Fundacja "Dziecięcy Głos"

Fundacja "Dziecięcy Głos" Fundacja Dziecięcy Głos wspiera dzieci, podkreślając ich prawo do miłości obojga rodziców.

Zwracamy uwagę na alienację rodzicielską, pomagamy rodzicom walczyć o relacje z dziećmi i tworzymy świadomość, by każde dziecko mogło cieszyć się pełną rodziną

https://www.youtube.com/watch?v=c3IqaHdB3wsUtwór „Dziś przyjdzie” to artystyczna opowieść z perspektywy dziecka, które d...
02/02/2026

https://www.youtube.com/watch?v=c3IqaHdB3ws

Utwór „Dziś przyjdzie” to artystyczna opowieść z perspektywy dziecka, które doświadcza rozłąki z jednym z rodziców.

Dziękuję
Przemysław Piotr Zasada.

Dziś przyjdzie.To perspektywa widziana oczami dziecka, które każdego dnia czeka.Na obecność. Na dotyk. Na miłość, którą czuje całym sobą, choć tak często nie...

Tworzenie zagrożenia.Jak niszczy się relację dziecka z rodzicem, nie używając przemocy?Jednym z najbardziej destrukcyjny...
21/01/2026

Tworzenie zagrożenia.
Jak niszczy się relację dziecka z rodzicem, nie używając przemocy?

Jednym z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów w konfliktach rodzinnych nie jest krzyk, rękoczyny ani otwarta agresja. Jest nim tworzenie zagrożenia w oczach dziecka.
To proces długotrwały, cichy i pozornie (troskliwy).
Proces, w którym jeden z rodziców krok po kroku buduje w dziecku przekonanie, że drugi rodzic jest kimś, kogo należy się bać, komu nie można ufać albo z kim kontakt jest niebezpieczny.
Nie dzieje się to jedną rozmową. Dzieje się latami.

Czym naprawdę jest „zagrożenie”

Zagrożenie w tym kontekście rzadko ma związek z realnym doświadczeniem dziecka. Częściej jest obraną narracją, która zostaje dziecku wdrukowana.
Zaczyna się od sugestii, półsłówek. Od komentarzy rzuconych mimochodem. Od tonu głosu, napięcia w ciele, reakcji dorosłego.
Dziecko uczy się nie tego, co faktycznie przeżyło, ale tego, czego ma się bać, żeby nie stracić emocjonalnej więzi z rodzicem, z którym mieszka. To nie jest świadome kłamstwo dziecka. To adaptacja.

Jak buduje się narrację zagrożenia?

Ten mechanizm zwykle przebiega według podobnego schematu:

– najpierw pojawia się opowieść o „nieodpowiedzialności” drugiego rodzica,
– potem sugestie o jego „niestabilności”,
– następnie o „agresji”, „nieprzewidywalności” albo „złym wpływie”,
– aż w końcu dziecko zaczyna funkcjonować w stałym napięciu, nawet jeśli nic złego nigdy go nie spotkało.

Dorosły, który to robi, bardzo często mówi:
„Ja tylko chronię dziecko”.
Problem w tym, że ochrona oparta na strachu nie jest ochroną.
Jest kontrolą.

Więc jak robią to kobiety, jak robią to mężczyźni?

Mechanizm jest ten sam, ale narzędzia bywają różne.
Kobiety częściej używają języka troski i lęku:
– „dziecko się boi”,
– „dziecko nie chce”,
– „ja muszę je chronić”,
– „specjaliści mówią, że to dla niego za trudne”.

W wielu przypadkach, które dotyczą mężczyzn jako ojców, pojawia się jeszcze jeden bardzo charakterystyczny element: konstruowanie narracji zagrożenia wobec matki, która następnie zostaje rozszerzona na dziecko.

Najpierw ojciec zostaje opisany jako:
– agresywny wobec matki,
– impulsywny,
– potencjalnie niebezpieczny.

