Prawnik Mediator Anna Żebrowska

Prawnik Mediator Anna Żebrowska Prawnik spraw rodzinnych: rozwody, alimenty, kontakty, ograniczenie/pozabawienie praw rodzicielskich. Pisanie pozwów, wniosków i odpowiedzi.

Stały mediator przy sądzie okręgowym w Zamościu. Mediacje sądowe oraz prywatne. Mediacje prywatne oraz sądowe. Alimenty, kontakty, spory rodzinne oraz gospodarcze. Szybkie terminy, pełna obsługa.

Decyzja o rozwodzie wisi na włosku? A może dopiero kiełkuje?Zapraszam na konsultację, porozmawiamy o Twojej sprawie.W ra...
26/08/2026

Decyzja o rozwodzie wisi na włosku? A może dopiero kiełkuje?

Zapraszam na konsultację, porozmawiamy o Twojej sprawie.
W ramach konsultacji dostaniesz moją książkę - której wstęp widzisz na zdjęciu.

Czy to musi być stricte spotkanie prawnicze, z konsekwencją w postaci napisania przeze mnie pozwu dla Ciebie?
Zdecydowanie Nie.

W niektórych przypadkach - odeślę Cię do mojej koleżanki po sąsiedzku :)
W niektórych przypadkach - zdecydujesz, że dasz szansę swojemu partnerowi..
W niektórych przypadkach - pójdziesz do domu i jeszcze się zastanowisz...
W niektórych przypadkach - tak, napiszę dla Ciebie, spokojny, nie awanturniczy, bez podtekstów i uszczypliwości pozew o rozwód bez orzekania o winie, który zakończy Twój związek "nie-do-uratowania".

Potrzebujesz porozmawiać o tym i dowiedzieć się jakie masz opcje? Trochę jak z prawnikiem, a trochę "od serca"?
Zapraszam - konsultacja kosztuje 100zł - możemy obgadać to online, telefonicznie, lub u mnie w kancelarii :)

Tel. 885 501 501
Anna Żebrowska

W pełnej rodzinie - przygotowanie do rozpoczęcia roku szkolnego wygląda zazwyczaj podobnie. W pewnym momencie przy niedz...
26/08/2026

W pełnej rodzinie - przygotowanie do rozpoczęcia roku szkolnego wygląda zazwyczaj podobnie. W pewnym momencie przy niedzielnym obiedzie pada zdanie "trzeba zamówić zeszyty, książki i rzeczy, bo zaraz rozpoczyna się rok szkolny, Ty czy ja mam zamówić?" Oczywiście są domy w których jeden z rodziców robi to zawsze i to zdanie nie pada, tylko kupuje i tyle - ze wspólnego budżetu.

Ale jest wiele domów, gdzie opiekę nad dzieckiem sprawuje jeden rodzic - i to on musi pamiętać i mieć fundusze, aby kupić dziecku wszystko na rozpoczęcie roku szkolnego. A drugi rodzic wie, że dziecko idzie do szkoły, aczkolwiek nie interesuje go to jakoś za bardzo.

No i to normalne u każdego, te koszty są bardzo podobne.

zeszyty - ok 70zł
książki (niektóre trzeba kupić) -100zł
piórnik i wyposażenie - ok 80zł
buty do szkoły - 150zł
buty na wf - 150zł
ubrania - (dziecko rośnie i chce mieć coś nowego) - 500zł
plecak (policzmy połowę, bo może uda się kupić co drugi rok) - 120zł
rada rodziców - 50zl
ubezpieczenie - 30zł
składka klasowa - 150zł

1400zł - na dzień dobry - a to jeszcze zanim zaczną się wycieczki, teatrzyki, kina, urodziny i inne przyjemności.

No tak powiecie - mama/tata ma alimenty. Ma, ale to dziecko w trakcie sierpnia i września - kiedy te wydatki się ponosi też musi jeść pić i żyć jak w poprzednich miesiącach.

Oczywiście są sytuacje - kiedy podczas orzekania o alimentach te wszystkie powyższe koszty są brane pod uwagę. (tych przypadków tutaj nie rozpatrujemy).

Pewnie niech mama/tata poprosi drugiego rodzica o połowę tych pieniędzy - ale serio? Już dosyć proszenia. Niech wreszcie alimenty w Polsce zaczną być na tyle godne, żeby drugi rodzic nie musiał o wszystko prosić.

Bo moi drodzy - ja znam osoby, które mają orzeczone alimenty w wysokości 400-600zł - no to żeby kupić dziecku wyprawkę trzeba by zbierać kilka miesięcy.

I nie - to nie jest już w obecnych czasach normalne, że ktoś ma orzeczone alimenty poniżej 1000zł przy jednym dziecku.

Ale pewnie mają miny osoby, które od początku otrzymują alimenty rzędu 2000zł, 3000zł czy więcej.. Tak moi drodzy. Są dzieci, które dostają mniej niż 1000zł alimentów.

Tak więc co z tym zrobić?
Jedno. Przestać unosić się dumą "ja od niej/niego nic więcej nie chcę.."

