Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel

Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel, Prawnik i firma prawnicza, Aleksandra Fredry 1/14C, Poznan.

Dzień dobry! 🤝Powiem Wam wprost, co dzieje się w sądach po głośnym wyroku TSUE z 16 kwietnia w sprawie sankcji kredytu d...
31/07/2026

Dzień dobry! 🤝

Powiem Wam wprost, co dzieje się w sądach po głośnym wyroku TSUE z 16 kwietnia w sprawie sankcji kredytu darmowego.

Bo w przestrzeni publicznej krąży pewien przekaz — że wyrok ten otworzył drzwi szeroko i teraz każdy kredytobiorca ma sprawę wygraną z góry. To nieprawda. I właśnie dlatego o tym piszę.

🎯 Co wyrok TSUE faktycznie powiedział?

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że naliczanie odsetek od wszystkich kosztów kredytu — a nie tylko od kwoty faktycznie wypłaconej klientowi — narusza prawo europejskie. Wskazał też, że banki i firmy pożyczkowe muszą jasno, precyzyjnie i wyczerpująco informować klientów o tym, jak naliczają odsetki i jakie są dodatkowe koszty kredytu.

To ważne orzeczenie. Ale — i tu jest sedno — nie jest to automatyczny bilet do wygranej sprawy.

🎯 Co dzieje się teraz w sądach?

Kilka tygodni po wyroku obraz jest następujący: część sądów zaczyna zmieniać podejście na korzyść konsumentów — szczególnie widoczne jest to w Sądzie Okręgowym w Warszawie, który rozpatruje apelacje. Prawnicy reprezentujący kredytobiorców obserwują przyrost korzystnych orzeczeń. Sądy coraz uważniej przyglądają się temu, czy bank rzeczywiście przejrzyście przedstawił klientowi realny koszt kredytu.

Ale jednocześnie — i tego nie można przemilczeć — część sądów nadal oddala powództwa. Jeden z sądów rejonowych w Poznaniu wydał niedawno uzasadnienie, w którym wprost stwierdził, że wyrok TSUE "nie zmienia absolutnie nic" w polskiej rzeczywistości i że naliczanie odsetek od skredytowanych kosztów "nie narusza obowiązku informacyjnego". Z taką interpretacją nie zgadzam się — ale to pokazuje, że orzecznictwo jest nadal niejednolite.

🎯 Dlaczego tak się dzieje?

Bo wyrok TSUE wyznaczył kierunek, ale nie rozstrzygnął każdej możliwej sytuacji. Sądy muszą teraz ocenić, czy w konkretnej sprawie doszło do naruszenia obowiązków informacyjnych — i czy to naruszenie było na tyle istotne, że uzasadnia zastosowanie sankcji kredytu darmowego.

To nie jest mechaniczne zastosowanie jednej zasady do wszystkich spraw. To ocena okoliczności — konkretnej umowy, konkretnego banku, konkretnego sposobu przedstawienia kosztów kredytu.

🎯 Co z terminem na skorzystanie z SKD?

To temat, który przez długi czas był przyczyną wielu przegranych spraw. Sądy często liczyły roczny termin do skorzystania z sankcji od dnia wypłaty kredytu — co skutkowało oddaleniem powództwa z uwagi na jego upływ. Po wyroku TSUE podejście zaczyna się zmieniać, ale tu też nie ma jeszcze jednolitej linii.

👉 Co to oznacza dla Ciebie, jeśli masz kredyt konsumencki?

Jeśli zaciągnąłeś kredyt gotówkowy, ratalny albo konsolidacyjny i masz wrażenie, że bank nie przedstawił Ci przejrzyście, jak wyliczane są odsetki i jakie są rzeczywiste koszty kredytu — warto sprawdzić, czy Twoja sytuacja może być podstawą do działania.

Ale zrób to z głową. Prawnicy reprezentujący kredytobiorców sami przyznają, że potrzeba jeszcze roku lub dwóch lat, żeby można było mówić o ukształtowanej linii orzeczniczej. Przekaz, że wyrok TSUE prowadzi do masowego zasądzania roszczeń, jest — jak to ujął jeden z adwokatów reprezentujących banki — "przekazem marketingowym, który nie oddaje realiów sądowych".

To nie znaczy, że nie warto działać. Znaczy, że warto działać świadomie — z dobrze przygotowaną sprawą, a nie na podstawie obietnicy łatwej wygranej.

Jeśli chcesz wiedzieć, czy Twoja umowa kredytowa może być podstawą do skorzystania z sankcji kredytu darmowego — napisz do mnie. Przeanalizuję ją indywidualnie i powiem Ci wprost, jak oceniam Twoje szanse.