Kolejnym krokiem bywa uruchomienie procedur ochronnych, takich jak Niebieskich Kart, które – niezależnie od ich pierwotnego celu – w praktyce natychmiast stawiają ojca w pozycji osoby podejrzanej i niewiarygodnej.
Już sam fakt istnienia takiej procedury często wystarcza, by ograniczyć kontakt ojca z dzieckiem i utrwalić narrację zagrożenia w instytucjach.

I tutaj trzeba to powiedzieć bardzo jasno: nie mówimy o sytuacjach patologicznych, w których realnie dochodzi do przemocy, nadużyć czy krzywdzenia. W takich przypadkach ochrona jest konieczna i bezdyskusyjna. Mówimy o sytuacjach, w których narzędzie ochronne zostaje użyte jako element strategii procesowej, zanim cokolwiek zostanie rzetelnie zweryfikowane czy udowodnione.

W skrajniejszych wariantach tej samej strategii pojawia się jeszcze jeden mechanizm, szczególnie niszczący:

budowanie narracji opartej na przemocy seksualnej lub rzekomych dewiacjach seksualnych ojca dziecka.

To jeden z najsilniejszych społecznie zarzutów, bo:
– natychmiast uruchamia postępowania karne,
– automatycznie izoluje ojca od dziecka,
– dyskredytuje go w oczach sądu, instytucji i otoczenia,
– i pozostawia ślad, nawet jeśli zarzuty nie znajdują potwierdzenia.

W takich sytuacjach celem nie jest ochrona dziecka, lecz uwikłanie ojca w proces karny, który sam w sobie staje się „dowodem” zagrożenia.

Mężczyźni z kolei, gdy stosują podobne mechanizmy wobec matek, częściej dyskredytują ich kompetencje:
– „ona sobie nie radzi”,
– „jest niestabilna”,
– „manipuluje dzieckiem”,
– „nie dba o jego potrzeby”.

W obu przypadkach dziecko zostaje wciągnięte w konflikt dorosłych i postawione w sytuacji lojalnościowej, z której nie ma bezpiecznego wyjścia.

Co dzieje się z dzieckiem?

Dziecko nie wybiera „prawdy”. Dziecko wybiera przetrwanie relacji. Jeżeli wie, że odrzucenie narracji jednego rodzica grozi utratą jego miłości, bezpieczeństwa albo akceptacji, zaczyna:

– mówić to, co jest oczekiwane,
– reagować lękiem, który nie ma realnych podstaw,
– wycofywać się z relacji z drugim rodzicem,
– brać na siebie odpowiedzialność za emocje dorosłych.

To nie jest manipulacja dziecka. To jest przystosowanie do sytuacji, która je przerasta.

Dlaczego instytucje coraz częściej to widzą.

Jeszcze kilka lat temu takie mechanizmy były trudne do uchwycenia. Dziś coraz częściej są widoczne dla:

– psychologów,
– biegłych,
– kuratorów,
– zespołów opiniodawczych OZSS.

Bo narracja zagrożenia zawsze zostawia ślad:

– w niespójnych wypowiedziach dziecka,
– w nadmiernym lęku,
– w reakcjach nieadekwatnych do wieku,
– w silnym uzależnieniu emocjonalnym od jednego z rodziców.

I co najważniejsze: w braku realnych doświadczeń potwierdzających opowieść o zagrożeniu.

Dlaczego ta strategia zawsze niszczy dziecko?

Tworzenie zagrożenia nie niszczy „drugiego rodzica”.
Niszczy dziecko. Dziecko traci:

– poczucie bezpieczeństwa,
– prawo do własnych uczuć,
– możliwość budowania relacji bez strachu,
– zaufanie do własnych przeżyć.

A dorosły, który buduje tę narrację, bardzo często nie bierze za to odpowiedzialności, bo w jego przekonaniu „robił wszystko dla dobra dziecka”.
Problem polega na tym, że dobro dziecka nigdy nie wymaga niszczenia jego relacji z drugim rodzicem.

Na koniec.

Tworzenie zagrożenia to nie strategia ochrony. To strategia kontroli. I prędzej czy później przestaje działać.
Bo prawda, nawet wypierana latami, zawsze wychodzi – w zachowaniu dziecka, w opiniach specjalistów, w decyzjach instytucji.

