Kancelaria Adwokacka Pszczyna, Katarzyna Maśnicka & Artur Zawisza

Kancelaria Adwokacka Pszczyna, Katarzyna Maśnicka & Artur Zawisza W naszej kancelarii świadczymy szeroki zakres usług prawnych.

Zapewniamy stałą, kompleksową obsługę podmiotów gospodarczych oraz pomoc prawną osobom fizycznym w ramach indywidualnych jednorazowych zleceń.

𝐔𝐭𝐫𝐚𝐭𝐚 𝐥𝐮𝐛 𝐮𝐬𝐳𝐤𝐨𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐰 𝐬𝐤𝐥𝐞𝐩𝐢𝐞 𝐚 𝐨𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜́ 𝐩𝐫𝐚𝐜𝐨𝐰𝐧𝐢𝐤𝐚     Sytuacje, w których w sklepie dochodzi do us...
14/03/2026

𝐔𝐭𝐫𝐚𝐭𝐚 𝐥𝐮𝐛 𝐮𝐬𝐳𝐤𝐨𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐰 𝐬𝐤𝐥𝐞𝐩𝐢𝐞 𝐚 𝐨𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜́ 𝐩𝐫𝐚𝐜𝐨𝐰𝐧𝐢𝐤𝐚

Sytuacje, w których w sklepie dochodzi do uszkodzenia towaru, jego zaginięcia albo kradzieży, zdarzają się codziennie. Dla pracodawcy to realna strata, a dla pracownika — często stres i obawa, że zostanie obciążony kosztami. W praktyce jednak odpowiedzialność pracownika jest znacznie bardziej ograniczona niż wielu osobom się wydaje. Kodeks pracy chroni zatrudnionych i jasno określa, kiedy i w jakim zakresie mogą odpowiadać za szkody.

𝐎𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜́ 𝐩𝐫𝐚𝐜𝐨𝐰𝐧𝐢𝐤𝐚

Zasadą jest, że pracownik odpowiada tylko za szkody wyrządzone z jego winy. Pracodawca musi udowodnić trzy elementy:
1) że powstała szkoda,
2) że pracownik zawinił,
3) że istnieje związek między zachowaniem pracownika a stratą.

Jeśli szkoda powstała nieumyślnie, odpowiedzialność pracownika jest ograniczona — maksymalnie do wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia. Pełna odpowiedzialność pojawia się wyłącznie wtedy, gdy pracownik działał umyślnie, czyli chciał wyrządzić szkodę lub godził się na jej powstanie. W praktyce oznacza to, że zwykła nieuwaga, pośpiech czy błąd nie prowadzą do obciążenia pracownika pełnymi kosztami.

𝐔𝐬𝐳𝐤𝐨𝐝𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐨𝐰𝐚𝐫𝐮 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐤𝐥𝐢𝐞𝐧𝐭𝐚

To jedna z najczęstszych sytuacji. Klient strąca produkt, rozlewa napój, uszkadza opakowanie. Czy pracownik za to odpowiada? Odpowiedź brzmi nie.

Pracownik nie ma obowiązku kontrolowania każdego ruchu klienta. Odpowiada wyłącznie za własne działania lub zaniechania, które można uznać za zawinione. Jeśli klient zniszczył towar przypadkowo, a pracownik wykonywał swoje obowiązki normalnie, nie ma podstaw do obciążania go kosztami. Wyjątkiem są sytuacje skrajne, np. gdy pracownik stworzył zagrożenie — zostawił ciężki wózek blokując dostęp do towaru albo źle ułożył towar na półce. Wtedy można mówić o winie pracownika, ale nadal w granicach ograniczonej odpowiedzialności.

𝐊𝐫𝐚𝐝𝐳𝐢𝐞𝐳̇𝐞 𝐬𝐤𝐥𝐞𝐩𝐨𝐰𝐞 – 𝐜𝐳𝐲 𝐩𝐫𝐚𝐜𝐨𝐰𝐧𝐢𝐤 𝐨𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐚𝐝𝐚 𝐳𝐚 𝐛𝐫𝐚𝐤𝐢?

Kradzieże to codzienność w handlu. Wielu pracodawców próbuje przerzucać odpowiedzialność za tzw. „ubytki” na pracowników, jednak prawo jest tu jednoznaczne: pracownik nie odpowiada za szkody, których nie mógł uniknąć.

Pracownik nie ma obowiązku:
1) zatrzymywać złodzieja,
2) narażać zdrowia,
3) pełnić funkcji ochroniarza, jeśli nie wynika to z zakresu obowiązków.

Jeśli pracodawca chce, aby pracownik odpowiadał za powierzone mienie (np. utarg, sprzęt, towar), musi zawrzeć z nim pisemną umowę o odpowiedzialności materialnej. Bez niej pracownik nie odpowiada za braki w towarze, chyba że można mu udowodnić winę.

𝐂𝐳𝐲 𝐩𝐫𝐚𝐜𝐨𝐝𝐚𝐰𝐜𝐚 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚̨𝐜𝐢𝐜́ 𝐤𝐰𝐨𝐭𝐞̨ 𝐳 𝐩𝐞𝐧𝐬𝐣𝐢?

Odpowiedź brzmi nie. Pracodawca nie może samodzielnie potrącić z wynagrodzenia kwoty rzekomej szkody bez pisemnej zgody pracownika. Próby „dobrowolnych oświadczeń” podpisywanych pod presją są częste, ale warto wiedzieć, że pracownik ma prawo odmówić. Spory dotyczące odpowiedzialności materialnej rozstrzyga sąd pracy, a nie regulamin sklepu.

𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞

Odpowiedzialność pracownika za mienie w sklepie jest ściśle uregulowana i znacznie bardziej ograniczona, niż często zakładają pracodawcy. Pracownik odpowiada tylko za szkody, które sam zawinił, a pracodawca musi to udowodnić. Kradzieże, przypadkowe uszkodzenia przez klientów czy naturalne ubytki to ryzyko prowadzenia działalności, a nie automatyczna wina pracownika. Dla pracowników to ważna informacja — nie każda strata oznacza obowiązek zapłaty. Dla pracodawców — przypomnienie, że odpowiedzialność materialna nie może zastępować właściwej organizacji pracy i zabezpieczeń.