Należy oczywiście sprobować mediacji - w wielu, przypadkach zwykła rozmowa z drugim rodzicem, przy mediatorze przynosi lepszy efekt niż spotkanie w sądzie. - a ugoda sporządzona po spotkaniu, zatwierdzona przez sąd daje taki sam efekt jak wyrok wydany przez sąd i kończy się nadaniem klauzuli wykonalności.
Koszt takich mediacji to 400zł.

Jeśli wiesz, i po konsultacji ze mną obydwoje decydujemy, że rzeczywiście mediacje nic nie pomogą, należy napisać i złożyć - normalny, prosty, z dobrym uzasadnieniem kosztów - pozew o podwyższenie alimentów. Bez pieniactwa, bez szaleństwa, czyste fakty.
Koszt takiego pozwu to 400zł - 700zł

Chcesz przeanalizować swoją sytuację?
Zapraszam na konsultację online lub osobiście - 100zł za konsultację.

Obgadajmy Twoją sprawę i zobaczmy co da się zrobić.
To dobry czas!

Tel. 885 501 501
Anna Żebrowska

Zdanie ze zdjęcia to tylko podpucha i bodziec do rozmowy.. dlaczego? Bo rozwód to żadna nowa moda, a z pewnościa nie „sz...
21/07/2026

Zdanie ze zdjęcia to tylko podpucha i bodziec do rozmowy.. dlaczego?
Bo rozwód to żadna nowa moda, a z pewnościa nie „szkoda” dla dzieci.

Jak już mnie znacie, wiecie, że będzie długo i z wieloma osobistymi myślami.
Dodatkowo wiele z tego co tutaj przeczytacie napisałam już w mojej książce „poradnik rozwodowy” w wersji dla kobiet i mężczyzn.

Na potrzeby naszego studium przypadku mamy całkowicie fikcyjne i wymyślone małżeństwo Filomenę i Bożydara (bardzo starałam się wybrać imiona, których nie znam, aby wszelkie podobieństwa były totalnie przypadkowe).

❌A teraz spoiler: Bożydar i Filomena - poznali się jako inni ludzie, a jako inni ludzie się rozwodzili. Każdy z nas cięgle się rozwija, jego światopogląd i cele się zmieniają. I w pewnym momencie może się okazać, że jesteśmy w małżeństwie z całkiem inną osobą niż wybieraliśmy na początku. Zastanów się - czy teraz ponownie wybrałbyś swojego męża/żonę gdybyś wybór miał dzisiaj - takiego/taką jaką jest teraz?
Wiele osób odpowie TAK.
Ale bardzo wiele odpowie - NIE.

Nie, nie promuje rozwodu. Chcę tylko uświadomić tym, którzy nie rozumieją, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami.
Dajmy innym żyć swoim życiem i podejmować swoje decyzje.

Filomena i Bożydar poznali się jeszcze w liceum, poszli razem na te same studia, wynajmowali razem stancję, po studiach poszli do wymarzonej pracy. Naturalną koleją rzeczy był ślub. Więc go wzięli. Czy była to płomienna miłość od pierwszego wejrzenia? No nie, ale było wygodnie, znajomo, był dobry czas i w sumie czego szukać więcej. Kupili mieszkanie na kredyt – co wiadomo, cementuje związek (o matko..) następnie Filomena urodziła dwoje dzieci w odstępie 2 lat – co sprawiło, że wypadła z branżowego obiegu na jakieś 4 lata. Bożydar zarabiał bardzo dobrze, więc uznali, że Filomena zostaje w domu, aż dzieci pójdą do przedszkola. Po tym czasie jej miejsce pracy już jej nie odpowiadało, bo nie była w stanie poświęcać mu tyle czasu co poprzednio – złożyła wypowiedzenie, bo była ledwo żywa, mając na głowie dom, dzieci i pracę. Siedziała w domu, zajmowała się wszystkim, miała oczywiście czas na wyjście do kina czy z przyjaciółkami, bo Bożydar był dobrym ojcem. Jednak, kiedy dzieci poszły do przedszkola – Bożydar uznał, że przecież po takiej przerwie to ona nie znajdzie normalnej pracy, więc niech nadal siedzi w domu, zajmuje się domem, a on spokojnie finansowo ich utrzyma. Filomena przystała na tą propozycję. Jednak z każdym kolejnym miesiącem czuła się z tym gorzej, bo przecież start mieli taki sam, a teraz ona poświeciła swoje życie na życie rodziny, a Bożydar ma karierę i możliwości. Ona stała się matką i gospodynią, a on bywał ojcem jak wracał z pracy, a dzieci jeszcze nie spały. Dodatkowo Bożydar zaczął traktować ją raczej jak pomoc domową i opiekunkę do dzieci niż równoprawnego członka gospodarstwa domowego. Wytykał jej zaniedbanie sylwetki i podczas wielu rozmów mówił „co ty możesz wiedzieć jak ciągle siedzisz w domu, ja się tym zajmę.” No ale przecież on na to wszystko zarabiał, a ona nie miała tak naprawdę nic. Postanowiła porozmawiać z mężem o sytuacji i poinformować, że chce poszukać pracy – spotkało się to z ogromnym sprzeciwem. Na tym tle zaczęły się kłótnie i awantury. Dzieci ciągle tego słuchały. Filomena płakała - nie miała pieniędzy nawet żeby kupić sobie porządne ubranie na rozmowę o pracę, bo całe finanse trzymał w ręku Bożydar i wydzielał jej wszystko dokładnie co do złotówki na niezbędne opłaty. Konflikt narastał, w domu już nie było rozmowy, były tylko „służbowe ustalenia”. Nie było już wieczorów filmowych ani weekendowych wycieczek. Była wykończona Filomena i Bożydar, który przychodził do domu na nocleg.

