23/09/2026
Czy doradca podatkowy musi interesować się polityką?
Fatalny projekt dotyczący interpretacji indywidualnych, kosmetyczna zmiana w skali podatkowej, zmiany w opodatkowaniu fundacji rodzinnych, ryczałcie, zmiany w ulgach podatkowych. To wszystko zmiany, które być może wejdą w przyszłym roku. Całkiem sporo zmian. Mamy końcówkę września, nic jeszcze nie wiadomo. Standard. Klienci oczekiwaliby konkretów, zwłaszcza gdy zmiany dotyczą ich bezpośrednio. Trzeba studzić emocje. Jeszcze nie pora na analizę przepisów czy analizę projektów - tam wciąż wiele może się zmienić przed końcem listopada.
Vacatio legis, które nie działa
W prawie istnieje okres przejściowy, kiedy przepisy są już uchwalone, ale jeszcze nie obowiązują. Do tego mniej więcej sprowadza się vacatio legis. Ma ono dać obywatelowi, czy też, w kontekście tego wpisu podatnikowi, czas na przygotowanie się na zmiany. Tylko ciężko przygotować się do zmian, które są same w sobie zmienne i niepewne. Projekty mają wiele wersji, każda z nich nowe łatki i nowe poprawki. Na tym etapie śledzenie prac ustawodawcy już może doprowadzić nas do bólu głowy. Potem przychodzi ostateczny test - weto prezydenta. Jest, albo go nie ma. Wtedy będzie już pewnie koniec listopada. Niewiele czasu, żeby faktycznie przygotować się do zmian - a po drodze jeszcze święta Bożego Narodzenia i grudniowe urlopy.
No i co da śledzenie polityki?
Rząd jest aktualnie pełen sprzeczności sam w sobie, a prezydent delikatnie rzecz ujmując, nie zawsze chce im iść na rękę. To pozwala osobie śledzącej politykę przewidywać, czy jakiś projekt może liczyć na podpis czy też nie. Jeżeli przewidujemy skutecznie, to zyskujemy znacznie więcej czasu, żeby się przygotować do zmian. Jednak, czy taka zabawa prawdopodobieństwem i polityczne dywagacje w ogóle przystoją naszej profesji?
Coraz częściej spotykam się z tym, że klient oczekuje takiego podejścia. Bardziej niż szczegóły reformy interesuje go najpierw generalna ocena - czy to ma szanse wejść? Czy te szanse są duże czy małe?
Uzasadnienia do poprzednich wet, ważniejsze niż obecne projekty ustaw
Na sam koniec ustawowego terminu, 27 listopada 2025 roku prezydent zawetował nowelizację ustawy o fundacjach rodzinnych. Osoba, która zupełnie nie śledzi polityki mogłaby być przekonana, że głównym powodem była ogólna niechęć do podwyżek podatków, obietnice czy deklaracje z czasów kampanii wyborczej. Z tym, że prezydent już raz podwyżkę podatków podpisał, argumentując, że nie dotyczyła ona Polaków, tylko pewnej grupy osób prawnych. Mówimy tu oczywiście o podwyżce CIT dla banków. Uzasadnienie było takie, że duże i bogate podmioty mogą płacić wyższe podatki, żeby ciężar ten nie spadał na zwykłych zjadaczy chleba.
Natomiast wetując nowelizację ustawy o fundacjach rodzinnych, nie padł w ogóle argument, że podwyższenie podatków tym podmiotom jest złe. Nie padło również nigdzie stwierdzenie, że taka reforma nie jest potrzebna.
Co o wecie prezydenta ma do powiedzenia prezydent?
“Przepisy ustawy o fundacji rodzinnej weszły w życie z dniem 22 maja 2023 r. Przepis art. 143 tej ustawy nałożył na Radę Ministrów obowiązek dokonania przeglądu funkcjonowania przepisów ustawy o fundacji rodzinnej i przedłożenia Sejmowi i Senatowi informacji o skutkach ich obowiązywania wraz z propozycjami zmian. Rada Ministrów powinna wykonać ten obowiązek po upływie 3 lat od dnia wejścia w życie ustawy o fundacji rodzinnej, czyli do 22 maja 2026 r.
Instytucja fundacji rodzinnej została wprowadzona w Polsce niespełna trzy lata temu jako narzędzie służące kumulowaniu majątku rodzinnego i zapewnieniu stabilnego, wielopokoleniowego planowania sukcesyjnego. Jest to rozwiązanie od dawna funkcjonujące i ugruntowane w wielu krajach europejskich gdzie od lat wspiera ochronę majątku rodzinnego, umożliwia efektywne zarządzanie aktywami i sprzyja pozostawaniu kapitału w kraju. Fundamentalną cechą tej instytucji, zarówno w państwach, z których czerpano inspiracje, jak i w Polsce, jest stabilność i przewidywalność jej podstaw prawnych.
W mojej opinii brak jest uzasadnienia dla dokonywania daleko idących zmian w zasadach opodatkowania dochodów fundacji rodzinnej przed upływem tego terminu.” ~ umotywowanie weta z dnia 27 listopada 2025 roku, podpisane przez prezydenta RP Karola Nawrockiego.
Oczywiście argumentów było więcej - takich, że projekt jest kulawy i jego uzasadnienie pisane po łebkach, ale ten argument wydaje się najistotniejszy i najbardziej konkretny. Tylko, że zła wiadomość jest taka, że te trzy lata już minęły.
No to będzie to weto czy nie będzie?
Jaka jest zatem konkluzja? Tak, warto interesować się polityką. Warto uważnie śledzić wypowiedzi polityków, warto analizować też uzasadnienia aktów prawnych jak i odmowy ich podpisania. Z tej lektury można wbrew pozorom wyczytać sporo wartościowych wskazówek, co do przyszłości podatkowej w jakiej będziemy żyć i co do kierunku, w jakim mają zmierzać przyszłe reformy. Z drugiej strony trudno traktować polskich polityków, niezależnie od opcji, jakkolwiek poważnie. Całą analizę może szlag trafić, bo ktoś znów zachowa się zupełnie nielogicznie. Na pewno nie ma sensu odwoływać się w takiej analizie do obietnic - wyborczych czy powyborczych.
No, to do brzegu - czy te zmiany, które posłużyły za przykład, moim zdaniem wejdą w życie? Nie, moim zdaniem nie. Tym razem uzasadnienie będzie inne - pewnie zaktualizują się po części wszystkie powody z załączonego obrazka. Natomiast jak tylko zmieni się władza, a prezydent będzie ten sam, to założę się że jego opór wobec tego i wielu innych innych niekorzystnych dla podatników rozwiązań bardzo szybko stopnieje.
W końcu ciężko o mniej wartościową gwarancję niż słowo dane przez polityka.