A wtedy pytanie nie brzmi już:
„kto miał rację”.

Tylko:
ile dziecko musiało za to zapłacić.

Przemysław Piotr Zasada
Prezes Zarządu
Fundacji Dziecięcy Głos

OZSS nie bada deklaracji. Bada prawdę.Badanie OZSS to moment, w którym kończą się opowieści, a zaczynają fakty. Nie da s...
21/01/2026

OZSS nie bada deklaracji. Bada prawdę.

Badanie OZSS to moment, w którym kończą się opowieści, a zaczynają fakty. Nie da się tam niczego odegrać. Nie można przykryć lęku dziecka słowami dorosłych.
Nie da się udawać współpracy, gdy jej nie ma.

To miejsce, w którym wychodzi:
– kto bierze odpowiedzialność,
– kto buduje narrację zagrożenia,
– kto chroni dziecko,
– a kto chroni własną wersję wydarzeń.

Dlatego jedni traktują OZSS jak ratunek, a inni jak zagrożenie.
Bo prawda, gdy zostaje nazwana, przestaje być wygodna.

Więcej w artykule :

OZSS ( Opiniodawczy Zespół Sądowych Specjalistów ).

Czym naprawdę jest badanie i dlaczego prawda na nim wychodzi.
Badanie w OZSS nie jest karą ani narzędziem odwetu jednego rodzica na drugim. Nie jest też formą przymusu, który sąd stosuje „dla zasady”, ani elementem gry procesowej, w której ktoś ma wygrać, a ktoś przegrać.
To jedno z nielicznych miejsc w całym systemie, gdzie punkt ciężkości naprawdę przesuwa się na dziecko, a nie na emocje, narracje i interesy dorosłych.
Biegli nie oceniają, kto kogo bardziej nie lubi, kto lepiej mówi ani kto sprawia wrażenie bardziej skrzywdzonego. Nie interesują ich historie przygotowane pod sprawę ani opowieści, które dobrze brzmią w pismach procesowych.

Więc na co patrzą biegli OZSS?

Patrzą na mechanizmy, na zachowania, na spójność.
Patrzą na to, co dzieje się z dzieckiem nie w jednym momencie, ale w dłuższym czasie. I właśnie dlatego OZSS bywa tak niewygodne.

Co biegli naprawdę sprawdzają.

Biegli sprawdzają, czy dziecko mówi własnym głosem, czy raczej powtarza słowa, które słyszy od dorosłych.
Sprawdzają, czy lęk dziecka ma realne, osobiste źródła, czy został w nim zbudowany latami poprzez sugestie, opowieści i straszenie.

Bardzo uważnie obserwują też dorosłych i to, w jaki sposób funkcjonują w relacji z dzieckiem:
• kto bierze odpowiedzialność za swoje decyzje i zachowania,
• kto konsekwentnie przerzuca winę na innych,
• kto potrafi zobaczyć dziecko jako osobną, autonomiczną osobę,
• a kto traktuje je jak narzędzie w konflikcie i nośnik własnych emocji.

Tego nie da się zagrać. Tego nie da się przykryć ani uśmiechem, ani łzami, ani odpowiednio dobranymi słowami.

Wieloletnie straszenie dziecka zawsze zostawia ślad

Jeżeli dziecko przez długi czas słyszy, że jeden z rodziców jest zagrożeniem, jeżeli żyje w stanie ciągłego napięcia i niepewności,
jeśli zostaje wciągnięte w konieczność lojalnego opowiedzenia się po jednej stronie, to biegli to widzą.
Widzą niespójności w opowieściach. Nadmierny lęk, który nie wynika z realnych doświadczeń dziecka. Widzą reakcje emocjonalne, które są nieadekwatne do wieku i sytuacji.

Widzą też coś jeszcze, często bardzo wyraźnie:
że to nie dziecko boi się drugiego rodzica.
To dziecko boi się zawalić świat dorosłego, który ten lęk w nim zbudował.

Więc dlaczego kłamstwo i manipulacja wychodzą na jaw?

