07/04/2017
Szanowny Panie Prezydencie,
Piszę do Pana gdyż może umknęło Pana uwadze, jak niezwykła (w Pańskich kategoriach oczywiście) wydarzyła się rzecz w Trybunale Konstytucyjnym. Otóż Trybunał do Pana pisze z prośbą o spotkanie, z podtekstem – o ingerencję w sprawie łamania podstawowych zasad w tej instytucji i łamiania demokracji w Polsce. Nie odniosę się do tego listu, łzy same do ócz się cisną, myślę, że chyba trochę za późno sędziowie TK podjęli ten zryw, ale ja o czymś innym chcę dziś napisać.
Sędzia Piotr Pszczółkowski. Rocznik 1970 (można rzec rówieśnik), adwokat. Wikipedia mówi, że po katastrofie Tu-154 w Smoleńsku został pełnomocnikiem rodzin 20 ofiar, w tym J. Kaczyńskiego oraz uczestniczył również w tzw. konferencjach smoleńskich. W wyborach parlamentarnych w 2015 uzyskał mandat posła z ramienia P*S. Pod osłoną nocy przed porannym wyrokiem TK w dn. 3 grudnia 2015 r. odebrał Pan od niego ślubowanie na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Tyle co do faktów.
Dziś sędzia Pszczółkowski jest sygnatariuszem wspomnianego listu. Co się stało Panie Prezydencie? Dlaczego sędzia Pszczółkowski wybił się na niepodległość a Pan nie?
Porównajmy na co Pan i sędzia Pszczółkowski ślubowaliście. Sędzia na art. 5 ustawy o TK: „Ślubuję uroczyście przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego służyć wiernie Narodowi, stać na straży Konstytucji, a powierzone mi obowiązki wypełniać bezstronnie i z najwyższą starannością.” Pan zaś na art 130 Konstytucji: "Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem". Proste porównanie językowe pokazuje – obaj na Naród i Konstytucję. Tylko sędzia na bezstronność. I tu chyba należy szukać przyczyny. Bezstronność Panie Prezydencie, to akt woli, który jest Panu obcy.
Smutna prawda jest taka – sędzia Pszczółkowski po upływie kadencji w 2024 r. Będzie miał 54 lata. To dobry wiek do kariery naukowej i adwokackiej. Sędzia wie, że jeśli teraz zachowa się jak ścierwo, to w wieku 54 lat zostanie zepchnięty na śmietnisko haniebnej historii. Nie chce tego i słusznie, a może gdzieś w odrobinie swojego sumienia i etyki adwokackiej po prostu nie chce się zeszmacić, sprzedać, sprzeniewierzyć adwokackiej rocie (ta druga bądź co bądź go nadal zobowiązuje). Natomiast Pan, Panie Prezydencie najwyraźniej ma to wszystko gdzieś. Liczy się to i teraz a "Po nas to choćby potop".
I to tyle, co mam Panu do powiedzenia. Jako adwokat szanuję taki Pana wybór. Ale, Pan wybaczy Panie Prezydencie, nie będę Pana bronić przed Trybunałem Stanu, bo jak każdy adwokat przysięgałam na "ochronę praw i wolności obywatelskich oraz umacnianie porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej", a jakoś mi się to z Pana poczynaniami kłóci.
Z wyrazami szacunku,
Agata Kuehn-Kędzierska