzwyczaili.

Nie wiem czemu też tak pastwią się nad tym paliwem - co i rusz któraś gwiazdka naszej sceny politycznej deklaruje, że jak on już do władzy dojdzie, to benzyna będzie po X.

Jakbym szedł do polityki, to zamiast tego z hasłem: piwo marki Harnaś za 1,49 zł w każdej Biedronce. Miałoby to tyle samo sensu i mądrości, co oświecone proroctwa co do ceny paliwa. No i miałbym na to tyle samo wpływu. Na cenę wpływa przecież oprócz podatków (na które premier ma jakiś wpływ) marża koncernów, cena surowca, cena dostawy, marketingu, dostępność do surowca, czyli pośrednio sytuacja polityczna na świecie - i tak dalej - na które wpływu nie ma.

Nic dziwnego, że z perspektywy czasu gdy widzimy rekordowe ceny na stacjach ludzie przytaczają słowa premiera. No, może oprócz tego, że już wtedy nie miały one za grosz sensu i mogę to bardzo łatwo udowodnić. To jak prosty dowód matematyczny.

Premier Donald Tusk powiedział, że jeżeli doszedłby do władzy, to benzyna na następny dzień byłaby po 5,19 zł. Wtedy średnia cena paliwa wynosiła 7,92 zł, z czego daniny publiczne 28,61% (po zastosowaniu wszelkich tarcz). Czyli daniny stanowiły 2,27 zł z każdego litra, a bez jakichkolwiek danin cena wynosiłaby 5,65 zł i to zakładając, że po likwidacji wszystkich podatków od paliwa koncerny nie podniosłyby marży.

Najlepiej składać obietnice, kiedy jesteśmy w opozycji i nawet nie możemy spróbować ich spełnić. Warto pamiętać też o tym, że premier już z tych słów zdążył się wycofać i to w czasach, kiedy teoretycznie tę wizję mógł zrealizować. Przy cenie 6,59 zł (kiedy wycofał się z obietnicy) daniny stanowiły aż 46,6% ceny (czyli schodząc z nich do zera, znów teoretycznie, paliwo mogłoby kosztować 3,52 zł). Dziś, gdy obietnica chętnie jest mu wypominana, również mógłby ją zrealizować - znów hipotetycznie - przy braku danin państwowych cena wyniosłaby 4,59 złotych. Jaki z tego morał?

1) Decydowanie o podatkach nie jest równoznaczne z decydowaniem o cenie.

2) Najłatwiej obiecywać, gdy nie możemy decydować o niczym.

3) Jak dowolny polityk obiecuje cenę dowolnego dobra, to z góry możemy założyć że kłamie. Po pierwsze, to nie zależy od niego. No a nawet, gdy w jakimś stopniu będzie od niego zależeć, to i tak możemy założyć, że z tej obietnicy nie spróbuje się wywiązać.

Czy doradca podatkowy musi interesować się polityką?Fatalny projekt dotyczący interpretacji indywidualnych, kosmetyczna ...
23/09/2026

Czy doradca podatkowy musi interesować się polityką?

Fatalny projekt dotyczący interpretacji indywidualnych, kosmetyczna zmiana w skali podatkowej, zmiany w opodatkowaniu fundacji rodzinnych, ryczałcie, zmiany w ulgach podatkowych. To wszystko zmiany, które być może wejdą w przyszłym roku. Całkiem sporo zmian. Mamy końcówkę września, nic jeszcze nie wiadomo. Standard. Klienci oczekiwaliby konkretów, zwłaszcza gdy zmiany dotyczą ich bezpośrednio. Trzeba studzić emocje. Jeszcze nie pora na analizę przepisów czy analizę projektów - tam wciąż wiele może się zmienić przed końcem listopada.

Vacatio legis, które nie działa

W prawie istnieje okres przejściowy, kiedy przepisy są już uchwalone, ale jeszcze nie obowiązują. Do tego mniej więcej sprowadza się vacatio legis. Ma ono dać obywatelowi, czy też, w kontekście tego wpisu podatnikowi, czas na przygotowanie się na zmiany. Tylko ciężko przygotować się do zmian, które są same w sobie zmienne i niepewne. Projekty mają wiele wersji, każda z nich nowe łatki i nowe poprawki. Na tym etapie śledzenie prac ustawodawcy już może doprowadzić nas do bólu głowy. Potem przychodzi ostateczny test - weto prezydenta. Jest, albo go nie ma. Wtedy będzie już pewnie koniec listopada. Niewiele czasu, żeby faktycznie przygotować się do zmian - a po drodze jeszcze święta Bożego Narodzenia i grudniowe urlopy.

