10/06/2026
Ustawa frankowa uchwalona przez Sejm. Czy to przełom?
Sejm uchwalił tzw. ustawę frankową, która ma przyspieszyć rozpoznawanie spraw dotyczących kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego.
Najważniejsza zmiana to automatyczne zawieszenie spłaty rat po doręczeniu bankowi pozwu. Kredytobiorca nie będzie musiał składać osobnego wniosku o zabezpieczenie i czekać na decyzję sądu. To rozwiązanie może realnie odciążyć sądy, bo dotychczas wnioski o zabezpieczenie i zażalenia banków albo kredytobiorców generowały dodatkowe postępowania.
Z ustawy ostatecznie usunięto najbardziej kontrowersyjne przepisy dotyczące potrącenia roszczeń przez banki. I dobrze. Proponowane rozwiązania dawały bankom szerszą możliwość podnoszenia zarzutu potrącenia na późnym etapie procesu. Mogłoby to zaburzać równowagę stron i zmieniać zasady gry w sprawach, które często trwają już od kilku lat.
Nie oznacza to oczywiście, że problem rozliczeń po stwierdzeniu nieważności umowy znika. Bank i kredytobiorca nadal muszą się rozliczyć. Pytanie tylko, czy takie kwestie powinny być rozwiązywane w specjalnej ustawie frankowej, czy raczej w ramach ogólnych przepisów procedury cywilnej.
Ustawa przewiduje też rozwiązania organizacyjne: możliwość orzekania na posiedzeniach niejawnych, składy jednoosobowe, przesłuchania świadków na piśmie, rozprawy zdalne oraz większą rolę referendarzy przy umarzaniu spraw po cofnięciu pozwu lub apelacji.
Czy to przyspieszy postępowania? Częściowo pewnie tak. Ustawa pojawia się jednak za późno. Największa fala spraw frankowych jest już za nami, orzecznictwo jest znacznie bardziej ugruntowane niż kilka lat temu.
Dlatego ustawę, naszym zdaniem, nie można nazwać przełomem. To raczej spóźniona próba uporządkowania problemu, który w dużej mierze został już przepracowany przez sądy, TSUE i praktykę pełnomocników.
W sprawach frankowych nadal najważniejsze pozostają: dobrze przygotowany pozew, przemyślana strategia procesowa i prawidłowe rozliczenie skutków nieważności umowy.