Jakub Hajduk - Kancelaria Adwokacka

Jakub Hajduk - Kancelaria Adwokacka Pomagamy biznesowi i branży kreatywnej. Umowy, prawo spółek, prawo autorskie i nowe technologie.

27/08/2026

Sprawa wykorzystania fotografii Łukasza Litewki nie jest jednoznaczna - chyba że pod kątem oceny moralnej.

Dla kontekstu: kilka (co najmniej) fundacji otrzymało wezwania do zapłaty za wykorzystanie fotografii posła Łukasza Litewki na Facebooku. Co istotne, wpisy te w zasadzie miały charakter informacyjny i dotyczyły zaskakującej śmierci aktywisty.

Chciałoby się, naprawdę, zamknąć temat szybkim "fotografka nie ma racji". Jednak prawdą jest, że żadna z wzywanych fundacji (1) nie oznaczyła w jakikolwiek sposób autora zdjęcia i (2) nie zapłaciła twórcy za jego wykorzystanie. Żądanie zapłaty wynagrodzenia (a nawet jego dwukrotności, na co pozwala art. 79 Prawa autorskiego) z punktu widzenia przepisów ma więc sens.

Nie, nie ma znaczenia, że:
- zdjęcie było w internecie/mediach społecznościowych, każdy mógł pobrać i użyć - tak to nie działa,
- Łukasz Litewka (prawdopodobnie) zapłacił za zdjęcie i "było ono jego, a nie fotografki" - dopóki nie zobaczymy pisemnej umowy przeniesienia praw autorskich, taki wniosek jest na wyrost,
- to, eufemistycznie mówiąc, nie do końca eleganckie roszczenie.

Co może mieć znaczenie:
- czy fotografia portretowa w białym podkoszulku na białym tle to w ogóle utwór? Czy dopatrzymy się w nim przejawu twórczości?
- czy zdjęcie było wykorzystane w ramach dozwolonego użytku osobistego? W końcu nie użyto go w celu zarobkowym.

Oba te argumenty brzmią, przynajmniej dla mnie, raczej karkołomnie. Wątpię też byśmy doczekali się rozstrzygnięcia na sali sądowej - słuszne oburzenie, które przetoczyło się przez media, jest po prostu zbyt duże. Kwoty, które realnie można od fundacji odzyskać, nie zrekompensują strat wizerunkowych.

💣 Zamieszanie wokół kanału "Nie wiem, ale się dowiem!" pokazuje, że spory na YouTube zaczynają przypominać starcia wspól...
27/05/2026

💣 Zamieszanie wokół kanału "Nie wiem, ale się dowiem!" pokazuje, że spory na YouTube zaczynają przypominać starcia wspólników.

Tylko zamiast walki o klucze do biur walczy się o hasła dostępowe.

❓ O co chodzi w sprawie? Założyciel NWASD (prawie milion subskrybentów) nagrał film, w którym oskarżył swoich partnerów o to, że wykorzystali trudny okres w jego życiu do "wrogiego przejęcia" - zarejestrowali spółkę bez jego udziału, a następnie wprowadzili do niej kanał.

Nie mnie rozstrzygać kto ma rację, natomiast spór pokazuje problem, który w branży kreatywnej wraca coraz częściej - czyli dylemat kto tak naprawdę "posiada" kanał/konto w mediach społecznościowych.

Przez lata wiele projektów w sieci funkcjonowało na zasadzie
"Dogadamy się!"
"Przecież sobie ufamy!"
"To trzeba na spokojnie usiąść i porozmawiać..."
..czyli znana i lubiana doktryna sędziego Soplicy - jakoś to będzie!

Problem pojawia się wtedy, gdy kanał zaczyna mieć realną wartość biznesową:
👉 społeczność,
👉 sponsorów,
👉 przychody reklamowe,
👉 prawa do marki,
👉 archiwum treści,
👉 rozpoznawalny format.

Wówczas często okazuje się, że założyciele nie ustalili kto i na jakich zasadach jest "właścicielem" kanału, czyli w praktyce:
- kto ma prawa do treści,
- kto kontroluje konto,
- kto może decydować o dalszym rozwoju projektu.

W praktyce takie konflikty rzadko dotyczą wyłącznie jednej gałęzi prawa.

Najczęściej nakładają się tutaj równolegle:
• prawa autorskie do filmów, grafik czy scenariuszy,
• prawa do nazwy i identyfikacji marki,
• kwestie znaków towarowych,
• dostęp administracyjny do kanału i kont,
• rozliczenia współtwórców,
• odpowiedzialność wobec sponsorów i partnerów biznesowych.