Bo kłamstwo wymaga ciągłego pamiętania wersji, a prawda jest spójna sama z siebie. Gdyż manipulacja zostawia ślady w zachowaniu dziecka, w jego reakcjach, w sposobie mówienia i przeżywania relacji.
Bo niedojrzałość emocjonalna dorosłego prędzej czy później pęka w konfrontacji z faktami i obserwacją.

Biegli nie potrzebują internetowych dowodów ani publicznych oskarżeń. Nie potrzebują emocjonalnych wystąpień ani dramatycznych deklaracji. Wystarcza im rozmowa, obserwacja i analiza relacji.

Dlatego w opiniach tak często pojawiają się konkretne zalecenia:
• terapia dla rodzica,
• wsparcie psychologiczne dla dziecka,
• stopniowa odbudowa relacji z rodzicem odsuwanym,
• ścisła kontrola realizacji kontaktów.

To nie są sugestie „na wyrost”. To są środki ochrony dziecka.

Co robi sąd, gdy OZSS widzi zagrożenie więzi?
Sąd Rodzinny nie działa po to, żeby karać. Sąd działa po to, żeby zabezpieczać.

Zabezpiecza prawo dziecka do relacji z obojgiem rodziców.
Zabezpiecza je przed dalszym wciąganiem w konflikt dorosłych.
Zabezpiecza je przed długofalowymi skutkami manipulacji, które mogą ciągnąć się przez całe życie.

Dlatego w takich sprawach pojawiają się:
• zalecenia terapii,
• kontakty w obecności specjalistów,
• nadzór kuratora,
• bardzo uważne sprawdzanie, czy rodzic rzeczywiście współpracuje, czy jedynie pozoruje współpracę.

Bo w sprawach rodzinnych nie liczą się deklaracje.
Liczą się czyny.
Na koniec
OZSS nie jest po niczyjej stronie.
Jest po stronie dziecka.

I właśnie dlatego dla jednych bywa ulgą,
a dla innych staje się własnym lustrem, w które bardzo nie chcą patrzeć.

Przemysław Piotr Zasada
Prezes Zarządu
Fundacji Dziecięcy Głos

„Rodzic, który zostawia swoje dzieci… a potem próbuje zabrać cudze.”     Są tacy dorośli, którzy potrafią zrobić coś, cz...
07/12/2025

„Rodzic, który zostawia swoje dzieci… a potem próbuje zabrać cudze.”

Są tacy dorośli, którzy potrafią zrobić coś, czego dziecko nigdy nie zrozumie. Znikają z życia własnych dzieci. Przestają dzwonić. Przestają pytać, jak minął dzień. Przestają być.
A kiedy wchodzą w nową relację — nagle stają się „ekspertami” od rodzicielstwa.
Nagle wiedzą, kto jest „dobrym rodzicem”,
kto „zagraża dziecku”, kto „nie powinien mieć kontaktu”.

Tylko że prawda jest dużo prostsza.

Rodzic, który uciekł od własnych dzieci, często nie jest w stanie udźwignąć ciężaru własnego sumienia. Więc szuka nowej roli.
Nowego scenariusza, w którym tym razem to on jest „bohaterem”. A najłatwiej zostać bohaterem, kiedy postawi się siebie po stronie konfliktu, nawet jeśli ten konflikt trzeba samemu wywołać.

Dlaczego?

Bo wtedy nie trzeba mierzyć się z pytaniem:
„Dlaczego moje własne dzieci nie widzą mnie od miesięcy… albo lat?”

Łatwiej udawać, że to wszystko „dla dobra kogoś innego”. Łatwiej wejść w cudzą historię i próbować amputować z niej ojca. Łatwiej atakować, pomawiać, obrażać — niż spojrzeć w oczy własnym dzieciom i powiedzieć:

„Nie dałem rady.”

To nie jest miłość. To nie jest troska. To nie jest ochrona dziecka.

To jest ucieczka.