𝐃𝐚𝐭𝐚 𝐀𝐜𝐭 – 𝐧𝐨𝐰𝐞 𝐳𝐚𝐬𝐚𝐝𝐲 𝐝𝐨𝐭𝐲𝐜𝐳𝐚̨𝐜𝐞 𝐝𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐰 𝐜𝐡𝐦𝐮𝐫𝐳𝐞     Unia Europejska wprowadza kolejną dużą zmianę w cyfrowym świecie....
25/02/2026

𝐃𝐚𝐭𝐚 𝐀𝐜𝐭 – 𝐧𝐨𝐰𝐞 𝐳𝐚𝐬𝐚𝐝𝐲 𝐝𝐨𝐭𝐲𝐜𝐳𝐚̨𝐜𝐞 𝐝𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐰 𝐜𝐡𝐦𝐮𝐫𝐳𝐞

Unia Europejska wprowadza kolejną dużą zmianę w cyfrowym świecie. Po RODO przyszedł czas na Data Act – nowe przepisy, które mają uporządkować zasady korzystania z danych generowanych przez urządzenia i aplikacje. Brzmi technicznie, ale dotyczy praktycznie każdego: firm, użytkowników smartfonów, właścicieli inteligentnych domów, kierowców nowoczesnych aut, a nawet osób noszących smartwatche. Nowe przepisy zaczęły obowiązywać już od 12 września 2025 roku, a ponieważ Data Act jest rozporządzeniem UE, nie wymaga wdrożenia polską ustawą — obywatele UE mogą bezpośrednio powoływać się na te przepisy dochodząc swych praw.

𝐂𝐳𝐲𝐦 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐃𝐚𝐭𝐚 𝐀𝐜𝐭?

Data Act to unijne rozporządzenie, które ma sprawić, że dane generowane przez urządzenia i usługi będą łatwiej dostępne, bardziej przejrzyste i mniej „uwięzione” u jednego dostawcy. Chodzi o to, żeby użytkownik – czy to firma, czy osoba prywatna – miał realną kontrolę nad tym, co jego urządzenia zbierają i komu te dane mogą być udostępniane. W praktyce oznacza to koniec sytuacji, w której producent sprzętu trzyma wszystkie dane „dla siebie”, a użytkownik nie ma do nich dostępu albo nie może ich przenieść do innej usługi.

𝐃𝐚𝐭𝐚 𝐀𝐜𝐭 𝐚 𝐑𝐎𝐃𝐎

Choć oba akty dotyczą danych, to zajmują się zupełnie innymi obszarami. RODO skupia się na tym, żeby dane osobowe były bezpieczne i przetwarzane zgodnie z prawem. Chodzi o takie informacje jak imię, adres, numer telefonu, e‑mail, PESEL czy dane o zdrowiu. Celem RODO jest ochrona prywatności użytkownika. Data Act dotyczy danych, które powstają podczas korzystania z urządzeń i usług: smart home, smartwatchy, samochodów online, maszyn przemysłowych czy aplikacji chmurowych. Celem Data Act jest zapewnienie użytkownikowi dostępu do tych danych i możliwości ich przenoszenia.

𝐂𝐨 𝐳𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐃𝐚𝐭𝐚 𝐀𝐜𝐭 𝐝𝐥𝐚 𝐮𝐳̇𝐲𝐭𝐤𝐨𝐰𝐧𝐢𝐤𝐨́𝐰 𝐬𝐦𝐚𝐫𝐭 𝐡𝐨𝐦𝐞, 𝐬𝐦𝐚𝐫𝐭𝐰𝐚𝐭𝐜𝐡𝐲 𝐢 𝐬𝐚𝐦𝐨𝐜𝐡𝐨𝐝𝐨́𝐰 𝐨𝐧𝐥𝐢𝐧𝐞?

To najciekawsza część całej reformy, bo dotyczy urządzeń, które mamy na co dzień:
1) S͟͟͟͟͟͟͟m͟͟͟͟͟͟͟a͟͟͟͟͟͟͟r͟͟͟͟͟͟͟t͟͟͟͟͟͟͟ h͟o͟͟͟͟͟͟͟m͟͟͟͟͟͟͟e͟͟͟͟͟͟͟ – odkurzacze, termostaty, kamery, lodówki

Urządzenia smart home zbierają mnóstwo danych: mapy mieszkania, harmonogramy obecności domowników, nagrania z kamer, dane o zużyciu energii. Do tej pory większość tych informacji trafiała wyłącznie do producenta. Data Act wprowadza zasadę, że użytkownik ma prawo dostać te dane w czytelnej formie, może przekazać je innemu usługodawcy, a producent nie może blokować dostępu ani pobierać wygórowanych opłat.

Przykład: Masz inteligentny odkurzacz, który tworzy mapę mieszkania. Teraz możesz zażądać tej mapy i wykorzystać ją w innej aplikacji lub usłudze.

2) S͟m͟a͟r͟t͟w͟a͟t͟c͟h͟e͟ – zdrowie, aktywność, lokalizacja

Smartwatche zbierają dane o krokach, pulsie, śnie, stresie, a nawet lokalizacji. Data Act daje użytkownikowi prawo pobrać te dane, przenieść je do innej aplikacji fitness, udostępnić je lekarzowi lub trenerowi, zablokować dostęp producentowi, jeśli nie jest potrzebny.

3) S͟a͟m͟o͟c͟h͟o͟d͟y͟ z͟ s͟y͟s͟t͟e͟m͟a͟m͟i͟ o͟n͟l͟i͟n͟e͟ – telemetria, jazda, serwis

Nowoczesne auta zbierają ogromne ilości danych: styl jazdy, prędkość, lokalizację, błędy techniczne, zużycie paliwa, stan baterii, a nawet informacje o tym, jak często korzystasz z klimatyzacji. Data Act wprowadza zasadę, że kierowca jest właścicielem danych generowanych przez jego auto i może udostępnić je niezależnemu warsztatowi, a nie tylko autoryzowanemu serwisowi, natomiast producent nie może blokować dostępu do tych danych ani pobierać za ich udostępnienie wysokich opłat.