1. Co poszło nie tak?
2. Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji?
4. Czy rozwód będzie krzywdą dla dzieci?

Pytań możemy zadać o wiele więcej. Celowo do tego przypadku nie wprowadziłam żadnej kochanki, ani magicznych zwrotów akcji, bo nie ma takiej potrzeby. Sytuacja powyżej jest najmniej drastyczną z możliwych – tak się dzieje w wielu domach. I teoretycznie „nie jest to przecież powodem, żeby się aż rozwodzić!” Ale czy naszym celem jest po prostu egzystować czy przeżyć swoje życie nie wbrew sobie?
Wiadomo, Filomena powinna mieć silną wolę i przeciwstawić się mężowi. Gdyby ten przypadek był opisany na forum dla kobiet – 90% komentarzy byłoby „zostaw tego dziada i zacznij żyć” – a jednak w tym samym czasie, wiele osob będzie negować instytucje rozwodu i probowac „ratować” to małżeństwo.
Oczywiście, jako mama, kobieta, prawnik, mediator, jestem całym sercem za tym, żeby naprawiać to co jest zepsute a nie wyrzucać – ale jestem też świadoma, że nie każda z nas jest Jezusem i ma alzheimera. – czyli nie umie przebaczać i zapomnieć.

Rozwód w przypadku Filomeny i Bożydara – jest ostatecznością, ale nie jest fanaberią, nie jest modą – jest ratunkiem.
Czy jest krzywdą dla dzieci? To taki wzór z amerykańskich filmów „jest z mężem dla dzieci”. Dla dzieci – to Ty weź życie w swoje ręce i nie popadaj w ruinę człowieka. Myślicie, że dzieci wolą być w domu, gdzie mama i tata ciągle na siebie warczą, albo wcale się do siebie nie odzywają? Czy to jest wzór partnerstwa i rodziny dla tych dzieci? Czy nie sadzicie, że dzieci będą nauczone, że tak wygląda rodzina? Czy płacząca matka i obojętny ojciec to jest przykład dla małego chłopca i dziewczynki? Czy brak czułości, przytulenia, pocałunków – da dzieciom przykład poprawnego budowania relacji?
Oczywiście że pomysł „jest źle to rozwód„ nie jest też najlepszym. Ale przy narastającym od lat konflikcie, czy nie lepiej mieć dwoje szczęśliwych rodziców, niż dwoje nieszczęśliwych?
Pewnie możemy powiedzieć – skoro po rozwodzie tak sobie daje Filomena rade, to dlaczego nie mogła tak postępować w związku? Bo podczas małżeństwa była zależna od męża w 100%. Po rozwodzie ciężar opieki nad dziećmi, finansowania dzieci i życia rozłożył się na dwa gospodarstwa domowe. Filomena mogła zacząć pracować – bo Bożydar musiał pracować mniej, żeby wykonywać kontakty ustalone przez sąd. Płacił alimenty na dzieci – bo to ona wywiązywała się z obowiązków rodzicielskich, w większym stopniu. Nagle Bożydar mógł spędzać czas z dziećmi, wiedział, jak się nimi zająć, jaki mają rozmiar ubrań i butów i że syn Gniewomir ma uczulenie na orzechy i trzeba o to pytać w restauracjach, i sprawdzać kupowane jedzenie, i nagle nie musiał wracać z pracy o 20, był w stanie ograniczyć swoją prace, bez uszczerbku na zarobkach. BA! Nawet zaczął pojawiać się na przedstawieniach szkolnych dzieci.

Ale tuż przed pójściem do sądu i złożeniem pozwu.. Co mogę zrobić dla Bożydara i Filomeny?

Otóż dzwonią na nr tel 885 501 501 - umawiają się ze mną w godzinach 8:00-18:00 na "mediacje rozwodowe".
Przychodzą do mnie, a tam ja, cała na kolorowo - jak zwykle i w adidasach - siedząca w swojej kancelarii.
Otóż zaproszę ich razem do mnie, porozmawiamy o dzieciach, o majątku wspólnym, o opiece, o kontaktach, o alimentach. O tym jak zabezpieczyć ich obydwoje.
Bez pełnomocników, bez sądu. Ustalimy wszystko co jest u nich sporne. Damy radę, nawet jeśli wejdą do tego mojego pokoju z kilkoma kilogramami swojego żalu, niewypowiedzianych słów, lub tych wypowiedzianych niepotrzebnie w złości, o których nie da się już zapomnieć.
Nasze spotkanie będzie kosztowało 400zł – i będzie trwało tyle ile potrzebujecie.. 2,3,4 godziny? No z rekordzistami spędziłam 4 godziny – wypiliśmy dwie butelki wody, podjedliśmy kruchych ciastek, pośmialiśmy się i popłakaliśmy, było rzucanie kwitami o stół i niejednokrotne „ja wychodzę”. Ale finał był taki, że sporządziliśmy ugodę, dzięki której po wniesieniu pozwu o rozwód bez orzekania o winie z ugodą jako załącznikiem – sąd wyznaczył termin na „za trzy miesiące” a nie „za pół roku” i orzekł rozwód na pierwszej rozprawie.
Moi Bożydar i Filomena – są po rozwodzie, ale przez mediacje, które przeprowadziliśmy mogą sobie normalnie spojrzeć w twarz, są obydwoje zadowoleni z wypracowanego układu. Budują życie na nowo. A może jeszcze czeka ich wspólna przyszłość? Kto wie.