Człowiek, który potrafi zostawić własne dzieci, nigdy nie powinien decydować o tym, czy czyjeś dziecko ma prawo mieć ojca.
A kiedy system kłamstwa zaczyna się sypać — najgłośniej krzyczą ci, którzy najbardziej boją się prawdy.
I wtedy widać wszystko:

motyw, mechanizm i sumienie, które próbuje uciekać… ale nie ma dokąd.

Fundacja Dziecięcy Głos
— po stronie dzieci, które nie mają siły krzyczeć same.

Prezes Zarządu
Przemysław Piotr Zasada

Alienacja rodzicielska nie zaczyna się wtedy, kiedy dziecko przestaje mówić „tata” czy „mama”.Zaczyna się wtedy, kiedy p...
06/12/2025

Alienacja rodzicielska nie zaczyna się wtedy, kiedy dziecko przestaje mówić „tata” czy „mama”.
Zaczyna się wtedy, kiedy przestaje mieć prawo do własnych uczuć. Bo dziecko odcięte od jednego rodzica nie przestaje kochać.
Ono zaczyna się bać kochać. I to jest najokrutniejsza forma przemocy psychicznej.

Dziecko żyje wtedy w świecie, w którym prawda nie należy do niego. Musi wierzyć w wersję silniejszego dorosłego, nawet jeśli cała jego intuicja krzyczy, że to nie jest prawda.
Uśmiecha się, kiedy trzeba. Milczy, kiedy czuje. Przytakuje, żeby przetrwać.

Aż do dnia, w którym system kłamstwa zaczyna pękać. I wtedy dzieje się coś, czego wiele osób nie chce zrozumieć: dziecko nie wraca do „tamtego” rodzica.
Dziecko wraca do siebie. Zaczyna widzieć, że to nie ono było problemem. Że strach, który czuło, nie należał do niego. Że emocje, które mu włożono do głowy, były cudze.
Że lojalność, której od niego wymagano, była nieludzka.

Dziecko kiedy zaczyna widzieć prawdę — już nie da się go okłamać. Nigdy więcej.

I wtedy alienacja przestaje działać.

Bo pęka tam, gdzie zawsze była najsłabsza:
na własnym sumieniu dorosłego, który ją stworzył.
To nie jest post o winie.
To jest post o konsekwencjach.
Bo każde dziecko, które zostało odcięte od miłości jednego z rodziców, prędzej czy później zada jedno pytanie:

„Dlaczego mnie okłamano?”

I tego pytania nie da się zagłuszyć.
To nie jest teoria.
To jest rzeczywistość tysięcy dzieci.

Fundacja Dziecięcy Głos
Prezes zarządu
Przemysław Piotr Zasada

Niektóre rzeczy człowiek zaczyna rozumieć dopiero w ciszy.Na przykład to, że czas nie leczy ran, których nie pozwolono m...
05/12/2025

Niektóre rzeczy człowiek zaczyna rozumieć dopiero w ciszy.
Na przykład to, że czas nie leczy ran, których nie pozwolono mu dotknąć. Że są więzi, których nie da się zabić milczeniem.
I że serce dziecka zawsze pamięta – nawet wtedy, kiedy ktoś uczy je bać się własnego taty.

Nie muszę niczego udowadniać.
Nie muszę głośno krzyczeć.
Nie muszę się bronić.

Kamień wrzucony do wody robi hałas tylko przez chwilę. A potem zostaje tylko krąg, który idzie dalej.

Idę dalej.

Fundacja Dziecięcy Głos
Prezes Zarządu

Przemysław Piotr Zasada

Są dzieci, które przestają mówić o prezentach od rodzica… bo nauczyły się, że ich radość może kogoś rozzłościć. To nie j...
04/12/2025

Są dzieci, które przestają mówić o prezentach od rodzica… bo nauczyły się, że ich radość może kogoś rozzłościć. To nie jest konflikt. To jest rana. A rany dzieci zawsze stają się ranami dorosłych.

Fundacja Dziecięcy Głos — o prawie dziecka do miłości obojga rodziców.