Przykład: Chcesz naprawić auto w niezależnym warsztacie? Teraz możesz przekazać mu dane diagnostyczne bez proszenia producenta o zgodę.

𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞

Data Act to kolejny krok w stronę cyfrowej przejrzystości. Daje użytkownikom realną kontrolę nad danymi generowanymi przez ich urządzenia, a firmom – większą swobodę w korzystaniu z usług chmurowych. Największą rewolucję odczują właściciele smart‑urządzeń i nowoczesnych samochodów, bo po raz pierwszy będą mogli swobodnie korzystać z danych, które do tej pory były „zamknięte” u producenta.

𝐍𝐨𝐰𝐞 𝐳𝐚𝐬𝐚𝐝𝐲 𝐝𝐨𝐫𝐞̨𝐜𝐳𝐞𝐧́ 𝐞𝐥𝐞𝐤𝐭𝐫𝐨𝐧𝐢𝐜𝐳𝐧𝐲𝐜𝐡 – 𝐳𝐦𝐢𝐚𝐧𝐲 𝐝𝐥𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐬𝐢𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐫𝐜𝐨́𝐰 𝐢 𝐳𝐰𝐲𝐤ł𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐛𝐲𝐰𝐚𝐭𝐞𝐥𝐢     Od 1 stycznia 2026 roku e...
15/02/2026

𝐍𝐨𝐰𝐞 𝐳𝐚𝐬𝐚𝐝𝐲 𝐝𝐨𝐫𝐞̨𝐜𝐳𝐞𝐧́ 𝐞𝐥𝐞𝐤𝐭𝐫𝐨𝐧𝐢𝐜𝐳𝐧𝐲𝐜𝐡 – 𝐳𝐦𝐢𝐚𝐧𝐲 𝐝𝐥𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐬𝐢𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐫𝐜𝐨́𝐰 𝐢 𝐳𝐰𝐲𝐤ł𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐛𝐲𝐰𝐚𝐭𝐞𝐥𝐢

Od 1 stycznia 2026 roku e‑doręczenia to nowy sposób odbierania pism z urzędów — taki „polecony przez Internet”. Zamiast awiza w skrzynce i biegania na pocztę, dostajesz oficjalną wiadomość na specjalny adres elektroniczny. To nie jest zwykły e‑mail, tylko urzędowa skrzynka, która ma taką samą moc prawną jak tradycyjny list polecony – logujesz się, odbierasz dokument i gotowe. Jeśli tego nie zrobisz, po 14 dniach uważa się, że pismo zostało doręczone, więc warto mieć to na uwadze i sprawdzać skrzynkę chociaż raz w tygodniu.

𝐊𝐨𝐠𝐨 𝐨𝐛𝐞𝐣𝐦𝐮𝐣𝐞 𝐨𝐛𝐨𝐰𝐢𝐚̨𝐳𝐞𝐤 𝐩𝐨𝐬𝐢𝐚𝐝𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐚𝐝𝐫𝐞𝐬𝐮 𝐝𝐨 𝐞‑𝐝𝐨𝐫𝐞̨𝐜𝐳𝐞𝐧́?

Najbardziej dotyczy to przedsiębiorców. Firmy wpisane do KRS już muszą mieć taki adres, a jednoosobowe działalności również zostaną nim objęte — choć terminy wdrożenia trochę się przesuwają (01.10.2026 r.). Obowiązek obejmuje też zawody zaufania publicznego, takie jak adwokaci, radcowie prawni czy notariusze. Zwykli obywatele mogą założyć taką skrzynkę dobrowolnie, ale nie muszą. Jeśli jednak to zrobią, urząd przestanie wysyłać im listy papierowe, więc trzeba będzie regularnie zaglądać do skrzynki elektronicznej.

𝐉𝐚𝐤 𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚 𝐝𝐨𝐫𝐞̨𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐞𝐥𝐞𝐤𝐭𝐫𝐨𝐧𝐢𝐜𝐳𝐧𝐞?

Cały proces jest prosty. Urząd wysyła pismo na adres do e‑doręczeń, system informuje Cię, że coś czeka, po czym logujesz się i odbierasz dokument. Jeśli tego nie zrobisz, po określonym czasie pismo i tak zostanie uznane za doręczone – jest to tzw. „fikcja doręczenia”, która może być problematyczna, jeśli ktoś nie zagląda regularnie do swojej skrzynki.

𝐏𝐮𝐛𝐥𝐢𝐜𝐳𝐧𝐚 𝐮𝐬ł𝐮𝐠𝐚 𝐡𝐲𝐛𝐫𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚 – 𝐦𝐚ł𝐨 𝐳𝐧𝐚𝐧𝐲, 𝐚 𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐲 𝐞𝐥𝐞𝐦𝐞𝐧𝐭 𝐮𝐬𝐭𝐚𝐰𝐲

Ustawa nie dotyczy wyłącznie e‑doręczeń. Wprowadza też publiczną usługę hybrydową, czyli sytuację, w której urząd wysyła pismo elektronicznie do operatora (Poczty Polskiej), a operator drukuje je i doręcza adresatowi w formie papierowej. To rozwiązanie działa w drugą stronę niż e‑doręczenia i ma służyć osobom, które nie korzystają z Internetu. Warto o tym wspomnieć, bo wiele osób myśli, że ustawa „wyklucza” papier całkowicie — a tak nie jest.

𝐎𝐩ł𝐚𝐭𝐲 𝐳𝐚 𝐞‑𝐝𝐨𝐫𝐞̨𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚

Zgodnie z ustawą korzystanie z e‑doręczeń jest bezpłatne dla obywateli oraz wszystkie podmioty publiczne, takie jak urzędy, sądy, ZUS czy jednostki samorządu terytorialnego. Przedsiębiorcy natomiast nie ponoszą kosztów za samo posiadanie adresu do e‑doręczeń, ale muszą liczyć się z opłatami w sytuacji, gdy wysyłają korespondencję za pośrednictwem systemu.

