08/10/2014
Szanowni,
Dziś na deser prawo autorskie.
W naszej dobie nie jest trudno napisać książkę. Mamy ku temu niezbędne, usprawniające wręcz narzędzia. Mamy też głowy pełne pomysłów, zarówno z życia jak i fantasy. Słowem dużo się w obecnych czasach dzieje, jest o czym pisać!
Zatem trochę polotu i wyobraźni wystarczy, żeby spłodzić dziełko, dzieło lub nawet bestseller!
Gorzej z jego wydaniem. Ale nie jest to niemożliwe
Jeśli już popełnicie piękną powieść albo dzieło naukowe o najnowszych wynikach badań genetycznych, warto zrobić najpierw rozeznanie wśród wydawców i zwrócić uwagę na kilka istotnych elementów, towarzyszących wydaniu Waszego dzieła.
Warto wiedzieć, że nie każdy wydawca podejmie się współpracy, trafiają wszak do nich setki, tysiące maszynopisów, nie zawsze nadających się do czegokolwiek.
Jeśli jednak już wydawca zdecyduje się na zawarcie z Wami umowy, pamiętajcie:
1.Warto negocjować, by była to umowa licencyjna, a nie o przeniesienie praw autorskich.
2.Jeśli licencja to lepiej niewyłączna, aniżeli wyłączna, nie zamykacie sobie wówczas drogi do innych pól eksploatacji.
3.Wynagrodzenie. To że autor otrzyma za swoje dzieło najmniej, ba! dużo mniej aniżeli wydawca czy dystrybutor, jest oczywiste, nie to oznacza, że można godzić się na każdy procent byle przyjęli do druku. Rząd wielkości to zwykle 5 – 20 % za sprzedaż każdego egzemplarza. Warto negocjować najwyższą stawkę.
4.Warto też zwracać uwagę na szczegółowe regulacje i zwroty w umowie licencyjnej. Otóż cena okładkowa to nie to samo co cena hurtowa. Jeśli wydawca gwarantuje w umowie 10% ceny hurtowej, to oznacza, że w rzeczywistości otrzymasz 5% ceny która jest na okładce.
5.Warto też wystąpić o zaliczkę na poczet sprzedaży. Może to być dowolna, umowna kwota, o którą pomniejszone zostanie wynagrodzenie, wypłacane zwykle z dużym opóźnieniem, w stosunku do realnej sprzedaży.
A zatem, pióra w dłoń, rozgrzewajcie klawiatury, ale przede wszystkim umysły i do dzieła!