Pozdrawiam serdecznie z Poznania,
mec. Anna Grobel

___________________________________________________________________

❤ Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaną Państwo tutaj na dłużej — polubią, skomentują, udostępnią.

___________________________________________________________________

Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel
ul. Aleksandra Fredry 1/14c, 61-701 Poznań
tel.: 538-190-065

___________________________________________________________________

Niniejszy post ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.

___________________________________________________________________

Dzień dobry! 🤝Dziś opowiem Wam o sprawie, która pokazuje coś ważnego — że powierzenie komuś swoich pieniędzy do zarządza...
29/07/2026

Dzień dobry! 🤝

Dziś opowiem Wam o sprawie, która pokazuje coś ważnego — że powierzenie komuś swoich pieniędzy do zarządzania to nie jest czynność bez konsekwencji prawnych po drugiej stronie.

Człowiek zainwestował ponad 230 tysięcy złotych w domu inwestycyjnym. Podpisał umowę. Warunki były jasne: portfel ma być zarządzany przy minimalnym ryzyku, a środki lokowane w bezpieczne instrumenty.

Tyle teoria.

W praktyce pieniądze trafiły do obligacji banków, które — jak później ocenił biegły — bezpiecznymi obligacjami nie były. Jeden z tych banków, SKOK Wołomin, upadł. W sierpniu 2018 roku Komisja Nadzoru Finansowego powołała w nim zarząd komisaryczny — sygnał alarmowy dla każdego, kto śledził sytuację na rynku.

Dom inwestycyjny nie zrobił nic. Nie ostrzegł klienta. Nie wycofał aktywów. Przez trzy miesiące, w których — jak ustalił sąd — miał taką możliwość, nie podjął żadnych działań.

➡ Co powiedział sąd?

Sprawa trafiła do sądu i przeszła przez kilka instancji. Sąd Okręgowy zasądził na rzecz inwestora 178 tysięcy złotych odszkodowania. Sąd Apelacyjny w Poznaniu podtrzymał wyrok. Pozwana spółka wniosła skargę kasacyjną.

Sąd Najwyższy uchylił wyrok — ale nie dlatego, że podważył odpowiedzialność spółki. Wręcz przeciwnie: w tej kwestii nikt nie miał wątpliwości. Spółka nie wykazała należytej staranności w zarządzaniu portfelem i to było poza sporem.

Problem leżał gdzie indziej — w wyliczeniu wysokości szkody.

Sąd Apelacyjny posłużył się kwotą 115 tysięcy złotych, ale nie wyjaśnił jasno, do czego ją porównuje i jak wylicza hipotetyczną wartość portfela, gdyby szkoda nie wystąpiła. Biegły stwierdził wprost, że nie jest w stanie określić straty na portfelu. A sąd mimo to oparł się na konkretnej kwocie bez wystarczającego uzasadnienia.

Do tego Sąd Apelacyjny nie odniósł się do instrumentów finansowych, które nadal pozostawały w portfelu inwestycyjnym — a ich wartość ma znaczenie dla pełnego obliczenia odszkodowania.

Sąd Najwyższy zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania właśnie dlatego.

➡ Co z tej historii wynika dla Ciebie?

Po pierwsze — umowa o zarządzanie portfelem inwestycyjnym to dokument, który nakłada na zarządzającego realne obowiązki prawne. Jeśli zarządzający nie wykonuje ich z należytą starannością i poniesiesz przez to straty — masz prawo dochodzić odszkodowania.

Po drugie — to, że ktoś profesjonalnie zarządza Twoimi pieniędzmi, nie zwalnia go z odpowiedzialności za brak reakcji na wyraźne sygnały ryzyka. KNF powołuje zarząd komisaryczny w banku, a dom inwestycyjny siedzi i nie robi nic — to nie jest przypadkowe zaniedbanie, to naruszenie umowy i obowiązku staranności.

Po trzecie — wysokość szkody w takich sprawach bywa bardzo trudna do wyliczenia i właśnie tu często rozstrzyga się wynik całego postępowania. Jak pokazuje ta sprawa, nawet gdy odpowiedzialność jest oczywista, sprawa może wrócić do ponownego rozpoznania wyłącznie z powodu niejasności w obliczeniu straty.

Dlatego w takich postępowaniach tak ważne jest, żeby od początku precyzyjnie konstruować żądania i zadbać o odpowiednią dokumentację szkody.

Jeśli powierzyłeś komuś swoje oszczędności do zarządzania i masz wrażenie, że coś poszło nie tak — napisz do mnie. Przeanalizuję Twoją sytuację i powiem wprost, czy i jakie masz możliwości prawne.

Pozdrawiam serdecznie z Poznania,
mec. Anna Grobel

___________________________________________________________________

❤ Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaną Państwo tutaj na dłużej — polubią, skomentują, udostępnią.