Opłaty dotyczą wyłącznie sytuacji, w których przedsiębiorca wysyła korespondencję do innych podmiotów niepublicznych. Takich jak kontrahenci, klienci, instytucje finansowe czy inne firmy posiadające adres do e‑doręczeń. Wysyłka w ramach systemu jest traktowana jak oficjalne doręczenie, dlatego każda taka operacja jest odpłatna. Odbieranie pism — niezależnie od nadawcy — pozostaje bezpłatne.

𝐏𝐫𝐚𝐤𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐞 𝐤𝐨𝐧𝐬𝐞𝐤𝐰𝐞𝐧𝐜𝐣𝐞 𝐝𝐥𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐬𝐢𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐫𝐜𝐨́𝐰

Dla firm oznacza to przede wszystkim konieczność pilnowania skrzynki. Po aktywacji adresu cała korespondencja z urzędami trafia już tylko tam, więc brak reakcji może mieć poważne skutki — na przykład przegapienie ważnego terminu. Choć za brak aktywacji nie ma kar finansowych, to w praktyce może to utrudnić kontakt z urzędami czy sądami. Ustawa tworzy publiczny rejestr adresów do e‑doręczeń tj. Bazę Adresów Elektronicznych (BAE). Każdy może sprawdzić, czy dana firma lub instytucja ma aktywny adres. To ważne, bo przedsiębiorcy nie mogą tłumaczyć się, że „nie wiedzieli, gdzie wysłać”, wysyłka na adres z BAE jest zawsze skuteczna.

𝐊𝐨𝐫𝐳𝐲𝐬́𝐜𝐢 𝐢 𝐰𝐲𝐳𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐝𝐥𝐚 𝐨𝐛𝐲𝐰𝐚𝐭𝐞𝐥𝐢

Dla osób prywatnych e‑doręczenia mogą być wygodne, gdyż nie trzeba chodzić na pocztę, a dokumenty są dostępne od ręki. Trzeba jednak pamiętać, że po aktywacji skrzynki urząd przestaje wysyłać listy papierowe. To oznacza, że odpowiedzialność za regularne sprawdzanie korespondencji spada na użytkownika. Jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony do załatwiania spraw online, może to być pewne wyzwanie.

Ze względu na liczne zmiany w funkcjonowaniu całego systemu jeszcze przed jego wdrożeniem i kilkukrotne zmiany terminów obowiązywania tej regulacji, nie wszystko działa jeszcze jak należy. Wiele osób, a nawet instytucji publicznych np. sądów wciąż nie wie, że obowiązek ich dotyczy albo myli e‑doręczenia z ePUAP‑em, który działa zupełnie inaczej. Nie bez powodu pojawiają się też obawy związane z fikcją doręczenia — szczególnie wśród osób, które nie są przyzwyczajone do cyfrowej komunikacji.
E‑doręczenia to duży krok w stronę cyfrowej administracji. Mają ułatwić życie, skrócić czas załatwiania spraw i skończyć z bieganiem na pocztę. Jednocześnie wymagają od nas zmiany nawyków i większej uważności. Jeśli prowadzisz firmę, warto jak najszybciej przygotować się do korzystania z nowego systemu. Jeśli jesteś osobą prywatną, możesz z niego skorzystać, ale dobrze wiedzieć, jak to działa, zanim się na to zdecydujesz.

𝐖𝐚𝐫𝐮𝐧𝐤𝐨𝐰𝐞 𝐮𝐦𝐨𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐤𝐚𝐫𝐧𝐞𝐠𝐨     Warunkowe umorzenie postępowania karnego należy do najbardziej korzystnych...
31/01/2026

𝐖𝐚𝐫𝐮𝐧𝐤𝐨𝐰𝐞 𝐮𝐦𝐨𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐤𝐚𝐫𝐧𝐞𝐠𝐨

Warunkowe umorzenie postępowania karnego należy do najbardziej korzystnych rozstrzygnięć, jakie mogą zapaść wobec osoby uznanej za winną zarzucanych jej czynów. Choć z formalnego punktu widzenia sąd uznaje sprawcę za winnego, odstępuje od wymierzenia mu kary, wyznacza jedynie okres próby trwający od roku do trzech lat i nakłada określone obowiązki, takie jak naprawienie szkody, świadczenie pieniężne, udział w terapii czy czasowy zakaz prowadzenia pojazdów. Po pomyślnym odbyciu okresu próby sprawca pozostaje osobą niekaraną, ponieważ nie trafia do Krajowego Rejestru Karnego. Cała konstrukcja instytucji ma na celu danie sprawcy szansy na poprawę, o ile okoliczności zdarzenia i jego właściwości osobiste pozwalają przyjąć, że nie powróci na drogę przestępstwa.

𝐍𝐚 𝐜𝐳𝐲𝐦 𝐩𝐨𝐥𝐞𝐠𝐚 𝐰𝐚𝐫𝐮𝐧𝐤𝐨𝐰𝐞 𝐮𝐦𝐨𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞?

Warunkowe umorzenie postępowania karnego jest środkiem, który łączy w sobie element uznania winy z odstąpieniem od orzekania kary. Sąd, stosując tę instytucję, wychodzi z założenia, że okoliczności sprawy nie wymagają penalizacji sensu stricto, a właściwa reakcja karna może polegać na pozostawieniu sprawcy pod kontrolą w okresie próby oraz zobowiązaniu go do wykonania określonych obowiązków mających na celu zadośćuczynienie wyrządzonych przez niego krzywd. Dzięki temu postępowanie kończy się łagodnie i nie przekreśla sytuacji życiowej sprawcy na przyszłość, zwłaszcza w kontekście niekaralności i możliwości wykonywania określonych zawodów.