Chcecie się rozwodzić? Dajcie sobie szansę na zrobienie tego w pełnej kulturze, szacunku i z myślą o tym, żeby dzieci w przyszłości były dumne z tego jak to zrobiliście. Walka w sądzie w wielu przypadkach wydaje się konieczna „bo my się nigdy nie dogadamy”, ale czy nie warto podnieść rękawicę i spróbować? 400zł – po 200 od każdego – czy nie warto właśnie tyle zainwestować w próbę ustalenia tego co najważniejsze? Zakończenia, którego nikt nie chciał, ale które może być czymś spokojnym. Dającym pewność, że to wszystko będzie na Waszych warunkach.
Zapraszam, działam z pasji, z misją i z przekonaniem, że nie ma „nie da się”. Jestem od tego żeby Was poprowadzić.

Po co jestem ja? Bo przy mnie nie ma kozaczenia, awanturowania się i szantaży emocjonalnych. Są fakty, które trzeba ustalić, podpisać i żyć dalej.

Poniższy BARDZO DŁUGI wpis dedykuje wszystkim, Tatusiom i Mamusiom płacącym alimenty i tym pobierającym świadczenie na d...
15/06/2026

Poniższy BARDZO DŁUGI wpis dedykuje wszystkim, Tatusiom i Mamusiom płacącym alimenty i tym pobierającym świadczenie na dziecko/dzieci.

Ale też wszystkim, których temat alimentów nie dotyczy. Dlaczego im? Bo społeczny odbiór alimentów jest niesamowicie niesprawiedliwy. I może niech wreszcie słowo "alimenty" przestanie mieć negatywny wydźwięk. BO MA. I jest to niesamowicie szkodliwe.
Jesteś w związku i macie dziecko? Pomyśl sobie ile pieniędzy na nie wydajecie, żeby było szczęśliwe. Tak, stań chwilkę, zamyśl się, popatrz w lewo i w prawo. Dużo nie? A teraz zostajesz z tym sama…

Uprzedzam również, że będzie to długi wpis. Tekst jest pisany samodzielnie, bez pomocy i redakcji AI (poza zdjęciem) - więc może być nieskładnie czy z błędami. Być może prawnicy z większym doświadczeniem przyczepią się do nomenklatury, do moich rozwiązań i wytkną jakieś błędy, nieprofesjonalizm i inne takie (bo w środowisku prawniczym niczego bardziej nie uwielbiają jak wytykania innym błędów, krytykowania i deprecjonowania innych prawników) – nigdy nie twierdziłam, i nie twierdzę, że wiem wszystko. Ciągle się uczę, tak jak zresztą każdy prawnik – całe życie.
Pomijając to wszystko, w tym wpisie będzie wiele moich emocji - tak być może nieprofesjonalnie, ale myślę (mam nadzieję), że głównym plusem oraz moim motorem do bycia prawnikiem i mediatorem są moje ogromne pokłady empatii i to, że kieruję się naprawdę dobrem i skutecznym rozwiązaniem problemów moich klientów.

Dlaczego powstanie ten przydługi komentarz do alimentów i samodzielnego wychowywania dziecka? Bo od kiedy jestem prawnikiem, jestem członkiem wielu prawniczych/poradniczych grup na facebooku, i jak czytam zawarte tam przez użytkowników wpisy, a następnie komentarze innych – to zmarszczki na moim czole na pewno będą potrzebowały botoksu.

Bardzo proszę nie odnosić tego wpisu do mojej prywatnej sytuacji – ja jestem w wyjątkowej uprzywilejowanej pozycji, w której nie muszę martwić się o to, o co wiele kobiet musi, bo mam rodziców, którzy mnie wspierają. Więc jeśli chodzi o alimenty w moim prywatnym przypadku - to tylko z uśmiechem powiem "szewc bez butów chodzi" :) Jeśli przytoczę osobiste sprawy to wyłącznie w celu przykładu, nie "biadolenia" czy oczerniania ojca mojego dziecka, ponieważ nasze relacje są wyjątkowo bardzo ciepłe, dobre i ugodowe :)

Mam taki chaos w głowie i tyle emocji, że czuję już sama, że będzie tu skakanie od wątku do wątku.

Ale – ANKA DO BRZEGU.