___________________________________________________________________

Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel
ul. Aleksandra Fredry 1/14c, 61-701 Poznań
tel.: 538-190-065

___________________________________________________________________

Niniejszy post ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.

___________________________________________________________________

Dzień dobry! 🤝Ostatnio coraz częściej słyszę o pewnej strategii, którą część frankowiczów przyjmuje w odpowiedzi na poze...
24/07/2026

Dzień dobry! 🤝

Ostatnio coraz częściej słyszę o pewnej strategii, którą część frankowiczów przyjmuje w odpowiedzi na pozew banku o zwrot kapitału.

Strategia wygląda tak: kredytobiorca nie rozlicza się z bankiem, nie składa oświadczenia o potrąceniu, nie dochodzi nieważności umowy — tylko czeka, aż bank go pozwie, a potem podnosi zarzut przedawnienia.

Rozumiem skąd to myślenie. Jeśli bank przedawnił swoje roszczenie, to może wystarczy to zarzucić i sprawa jest z głowy?

Niestety nie jest to takie proste. I chcę Wam dziś wyjaśnić dlaczego — bo ta strategia może być naprawdę kosztowna.

➡ Co mówią przepisy?

Nowelizacja kodeksu cywilnego z 2018 roku dodała przepis, który daje sądowi możliwość nieuwzględnienia upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi — jeśli wymagają tego względy słuszności.

Co sąd bierze pod uwagę? Między innymi: jak długo bank przekroczył termin przedawnienia, dlaczego nie dochodził roszczenia wcześniej i czy kredytobiorca sam nie przyczynił się do opóźnienia przez odmowę rozliczenia, mimo wezwań ze strony banku.

Innymi słowy: zarzut przedawnienia nie jest automatyczną tarczą. Sąd może go po prostu odrzucić.

➡ Jak to wygląda w praktyce?

Orzecznictwo jest niejednolite — i to jest dodatkowe ryzyko.

Część sędziów zawiesza postępowanie banku do czasu zakończenia sprawy kredytobiorcy. Część podejmuje decyzję od razu, ale nie jest pewna kierunku. Część orzeka zgodnie z linią TSUE, która w tegorocznych wyrokach postawiła na proporcjonalność i wyważenie interesów obu stron — a nie na automatyczne uwzględnianie przedawnienia.

15 lipca 2026 roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga oddalił powództwo banku o zwrot kapitału z uwagi na przedawnienie. Ale w tym przypadku kredytobiorcy od 2017 roku konsekwentnie kwestionowali ważność umowy, w tym samym roku złożyli zawezwanie do próby ugodowej, a w 2021 roku wnieśli pozew. Bank zdecydował się pozwać ich o zwrot kapitału dopiero w 2024 roku. To siedem lat, w których bank czekał bez działania.

To nie jest typowa sytuacja.

➡ Gdzie leży realne ryzyko?

Jeśli sąd nie uwzględni zarzutu przedawnienia — kredytobiorca, który odmówił rozliczenia z bankiem, naraża się na:

✔ zapłatę ustawowych odsetek za opóźnienie — obecnie 9,25% rocznie, a w poprzednich latach przekraczały 12%,
✔ koszty procesu, w tym opłatę sądową od pozwu banku w wysokości 5% wartości roszczenia,
✔ koszty zastępstwa procesowego — przy sprawach powyżej 200 tysięcy złotych to 10 800 zł.

To liczby, które przy kilkusettysięcznym kredycie mogą boleć naprawdę mocno.

➡ Co rekomendują prawnicy?

Oparcie całej obrony wyłącznie na zarzucie przedawnienia, bez żadnego rozliczenia z bankiem, jest strategią wysoce ryzykowną. Zarzut przedawnienia może być argumentem dodatkowym — ale nie jedynym.

Bezpieczniejsze podejście to rozliczenie się z bankiem — np. przez potrącenie — i dopiero na tej podstawie dochodzenie nadwyżki. Przykład: jeśli zapłaciłeś bankowi 400 tysięcy złotych w ratach, a bank wypłacił Ci 300 tysięcy kredytu, to po potrąceniu możesz dochodzić wyłącznie 100 tysięcy — i uniknąć ryzyka późniejszego pozwu o zwrot kapitału.

Warto też wiedzieć, że nawet jeśli sąd nie uwzględni przedawnienia, może oddalić żądanie odsetkowe banku lub nie obciążać kredytobiorcy kosztami procesu — m.in. na podstawie tegorocznego wyroku TSUE w sprawie C-902/24 (Herchoski).

Ale to są niuanse, które wymagają dobrego pełnomocnika i przemyślanej strategii — a nie liczenia na to, że sprawa sama się rozwiąże.

