23/07/2026
A co tam. Zajrzyjmy w sprawozdania najbardziej majętnych organizacji. Niedawno pojawiły się w rządowym serwisie i- jak każdego roku- nikogo nie interesują.
Same organizacje również nie chwalą się takim dokumentem. Poza wyjątkiem- Fundacją Tara, która wrzuciła jedną stronę swojego sprawozdania na Facebooka. I patrząc po komentarzach niekoniecznie będzie chciała powtórzyć ten błąd. A co u tych najważniejszych?
Poza podium znalazła się Fundacja Judyta. Najbardziej fotogeniczna uczestniczka akcji w Sobolewie zebrała "tylko" 10,3 miliona złotych, co jest spadkiem o 700 tysięcy względem poprzedniego roku. Mimo to, na dzień sprawozdania, udało jej się wykazać zysk pół miliona. Więc chyba nie jest najgorzej.
Miejsce trzecie należy do słynnego "Doktora Radka" z Fundacji Ada. Podkarpacki architekt kolorowych domków otrzymał wsparcie w wysokości 14,2 miliona złotych. Wynik również gorszy niż rok wcześniej, o 700 tysięcy. W momencie pisania raportu Pan Radek mógł pochwalić się zyskiem 2,2 miliona. Tzn. tyle zostało mu po całym roku wydatków.
Miejsce drugie, srebrny medal. Niczym Argentyna na Mundialu: Fundacja Viva. W całym roku 2025 nasz Międzynarodowy (choć głównie polski) Ruch otrzymał 14,3 miliona złotych. Jest to spadek o ponad 3 miliony. Co ciekawe, mimo spadku, Viva wykazała zysk 152 tysiące złotych. A kiedy rok wcześniej miała te 3 miliony więcej, to nie wystarczało im, i wtedy mieli stratę.
Miejsce pierwsze, żółta koszulka lidera w tym Tour de Petbiznes, przypadła aktywistom z DIOZ. 16,2 miliona złotych przesłali im darczyńcy. Blisko 4 miliony mniej, niż roku poprzedniego. Gdyby ktoś chciał analizować wydatki DIOZ-u, to będzie to nieco trudniejsze, bo od niedawna większość ich pieniędzy jest transferowana do firmy "Instytut Ochrony Zwierząt", która należy do życiowego partnera szefa DIOZ. Taki myk.
Ogromne gratulacje dla wszystkich, którzy cieszyli się najszerszym zaufaniem darczyńców. Choć moim zdaniem, niezmiennie, powyżej pewnego pułapu finansowego zwierzęta nie zyskują już nic. Powstają jedynie firmy przyklejone do fundacji, zwiększają się koszty zarządu a pieniądze przepalane na marketing mogłyby napędzić lokomotywę spalinową. Albo parowóz.
Osobną kategorią pozostaje TOZ i OTOZ. Oni występują w sporcie drużynowym, bo faktycznie mają multum oddziałów i schronisk. Ciężko byłoby ich porównać do Vivy, która ma jedno schronisko, albo DIOZ-u, który ma dwa (i to nielegalne). Ale dla formalności:
OTOZ w roku 2025 został wsparty kwotą 36,7 miliona złotych. To jest wzrost o 5 milionów. 1,8 miliona po roku działalności udało im się zaoszczędzić. Z kolei TOZ- najstarsza i wciąż największa organizacja w kraju, dysponowała budżetem 38,5 miliona. Progres o 3 miliony, przy jednoczesnej "rezerwie" w wysokości 6,7 miliona złotych. Z zestawienia wyjąłem też KTOZ (wzrost z 13,8 na 16,7 miliona), bo to bardziej dotowane przez miasto schronisko.
I teraz tak.
Oczywiście, że samo otrzymywanie pieniędzy nie jest niczym złym. Zanim ktoś powie "bo na pewno im zazdrościsz", to oczywiście, któż by nie zazdrościł 10 milionów złotych na koncie. Aż wstawię link do mojego serwisu kawowego, może zarobię 10 złotych. Ale nie o to chodzi.
Powyższy ranking pokazuje, kto cieszył się największym zaufaniem wśród darczyńców, kto ma najsprawniejszy marketing, kto wziął udział w największej ilości różnych wydarzeń i tak dalej. Jednocześnie pokazuje, że niemal wszyscy zanotowali pewien regres. Nadal mają przeogromne wsparcie, ale... mniejsze niż rok wcześniej.
Czy w związku z tym ich kondycja się pogorszyła, zwierzęta pod ich opieką miały gorsze warunki? Może chociaż mniej tych zwierząt przyjęli pod opiekę? No nie, było absolutnie tak samo jak każdego innego roku. Bo na tym poziomie finansowym to już nie ma większego znaczenia. Nie da się, fizycznie, więcej pieniędzy wydać na faktyczne zwierzęta. Można, ewentualnie, kupować kolejne nieruchomości.
Jeżeli więc ktoś gromadzi, dajmy na to 10 milionów złotych, i mówi, że pilnie potrzebuje 5 złotych z Waszego portfela, bo inaczej nie będzie mógł nakarmić psów, to znaczy, że kłamie. Że używa bardzo prostych metod manipulacji grając na Waszych emocjach. Nie wiem jak Wy, ale ja nieszczególnie lubię, gdy ktoś traktuje mnie jak przygłupa, którego można naciągnąć w ten sposób.
W tym samym czasie (wiem, powtarzam się), każdy w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od swojego domu ma jakieś miejsce związane ze zwierzętami. Są tam takie same psy, koty czy inne konie. Są tam takie same potrzeby, gdy chodzi o karmę czy opłatę faktur za usługi weterynaryjne. Może zamiast kolejnego imperium przydałaby się odrobina rozproszenia kasy w tym środowisku...
---
Tutaj można zostawić symboliczną kawę na poczet monitorowania środowiska, które ewidentnie sobie tego nie życzy. Nie namawiam, nie zachęcam, ale...
https://suppi.pl/czarnalistapro
..ale podoba mi się, jak aktywiści płaczą rzewnymi łzami, że mówienie o patologiach tego systemu jest złe, że nie wolno tego robić, a już na pewno nie wolno tego wspierać. Na pohybel.