𝐏𝐫𝐳𝐞𝐬ł𝐚𝐧𝐤𝐢 𝐳𝐚𝐬𝐭𝐨𝐬𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐰𝐚𝐫𝐮𝐧𝐤𝐨𝐰𝐞𝐠𝐨 𝐮𝐦𝐨𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚

Przepisy kodeksu karnego wskazują jednoznacznie, że warunkowe umorzenie może zostać zastosowane tylko wtedy, gdy spełnione są określone warunki:
1) pierwszym z nich jest to, aby wina i społeczna szkodliwość czynu były nieznaczne. Oznacza to, że zdarzenie nie może nosić znamion czynu brutalnego, rażąco nagannego czy takiego, który wywołałby poważne skutki.
2) drugim warunkiem jest niekaralność sprawcy za przestępstwo umyślne. Jakiekolwiek wcześniejsze skazanie, nawet odległe w czasie, zwykle przekreśla możliwość skorzystania z instytucji.
3) kolejna przesłanka dotyczy okoliczności czynu, które nie mogą budzić wątpliwości. Sąd, rozważając warunkowe umorzenie, musi być pewien przebiegu zdarzenia. Co do zasady instytucja ta nie jest stosowana, gdy konieczne byłoby prowadzenie rozbudowanego postępowania dowodowego.
4) następnie sąd musi ocenić postawę i właściwości osobiste oskarżonego, jego dotychczasowy sposób życia oraz to, czy istnieje realna i pozytywna prognoza kryminologiczna. Jeżeli sprawca prowadził dotąd ustabilizowane życie, pracował, dbał o rodzinę i nie wchodził w konflikt z prawem, wówczas taka prognoza jest bardziej prawdopodobna. Warunkiem końcowym jest uznanie, że wymierzenie kary nie jest konieczne, aby osiągnąć cele postępowania karnego.

𝐊𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐨 𝐰𝐧𝐨𝐬𝐢𝐜́ 𝐨 𝐰𝐚𝐫𝐮𝐧𝐤𝐨𝐰𝐞 𝐮𝐦𝐨𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞?

Wniosek o warunkowe umorzenie warto rozważyć przede wszystkim wtedy, gdy czyn miał charakter jednorazowy i został popełniony pod wpływem emocji, impulsu lub okoliczności wyjątkowych. Sąd przychylniej patrzy na sprawców, którzy aktywnie współpracują z organami ścigania, przyznają się do winy, wyrażają żal i podejmują konkretne działania naprawcze. W praktyce ogromne znaczenie ma także naprawienie szkody lub zadośćuczynienie pokrzywdzonemu, zwłaszcza w sprawach majątkowych lub komunikacyjnych.

𝐊𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐬𝐚̨𝐝 𝐧𝐚𝐣𝐜𝐳𝐞̨𝐬́𝐜𝐢𝐞𝐣 𝐨𝐝𝐫𝐳𝐮𝐜𝐚 𝐰𝐧𝐢𝐨𝐬𝐞𝐤?

Sądy odmawiają zastosowania warunkowego umorzenia przede wszystkim w tych sprawach, w których stopień społecznej szkodliwości czynu jest zbyt wysoki. Dotyczy to zwłaszcza poważnych naruszeń zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, czynów popełnionych z dużą ilością alkoholu, spraw o znaczne straty majątkowe lub przestępstw z użyciem przemocy. Również wcześniejsza karalność sprawcy za przestępstwo umyślne niemal automatycznie prowadzi do odmowy.
Zastosowanie umorzenia jest również trudne, gdy oskarżony zaprzecza winie lub utrudnia postępowanie, ponieważ w takich sytuacjach nie można mówić o pozytywnej prognozie na przyszłość. Sąd zwykle nie uwzględnia wniosku również wtedy, gdy sprawca nie naprawił szkody, a jego zachowanie sugeruje brak refleksji lub unikanie odpowiedzialności. Instytucja ta nie jest także przeznaczona dla sprawców, którzy działali w ramach przestępstw powtarzalnych lub długotrwałych – jest to rozwiązanie dla osób, które popełniły czyn incydentalnie.
W praktyce najistotniejsza jest pozytywna ocena prognozy kryminologicznej. To właśnie ona decyduje, czy sąd uzna, że sprawca zasługuje na drugą szansę, czy też nie.

𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞

Warunkowe umorzenie postępowania karnego to rozwiązanie stworzone dla osób, które popełniły przestępstwo incydentalnie i nie zasługują na pełny wymiar kary. Umożliwia zachowanie statusu osoby niekaranej, a jednocześnie pozwala sądowi nałożenie na sprawcę obowiązków, które mają znaczenie wychowawcze i kompensacyjne. Istnieje duża szansa jego zastosowania, gdy sprawca naprawił szkodę, przyznał się do winy i współpracuje z wymiarem sprawiedliwości, a okoliczności czynu nie są drastyczne. Z drugiej strony sądy z rezerwą podchodzą do sytuacji, w których sprawca nie wykazuje żadnej refleksji.

𝐂𝐳𝐲𝐣 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐤𝐨𝐬𝐦𝐨𝐬?     Kosmos od zawsze fascynował ludzkość – najpierw jako przestrzeń nieosiągalna, później jako obszar ...
20/12/2025

𝐂𝐳𝐲𝐣 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐤𝐨𝐬𝐦𝐨𝐬?

Kosmos od zawsze fascynował ludzkość – najpierw jako przestrzeń nieosiągalna, później jako obszar eksploracji naukowej, a dziś coraz częściej jako potencjalny rynek gospodarczy. Pojawia się więc pytanie: czyj właściwie jest kosmos? Czy państwa mogą rościć sobie prawa własności do planet, asteroid czy przestrzeni orbitalnej? A może kosmos należy do całej ludzkości i nie podlega zawłaszczeniu? Odpowiedzi na te pytania należy poszukiwać w prawie międzynarodowym, jak i regulacji krajowych.

𝐏𝐫𝐚𝐰𝐨 𝐦𝐢𝐞̨𝐝𝐳𝐲𝐧𝐚𝐫𝐨𝐝𝐨𝐰𝐞
Najważniejszym aktem prawnym regulującym kwestie własności i korzystania z przestrzeni kosmicznej jest Traktat o przestrzeni kosmicznej z 1967 r. Polska jest jego stroną od 1968 r. Na jego podstawie można wyróżnić 3 najważniejsze zasady dotyczące kosmosu:
1) zakaz zawłaszczania – przestrzeń kosmiczna, w tym Księżyc i inne ciała niebieskie, nie podlegają zawłaszczeniu przez żadne państwo, ani poprzez ogłoszenie suwerenności, ani przez użycie czy okupację;
2) kosmos jako dobro wspólne – traktat ustanawia zasadę, że eksploracja i wykorzystanie przestrzeni kosmicznej odbywa się dla dobra całej ludzkości;
3) odpowiedzialność państw – każde państwo ponosi odpowiedzialność za działania swoich podmiotów (w tym prywatnych firm) w kosmosie.

