22/11/2022
Autorem niniejszego artykułu jest adwokat Przemysław Bilski, a jego treść stanowi własne wnioski autora wyciągnięte w oparciu o analizę stanu prawnego i faktycznego. Z tego powodu dalsza część artykułu będzie pisana w pierwszej osobie.
Zapewne bardzo mała część z Państwa wie o tym, że adwokat posiada obowiązek świadczenia pomocy prawnej z tzw. „urzędu” w okręgu sądu rejonowego, w którym wyznaczył swoją siedzibę zawodową, a który to obowiązek wynika wprost z dyspozycji art. 21 ust. 3 Ustawy z dnia 26 maja 1982 roku Prawo o adwokaturze (Dz.U. z 1982 roku, nr 16, poz. 124 ze zm.).
W praktyce oznacza to obowiązek świadczenia nieodpłatnej pomocy prawnej na rzecz osób, których z powodów ekonomicznych po prostu nie stać na uiszczenie adwokatowi honorarium należnego mu za jego pracę według stawek rynkowych (wszak praca adwokata – wbrew przekonaniu pewnej części społeczeństwa oraz rządzących – jest odpłatna i podlega odpowiedniemu wynagrodzeniu na takiej samej zasadzie, jak przykładowo praca fryzjera, czy też mechanika itp.).
Rzecz jasna, omawiane rozwiązanie systemowe uznać należy za w pełni słuszne i pozytywne, gdyż państwo powinno zapewnić dostęp do nieodpłatnych usług prawnych tym obywatelom, których po prostu na to nie stać, jednakże w przypadku naszego państwa czynione jest to niestety kosztem adwokata, który – pod groźbą postępowania dyscyplinarnego – zmuszony jest do wyręczania państwa w tym obowiązku na swój własny koszt.
Dlaczego tak się dzieje?
Odpowiedź na to pytanie jest nader prosta – przewidziane dla adwokata przez państwo stawki za pomoc prawną świadczoną z urzędu są rażąco niskie i nieadekwatne do stawek rynkowych za pomoc prawną świadczoną z tzw. „wyboru” (honorarium narzucane przez rynek i płatne przez Klientów indywidualnych najczęściej z góry), które aktualnie przewiduje regulacja prawna zawarta w treści Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 3 października 2016 roku w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu (Dz.U. z 2016 roku, poz. 1714 – zwanego dalej „Rozporządzeniem”).
W tym miejscu podkreślić należy, iż stawki zawarte w Rozporządzeniu są w zasadzie niezmienne od stawek, które za pomoc prawną świadczoną z urzędu oferowało adwokatom Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz.U. z 2002 roku, nr 163, poz. 1348), a zatem w tej kwestii – pomimo wielokrotnych apelów samorządu adwokackiego do zmieniających się na przestrzeni lat Ministrów Sprawiedliwości – w zasadzie nie zmieniło się nic przez okres ostatnich 20 lat.
Dla zobrazowania Państwu istoty problemu pragnę przytoczyć, iż jako adwokat jestem przykładowo zobowiązany do świadczenia pomocy prawnej z urzędu w sprawach o przysposobienie (potocznie zwane „adopcją”) za kwotę 180,00 PLN (§10 ust. 1 pkt 3 Rozporządzenia), pozbawienie władzy rodzicielskiej za kwotę 120,00 PLN (§10 ust. 1 pkt 4 Rozporządzenia), czy też alimenty za kwotę 60,00 PLN (§10 ust. 1 pkt 9 Rozporządzenia). Kwoty te oczywiście dotyczą prowadzenia całej sprawy od początku do końca (niekiedy w dwóch instancjach), a nie udzielania konkretnych porad, czy też podejmowania poszczególnych czynności i płatne są ze środków Skarbu Państwa dopiero po prawomocnym zakończeniu sprawy, która może toczyć się nawet kilka lat.
Świadczenie pomocy prawnej z urzędu nie tylko wymaga ode mnie takiego samego nakładu pracy, jak świadczenie pomocy prawnej z wyboru w sprawach, w których otrzymałem godziwe wynagrodzenie, lecz również wymaga ode mnie poniesienia z góry tożsamych kosztów wygenerowanych przez chociażby cały czas wzrastające ceny materiałów biurowych, czy też podnoszone regularnie co roku koszty nadania korespondencji.
