09/09/2026
Między panelami w Gdańsku, przy okazji przerw kawowych często wracały te 3 pytania.
Pierwsze: ile realnie kosztuje mieszkanie we Włoszech 🇮🇹? Średnia cena ofertowa w sierpniu to 2 031 euro za metr, o 3,6 procent więcej niż rok temu (idealista). Rozrzut za tą średnią jest ogromny: Trydent-Górna Adyga bije rekord 3 493 euro, Liguria 2 671, Toskania 2 633, a najtańsze Molise 888. Mieszkanie 60 m2 w Ligurii to około 160 tysięcy euro.
Drugie: drożej czy taniej niż w Polsce? Jeśli weźmiemy pod uwagę nasz najdroższy rynek, to Warszawa przekroczyła w sierpniu 18 tysięcy złotych za metr na rynku wtórnym, czyli po kursie z 4 września jakieś 4 170 euro. Te same 60 m2 kosztuje w Warszawie około 250 tysięcy euro. Za różnicę odpowiada geografia: włoska średnia obejmuje cały kraj, razem z regionami, z których ludzie od dwóch pokoleń wyjeżdżają. Mediolan po 5 681 euro i Florencja po 4 793 są od Warszawy wyraźnie droższe, Rzym po 3 800 tańszy. Jeśli jednak porównamy do Gdańska, Wrocławia, Krakowa czy Poznania..? To już robi się bardzo okazyjnie 😊
Trzecie pytanie brzmiało, czy Polaków kupujących we Włoszech naprawdę przybywa. Dane odpowiadają na nie inaczej, niż zakładał każdy przy tym stoliku, łącznie ze mną.
Cena metra kwadratowego jest w tej transakcji jedyną liczbą, którą każdy sprawdzi sam w dziesięć minut. To, co potrafi zaboleć rok później, tkwi w dokumentach, które już nie są dostępne po polsku, a samo tłumaczenie bez analizy też niewiele nam pomoże. Moja robota zaczyna się dokładnie w tym miejscu.