W kolejnych latach przyjęto dodatkowe akty, m.in. Umowę o Księżycu z 1979 r., która jednak została podpisana przez największe mocarstwa kosmiczne, co ograniczyło jej praktyczne znaczenie.

𝐊𝐨𝐬𝐦𝐨𝐬 𝐣𝐚𝐤𝐨 𝐰𝐬𝐩𝐨́𝐥𝐧𝐞 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 𝐥𝐮𝐝𝐳𝐤𝐨𝐬́𝐜𝐢
W nauce prawa międzynarodowego coraz częściej podkreśla się, że kosmos powinien być traktowany jako „wspólne dziedzictwo ludzkości”. Oznacza to, że jego zasoby nie mogą być zawłaszczane, lecz powinny służyć wszystkim. Jednak praktyka pokazuje, że wraz z rozwojem technologii i komercjalizacją sektora kosmicznego, państwa i firmy coraz śmielej poszukują możliwości eksploatacji. Powstaje więc napięcie między zasadą wspólnego dobra a interesami gospodarczymi.

𝐖ł𝐚𝐬𝐧𝐨𝐬́𝐜́ 𝐩𝐫𝐲𝐰𝐚𝐭𝐧𝐚 𝐰 𝐤𝐨𝐬𝐦𝐨𝐬𝐢𝐞
Choć traktat z 1967 r. wyklucza możliwość zawłaszczania kosmosu przez państwa, nie rozstrzyga jednoznacznie kwestii własności prywatnej. W praktyce pojawiają się próby interpretacji, że skoro państwa nie mogą ogłaszać suwerenności, to prywatne podmioty mogłyby nabywać prawa własności do fragmentów kosmosu. Przykładem są firmy oferujące „akty własności” na działki księżycowe czy marsjańskie. Z prawnego punktu widzenia takie dokumenty nie mają żadnej mocy – są raczej przedmiotami kolekcjonerskimi.
Niemniej jednak w ostatnich latach pojawiły się regulacje krajowe w niektórych państwach np. USA, które zezwalają prywatnym podmiotom na eksploatację zasobów kosmicznych, takich jak minerały z asteroid. Taka praktyka wywołała spore poruszenie, gdyż stała w sprzeczności z zasadą dobra wspólnego ludzkości i prezentowała raczej podejście „najsilniejszy bierze wszystko”.

𝐏𝐨𝐥𝐬𝐤𝐢𝐞 𝐫𝐞𝐠𝐮𝐥𝐚𝐜𝐣𝐞
Polska, jako sygnatariusz traktatu z 1967 r., jest zobowiązana do przestrzegania jego postanowień. W prawie krajowym kwestie kosmiczne regulowane są wybiórczo przez szereg różnych ustaw, jednak w krajowym porządku prawnym brak jest przepisów kompleksowo regulujących zasady wykonywania działalności kosmicznej i nadzoru nad tą działalnością.
Na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów można przeczytać o projekcie ustawy o działalności kosmicznej, którego celem jest uregulowanie zasad i warunków wykonywania działalności kosmicznej.

𝐎𝐝𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜́ 𝐳𝐚 𝐬𝐳𝐤𝐨𝐝𝐲
Kluczowym zagadnieniem jest odpowiedzialność za szkody wyrządzone w kosmosie. Zgodnie z Konwencją o odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne z 1972 r., państwo, które wystrzeliło obiekt, odpowiada za wszelkie szkody wyrządzone innym państwom – zarówno na Ziemi, jak i w przestrzeni kosmicznej.

Przykład: jeśli polska firma wystrzeli satelitę, który zderzy się z obiektem innego państwa, odpowiedzialność ponosi Polska jako państwo rejestrujące. Dopiero później może dochodzić roszczeń od prywatnego podmiotu.

𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞
Kosmos nie należy do żadnego państwa ani osoby prywatnej – jest przestrzenią wspólną, regulowaną przez prawo międzynarodowe. Polska jako sygnatariusz kluczowych traktatów, zobowiązana jest do przestrzegania zasady zakazu zawłaszczania. Jednocześnie rozwój technologii i gospodarki kosmicznej stawia przed prawem nowe wyzwania. Coraz częściej pojawia się pytanie, jak pogodzić interesy ekonomiczne z zasadą wspólnego dziedzictwa ludzkości. Z pewnością w przyszłości konieczne będzie stworzenie nowych, bardziej szczegółowych regulacji – zarówno na poziomie międzynarodowym, jak i krajowym.
Kosmos pozostaje więc przestrzenią, która formalnie należy do wszystkich, ale faktycznie jest coraz mocniej zagospodarowywana przez nielicznych. To rodzi pytania o sprawiedliwość, równość i przyszłość prawa kosmicznego.

𝐓𝐞𝐫𝐦𝐢𝐧 𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐧𝐚 𝐤𝐚𝐫𝐜𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐫𝐮𝐧𝐤𝐨𝐰𝐞𝐣 – 𝐧𝐢𝐞𝐮𝐜𝐳𝐜𝐢𝐰𝐚 𝐩𝐫𝐚𝐤𝐭𝐲𝐤𝐚     Karty podarunkowe stały się w ostatnich latach niezwy...
10/12/2025

𝐓𝐞𝐫𝐦𝐢𝐧 𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐧𝐚 𝐤𝐚𝐫𝐜𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐚𝐫𝐮𝐧𝐤𝐨𝐰𝐞𝐣 – 𝐧𝐢𝐞𝐮𝐜𝐳𝐜𝐢𝐰𝐚 𝐩𝐫𝐚𝐤𝐭𝐲𝐤𝐚

Karty podarunkowe stały się w ostatnich latach niezwykle popularnym narzędziem marketingowym i formą obdarowywania bliskich. W praktyce jednak często pojawia się problem związany z ich terminem ważności. Wiele regulaminów przewiduje, że po upływie określonego czasu karta traci ważność, a niewykorzystane środki przepadają. Powstaje pytanie: czy takie postanowienia są zgodne z prawem, czy też mogą zostać uznane za klauzule abuzywne?
Na kanwie sprawy rozpoznanej przez Sąd Okręgowy w Słupsku (sygn. akt I C 3865/19) warto przyjrzeć się bliżej tej problematyce. Orzeczenie to pokazuje, że termin ważności karty podarunkowej – jeśli jest skonstruowany w sposób rażąco naruszający interesy konsumenta – może zostać uznany za niedozwolone postanowienie umowne.