No i co da śledzenie polityki?

Rząd jest aktualnie pełen sprzeczności sam w sobie, a prezydent delikatnie rzecz ujmując, nie zawsze chce im iść na rękę. To pozwala osobie śledzącej politykę przewidywać, czy jakiś projekt może liczyć na podpis czy też nie. Jeżeli przewidujemy skutecznie, to zyskujemy znacznie więcej czasu, żeby się przygotować do zmian. Jednak, czy taka zabawa prawdopodobieństwem i polityczne dywagacje w ogóle przystoją naszej profesji?

Coraz częściej spotykam się z tym, że klient oczekuje takiego podejścia. Bardziej niż szczegóły reformy interesuje go najpierw generalna ocena - czy to ma szanse wejść? Czy te szanse są duże czy małe?

Uzasadnienia do poprzednich wet, ważniejsze niż obecne projekty ustaw

Na sam koniec ustawowego terminu, 27 listopada 2025 roku prezydent zawetował nowelizację ustawy o fundacjach rodzinnych. Osoba, która zupełnie nie śledzi polityki mogłaby być przekonana, że głównym powodem była ogólna niechęć do podwyżek podatków, obietnice czy deklaracje z czasów kampanii wyborczej. Z tym, że prezydent już raz podwyżkę podatków podpisał, argumentując, że nie dotyczyła ona Polaków, tylko pewnej grupy osób prawnych. Mówimy tu oczywiście o podwyżce CIT dla banków. Uzasadnienie było takie, że duże i bogate podmioty mogą płacić wyższe podatki, żeby ciężar ten nie spadał na zwykłych zjadaczy chleba.

Natomiast wetując nowelizację ustawy o fundacjach rodzinnych, nie padł w ogóle argument, że podwyższenie podatków tym podmiotom jest złe. Nie padło również nigdzie stwierdzenie, że taka reforma nie jest potrzebna.

Co o wecie prezydenta ma do powiedzenia prezydent?

“Przepisy ustawy o fundacji rodzinnej weszły w życie z dniem 22 maja 2023 r. Przepis art. 143 tej ustawy nałożył na Radę Ministrów obowiązek dokonania przeglądu funkcjonowania przepisów ustawy o fundacji rodzinnej i przedłożenia Sejmowi i Senatowi informacji o skutkach ich obowiązywania wraz z propozycjami zmian. Rada Ministrów powinna wykonać ten obowiązek po upływie 3 lat od dnia wejścia w życie ustawy o fundacji rodzinnej, czyli do 22 maja 2026 r.
Instytucja fundacji rodzinnej została wprowadzona w Polsce niespełna trzy lata temu jako narzędzie służące kumulowaniu majątku rodzinnego i zapewnieniu stabilnego, wielopokoleniowego planowania sukcesyjnego. Jest to rozwiązanie od dawna funkcjonujące i ugruntowane w wielu krajach europejskich gdzie od lat wspiera ochronę majątku rodzinnego, umożliwia efektywne zarządzanie aktywami i sprzyja pozostawaniu kapitału w kraju. Fundamentalną cechą tej instytucji, zarówno w państwach, z których czerpano inspiracje, jak i w Polsce, jest stabilność i przewidywalność jej podstaw prawnych.

W mojej opinii brak jest uzasadnienia dla dokonywania daleko idących zmian w zasadach opodatkowania dochodów fundacji rodzinnej przed upływem tego terminu.” ~ umotywowanie weta z dnia 27 listopada 2025 roku, podpisane przez prezydenta RP Karola Nawrockiego.
Oczywiście argumentów było więcej - takich, że projekt jest kulawy i jego uzasadnienie pisane po łebkach, ale ten argument wydaje się najistotniejszy i najbardziej konkretny. Tylko, że zła wiadomość jest taka, że te trzy lata już minęły.

No to będzie to weto czy nie będzie?

Jaka jest zatem konkluzja? Tak, warto interesować się polityką. Warto uważnie śledzić wypowiedzi polityków, warto analizować też uzasadnienia aktów prawnych jak i odmowy ich podpisania. Z tej lektury można wbrew pozorom wyczytać sporo wartościowych wskazówek, co do przyszłości podatkowej w jakiej będziemy żyć i co do kierunku, w jakim mają zmierzać przyszłe reformy. Z drugiej strony trudno traktować polskich polityków, niezależnie od opcji, jakkolwiek poważnie. Całą analizę może szlag trafić, bo ktoś znów zachowa się zupełnie nielogicznie. Na pewno nie ma sensu odwoływać się w takiej analizie do obietnic - wyborczych czy powyborczych.

