05/06/2026
SKARGA KASACYJNA W SPRAWIE FRANKOWEJ. KIEDY SĄD POPEŁNIA BŁĘDY, A KONSUMENT PŁACI
Kancelaria złożyła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego w sprawie naszego Klienta (pozwanego konsumenta), który zaciągnął kredyt hipoteczny. Bank pozwał go o kwotę ponad 900.000 zł. Sąd Apelacyjny, po uchyleniu przez Sąd Najwyższy poprzedniego korzystnego dla Klienta wyroku, zasądził od niego kwotę 650.000 zł, tj. pełną kwotę wypłaconego kapitału kredytu mimo, że Klient spłacił już Bankowi prawie 500.000 zł. Co poszło nie tak?
🔴 Sąd wydał wyrok pod nieobecność pozwanego.
Sąd Apelacyjny zamknął rozprawę i wyznaczył termin ogłoszenia wyroku. Zamiast ogłosić wyrok otworzył rozprawę na nowo, odniósł się do stanowiska Banku i wydał wyrok. Wszystko pod nieobecność naszego Klienta i bez jego zawiadomienia. Klasyczne pozbawienie strony możności obrony praw (nieważność postępowania z art. 379 pkt 5 kpc).
🔴 Bank przyznał, że wierzytelność wygasła, a mimo to żądał zapłaty.
W grudniu 2024 r. Bank wydał oficjalne oświadczenie, że wierzytelność z umowy kredytu wygasła, że nie mogą powstać kolejne wierzytelności z tego samego stosunku prawnego, i wyraził zgodę na wykreślenie hipoteki. Dwa miesiące później domaga się zasądzenia kwoty 650.000 zł z tej samej umowy. Sąd Apelacyjny oświadczenie Banku pominął.
🔴 650.000 zł do zapłaty mimo 500.000 zł już spłaconych „teoria dwóch kondykcji" kontra TSUE.
Sąd Apelacyjny zastosował „teorię dwóch kondykcji". Każda strona zwraca drugiej wszystko, co otrzymała. Brzmi sprawiedliwie? W praktyce oznacza to, że konsument musi zapłacić Bankowi 650.000 zł, a potem osobno dochodzić od banku zwrotu swoich 498.000 zł.
Tyle że Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 19.06.2025 r. w sprawie C 396/24 (Lubreczlik) orzekł wprost, że takie rozwiązanie jest sprzeczne z dyrektywą 93/13. TSUE stwierdził, że nie można wymagać od konsumenta zapłaty pełnej kwoty kapitału bez uwzględnienia dokonanych spłat, bo to zniechęca konsumentów do korzystania z ochrony przed nieuczciwymi warunkami umownymi.
🔴 Roszczenie przedawnione?
Bank przez 7 lat procesu twierdził, że umowa jest ważna i żądał zapłaty kwoty z umowy. Dopiero w 2025 r., na wypadek gdyby umowa jednak była nieważna, zgłosił roszczenie o zwrot kapitału jako świadczenia nienależnego. Problem w tym, że nasz Klient kwestionował umowę wobec Banku już od 2016 r. Jeśli liczyć od tej daty 3-letni termin przedawnienia roszczenia banku upłynął najdalej 31.12.2019 r.
🔴 Opłata od skargi kasacyjnej w wysokości 32.500 zł zamiast 1.000 zł?
Na koniec smaczek proceduralny. Sąd Apelacyjny wezwał naszego Klienta do uiszczenia opłaty od skargi kasacyjnej w wysokości 5% wartości przedmiotu zaskarżenia, tj. 32.500 zł. Tymczasem sprawa dotyczy roszczenia wynikającego z czynności bankowej (umowy kredytu), a art. 13a ustawy o kosztach sądowych stanowi, że od strony będącej konsumentem w sprawach o roszczenia wynikające z czynności bankowych pobiera się opłatę stałą 1.000 zł. Przepis mówi o „stronie będącej konsumentem", nie rozróżnia, czy konsument jest powodem czy pozwanym. Nasz Klient jest konsumentem, sprawa dotyczy umowy kredytu (czynność bankowa z art. 5 Prawa bankowego). Opłata powinna wynosić 1.000 zł.
Skarga kasacyjna liczy kilkadziesiąt stron i opiera się na 9 zarzutach od nieważności postępowania, przez sprzeczność z wyrokiem TSUE, po przedawnienie i nadużycie prawa podmiotowego przez Bank, który wcześniej potwierdził wygaśnięcie wierzytelności, a następnie żądał zapłaty.
Czekamy na decyzję Sądu Najwyższego.
radca prawny Krzysztof Warzyński