Czym są alimenty? Zgodnie z utartym powiedzeniem. Alimenty to nie prezenty. Kiedy dwoje ludzi posiadających dziecko – małżeństwo lub związek nieformalny – rozstaje się, w tym wszystkim zostaje mały człowiek lub kilkoro (dla tego wpisu przyjmę, że mówimy o jednym dziecku). To dziecko zostaje z mamą lub tatą (dla tego wpisu przyjmujemy, że z mamą). Ta mama nagle zostaje sama z utrzymaniem domu, z utrzymaniem dziecka, z jego problemami, z jego zdrowiem, z jego emocjami i z jego tęsknotą za drugim rodzicem. No i co? Sama chciała? No nie zawsze, ale niech będzie. Niech będzie, że w tej sytuacji ogólnie – żyć będzie jej lepiej, bo lepiej być osobno, niż na siłę budować a raczej „lepić” związek który faktycznie nie istnieje, a jest sztucznie podtrzymywany „ dla dobra dziecka” – co jest największym kłamstwem jakie może istnieć.

No dobrze ale nie dowiedzieliśmy się czym są alimenty „Alimenty są świadczeniami służącymi zaspokajaniu usprawiedliwionych potrzeb osoby uprawnionej, do których zobowiązana jest osoba obciążona obowiązkiem alimentacyjnym stosownie do swoich możliwości zarobkowych i majątkowych.” Źródło prawne: art. 128 oraz art. 135 § 1 ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy.
Przyjmujemy że zajmujemy się tutaj alimentami na dziecko i u nas osoba uprawniona – to dziecko.

Czym są usprawiedliwione potrzeby dziecka? WSZYSTKIM.
Nie, to nie jest tak, że nagle po waszym rozstaniu dziecko potrzebuje tylko, jeść, umyć się, mieszkać gdzieś, ubrać się, chodzić do szkoły. – a i te koszty są podważane przez pełnomocników jako „niewystarczająco udowodnione” serio? Chcecie faktur na ubrania, jedzenie i mieszkanie? Uświadamiam – dziecko po rozstaniu rodziców – nie mieszka pod mostem, nie je trawy i nie ubiera się w znaleziony karton. Pełnomocnicy podnoszą – bo kto ubiera dziecko za 1000zł miesięcznie? Hmm.. No jeśli będąc w związku z jego Tatą, kupowałam mu ubrania w markowych sklepach i było NAS na to stać – to dlaczego po rozstaniu - które było winą dorosłych – moje dziecko ma chodzić w ubraniach z second handu? Oczywiście może, i wiele matek tak właśnie robi. Ale czy tak powinno być.?

Kiedy przychodzą do mnie panie abym napisała pozew o ustanowienie lub podwyższenie alimentów przynoszą koszty: jedzenie, ubrania, mieszkanie, szkola.
A więc pytam:
-czy dziecko chodzi na zajęcia pozalekcyjne? Tak ale nie mam faktur około 200zł miesięcznie.
- czy dziecko jeździ do parków rozrywki, do kina, teatru, na sale zabaw? Tak ale nie mam faktur, około 200zł miesięcznie
- czy dziecko chodzi na urodziny do koleżanek/kolegow? Tak, ale nie mam faktur, około 100zł miesięcznie
- czy dziecko ma ulubione gazetki? Kolekcjonuje cos? Chodzicie na place zabaw i kupuje pani jedzonko/ picie na te wyjścia? – Tak, ale nie mam faktur – około 10-15zł dziennie – czyli ok 200zł miesięcznie
- czy dziecko chodzi do fryzjera? Tak, ale nie mam faktur, około 60zł miesięcznie
- czy korzysta Pani z płatnej opieki kiedy nie może Pani być z dzieckiem np. jak jest chore? Tak, ale nie mam faktur ok 300zł miesięcznie
- czy dziecko potrzebuje strojów na bale, na apele w szkole? Tak, ale to kupuje jak trzeba, zazwyczaj nagle, nie mam faktur ze trzy razy do roku – rozkładając na miesiące to może 50zł
- czy dziecko chodzi do dentysty/ortodonty? Tak, ale nie zbierałam faktur – na msc 100zł
No i co z tego przydługiego dialogu wynika? Ze oprócz „podstawowych potrzeb” mama zaspokaja również inne w kwocie 1150zł miesięcznie. Są to koszty w których „normalnie” tata nie uczestniczy BO PRZECIEŻ NIE MA FAKTUR – zapewne, ile kobiet tyle znajdzie się innych dodatkowych kosztów.

Wiecie co mnie najbardziej denerwuje? DZIADOWANIE. Wiecie jakie są przeciętne alimenty, które widzę na mediacjach lub w postępowaniach sądowych? W moim małym mieście? 1000zł – i tutaj już zazwyczaj jest biadolenie, że dużo. A jak są powyżej 1000zł to już panowie czują się jakby rzucili złotem.
A niech ktoś chociaż przez chwile wspomni mi 800+ to nóź w kieszeni mi się otwiera- bo rozumiem, że jeśli kiedyś rząd odbierze nam 800+, lub dziecko ukończy 18 lat i nadal się uczy – co za tym idzie nadal jest uprawnione do otrzymywania alimentów, to wszyscy ojcowie dobrowolnie będą te 800zł do alimentów dopłacać? Ha. Już to widzę.
Tu i teraz uważam – że każda kobieta (mężczyzna), która otrzymuje mniej niż 1000zł na dziecko powinna złożyć pozew o podwyższenie lub udać się na mediacje (zapraszam – napiszę pozew w mocno promocyjnej cenie – ze względu na zbieranie danych do pracy doktorskiej).
Poniosło mnie emocjonalnie, i pewnie mi się za to oberwie, ale dyskusja zawsze jest wskazana.