No, to do brzegu - czy te zmiany, które posłużyły za przykład, moim zdaniem wejdą w życie? Nie, moim zdaniem nie. Tym razem uzasadnienie będzie inne - pewnie zaktualizują się po części wszystkie powody z załączonego obrazka. Natomiast jak tylko zmieni się władza, a prezydent będzie ten sam, to założę się że jego opór wobec tego i wielu innych innych niekorzystnych dla podatników rozwiązań bardzo szybko stopnieje.

W końcu ciężko o mniej wartościową gwarancję niż słowo dane przez polityka.

Czy zastanawiało was kiedyś dlaczego w budżecie zawsze brakuje środków na ochronę zdrowia i wojsko, a nigdy na promocję ...
21/09/2026

Czy zastanawiało was kiedyś dlaczego w budżecie zawsze brakuje środków na ochronę zdrowia i wojsko, a nigdy na promocję marki Polska w meta-verse? Dzisiejszy post nie jest bezpośrednio o podatkach - bardziej o tym, na co te podatki są przeznaczane i jak mało na ten temat wiemy.

Pieniądze są marnowane na prawo i lewo. Na głupoty budżet zawsze jest wystarczający. Natomiast podwyżka podatków zawsze jest tłumaczona tym, że jeden z dosłownie kilku najbardziej newralgicznych dla obywateli obszarów jest niedofinansowany. Najczęściej jest to obronność albo ochrona zdrowia.

Obecny paradygmat państwa opiekuńczego zakłada, że państwo jako takie może czy wręcz powinno zajmować się niemal każdą dziedziną życia. Sport, kultura, infrastruktura, sieci przesyłowe, energetyka, sektor wydobywczy, edukacja, emerytury, renty, wojsko, policja, sądy, ochrona przyrody i setki mniejszych obszarów aktywności państwa. Oczywiście mimo około 50% udziału państwa i samorządu w PKB ktoś tam dalej będzie bredził o dzikim neokapitalizmie w kraju nad Wisłą.

Liczby wyglądają imponująco - 600 miliardów złotych przychodów budżetowych, ponad 250 miliardów deficytu w 2025 roku i stale rosnący trend. Tylko nikt nie wchodzi tak naprawdę w szczegóły tych wydatków. Przeciętny zjadacz chleba nie analizuje wydatków państwa w żaden sposób. Ktoś może rzucić okiem na poszczególne kategorie wydatków. Tylko, że te kategorie mają swoje sub-kategorie i gdzieś hen na końcu dojdziemy do poziomu, w którym dowiemy się co pod danym hasłem się kryje. Po pierwsze, wymaga to jednak tytanicznej pracy. Po drugie, część tych informacji nie jest dostępna publicznie.

Moja teza jest prosta. W każdej z tej kategorii znajdziemy przepalone miliony albo miliardy złotych. Przepalone na rzeczy, pod którymi nie podpisałoby się 90% społeczeństwa. Tylko 99% społeczeństwa nie ma o tym pojęcia.

"Biurokracja rozrasta się, by zaspokoić potrzeby rozrastającej się biurokracji." ~ Oskar Wilde

Z budżetem jest trochę jak z górą lodową. Mamy budżet jako wielki nieokreślony moloch. Mamy sub-budżety i tu pierwsza manipulacja - zawsze brakuje na te najważniejsze i najbardziej potrzebne w oczach obywateli (ale nie ma mowy, żeby zrezygnować z tych mniej ważnych na ich rzecz). W obrębie poszczególnych budżetów mamy wydatki reprezentatywne, które pokazujemy i te, których się wstydzimy (i ukrywamy przed opinią społeczną).

Przez to, że obywatele nie wiedzą co się dzieje z ich pieniędzmi możemy powielać projekty takie jak "promocja marki Polska" za pół miliarda złotych. Na ten projekt nie zabrakło, dostał tyle ile potrzebował. Czemu nigdy propozycje podwyżek podatków nie są motywowane chęcią finansowania takich projektów? Czemu na takie projekty zawsze budżet jest wystarczający? Bo na takich projektach najłatwiej defrauduje się środki. Ile jest takich "projektów" w obecnym budżecie? Setki? Tysiące? Pozostaje się śmiać, płakać i płacić. Nic dziwnego, że jak ktoś patrzy państwu na rękę, to chce optymalizować swoje podatki bo dochodzi do wniosku, że państwo ma aż nadto pieniędzy. Co najwyżej wadliwe priorytety i nadmiar zadań, które samo sobie przyznało.