Podkreślić należy, iż stawki rynkowe za udzielenie samej porady prawnej trwającej przykładowo 30 minut wynoszą aktualnie od 200,00 PLN – 300,00 PLN brutto, stąd też moje głębokie zdziwienie budzi zarówno – tak samo rzecz ujmując – głębokie zdziwienie Sądów oraz Klientów z urzędu na moją oczywistą niechęć do świadczenia pomocy prawnej z urzędu, jak również – po wtóre – głębokie zdziwienie Ministerstwa Sprawiedliwości na tożsamą niechęć wyrażaną przez samorząd adwokacki, tym bardziej, że stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości przemawiające za utrzymaniem aktualnej i w zasadzie niezmiennej na przestrzeni ostatnich 20 lat wysokości stawek za pomoc prawną świadczoną z urzędu uargumentowane jest ograniczonym budżetem oraz „etosem” wykonywania zawodu adwokata…
Moje głębokie zdziwienie budzi także ten niejako prawnie narzucony na mnie obowiązek „kredytowania” państwa w zakresie świadczenia pomocy prawnej z urzędu również w świetle wyrażonego w dyspozycji art. 13 Ustawy z dnia 26 czerwca 1974 roku Kodeks pracy (Dz. U. z 1974 roku, nr 24, poz. 141 ze zm.) prawa do godziwego wynagrodzenia za świadczoną pracę (w mojej ocenie regulacja ta winna mieć bezpośrednie zastosowanie do nałożonego na mnie odgórnie przez tzw. „racjonalnego ustawodawcę” obowiązku świadczenia pomocy prawnej z urzędu) oraz ukonstytuowanego w art. 5 ust. 2 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (2012/C 326/02) zakazu pracy przymusowej lub obowiązkowej.
Dodatkową częścią problemu jest fakt, iż aby faktycznie uzyskać wskazywane powyżej wynagrodzenie za świadczenie pomocy prawnej z urzędu muszę przed organem, który mnie wyznaczył, złożyć stosowne oświadczenie („Wniosek o przyznanie kosztów nieopłaconej pomocy prawnej zawiera oświadczenie, że opłata nie została zapłacona w całości lub w części.” – § 3 Rozporządzenia), a gdy tego nie zrobię w odpowiednim czasie, to wówczas – jak wskazuje bogata oraz utrwalona linia orzecznicza Sądów powszechnych – pracuję naprawdę za darmo.
Z całą stanowczością podkreślić należy, iż w Polsce nie ma żadnej innej grupy zawodowej (oczywiście nie licząc radców prawnych), na których państwo narzuca obowiązek pracy albo za stawki głodowe albo za darmo (jeśli w porę nie upomną się o należne wynagrodzenie za pośrednictwem wygłoszenia rygorystycznie pojmowanej sentencji „regułki” wynikającej z dyspozycji cytowanego powyżej przepisu).
Wreszcie, istnieje jeszcze kolejna część omawianego problemu, a mianowicie opieszałość organów w faktycznym wypłacaniu adwokatowi świadczącemu pomoc prawną z urzędu należnego wynagrodzenia (minimum miesiąc) oraz konieczność uprzedniego przedłożenia do tegoż organu faktury VAT dokumentującej fakt świadczenia tejże pomocy prawnej, co ostatecznie dla adwokata wiąże się najczęściej z obowiązkiem odprowadzenia podatku VAT ze swojej własnej kieszeni przed faktycznym uzyskaniem jakiegokolwiek wynagrodzenia z tego tytułu.
Jako adwokat świadczący obowiązkowo zarówno pomoc prawną z urzędu, jaki i również fakultatywnie (w przeważającej mierze) pomoc prawną z wyboru, a także jako przedsiębiorca prowadzący własną działalność gospodarczą na wolnym rynku usług prawnych, czyli podmiot całkowicie niezależny od państwa, nie godzę się na taki stan rzeczy, stąd też proszę tych z Państwa, którzy dostrzegają omawiany problem, o udostępnianie niniejszego artykułu, albowiem jedynie poszerzanie świadomości w tym zakresie może z czasem doprowadzić do jakichkolwiek pozytywnych zmian.