Prezes Zarządu
Przemysław Piotr Zasada

01 grudzień 2025:  czekałem na ten dzień ponad 3 lata.Trzy lata ciszy, tęsknoty i tego pytania w głowie, które zna każdy...
02/12/2025

01 grudzień 2025: czekałem na ten dzień ponad 3 lata.
Trzy lata ciszy, tęsknoty i tego pytania w głowie, które zna każdy rodzic odsunięty od swojego dziecka: „Jak mnie zobaczy? Czy w ogóle mnie jeszcze pamięta?”

Dzisiaj nasze spojrzenia w końcu się spotkały.
A potem stało się coś, czego chyba nigdy nie zapomnę. Jej oczy uciekły w podłogę. Jakby bała się zobaczyć własnego tatę.
Jakby przez ten czas zdążyły się w niej pojawić emocje, które nie mają nic wspólnego z nami dwojgiem – tylko z tym, co przeżywała przez te lata.
To jest moment, którego nie życzę żadnemu rodzicowi.
Moment, w którym widzisz swoje dziecko… i widzisz strach, który nie jest jego. Strach, który wziął się z napięć dorosłych, bo dzieci chłoną wszystko jak gąbki, nawet wtedy, kiedy nie powinny.
To my, dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za to, jaką historię noszą potem w sobie.

Dziś wróciłem do domu w ciszy. Ale w tej ciszy pojawiło się jedno zdanie, które chcę tu zostawić: Prawda zawsze w końcu przebija się przez narracje dorosłych. Zawsze!
A dzieci w końcu widzą sercem, nie słowami, które słyszały przez lata.
Czekam dalej. Z tą samą miłością. Z tą samą nadzieją. Bo dzieci zasługują na prawdę, bliskość i oboje rodziców – niezależnie od tego, jak trudną drogę muszą przejść dorośli.

Lenko… jeśli kiedyś to przeczytasz, chcę, żebyś wiedziała jedno.
Nie jestem zły. Nigdy nie byłem. Po prostu bardzo Cię kocham.
I zawsze będę czekał. Z otwartymi ramionami i spokojnym sercem.

Przemysław Piotr Zasada
Prezes Fundacji
Dziecięcy Głos

Od 25 września 2022 roku minęło już 1162 dni.To ponad trzy lata ciszy, które każdego ranka przypominają mi, że ojcostwo ...
30/11/2025

Od 25 września 2022 roku minęło już 1162 dni.
To ponad trzy lata ciszy, które każdego ranka przypominają mi, że ojcostwo potrafi boleć nawet wtedy, kiedy człowiek stoi na nogach, oddycha i próbuje żyć tak, jakby świat był normalny.
A świat normalny nie jest od tamtego dnia. Bo od tamtego dnia nie widziałem mojego dziecka ani razu, a każdy kolejny poranek zaczyna się od tej samej myśli, która siedzi pod skórą jak cierń — czy moja córka jeszcze pamięta mój głos, czy pamięta moje dłonie, czy pamięta te wszystkie drobne rzeczy, które tworzyły nasz mały świat.

Tęsknota ma swój zegar i on bije inaczej niż ten, który nosi się na ręce. Ten mój bije wolniej, głośniej i bez przerwy.
Każdy dzień jest osobnym rokiem, a cisza ma ciężar kamienia.

Piszę listy. Jedne trafiają do skrzynki pocztowej, inne zostają w szufladzie, bo wiem, że nie wszystkie muszą zostać wysłane. Nie dlatego, że nie powinny. Po prostu listy czasem są jak rozmowy, których nie da się odbyć — ale człowiek musi je wypowiedzieć, żeby nie zwariować. W każdym z nich jest kawałek mnie, tej części, która nie ma już żadnej możliwości dotknąć swojego dziecka ani spojrzeć mu w oczy. Każdy list to jak zostawianie śladu na piasku, licząc, że kiedyś te ślady doprowadzą ją z powrotem do mnie. Odpowiedzi nie ma. Jest tylko cisza.
Taka cisza, która nie daje przestrzeni na złość, bo złość zjada człowieka od środka.
To jest ta cisza, która po prostu… boli.
Bo nie ma nic gorszego niż miłość, która nie ma gdzie pójść.

