20/11/2013
[ Sado-maso a prawa człowieka ]
W 1987 roku w trakcie rutynowych czynności angielska policja weszła w posiadanie filmów wideo, nagranych w trakcie sado-masochistycznych spotkań z udziałem około 40 mężczyzn. Utrwalone na nagraniach zachowania polegały głównie na maltretowaniu genitaliów (np. przy użyciu gorącego wosku, papieru ściernego, haczyków wędkarskich i igieł) oraz rytualnych pobiciach (np. przy użyciu pejczy, pasków nabijanych kolcami i pokrzyw). Zadawane rany krwawiły i pozostawiały blizny. Czynności te podejmowane były za zgoda osób w nich uczestniczących. Miały miejsce w różnych miejscach, w tym w pokojach wyposażonych w sale tortur. Spotkania były rejestrowane za pomocą kamer, a nagrania rozprowadzane wśród uczestników. Uczestnicy tych zdarzeń zostali oskarżeni o przestępstwa seksualne, pobicia i uszkodzenia ciała, a następnie skazani na kary pozbawienia wolności o różnej długości.
W skardze do Europejskiego Trybunał Praw Człowieka skazani twierdzili, że prowadzone przeciwko nim postępowanie karne, w trakcie którego zarzucono im pobicia i uszkodzenia ciała uczestników sado-masochistycznych aktów, stanowiło ingerencję władz publicznych w ich prawo do poszanowania życia prywatnego.
Skarżący twierdzili, że ingerencja władz była niedopuszczalna, ponieważ wszystkie osoby uczestniczące w spotkaniach były pełnoletnie; uczestnictwo było limitowane i ograniczone do osób o podobnych skłonnościach; świadkami zabaw nie były osoby postronne; a ich skutkiem nie były poważne ani trwałe uszkodzenia ciała pociągające za sobą konieczność hospitalizacji. Wcześniej nie odnotowano również żadnych interwencji policji. W ocenie skazanych ich sprawa powinna być postrzegana jako jeden z przejawów ekspresji seksualnej, a nie aktów przemocy.
W odpowiedzi na skargę rząd angielski twierdził, że ingerencja była zgodna z prawem, albowiem jej celem była jedynie ochrona zdrowia i moralności. W ocenie rządu państwo było uprawnione do karania aktów przemocy, przypisanych skarżącym, niezależnie od ich błahego charakteru czy zgody pokrzywdzonych. Obowiązek ingerencji wynikał także z używania przez skarżących niebezpiecznych narzędzi tortur.
Europejski Trybunał Praw Człowieka nie podzielił stanowiska skazanych. Trybunał uznał wprawdzie, że orientacja i aktywność seksualna mieszczą się w intymnym aspekcie życia prywatnego, jednak nie każda forma aktywności seksualnej, do której dochodzi za zamkniętymi drzwiami, mieści się w zakresie prawa do prywatności. Na przeszkodzie do zaliczenia orientacji seksualnej i formy osiągania seksualnej satysfakcji do intymnej sfery życia prywatnego w tej konkretnej sprawie stały jej szczególne okoliczności, a mianowicie znaczna liczba osób zaangażowanych w praktyki sadomasochistyczne, komercyjne świadczenie usług w postaci udostępniania specjalnie wyposażonych komnat, kręcenie filmów i ich rozpowszechnianie ich wśród członków grupy. Okoliczności te skłoniły Trybunał do przyjęcia, że opisywane praktyki nie mieściły się w pojęciu życia prywatnego.
Sprawa Laskey i inni v Zjednoczone Królestwo, wyrok ETPCz z 19.02.1997r.