➡ Dlaczego o tym piszę?

Bo widzę, że część frankowiczów decyduje się na tę strategię samodzielnie, bez konsultacji z prawnikiem. Albo na podstawie informacji przeczytanych w internecie, które nie oddają pełnego obrazu ryzyka.

Nieważność umowy kredytu frankowego to realna możliwość — i warto z niej korzystać. Ale sposób, w jaki to robimy, ma ogromne znaczenie dla tego, jak sprawa się skończy.

Jeśli masz kredyt frankowy i zastanawiasz się, jak podejść do rozliczenia z bankiem albo jak odpowiedzieć na jego pozew — napisz do mnie. Porozmawiamy o Twojej konkretnej sytuacji i razem ustalimy, jaka strategia ma sens.

Pozdrawiam serdecznie z Poznania,
mec. Anna Grobel

___________________________________________________________________

❤ Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaną Państwo tutaj na dłużej — polubią, skomentują, udostępnią.

___________________________________________________________________

Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel
ul. Aleksandra Fredry 1/14c, 61-701 Poznań
tel.: 538-190-065

___________________________________________________________________

Niniejszy post ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.

___________________________________________________________________

Dzień dobry! 🤝Naczelny Sąd Administracyjny wydał w czerwcu wyrok, który warto znać — szczególnie jeśli kiedykolwiek zast...
22/07/2026

Dzień dobry! 🤝

Naczelny Sąd Administracyjny wydał w czerwcu wyrok, który warto znać — szczególnie jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, co bank robi z Twoimi danymi, gdy trafia w spór prawny z Tobą lub w Twojej sprawie.

Historia, która doprowadziła do tego wyroku, zaczęła się w 2020 roku.

Klientka banku dowiedziała się, że jej dane osobowe — w tym korespondencja z bankiem, numer IP komputera i numer konta — zostały przekazane kancelarii prawnej obsługującej bank. Złożyła skargę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, uznając, że stało się to bez jej zgody i bez podstawy prawnej.

Sprawa przeszła przez UODO, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie i finalnie trafiła do NSA. I na każdym etapie odpowiedź była ta sama: bank działał zgodnie z prawem.

➡ Dlaczego sądy stanęły po stronie banku?

RODO w art. 6 ust. 1 lit. f przewiduje, że przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem, jeśli odbywa się w ramach prawnie uzasadnionego interesu administratora — pod warunkiem, że ten interes jest proporcjonalny i nie narusza praw osoby, której dane dotyczą.

NSA uznał, że bank miał prawnie uzasadniony interes w postaci uzyskania pomocy prawnej. To nie brzmi kontrowersyjnie — każdy podmiot ma prawo korzystać z obsługi prawnej. Problem pojawia się w pytaniu: czy w ramach tej obsługi można przekazać kancelarii dosłownie wszystkie dane klienta?

Odpowiedź NSA jest jednoznaczna: tak — jeśli te dane są potrzebne do świadczenia pomocy prawnej.

Sąd wskazał wprost, że charakter pomocy prawnej świadczonej przez adwokata lub radcę prawnego pozwala na udostępnienie wszelkich danych, które mogą być przedmiotem konsultacji prawnych — w tym korespondencji, numerów kont bankowych i adresów IP.

➡ Co to oznacza dla klientów banków?

Po pierwsze — bank nie potrzebuje Twojej zgody, żeby przekazać Twoje dane kancelarii prawnej, z której usług korzysta. Wystarczy, że ma do tego prawnie uzasadniony interes i że zakres przekazanych danych jest proporcjonalny do celu.

Po drugie — kancelaria prawna obsługująca bank działa w tej sytuacji jako niezależny administrator danych, a nie podmiot przetwarzający na zlecenie banku. To ważne rozróżnienie — oznacza, że bank nie musi zawierać z kancelarią umowy powierzenia przetwarzania danych, bo wynika to ze specyfiki zawodów adwokata i radcy prawnego, w tym wymogu ich niezależności.

Po trzecie — UODO nie jest uprawniony do oceniania, czy bank rzeczywiście zasadnie skorzystał z pomocy prawnej konkretnej kancelarii. To leży poza kompetencją organu ochrony danych.

➡ Czy to znaczy, że RODO nie chroni klientów banków?

Chroni — ale inaczej niż się powszechnie myśli.

RODO nie zabrania bankom przekazywania danych kancelariom prawnym. Wymaga natomiast, żeby bank prawidłowo poinformował klientów o celach przetwarzania ich danych — w tym o tym, że dane mogą trafić do zewnętrznych podmiotów świadczących obsługę prawną.

W tej konkretnej sprawie jedyne uchybienie, które UODO stwierdził, dotyczyło właśnie niekompletnego spełnienia obowiązku informacyjnego w zakresie przetwarzania numeru IP. Bank musiał ten obowiązek uzupełnić.