Wiem, że nie jestem jedyny. Wiem, że są ojcowie i matki, którzy przechodzą przez to samo, którzy dzień po dniu żyją z tą samą myślą — że ich miejsce w życiu dziecka nie zniknęło z ich winy, ale zniknęło naprawdę. I zostali z tym sami. Alienacja rodzicielska nie ma jednego momentu wybuchu. Ona zaczyna się cicho, jak pęknięcie w ścianie, które nikt nie zauważa. Dopiero po czasie widać, że za tym pęknięciem była cała przepaść.

Ale ja nauczyłem się jednej rzeczy — miłość do dziecka nie zna słowa „koniec”.
Ona nie ustaje, nie wygasa i nie przestaje istnieć tylko dlatego, że ktoś zamknął drzwi.
Miłość trwa. Czeka. Nie poddaje się czasowi, okolicznościom ani ludzkim decyzjom.

Dlatego piszę dalej. Dlatego czekam dalej.
Dlatego każdego dnia próbuję być człowiekiem, którego moja córka mogłaby się nie wstydzić, kiedy za kilka lat przeczyta to wszystko, co po sobie zostawiłem. Bo to, co robię, nie jest krzykiem, nie jest oskarżeniem, nie jest biciem w kogokolwiek. To jest ślad. Taki, który ma jej pokazać, że jej tata nie zniknął z wygody, ze zmęczenia ani z egoizmu. Że nie przestał jej kochać nawet na jeden oddech.

I jeśli kiedyś — za rok, za pięć, a może za dwadzieścia — otworzy te listy, przeczyta te teksty, trafi na te słowa, chcę, żeby wiedziała jedno:

Jej tata nigdy nie odszedł.

Jej tata nigdy się nie poddał.

Jej tata kochał ją każdego dnia tych 1162 dni ciszy.

I będzie kochał dalej, dopóki ta cisza kiedyś nie pęknie.

Lena Kocham Cię .

Fundacja Dziecięcy Głos
Prezes Zarządu
Przemysław Piotr Zasada

02/10/2025

Narcysta zawsze gra ofiarę. Czy rozpoznasz go w swoim życiu?

Jak rozpoznać osobę narcystyczną?
To ktoś, kto zawsze stawia się w roli ofiary i winą obarcza innych. To manipulator, który wypiera fakty i każe wierzyć, że to z tobą jest coś nie tak. To krytyk, który podcina marzenia i wmawia, że nigdy nie robisz wystarczająco dużo. To człowiek o dwóch twarzach inny w domu, inny przy obcych. Nie respektuje granic i nie troszczy się nawet o własne dzieci.

Pytanie brzmi: dlaczego tak wielu z nas pozwala takim ludziom przejmować kontrolę nad swoim życiem?
Fundacja Dziecięcy Głos wspiera i propaguje prawdę, ponieważ tylko prawda wyzwala.

www.dzieciecyglos.pl

23/09/2025

Co zrobić, gdy jeden z rodziców za główny cel obiera sobie całkowite unicestwienie drugiego rodzica? Co zrobić, gdy od lat pierze mózgi własnym dzieciom, straszy ich drugim rodzicem i buduje im wirtualny świat z kłamstwami, które nigdy nie miały miejsca?

To jest przykre i to bardzo. Ludzie dorośli często nie pamiętają, jak to jest być dzieckiem. Zapomnieli, że dzieci potrzebują bezpieczeństwa, bliskości i prawdy. Dla wielu z nich dom był pełen i ciepły, więc nie potrafią zrozumieć, co robi ich brak empatii i manipulacja. Dlaczego nie widzisz tego, co czuje twoje dziecko? Kogo chronisz tak naprawdę budując fałszywy świat dla własnych korzyści? Dziecko zasługuje na prawdę, na ochronę i na miłość bez gry.

Fundacja Dziecięcy Głos mówimy głośno o tych dramatach i stoimy po stronie dzieci.

Adres

Zwycięstwa 1
Gliwice
44-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja "Dziecięcy Głos" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Fundacja "Dziecięcy Głos":

Udostępnij