Przechodzimy do wspomnianego przykładu "z życia" – mój syn jest w 4 klasie. Ma rozmiar buta 42, musiałam mu kupić 5 par butów w okresie marzec- maj (korki, halówki, buty do szkoły, na wf, do chodzenia), i pewnie mój były mąż oddałby mi połowę za nie – jeślibym poprosiła.
I tutaj zaczepiamy kolejny temat. Bo mama ma POPROSIĆ o zwrot wydatków na dziecko. Bo tata widzi, że zostały poniesione – ale skoro nic ode mnie nie chce, to po co będę się wychylać. Ja jak już wspomniałam – ja nie muszę, urodziłam się w rodzinie, dzięki której nie musze martwić się o to, czy mam na nowe buty dla dziecka. Ale wiele mam musi. Musi kupić dziecku buty, kurtkę zimową – musi zorganizować dziecku imprezę urodzinową, musi kupić aparat ortodontyczny, musi pamiętać i zorganizować się, aby pojechać z dzieckiem na wizyty lekarskie, musi to wszystko opłacić, mieć na to rachunek i POPROSIĆ tatę o zwrot połowy kosztów. A on? A ON jeśli uzna, że wydatek był zasadny, to dokona zwrotu połowy kosztów. Ale najczęściej jeszcze powie, że wydatek był za duży, lub niepotrzebny „ale masz, znaj łaskę pana”. Jest to niesamowicie, okropnie, upokarzające dla kobiety – tak trzeba to głośno powiedzieć. A na koniec ktoś ją nazwie alimenciarą - bo żyje za hajs ojca dziecka i ciągle chce jakieś pieniądze. BŁAGAM – naprawdę uważacie, że za takie pieniądze można przeżyć?

Tutaj nadmienię – w moim wpisie nie mówimy o sytuacjach skrajnych – czyli takich gdzie dziecko jest zaniedbane, i występują liczne uchybienia, ze strony rodzica pobierającego świadczenie. Ani o takich kiedy alimenty sięgają 10tyś zł i więcej i mamy mają problemy, bo dziecko jedzie na wycieczkę szkolną do Dubaju za 12tyś, i niech się ojciec dorzuci.

Wspomniałam o aparacie ortodontycznym – bo z takim problemem przyszła do mnie ostatnio klientka – aparat będzie kosztował 8tyś zł. Ojciec powiedział „żeby odłożyła sobie z alimentów”. No nie. Nie proszę Państwa. Jak dziecku będzie konieczna proteza nogi – też ma sobie odłożyć z alimentów? Ja nie wiem co się dzieje z tymi ojcami po rozstaniu.

I nie, nie jest tak że jeśli ojciec daje 2000zł alimentów to mama musi dawać drugie tyle - mama może swój "wkład" realizować osobistymi staraniami i wychowaniem dziecka na co dzień - np tym, że to ona zawiezie dziecko ZA KAŻDYM RAZEM do dentysty czy na fizjoterapię. Że to ONA będzie wstawać o 4 rano, żeby zawieźć dziecko na wycieczkę szkolną. I wszystkie inne rzeczy, które powinni robić rodzice na zmianę.

No bo dziecko jest wspólne – ale ojciec ojcuje w każdy lub co drugi weekend, czyli jakieś 8 - 6 dni w miesiącu. Matka 22-24 dni. A jeszcze czasem tata powie, że on ma wyjazd i potrzebuje WOLNEGO weekendu – hmmm czy jakakolwiek mama powiedziała, że potrzebuje WOLNEGO TYGODNIA?
Oj takie tam żarciki się mnie przyczepiły :)

Ale nie o kontaktach – a o alimentach. Więc tak, mama karmi, ubiera, pierze, myje, kąpie i utrzymuje dziecko przez 22 dni a tata przez 8. Jak jesteśmy tacy skrupulatni to ile więcej zużyje dziecko: pasty do zębów, płynu do kąpania, mydła …… miałam tutaj wszystko wymieniać, ale i tak jest przydługo, więc same sobie wymieńcie w głowie, jak grzechy przed spowiedzią. No proszę Państwa, nie ulega wątpliwości, ani nie jest to tajemnica, ani coś nie do wyliczenia, że cały koszt wychowania dziecka spoczywa na matce (w naszym omawianym przypadku). Moim zdaniem w pozwie o alimenty nie powinno być obowiązku dawania żadnych faktur – oprócz takich, które argumentują szczególne, nietypowe wydatki.