➡ Dlaczego o tym piszę?

Bo pytania o to, co bank może zrobić z danymi klienta, pojawiają się coraz częściej — szczególnie w kontekście sporów z bankami, spraw frankowych i postępowań związanych z kredytami konsumenckimi.

Warto wiedzieć, jakie prawa ma bank, ale też jakie prawa ma klient. A granica między nimi bywa mniej oczywista, niż wynika z potocznego rozumienia RODO.

Jeśli masz pytania dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w relacji z bankiem lub inną instytucją finansową — napisz do mnie. Chętnie wyjaśnię, co w Twojej sytuacji wchodzi w grę.

Pozdrawiam serdecznie z Poznania,
mec. Anna Grobel

___________________________________________________________________

❤ Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaną Państwo tutaj na dłużej — polubią, skomentują, udostępnią.

___________________________________________________________________

Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel
ul. Aleksandra Fredry 1/14c, 61-701 Poznań
tel.: 538-190-065

___________________________________________________________________

Niniejszy post ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.

___________________________________________________________________

Dzień dobry! 🤝Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało w tym tygodniu projekt nowelizacji, który — jeśli wejdzie w życi...
17/07/2026

Dzień dobry! 🤝

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało w tym tygodniu projekt nowelizacji, który — jeśli wejdzie w życie — zmieni sposób rozpatrywania wniosków o upadłość konsumencką w Polsce.

Temat dotyczy sporej grupy osób. W 2025 roku ogłoszono w Polsce 21 266 nowych upadłości konsumenckich. Dla porównania — upadłości przedsiębiorców było 426. Mówimy więc o dziesiątkach tysięcy spraw rocznie, które angażują sędziów upadłościowych.

I właśnie to jest punkt wyjścia dla planowanej zmiany.

Na czym polega pomysł ministerstwa?

Obecnie wniosek o ogłoszenie upadłości osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej rozpatruje sędzia zawodowy. Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje, żeby te sprawy — na etapie ogłoszenia upadłości — przekazać referendarzom sądowym.

Kim jest referendarz? To prawnik ze zdanym egzaminem zawodowym, po aplikacji, zatrudniony w sądzie i posiadający szerokie uprawnienia orzecznicze — tyle że nie jest sędzią w konstytucyjnym znaczeniu tego słowa. Referendarze już dziś rozpoznają wiele kategorii spraw: prowadzą postępowania wieczystoksięgowe, nadzorują egzekucję komorniczą, orzekają w sprawach rejestrowych.

Dlaczego akurat teraz?

Odpowiedź jest prosta: sądy upadłościowe są przeciążone.

Po liberalizacji przepisów w 2020 roku — która znacząco ułatwiła ogłaszanie upadłości konsumenckiej — liczba wniosków zaczęła gwałtownie rosnąć. Sam etap ogłoszenia upadłości sprowadza się dziś głównie do sprawdzenia, czy wnioskodawca spełnia formalne przesłanki: czy rzeczywiście jest osobą fizyczną nieprowadzącą działalności i czy faktycznie jest niewypłacalny. To czynność w większości przypadków niemal rutynowa — i ministerstwo pyta, czy naprawdę musi ją wykonywać sędzia.

Gdzie leżą wątpliwości?

Projekt ma swoich zwolenników — i ma swoich krytyków. Warto znać obie strony.

Zwolennicy wskazują, że odciążenie sędziów pozwoli im skupić się na sprawach rzeczywiście skomplikowanych: sporach między wierzycielem a dłużnikiem, planach spłaty, trudnych stanach majątkowych. Referendarze mają wiedzę i doświadczenie, żeby te wnioski sprawnie rozpatrywać — i robią to już skutecznie w innych dziedzinach.

Krytycy zadają inne pytanie: czy ogłoszenie upadłości to naprawdę tylko formalność? Bo za każdym takim postanowieniem stoi konkretny człowiek z długami, ale też konkretni wierzyciele, których interesy są w grze. Pojawia się też pytanie konstytucyjne — Konstytucja zastrzega sprawowanie wymiaru sprawiedliwości wyłącznie dla sędziów, a ministerstwo musi wykazać, że ogłoszenie upadłości konsumenckiej nie należy do tej kategorii.

Ministerstwo argumentuje, że tak właśnie jest — bo sąd na tym etapie nie rozstrzyga żadnego sporu, tylko uruchamia zorganizowaną procedurę likwidacji niewypłacalności. Część prawników się z tym zgadza. Część — nie.

Jest jeszcze trzecia wątpliwość, czysto praktyczna: czy samo przesunięcie kompetencji z sędziów na referendarzy cokolwiek zmieni, jeśli nie przybędzie referendarzy? Obciążenie nie zniknie — zmieni tylko adresata.