𝐒𝐭𝐚𝐧 𝐟𝐚𝐤𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐲 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐲
Powód zakupił kartę podarunkową o wartości 100 zł w grudniu 2016 r. Regulamin przewidywał, że karta jest ważna przez 12 miesięcy od daty zakupu. Konsument nie wykorzystał jej w tym czasie, a po upływie terminu ważności zwrócił się do spółki o ponowną aktywację lub zwrot środków. Spółka odmówiła, wskazując, że regulamin wyklucza taką możliwość.
Powód podniósł, że brak regulacji dotyczącej losu niewykorzystanych środków oraz kategoryczne wyłączenie możliwości ponownej aktywacji naruszają dobre obyczaje i stanowią klauzule abuzywne.

𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚 𝐬𝐚̨𝐝𝐮
Sąd dokonał kontroli incydentalnej postanowień regulaminu na podstawie kodeksu cywilnego. Zgodnie z przepisami - postanowienia nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą konsumenta, jeśli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają jego interesy.
W analizowanej sprawie sąd uznał, że regulamin kart prezentowych został narzucony konsumentowi i nie był przedmiotem indywidualnych negocjacji.
Sąd wskazał, że regulamin przewidywał bezwzględny zakaz ponownej aktywacji karty po upływie terminu ważności, a jednocześnie nie regulował losu niewykorzystanych środków. W praktyce oznaczało to, że konsument tracił całą wartość karty, a przedsiębiorca uzyskiwał środki finansowe bez świadczenia wzajemnego.
Takie ukształtowanie stosunku prawnego prowadziło – zdaniem sądu – do rażącej dysproporcji praw i obowiązków stron. Konsument ponosił pełne ryzyko utraty środków, podczas gdy przedsiębiorca odnosił korzyści finansowe i marketingowe. Sąd podkreślił, że działania przedsiębiorcy były sprzeczne z dobrymi obyczajami, ponieważ pomijały interes konsumenta i nie przewidywały żadnej możliwości elastycznego rozwiązania sytuacji (np. ponownej aktywacji za dodatkową opłatą).

𝐒𝐤𝐮𝐭𝐤𝐢 𝐮𝐳𝐧𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐤𝐥𝐚𝐮𝐳𝐮𝐥𝐢 𝐳𝐚 𝐧𝐢𝐞𝐝𝐨𝐳𝐰𝐨𝐥𝐨𝐧𝐚̨
Uznanie klauzuli za niedozwoloną oznacza, że dane postanowienie nie wiąże konsumenta od samego początku. Umowa pozostaje w mocy w pozostałym zakresie, ale przedsiębiorca nie może powoływać się na niedozwolone zapisy. W konsekwencji sąd uznał, że powód miał prawo domagać się ponownej aktywacji karty lub zwrotu jej wartości. Odmowa przedsiębiorcy stanowiła niewykonanie zobowiązania, co skutkowało obowiązkiem naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania. Szkodą była kwota 100 zł, którą konsument zapłacił, a nie uzyskał w zamian żadnego świadczenia.

𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞
Omawiane powyżej orzeczenie to nie jedyne, w którym sąd zakwestionował regulamin dotyczący kart podarunkowych. Podobne stanowisko zajął Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w wyroku z 28 września 2022 r., sygn. akt XVI C 1595/22, gdzie również wskazano, że postanowienia przewidujące bezwarunkowy przepadek środków po upływie terminu ważności karty mogą stanowić klauzule abuzywne i naruszać interesy konsumenta.
Termin ważności karty podarunkowej nie może być narzędziem do pozbawienia konsumenta jego środków finansowych. Regulaminy przewidujące bezwzględny zakaz ponownej aktywacji i brak rozstrzygnięcia losu niewykorzystanych środków mogą stanowić klauzule abuzywne (niedozwolone). Orzeczenie Sądu Okręgowego w Słupsku z 6 marca 2020 r. jest ważnym sygnałem dla rynku – pokazuje, że ochrona konsumenta obejmuje także tak popularne instrumenty jak karty podarunkowe. Z powyższego orzeczenia płynie wniosek dla przedsiębiorców, że warto przewidzieć możliwość ponownej aktywacji karty, przedłużenia jej ważności lub zwrotu środków – chociażby za dodatkową opłatą.

𝐏𝐫𝐳𝐞𝐝𝐬𝐢𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐫𝐜𝐚 𝐣𝐚𝐤𝐨 𝐤𝐨𝐧𝐬𝐮𝐦𝐞𝐧𝐭      W dobie dynamicznego rozwoju jednoosobowych działalności gospodarczych oraz rosnącej...
20/11/2025

𝐏𝐫𝐳𝐞𝐝𝐬𝐢𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐫𝐜𝐚 𝐣𝐚𝐤𝐨 𝐤𝐨𝐧𝐬𝐮𝐦𝐞𝐧𝐭

W dobie dynamicznego rozwoju jednoosobowych działalności gospodarczych oraz rosnącej liczby freelancerów, granica między przedsiębiorcą a konsumentem staje się coraz bardziej płynna. W szczególności dotyczy to sytuacji, gdy osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą dokonuje czynności prawnej, która nie ma bezpośredniego związku z jej działalnością zawodową. Czy w takim przypadku może korzystać z ochrony przysługującej konsumentom? Zarówno prawo polskie, jak i unijne dostrzegają tę potrzebę i wprowadzają regulacje umożliwiające uznanie przedsiębiorcy za konsumenta w określonych okolicznościach.