Wykres pochodzi ze strony Fundacja FOR (Forum Obywatelskiego Rozwoju) w ramach serii "rachunek od państwa".

Dziś na zaproszenie Pani redaktor Katarzyna Jędrzejewska miałem przyjemność wystąpić w nowej formule podcastowej gazetap...
17/09/2026

Dziś na zaproszenie Pani redaktor Katarzyna Jędrzejewska miałem przyjemność wystąpić w nowej formule podcastowej gazetaprawna.pl - Bez Podatku.

Omawialiśmy dwa ważne wyroki NSA - łatwo się domyślić które.

Premiera już wkrótce, więc bądźcie czujni :)

14/09/2026

NSA ostatnio przyspieszyło z przysyłaniem mi wyroków. Dziś odebrałem kolejne ciekawe rozstrzygnięcie - II FSK 1103/23.

Po wielu latach (sprawa ma genezę jeszcze w 2022 roku...) dowiedzieliśmy się, że KIS nie może domagać się od podatnika oceny prawnej umowy, a tym samym konkretnej klasyfikacji podatkowej, skoro podatnik składa zapytanie w tym zakresie. Tutaj chodziło o odpłatne udostępnienie znaku towarowego do spółki i to, czy na gruncie ustawy o ryczałcie będzie to wynajem/dzierżawa czy licencja, a może jeszcze coś innego - ot, oczekiwaliśmy podania właściwej stawki przez KIS.

Nie musi oznaczać to jednak, że teraz się dowiemy czegokolwiek od organu. System jest tak skonstruowany, że KIS ma dalej parę asów w rękawie. Zdarzały mi się sytuacje, w których NSA mówił: Ależ Dyrektorze, nie możesz odmówić wydania interpretacji z tego powodu!

Na co Dyrektor odpowiadał: Zrozumiałem przesłanie. Zatem odmówię z innego!

Co w kolejnym odcinku? Podejrzenie GAAR? Obecnie tego typu zapytania bywają tak traktowane, więc nie zdziwiłbym się. Dlaczego w ogóle o tym piszę? Ano trochę w kontekście planowanej reformy interpretacji indywidualnych. Rząd znalazł mnóstwo skrajnie niepoważnych i fikcyjnych problemów, ale ani na sekundę nie pochylił się nad najważniejszym. KIS może latami, mimo utartej linii Sądów Administracyjnych, odmawiać wydania interpretacji z najróżniejszych powodów. Podatnik latami może nie wiedzieć jak się rozliczać. Odmowa z powodu A po paru latach może zostać zamieniona na odmowę z powodu B.

KIS konsekwentnie zmusza nas do odpowiadania na pytania, na które żaden pełnomocnik nie powinien odpowiadać:

a) Czy ta transakcja spełnia wszystkie przesłanki darowizny i powinna być opodatkowana podatkiem od spadków i darowizn?

b) Jaki jest dokładny kod PKWiU opisanych we wniosku usług?

c) Przychodem z jakiego źródła jest przychód opisany we wniosku?

d) Czy prowadzi Pan działalność badawczo-rozwojową i wytwarza kwalifikowane IP?

Podatnik najpierw kilka lat musi walczyć o to, żeby nie musiał sam sobie wydać interpretacji, która w ogóle go nie chroni, a potem jeszcze czasem po raz drugi, żeby była zgodna z prawem czy w ogóle wydana. Teoretycznie można kółko do NSA obskoczyć nawet trzy, cztery razy, zanim otrzymamy wiążącą, bezpieczną interpretację.

A w tym całym bałaganie rząd chce ograniczyć okres ochronny interpretacji na pięć lat (i to przy założeniu, że stan faktyczny i prawny się nie zmieni!). Zaraz dojdziemy do sytuacji, w której dłużej będzie się uzyskiwać interpretacje niż z nich korzystać.

Oczywiście z perspektywy fiskusa ma to sens. Po co podatnicy mają mieć jakiekolwiek zabezpieczenia, że rozliczają się dobrze, skoro dziś rozliczają się dobrze, ale za 3-4 lata uznamy, że wtedy rozliczali się źle? ;)

Gdzie tu ten dreszczyk niepewności, adrenaliny... Nie chodzi o to, żeby podatnik wiedział jak się rozliczać. Nie chodzi o to, żeby rozliczenia były bezpieczne. Chodzi o jak największy bałagan, chaos i żniwa, które są jego efektem.