Co to może oznaczać dla osób rozważających upadłość konsumencką?

Na razie — nic, bo projekt jest na etapie konsultacji. Zmiany nie weszły w życie i trudno przewidzieć dokładny harmonogram ich wprowadzenia.

Ale warto śledzić temat, szczególnie jeśli:

✔ rozważasz złożenie wniosku o upadłość konsumencką,
✔ jesteś wierzycielem osoby, która może ogłosić upadłość,
✔ interesuje Cię, jak zmienia się polski system wymiaru sprawiedliwości w sprawach finansowych.

Dlaczego o tym piszę

Bo upadłość konsumencka to temat, który przez lata był bardzo niszowy — a dziś dotyczy kilkudziesięciu tysięcy Polaków rocznie. I każda zmiana w tym obszarze ma realne znaczenie dla realnych ludzi, którzy szukają wyjścia z trudnej sytuacji finansowej.

Jeśli masz pytania dotyczące upadłości konsumenckiej — czy to jako osoba zadłużona, czy jako wierzyciel — napisz do mnie. Wyjaśnię, jak to działa i co w Twojej sytuacji ma sens.

Pozdrawiam serdecznie z Poznania,
mec. Anna Grobel

___________________________________________________________________

❤ Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaną Państwo tutaj na dłużej — polubią, skomentują, udostępnią.

___________________________________________________________________

Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel
ul. Aleksandra Fredry 1/14c, 61-701 Poznań
tel.: 538-190-065

___________________________________________________________________

Niniejszy post ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.

___________________________________________________________________

Dzień dobry! 🤝Wyobraźcie sobie taką sytuację.Dwie strony są w sporze sądowym. Postępowanie trwa, koszty rosną, nerwy też...
15/07/2026

Dzień dobry! 🤝

Wyobraźcie sobie taką sytuację.

Dwie strony są w sporze sądowym. Postępowanie trwa, koszty rosną, nerwy też. W pewnym momencie obie strony dochodzą do wniosku, że lepiej się dogadać niż dalej się sądzić. Siadają przy stole, rozmawiają, podpisują porozumienie. Sprawa zakończona — bez wyroku, bez dalszych rozpraw.

Powód cofa pozew. I liczy, że odzyska pełną opłatę sądową, którą wpłacił na początku.

I tu pojawia się niespodzianka.

14 lipca Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów Izby Cywilnej podjął uchwałę, która tę kwestię rozstrzyga jednoznacznie — i nie po myśli tych, którzy liczyli na pełny zwrot.

➡ O co chodzi z tymi kosztami sądowymi?

Gdy wnosisz pozew, płacisz opłatę sądową. Przy sporach o większe kwoty to może być kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Przepisy przewidują, że jeśli sprawa zakończy się ugodą — sąd zwraca całą uiszczoną opłatę. To logiczne i uczciwe: strony dogadały się same, nie obciążyły systemu wymiaru sprawiedliwości długim postępowaniem, więc powinny odzyskać to, co wpłaciły.

Problem w tym, że przepisy mówią o "ugodzie zawartej przed sądem lub mediatorem" — i tu zaczyna się spór interpretacyjny, który przez lata różne sądy rozstrzygały różnie.

➡ Co się wydarzyło w tej konkretnej sprawie?

Bank pozwał dwie osoby fizyczne o zapłatę. W trakcie postępowania strony doszły do porozumienia — ale poza sądem. Podpisały ugodę pozasądową, bank cofnął pozew i zrzekł się roszczenia.

Sąd pierwszej instancji zwrócił bankowi tylko połowę opłaty — około 8,5 tysiąca złotych z ponad 17 tysięcy wpłaconych. Bank się odwołał, argumentując, że strony się przecież porozumiały, więc powinien dostać wszystko z powrotem.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego.

➡ Uchwała SN z 14 lipca 2026 roku — co wynika z przepisów?

SN potwierdził: pełny zwrot opłaty sądowej przysługuje wyłącznie wtedy, gdy ugoda została zawarta przed sądem albo przed mediatorem. Ugoda pozasądowa — nawet jeśli faktycznie zakończyła spór — tego prawa nie daje.

Uzasadnienie jest logiczne: sąd musi mieć możliwość zweryfikowania, czy ugoda rzeczywiście została zawarta przed rozpoczęciem pierwszej rozprawy. Przy ugodzie sądowej lub mediacyjnej to jest sprawdzalne. Przy ugodzie pozasądowej — już nie, bo strony mogłyby łatwo antydatować dokument i nadużywać przywileju zwrotu opłaty.

➡ Co to oznacza w praktyce?