𝐊𝐨𝐧𝐬𝐮𝐦𝐞𝐧𝐭 𝐢 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐬𝐢𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐫𝐜𝐚 – 𝐝𝐞𝐟𝐢𝐧𝐢𝐜𝐣𝐞
Zgodnie z Kodeksem cywilnym, konsumentem jest osoba fizyczna dokonująca z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Z kolei przedsiębiorcę definiuje jako osobę wykonującą działalność gospodarczą lub zawodową.
Do niedawna definicje te były traktowane rozłącznie – przedsiębiorca nie mógł być konsumentem. Jednak nowelizacja przepisów obowiązująca od 1 stycznia 2021 roku wprowadziła istotne zmiany, które umożliwiają osobie fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą korzystanie z ochrony konsumenckiej, jeśli zawierana przez nią umowa nie ma charakteru zawodowego.

𝐏𝐫𝐳𝐞𝐝𝐬𝐢𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐫𝐜𝐚-𝐤𝐨𝐧𝐬𝐮𝐦𝐞𝐧𝐭 𝐰 𝐩𝐨𝐥𝐬𝐤𝐢𝐦 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐞
Nowelizacja z 2020 roku wprowadziła pojęcie „przedsiębiorcy na prawach konsumenta”. Zgodnie z art. 385⁵ k.c., osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą może korzystać z ochrony przed klauzulami abuzywnymi, jeśli zawierana przez nią umowa nie ma charakteru zawodowego wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, wskazanego w CEiDG. Nowelizacja przyznała również ochronę przedsiębiorcom z tytułu rękojmi za wady.
Kluczowe znaczenie ma tu pojęcie „charakteru zawodowego” czynności. Jeżeli dana umowa nie mieści się w zakresie specjalizacji przedsiębiorcy – np. informatyk kupuje sprzęt ogrodniczy – może on zostać uznany za konsumenta. W praktyce oznacza to, że wpis w CEIDG o prowadzonej działalności gospodarczej, nie przesądza z automatu o zawodowym charakterze każdej czynności.

𝐎𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 𝐩𝐨𝐥𝐬𝐤𝐢𝐞
Polskie sądy coraz częściej przyznają ochronę konsumencką przedsiębiorcom w sytuacjach, gdy zawierana umowa nie ma związku z ich działalnością zawodową. Przykładowo sąd uznał, że osoba prowadząca działalność jako grafik komputerowy, która zakupiła samochód osobowy do celów prywatnych, może korzystać z ochrony konsumenckiej. Sądy podkreślają, że decydujące znaczenie ma faktyczny cel zawarcia umowy, a nie formalny status strony. W razie sporu ciężar dowodu spoczywa na przedsiębiorcy, który musi wykazać, że dana czynność nie miała charakteru zawodowego.

𝐏𝐨𝐝𝐞𝐣𝐬́𝐜𝐢𝐞 𝐓𝐫𝐲𝐛𝐮𝐧𝐚ł𝐮 𝐒𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐞𝐝𝐥𝐢𝐰𝐨𝐬́𝐜𝐢 𝐔𝐄
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wielokrotnie wypowiadał się na temat statusu konsumenta w kontekście osób prowadzących działalność gospodarczą. W dużej mierze, to na skutek orzecznictwa TSUE zmieniło się zapatrywanie na pozycję przedsiębiorcy w relacjach handlowych. Trybunał podkreślał, że ochrona konsumencka ma zastosowanie, gdy osoba fizyczna działa poza zakresem swojej działalności zawodowej, nawet jeśli formalnie jest przedsiębiorcą. W praktyce oznacza to, że osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą może być uznana za konsumenta, jeśli zawiera umowę w celach prywatnych.
Obecnie orzecznictwo TSUE ukierunkowuje się coraz dalej w zakresie ochrony słabszej strony stosunku prawnego lub transakcji handlowej przed nieuczciwymi praktykami. Powyższe odnosić się może również do relacji stricte biznesowych, gdzie jedną ze stron jest mały przedsiębiorca uzależniony w swojej działalności od relacji z o wiele większym podmiotem ekonomicznie silniejszym, oferującym zazwyczaj umowy adhezyjne (umowy bez negocjacji).

𝐊𝐨𝐧𝐬𝐞𝐤𝐰𝐞𝐧𝐜𝐣𝐞 𝐩𝐫𝐚𝐤𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐞
Uznanie przedsiębiorcy za konsumenta niesie za sobą szereg konsekwencji:
1)możliwość odstąpienia od umowy zawartej na odległość w terminie 14 dni,
2) ochrona przed klauzulami abuzywnymi,
3) prawo do rękojmi za wady rzeczy,
4) obowiązki informacyjne po stronie sprzedawcy.
Warto jednak pamiętać, że regulacje te nie dotyczą osób prawnych ani jednostek organizacyjnych – np. spółek z o.o., czy stowarzyszeń. Ochrona konsumencka przysługuje wyłącznie osobom fizycznym prowadzącym działalność gospodarczą.

𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞
Rozszerzenie ochrony konsumenckiej na osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą to krok w stronę większej sprawiedliwości i równowagi w obrocie gospodarczym. Zarówno prawo polskie, jak i unijne dostrzegają potrzebę ochrony przedsiębiorców w sytuacjach, gdy występują oni jako słabsza strona umowy. Kluczowe znaczenie ma tu faktyczny charakter zawieranej umowy – jeśli nie ma ona związku z działalnością zawodową, przedsiębiorca może korzystać z praw konsumenckich.

Adres

Ulica Ks. Bp. Bernarda Bogedaina
Pszczyna
43-200

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 17:00
Wtorek 10:00 - 17:00
Środa 10:00 - 17:00
Czwartek 10:00 - 17:00
Piątek 10:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kancelaria Adwokacka Pszczyna, Katarzyna Maśnicka & Artur Zawisza umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kancelaria Adwokacka Pszczyna, Katarzyna Maśnicka & Artur Zawisza:

Udostępnij

Kategoria