07/09/2026

Donejty to darowizny, a nie przychód z działalności gospodarczej! Nawet jeżeli otrzymuje je streamer.

Dziś odebrałem dwa ważne, przełomowe wyroki NSA. W obu sprawach miałem przyjemność być pełnomocnikiem od samego początku do samego końca.

Wyrok o sygn. III FSK 118/26 z dnia 7 lipca 2026 roku oraz wyrok o sygn. III FSK 113/26.

W obu sprawach miałem przyjemność reprezentować lokalnych streamerów - Pana Michał Baranik, szerzej znanego jako Keszu i Pana Sebastiana Kraszewskiego, szerzej znanego jako Kickster. Obu Panów z tego miejsca serdecznie pozdrawiam!

Jaka jest konsekwencja takiej kwalifikacji? Brak VAT, podatek od spadków i darowizn zamiast dochodowego, brak składki zdrowotnej… Innymi słowy nic tylko się cieszyć.

Co ciekawe tego typu korzystne interpretacje zdarzały już przed Krajową Informacją Skarbową, ale dyrektorowi KIS się odwidziało i zaczął wydawać interpretacje niekorzystne. Niekorzystny trend utrzymywał się też przed WSA, ale… W końcu mamy przełom. Myślę, że te wyroki sporo namieszają, ale wątpię że dyrektor KIS na ich podstawie całkowicie zmieni praktykę. Chociaż kto wie ;)

Natomiast jeżeli jesteś w podobnej sytuacji - prowadzisz działalność za pośrednictwem YouTube czy Twitch i chciałbyś powalczyć o korzystniejsze rozliczenia, to oczywiście zapraszam do kontaktu.

Ministerstwo Finansów, rząd, cały aparat biurokratyczno-urzędniczy chce, żeby doradcy podatkowi mieli w Polsce jak najwi...
02/09/2026

Ministerstwo Finansów, rząd, cały aparat biurokratyczno-urzędniczy chce, żeby doradcy podatkowi mieli w Polsce jak najwięcej pracy. Ostatnio omówiliśmy propozycje zmian stricte podatkowych, a dziś wracamy z projektem zmian w interpretacjach indywidualnych.

Nie wiem dlaczego ostatnio poświęcam czas na czytanie uzasadnień projektów. To chyba pewna forma masochizmu, ale potem można nad projektem poznęcać się jeszcze bardziej, bo uzasadnienie jak zwykle jest jeszcze gorsze od samego projektu.

Tutaj w ogóle kogoś fantazja poniosła, albo przebywanie wśród polityków sprawiło, że autorowi uzasadnienia kłamstwo za bardzo weszło w krew. Szczerze? Ciężko o jeden prawdziwy argument "za" tym projektem. Wmawianie natomiast, że ograniczanie czasowe i psucie instytucji interpretacji indywidualnej jest dla dobra podatnika woła już o pomstę do nieba. Jakie jeszcze kwiatki są w projekcie i uzasadnieniu? Cóż - zapraszam do oglądania, link jak zwykle w opisie.

Początkowo miałem być na nagraniu w garniturze, ale im dłużej czytałem uzasadnienie projektu,  tym bardziej byłem przeko...
28/08/2026

Początkowo miałem być na nagraniu w garniturze, ale im dłużej czytałem uzasadnienie projektu, tym bardziej byłem przekonany że to będzie nieadekwatne. W końcu zdecydowałem się na coś, co poziomem bardziej przystaje do powagi tematu - hawajską koszulę na krótki rękaw i koszulkę "kocham kurki".

Dlaczego? Projekt sam w sobie nie jest wielką rewolucją - raczej serią małych zmian, z czego jedna jest korzystna (ale korzyść - stosunkowo mała) a reszta jednoznacznie niekorzystna. Natomiast po lekturze projektu zdecydowaliśmy się przeanalizować uzasadnienie i cóż - jego poziom woła o pomstę do nieba.

Z punktu "Wpływ na MŚP" (małych i średnich przedsiębiorców) możemy się dowiedzieć, że zmiany te wpłyną na MŚP. Ni mniej ni więcej. Ten piękny fragment wrzucę też w komentarzu, bo jest wręcz rozbrajający, ale smaczków jest znacznie więcej.

Nie przedłużając - zapraszamy z Kamilem na kolejny odcinek naszego podcastu, gdzie omawiamy proponowane przez rząd zmiany na 2027 rok!

Adres

Torun
87-100

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Aleksander Serwiński opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Aleksander Serwiński:

Skróty

Udostępnij