Praprzyczyną problemów jest - jak często:
❌ brak umowy,
❌ brak ustalenia zasad współpracy,
❌ brak regulacji dotyczących praw do treści i marki,
❌ brak procedur dostępu do cyfrowych assetów,
❌ brak mechanizmu wychodzenia z impasu decyzyjnego.

A rezultatem dylemat kto jest twórcą kanału, jego właścicielem, osobą decydującą o losie.

Czy jest to ktoś:
- kto go wymyślił?
- kto występuje przed kamerą?
- kto finansuje projekt?
- kogo publika najmocniej z kanałem kojarzy?
- a może po prostu ten, kto ma dostęp do konta?

I właśnie dlatego własność intelektualna w 2026 roku to już nie tylko książki, muzyka czy patenty.

To również:
👉 dostęp do Gmaila,
👉 kanału YouTube,
👉 biblioteki montażowej,
👉 panelu AdSense
i całego cyfrowego zaplecza biznesu online.

Wrzuciłeś dokument do AI żeby przyspieszyć pracę? Możliwe, że właśnie ujawniłeś tajemnicę przedsiębiorstwa.O tym w piąte...
08/05/2026

Wrzuciłeś dokument do AI żeby przyspieszyć pracę? Możliwe, że właśnie ujawniłeś tajemnicę przedsiębiorstwa.

O tym w piątej odsłonie Legalnej konkurencji.

Spójrzmy na prosty przykład z praktyki:

Pracownik przygotowuje ofertę dla klienta i:
👉 wrzuca do AI dane o projekcie,
👉 dodaje informacje o relacji z klientem,
👉 załącza wewnętrzną politykę cenową,
traktując to jako "pomoc w jej przygotowaniu".

Ale w tym momencie know-how firmy trafia poza organizację.

❗ Zgodnie z prawem ujawnienie tajemnicy przedsiębiorstwa = przekazanie jej osobie trzeciej

🤖 Korzystanie z AI to nie jest „rozmowa z robotem”. W większości popularnych narzędzi:
1️⃣ dane trafiają na serwery dostawcy,
2️⃣ są przetwarzane poza firmą,
3️⃣ mogą być wykorzystywane do trenowania modeli.

Czyli w praktyce przekazujesz je podmiotowi trzeciemu.

Efekt?
👉 w niektórych przypadkach możesz nieświadomie naruszyć tajemnicę przedsiębiorstwa

Najczęstszy problem, który widzimy w naszej praktyce:
👉 brak zasad korzystania z AI w firmach.

Pracownicy - co zrozumiałe:
- chcą działać szybciej,
- korzystają z dostępnych narzędzi, ale
- nie widzą w tym ryzyka.

A jest ono realne:
- utrata przewagi konkurencyjnej,
- problem w negocjacjach,
- odpowiedzialność prawna.

Co można zrobić?
✔️ ustalić, jakie dane mogą trafiać do AI,
✔️ korzystać z bezpiecznych wersji narzędzi (czyli w praktyce odpłatnych wersji biznesowych),
✔️ wprowadzić politykę AI,
✔️ przeszkolić zespół.

AI to świetne narzędzie, ale tylko wtedy, gdy masz nad nim kontrolę.

👉 zanim wrzucisz coś do AI, zadaj sobie jedno pytanie: czy mogę pozwolić, żeby te dane "wyszły" poza moją firmę?

Więcej na ten temat we wpisie blogowym - link w komentarzu, zapraszamy do lektury.

AI Przemówiło ludzkim głosem - tyle że cudzym. W reklamie. Bez zgody. Brzmi jak science-fiction? Wyobraź sobie, że ktoś ...
04/05/2026

AI Przemówiło ludzkim głosem - tyle że cudzym. W reklamie. Bez zgody.

Brzmi jak science-fiction?

Wyobraź sobie, że ktoś używa Twojego głosu w reklamie.

Nie nagrywa Cię. Nie podpisujesz żadnej umowy.

Po prostu AI klonuje Twój głos.

Głośna (nomen omen) ostatnio sprawa lektora Jarosława Łukomskiego pokazuje, że voice cloning przestaje być ciekawostką, a zaczyna być realnym problemem - także prawnym.

W takich sytuacjach Klienci zwykle pytają mnie o jedną rzecz:

👉 „czy ja w ogóle mam jakąś ochronę?”

Odpowiedź brzmi: tak.
Ale nie zawsze w oczywisty sposób.

W grę mogą wchodzić między innymi:

- naruszenie dóbr osobistych (jeśli głos pozwala Cię rozpoznać)
- wprowadzanie w błąd (np. sugerowanie współpracy)
- pasożytowanie na renomie

Problem w tym, że:

👉 większość umów w ogóle nie reguluje kwestii wykorzystania głosu przez AI,
👉 a przedsiębiorcy często nie wiedzą, gdzie kończy się „inspiracja”, a zaczyna naruszenie.