Jeśli jesteś stroną sporu sądowego i rozważasz zawarcie ugody — forma, w jakiej ją zawrzesz, ma bezpośrednie znaczenie finansowe.

Ugoda zawarta przed sądem lub w mediacji, przed rozpoczęciem pierwszej rozprawy — pełny zwrot opłaty sądowej.

Ugoda zawarta poza sądem, nawet jeśli faktycznie kończy spór — zwrot tylko połowy opłaty, bo cofnięcie pozwu daje prawo jedynie do połowy.

To różnica, która przy większych sprawach może wynosić kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

➡ Czy to znaczy, że ugoda pozasądowa jest złym pomysłem?

Absolutnie nie. Ugoda pozasądowa ma swoje zalety — jest szybsza, bardziej prywatna, daje stronom większą swobodę w kształtowaniu warunków porozumienia.

Ale jeśli zależy Wam na pełnym zwrocie opłaty sądowej, warto albo zawrzeć ugodę w ramach mediacji, albo złożyć wniosek o zatwierdzenie ugody przez sąd. To dodatkowy krok, ale finansowo może mieć realne znaczenie.

➡ Dlaczego o tym piszę?

Bo w mojej pracy regularnie towarzyszę klientom w sporach, w których w pewnym momencie pojawia się możliwość ugody. I wiem, że decyzja "jak ją zawrzeć" bywa podejmowana spontanicznie, bez świadomości konsekwencji procesowych i kosztowych.

Teraz ta kwestia jest rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy w składzie siedmioosobowym. Warto o tym wiedzieć — zanim podpiszecie cokolwiek.

Jeśli jesteście w sporze sądowym i rozważacie ugodę, napisz do mnie. Podpowiem, jak to zrobić najkorzystniej — zarówno merytorycznie, jak i pod kątem kosztów.

Pozdrawiam serdecznie z Poznania,
mec. Anna Grobel

___________________________________________________________________

❤ Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaną Państwo tutaj na dłużej — polubią, skomentują, udostępnią.

___________________________________________________________________

Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel
ul. Aleksandra Fredry 1/14c, 61-701 Poznań
tel.: 538-190-065

___________________________________________________________________

Niniejszy post ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.

___________________________________________________________________

Dzień dobry! 🤝Chcę dziś napisać o czymś, co pozornie każdy zna — ale w praktyce okazuje się, że niewielu z nas wie, jak ...
10/07/2026

Dzień dobry! 🤝

Chcę dziś napisać o czymś, co pozornie każdy zna — ale w praktyce okazuje się, że niewielu z nas wie, jak z tego skorzystać w odpowiednim momencie.

➡ Prawa konsumenta.

Zacznę od historii, która przydarza się naprawdę często.

Ktoś kupuje sprzęt AGD. Po trzech miesiącach przestaje działać. Idzie do sklepu — i słyszy: „Minął miesiąc od zakupu, reklamacja nie przysługuje. Ewentualnie możemy oddać do serwisu na Państwa koszt."
I ta osoba wraca do domu. Bez sprzętu, bez pieniędzy, z przekonaniem, że nic więcej nie może zrobić.

A mogłaby.
Bo to, co powiedział sprzedawca, było po prostu nieprawdą.

➡ Rękojmia — Twój podstawowy oręż jako konsumenta

Zacznijmy od fundamentu. Gdy kupujesz towar jako konsument od przedsiębiorcy, przysługuje Ci rękojmia — ustawowa odpowiedzialność sprzedawcy za wady fizyczne i prawne rzeczy.

Co to oznacza w praktyce?

Sprzedawca odpowiada za wadę przez 2 lata od wydania towaru. Jeśli wada ujawni się w ciągu roku od zakupu, obowiązuje domniemanie, że istniała już w chwili sprzedaży — to sprzedawca musi udowodnić, że jest inaczej, nie Ty.

W ramach rękojmi możesz żądać naprawy, wymiany towaru na nowy, obniżenia ceny albo — w określonych sytuacjach — odstąpienia od umowy i zwrotu pieniędzy.

Żaden zapis w regulaminie sklepu ani ustna deklaracja sprzedawcy nie może Ci tych praw odebrać. Rękojmia wynika z ustawy i jest nie do wyłączenia w umowach z konsumentami.

➡ Gwarancja — dobrowolna, ale bywa myląca

Wielu konsumentów myli gwarancję z rękojmią. To dwie różne rzeczy.
Gwarancja jest dobrowolna — producent lub sprzedawca sam decyduje, czy ją udzielić i na jakich warunkach.

Może być węższa niż rękojmia, może wymagać spełnienia określonych warunków (np. rejestracji produktu, serwisowania w autoryzowanym punkcie).
Może też być szersza — to zależy od dokumentu gwarancyjnego.

