25/08/2026
⚖️ „To ja zarabiałem, więc należy mi się więcej”. Nie zawsze.
Sąd Najwyższy w postanowieniu z 14 lipca 2026 r., sygn. I CSK 1665/26, przypomniał ważną zasadę dotyczącą podziału majątku po rozwodzie.
Jeden z małżonków może zarabiać zdecydowanie więcej, a drugi w większym stopniu zajmować się domem i dziećmi. I nie oznacza to automatycznie, że osoba osiągająca wyższe dochody ma większy udział w majątku.
Dlaczego?
Bo przy ocenie, w jakim stopniu każde z małżonków przyczyniło się do powstania majątku, bierze się pod uwagę również osobistą pracę przy wychowywaniu dzieci i prowadzeniu domu. To bardzo ważne. Jeżeli przez lata jedno z małżonków mogło rozwijać firmę, pracować po kilkanaście godzin dziennie czy budować karierę dlatego, że drugie przejęło większość obowiązków rodzinnych, tej pracy nie można później wycenić na „zero”.
Oczywiście nierówne udziały w majątku są możliwe. Ale samo: „zarabiałem więcej” to zdecydowanie za mało.
Małżeństwa nie da się po rozwodzie rozliczyć wyłącznie na podstawie PIT-ów i historii rachunku bankowego.
I dobrze, że prawo rodzinne to dostrzega.
📌 SN, postanowienie z 14.07.2026 r., I CSK 1665/26