I to jest moment, w którym zaczynają się pojawiać realne ryzyka:

- wizerunkowe,
- finansowe,
- prawne.

Dlatego przy projektach:

- marketingowych,
- medialnych,
- z udziałem lektorów / twórców

coraz częściej pracujemy dziś nie tylko na „klasycznych” postanowieniach, ale też na tym, jak zabezpieczyć wykorzystanie głosu w kontekście AI.

Technologia będzie tylko przyspieszać.

A pytanie nie brzmi już „czy to jest legalne”, tylko:

👉 czy masz to dobrze poukładane u siebie?

Jeśli działasz w obszarze marketingu / contentu / współpracy z twórcami - to temat, który bardzo szybko może Cię dotyczyć.

A jak Wy to widzicie?

Czy głos powinien być chroniony tak samo jak wizerunek? 🤔

💥 Ciekawy wątek prawny z wczorajszej rozmowy w Kanale Zero z Żurnalistą.W wywiadzie Krzysztofa Stanowskiego z Dawidem Sw...
24/04/2026

💥 Ciekawy wątek prawny z wczorajszej rozmowy w Kanale Zero z Żurnalistą.

W wywiadzie Krzysztofa Stanowskiego z Dawidem Swakowskim padło wprost: niektórzy goście płacą za udział w podcaście (co od dłuższego czasu nie jest raczej tajemnicą).

❓ Rodzi to pytanie: czy w takiej sytuacji mamy do czynienia z reklamą, którą influencer powinien oznaczyć?

Często o reklamie myśli się bardzo wąsko:
👉 „reklama jest tylko wtedy, gdy ktoś mówi: kup ten produkt, skorzystaj z tamtej usługi”

Nie jest to do końca trafny pogląd. Jeśli ktoś:

✔️ płaci za występ,
✔️ zyskuje ekspozycję,
✔️ dzięki czemu buduje pozytywny wizerunek zarabiając na szkoleniach/będąc w trakcie promocji książki/samemu prowadząc podcast

to mamy do czynienia z treścią o charakterze komercyjnym. Nawet jeśli rozmowa wygląda naturalnie i neutralnie.

⚖️ Z perspektywy prawa kluczowe jest jedno: czy występuje korzyść majątkowa w zamian za obecność w materiale.

Jeżeli tak - odbiorca powinien być o tym jasno poinformowany.

📢 Co to oznacza w praktyce dla twórców?
Jeśli gość płaci za udział w podcaście, należy to oznaczyć jako materiał sponsorowany / płatną współpracę - i to w sposób:
- jasny,
- zrozumiały,
- najlepiej na początku materiału.

❗ Dlaczego to ważne? Bo brak oznaczenia to nie tylko kwestia etyki, ale potencjalnie może być uznany za
- kryptoreklamę,
- wprowadzanie odbiorców w błąd.

💡 Wniosek:
Nie trzeba reklamować konkretnego produktu, żeby wejść w obszar reklamy.
Czasem wystarcz zapłacić za możliwość pojawienia się w przestrzeni medialnej.

A czy podobne zapatrywanie na tę sytuację ma UOKiK - przekonamy się zapewne niebawem.

❗️Ważne rozstrzygnięcie TSUE, które dotyczy wielu kredytów złotówkowych⭐️W dzisiejszym wyroku Trybunał stwierdził, że na...
23/04/2026

❗️Ważne rozstrzygnięcie TSUE, które dotyczy wielu kredytów złotówkowych

⭐️W dzisiejszym wyroku Trybunał stwierdził, że naliczanie odsetek od prowizji jest niezgodne z przepisami prawa unijnego.

❓Co to oznacza?

W wielu przypadkach bank udziela kredytu w kwocie, na którą składa się pożyczony kapitał i prowizja - która do kieszeni kredytobiorcy nigdy nie trafia.

Powszechną praktyką jest, że bank nalicza i pobiera odsetki, nie tylko od kapitału kredytu, ale również od wspomnianej prowizji.

❌Dzisiaj TSUE przesądził, że jest to niedopuszczalne.

Co możesz zrobić jeśli ten wyrok dotyczy Twojego kredytu?
1️⃣ spróbować skorzystać z sankcji kredytu darmowego i spłacać dalej kredyt bez odsetek (a wpłacone do tej pory odsetki odzyskać)
2️⃣powołać się na nieuczciwość klauzuli odsetkowej i żądać zwrotu odsetek od prowizji, które uregulowałeś do tej pory

Adres

Urzędnicza 20/8
Kraków
30-051

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jakub Hajduk - Kancelaria Adwokacka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Jakub Hajduk - Kancelaria Adwokacka:

Skróty

Udostępnij