Rękojmia jest zawsze. Gwarancja — tylko jeśli została udzielona. I to rękojmia jest zazwyczaj silniejszym narzędziem ochrony konsumenta.

➡ Odstąpienie od umowy zawartej przez internet — 14 dni to Twoje prawo

Jeśli kupujesz przez internet, telefon lub poza lokalem przedsiębiorcy (np. na pokazie, w domu od akwizytora), masz prawo odstąpić od umowy bez podawania przyczyny w ciągu 14 dni od otrzymania towaru.

Nie musisz tłumaczyć, dlaczego rezygnujesz. Nie musisz wykazywać wady. Po prostu zmieniłeś zdanie — i to wystarczy.

Sprzedawca ma obowiązek zwrócić Ci pieniądze, w tym koszty dostawy towaru do Ciebie (standardowej, najtańszej opcji), w ciągu 14 dni od otrzymania oświadczenia o odstąpieniu.

Wyjątki istnieją — np. produkty personalizowane, treści cyfrowe pobrane za Twoją zgodą przed upływem terminu do odstąpienia, towary szybko psujące się. Ale w zdecydowanej większości codziennych zakupów online prawo do odstąpienia obowiązuje.

➡ Dyrektywa Omnibus — nowe prawa, o których warto wiedzieć

Od 2023 roku w Polsce obowiązują przepisy wdrażające unijną dyrektywę Omnibus, która rozszerzyła ochronę konsumentów w kilku ważnych obszarach.

Sklepy mają teraz obowiązek pokazywać najniższą cenę towaru z ostatnich 30 dni obok aktualnej ceny promocyjnej. Koniec z fikcyjnymi obniżkami, gdzie "przekreślona cena" była sztucznie zawyżona tylko po to, żeby promocja wyglądała lepiej.

Opinie konsumentów o produktach muszą być weryfikowane — sklep nie może zamieszczać fałszywych recenzji ani ukrywać negatywnych.

Jeśli kupujesz treści cyfrowe lub usługi cyfrowe (aplikacje, platformy streamingowe, e-booki), przysługuje Ci ochrona podobna do rękojmi — sprzedawca odpowiada za ich zgodność z umową przez 2 lata.

➡ Nieuczciwe praktyki handlowe — kiedy możesz żądać więcej

Jeśli przedsiębiorca stosował wobec Ciebie nieuczciwe praktyki handlowe — wprowadzał w błąd co do ceny, właściwości produktu, stosował agresywne techniki sprzedaży — masz prawo żądać unieważnienia umowy i naprawienia szkody.

To uprawnienie, które wciąż jest mało znane konsumentom, a ma realną siłę.

Szczególnie w sytuacjach zakupów pod presją, na pokazach, przy sprzedaży przez telefon.

➡ UOKiK i Rzecznik Finansowy — Twoi sprzymierzeńcy

Jeśli sprzedawca nie respektuje Twoich praw, masz kilka dróg:

Złóż reklamację pisemnie — e-mailem lub listem poleconym. Zachowaj potwierdzenie. Sprzedawca ma 14 dni na odpowiedź — brak odpowiedzi w tym terminie oznacza, że reklamację uznał.

Zwróć się do Rzecznika Konsumentów w swoim powiecie — bezpłatna pomoc prawna dla konsumentów.

Złóż skargę do UOKiK, jeśli podejrzewasz, że praktyki sprzedawcy mogą dotyczyć szerszej grupy klientów.
Skieruj sprawę do sądu — dla roszczeń do 20 000 zł istnieje uproszczone postępowanie, które jest szybsze i tańsze.

➡ Dlaczego o tym piszę?

Bo ta kobieta ze zepsutym AGD — i tysiące takich historii — nie muszą tak wyglądać. Wystarczy wiedzieć, jakie prawa Ci przysługują, żeby móc z nich skorzystać.

Prawa konsumenta nie są skomplikowane. Są po prostu rzadko omawiane w sposób, który robi to przystępnie i bez prawniczego żargonu.

Jeśli masz wątpliwości, czy w Twojej konkretnej sytuacji możesz coś zrobić — napisz do mnie. Chętnie spojrzę na to razem z Tobą.

Pozdrawiam serdecznie z Poznania,
mec. Anna Grobel

___________________________________________________________________

❤ Będzie mi bardzo miło, jeśli zostaną Państwo tutaj na dłużej — polubią, skomentują, udostępnią.

___________________________________________________________________

Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel
ul. Aleksandra Fredry 1/14c, 61-701 Poznań
tel.: 538-190-065

___________________________________________________________________

Niniejszy post ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.

___________________________________________________________________

Adres

Aleksandra Fredry 1/14C
Poznan
61-701

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kancelaria Adwokacka Adwokat Anna Grobel umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij