23/07/2026
Zostawiłam na chwilę kancelarię, sale konferencyjne, pisma procesowe i kalendarz pełen terminów. Wzięłam mały plecak, telefon, kamień znaleziony po drodze i ruszyłam przed siebie. Bez pośpiechu. Z ciekawością.
Brindisi. Bari, Lecce, Otranto,Ostuni, Potenza, Maratea. Później Wybrzeże Amalfitańskie, Metaponto i na końcu Neapol i ponowne spotkanie z mozaiką bitwy pod Issos w Narodowym Muzeum Archeologicznym. Są dzieła sztuki, do których warto wracać, bo za każdym razem opowiadają inną historię. Tak jak życie.
Przemierzam południowe Włochy autobusami, pociągami, promami. Gubię się w wąskich uliczkach, zachwycam się miejscami, których nie znajdzie się w przewodnikach. Czasem plan wygrywa z przypadkiem, a czasem to właśnie przypadek okazuje się najlepszym przewodnikiem.
Paradoksalnie, im dalej jestem od biurka, tym bliżej jestem siebie.
To właśnie w podróży rodzą się pomysły na kolejne artykuły, nowe projekty i rozwiązania problemów, nad którymi wcześniej zastanawiałam się godzinami. Bo odpoczynek nie jest ucieczką od pracy. Jest inwestycją w jakość myślenia.
Jako radca prawny od lat zajmuję się odpowiedzialnością, ryzykiem i rozwiązywaniem cudzych problemów. Ta podróż przypomina mi, że równie ważna jest umiejętność zatrzymania się, spojrzenia szerzej i nabrania dystansu.
Wrócę z notatnikiem pełnym pomysłów, głową pełną inspiracji i przekonaniem jeszcze silniejszym niż wcześniej, że profesjonalizm nie polega na tym, aby pracować bez przerwy. Polega na tym, by umieć zachować ciekawość świata.
Jednym z efektów tej podróży jest również artykuł, który powstał właśnie tutaj – między kolejnymi miastami i zachwytem nad Włochami. Już teraz zapraszam do lektury mojego najnowszego tekstu poświęconego odpowiedzialności deliktowej zarządcy nieruchomości, który ukaże się w wakacyjnym wydaniu miesięcznika ,, Administrator i Menadżer Nieruchomości".
Mam nadzieję, że będzie on inspiracją do dyskusji i praktycznym wsparciem dla osób na co dzień zajmujących się zarządzaniem nieruchomościami.
Bo można budować karierę. Można pisać artykuły naukowe i prowadzić skomplikowane sprawy. I jednocześnie można mieć odwagę wziąć na plecy niewielki plecak, ruszyć przed siebie i przypomnieć sobie, że świat jest znacznie większy niż kalendarz spotkań.
Czasem najdłuższą podróżą nie są setki kilometrów między Brindisi, Bari, Lecce, Potenzą, Marateą, Wybrzeżem Amalfitańskim i Neapolem.
Najdłuższą podróżą jest ta, która prowadzi z miejsca, w którym trzeba być, do miejsca, w którym naprawdę chce się żyć.