A może wspomnimy jeszcze o trudzie samodzielnego wychowania, oprócz kosztów? Tak, jako dygresja. Pamiętam jak po wyprowadzce byłego męża, przeżywałam pierwszą „samotną” chorobę mojego syna. Miał 6 lat, miał okropne przeziębienie, wymiotował z kaszlu. Siedziałam z nim na łóżku całą noc, okrakiem, on pomiędzy moimi nogami, spał na siedząco, bo inaczej krztusił się i wymiotował na leżąco, miał omamy z gorączki, w których widział okropne rzeczy. Siedziałam tak sama, całą noc i modliłam się, żeby nic złego się nie wydarzyło. Pamiętam, że tak strasznie chciałam iść do toalety, ale nie mogłam go zostawić. Dopiero rano, kiedy się obudził, napiłam się wody i poszłam do toalety. Nie miałam kogo zawołać o pomoc, nie miałam kogo poprosić o chwilę wytchnienia – a przecież to nie tylko moje dziecko. Później, przy następnych chorobach, już wiedziałam jak sobie poradzić i się przygotować. (Uprzedzałam mamę, że w razie czego będę dzwonić i miałam przygotowane leki, jedzenie i picie na całą noc).

Poza tym – kiedy nasz Syn jest chory – jeździ normalnie do taty. Nie rozumiem, dlaczego mamy mówią, „że nie dadzą chorego dziecka do taty”? Bo tylko my mamy być męczennicami i poświecać się za wszelką cenę? No halo. Dziecko ma mamę i tatę – tata nie umie podać leków? To niech się nauczy. Niech ma nieprzespane noce i niech ma troski o dziecko. Żeby nie być tylko za „mamusiami” wkurza mnie to, że wydaje im się, że wiedzą wszystko najlepiej. I tylko one mogą dobrze zająć się dzieckiem i we wszystkim poprawiają tych ojców - nie umie? To się nauczy, ma mniej okazji do pokazania swoich umiejętności rodzicielskich, ale nie wyręczajmy ich we wszystkim biorąc na siebie wciąż coraz więcej i więcej.

Moje dziecko powinno być u taty w każdy weekend, a na tygodniu ze mną. Robimy wszelkie odstępstwa od tego, zależnie od tego jak jego tata chce. Dlaczego? Bo ja mogę sobie na to pozwolić, a najważniejsze dla mnie jest to, aby moje dziecko było szczęśliwe i nie czuło się przerzucane jak worek kartofli.
Kiedyś mój Syn mnie zapytał – mama mogę do taty na tygodniu? Zapytałam, a dlaczego pytasz? No, bo mamo w sądzie jest tak, że ja jestem u ciebie na tygodniu. Było to dla mnie straszne – bo ja od początku uważałam, że jeśli moje dziecko chce do taty – a tata ma czas, żeby z nim być, to może być u niego, kiedy zechce. Ale pewnie mój syn rozmawiał z kimś, kto powiedział mu, że zasady są inne… Nie róbmy z dziecka niewolnika wyroku. Wyrok jest dla dorosłych – my się mamy tych ram trzymać – a jeśli rodzice są dobrzy dla dziecka, nie dzieje się im u nich krzywda, nie alienujmy ich. To, że byli kiepskimi partnerami, nie oznacza, że są złymi rodzicami.
Kiedyś usłyszałam od pewnej kobiety, która ma dziecko z Portugalczykiem: „niech dziecko jeździ do taty chore, zdrowe, smutne i wesołe. Niech tata też ma fados e alegrias – czyli według niej „smutki i radości życia”. „
Błagam. Kobiety. Nauczcie się tego.

Bardzo ciężko jest zorganizować życie dziecka po rozstaniu – jako prawnik, mediator i mama po rozwodzie – wiem to doskonale. Bardzo walczę o sprawiedliwość, o to, żeby kobiety w tej nowej dla siebie sytuacji były silne i czerpały z życia radość, a nie tylko troski. Żeby były kobietami, a nie tylko mamami.

Wracając do meritum i tego w czym chciałabym Wam jako prawnik pomóc pisząc pozwy:
Czy naprawdę pieniądze są tak ważne? – chciałam zakończyć tym zdaniem. Miało ono mieć wydźwięk „czy dla ojców po rozstaniu pieniądze są w życiu tak ważne, że żałują ich na własne dziecko? – ale wiem, że znajdą się osoby, które to odwrócą i powiedzą „ czy dla mam pobierających alimenty pieniądze są takie ważne, że chcą ciągle więcej?”
I zakończę inaczej.

Uwierzcie, każda z tych mam, ma jedno marzenie, żeby pieniądze i myślenie o nich nie były jej problemem i nigdy nie chciałby o nie prosić.

Alimenty to nie prezenty - to przykry (dla obydwu stron) obowiązek, który jest konsekwencją decyzji, których dziecko nie podejmowało i nie powinno na tym cierpieć.

Czy znam kobiety, które mają "wystarczające" alimenty?
Tak, mam klientki, które otrzymują alimenty np 1500zł i są one dla nich wystarczającymi i wcale nie chcą "ciągle więcej".
Dla Ciebie? Mało? Dużo? - to nie ważne, ważne, że w jej sytuacji odpowiednio.

Jeśli uważasz, że to jest ten moment, i potrzebujesz pomocy w napisaniu pozwu, zapraszam. Rozumiem Cię.

PS: Jeśli przeczytaliście do końca. Dziękuję, w imieniu każdej osoby która chciała kiedyś powiedzieć to na głos.
Jestem gotowa na dyskusję - jeśli jakakolwiek będzie :)

*grafika stworzona za pomocą AI*

Zachęcam do umówienia się na spotkanie - przed złożeniem pozwu rozwodowego. Podczas mediacji możemy ustalić wspólną drog...
14/06/2026

Zachęcam do umówienia się na spotkanie - przed złożeniem pozwu rozwodowego.

Podczas mediacji możemy ustalić wspólną drogę dobrą dla Waszej rodziny - w nowej oddzielnej rzeczywistości ❤️

09/06/2026
Proszę o udostępnienia :)Masz do napisania pismo i nie wiesz, od czego zacząć?Podania, odpowiedzi, pisma, zgłoszenia, wn...
27/04/2026

Proszę o udostępnienia :)

Masz do napisania pismo i nie wiesz, od czego zacząć?

Podania, odpowiedzi, pisma, zgłoszenia, wnioski.
Do m.in. ZUS, szkoły, starostwa, urzędu miasta/gminy, i innych instytucji.
To zupełnie normalne, że nie każdy musi się na tym znać.

Jest wiele osób, które:
– nie wiedzą jak napisać wniosek o świadczenie lub odwołanie od decyzji ZUS,
– zastanawiają się jak odpowiedzieć na pismo z urzędu,
– potrzebują napisać pismo do szkoły w sprawie dziecka,
– chcieliby coś zgłosić (np. do nadzoru budowlanego) i nie wiedzą jak,
– mają problem, jak „ubrać w słowa” swoją sprawę, żeby została dobrze zrozumiana.

I to całkiem normalne, bo nie musisz umieć wszystkiego!
Każdy ma swoją dziedzinę – ja jestem od tego, żeby przełożyć Twoją sytuację na dobrze napisane i konkretne pismo.
Bo prawda jest taka, że:
- dobrze napisane pismo robi ogromną różnicę,
- pokazuje, że traktujesz sprawę poważnie,
- zwiększa szansę na pozytywne rozpatrzenie,
- daje Ci spokój i pewność, że wszystko jest „jak trzeba”.

Byle jakie pismo „na szybko” z internetu?
Niestety często bardziej szkodzi niż pomaga.

Jeśli chcesz – możesz to po prostu zlecić.
Bez stresu, bez zastanawiania się „czy dobrze to napisałam”.

Anna Żebrowska
tel. 885 501 501
[email protected]
Krasnystaw + zdalnie cała Polska

Można zadzwonić, napisać wiadomość, sms lub maila.
Zapraszam ☺️

Ostatni czas pochłonął mnie naukowo. Aczkolwiek równocześnie piszę dla Was pozwy o alimenty.Podwyższenie, ustanowienie, ...
15/01/2026

Ostatni czas pochłonął mnie naukowo.
Aczkolwiek równocześnie piszę dla Was pozwy o alimenty.

Podwyższenie, ustanowienie, zniesienie, oraz o alimenty od dalszych krewnych, np. ze względu na brak możliwości egzekucji alimentów od zobowiązanego.

Zauważyłam, że główny problem dla Was to:
- jakie dokumenty i ile ich trzeba przygotować,
- o ile podnieść alimenty,
- po jakim czasie,
- jakie koszty bierzemy pod uwagę,
- kto może być zobowiązanym.
- kiedy można przestać płacić.

Obecnie jak już wspominałam, prowadzę prace badawcze do pracy doktorskiej - dlatego pozew o alimenty w zależności od skomplikowania sprawy, to koszt u mnie 300zł -500zł (zostanę pewnie zlinczowana przez środowisko prawnicze za zaniżanie stawek - ale moi drodzy, to wszystko wynika z konieczności pozyskania próby badawczej, po zakończeniu pracy nad doktoratem, zapewne dorównam do Waszych stawek, aby "nie psuć rynku").

Po napotkaniu powyższych problemów, aby pomóc Wam w organizacji przed decyzją o wniesieniu pozwu w temacie alimentów:

- W styczniu zaplanowałam 10 bezpłatnych konsultacji.
(termin dowolny - może być w godzinach 9:00-18:00)

Podczas takich konsultacji odpowiem na powyższe pytania, oraz inne i pomogę w przygotowaniu się do wniesienia pozwu. (ewentualne napisanie pozwu płatne według powyższej stawki).

Konsultacje mogą być online lub stacjonarnie.
W celu umówienia się na konsultację proszę o kontakt w wiadomości prywatnej, lub telefonicznie tel. 885 501 501.

Nie przebywam codziennie w kancelarii - więc proszę o kontakt w powyższy sposób :)

Adres

Ulica Poniatowskiego 15A
Krasnystaw
22-300

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 13:00
Wtorek 09:00 - 13:00
Środa 09:00 - 13:00
Czwartek 09:00 - 13:00
Piątek 09:00 - 13:00

Telefon

+48695417312

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Prawnik Mediator Anna Żebrowska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Prawnik Mediator Anna Żebrowska:

Skróty

Udostępnij

Kategoria