Adwokat Kochanowski

Adwokat Kochanowski W przeszłości prokurator, od 2020 roku adwokat. W centrum moich zainteresowań jest prawo rodzinne i karne.

Początkowo w Centrum Praw Kobiet, obecnie we własnej kancelarii udzielam pomocy prawnej ofiarom przemocy.

Kolejny obrazek z cyklu "Spróbujmy po raz kolejny zmienić przepisy, tym razem na pewno sądy zaczną sprawniej działać". T...
07/10/2025

Kolejny obrazek z cyklu "Spróbujmy po raz kolejny zmienić przepisy, tym razem na pewno sądy zaczną sprawniej działać". Tym razem zmiana rozporządzenia o Regulaminie urzędowania sądów powszechnych, na mocy której dokonano zmiany w sposobie wyznaczania sędziów. Ministerstwo zachwala swój pomysł:

- "Dzięki temu rozprawy będą mogły być wyznaczane szybciej." Przypominam, rozporządzenie zmienia zasady sposobu wyznaczania sędziów. Tyle że ilość sędziów pozostaje taka sama. Ilość spraw też. Pisałem kiedyś o fabryce z rozwalającymi się maszynami, w której zmieniono regulamin pracy w nadziei, że fabryka zacznie działać sprawniej. No więc tym razem dokonano zmiany w zakresie tego jak będzie się wyznaczać pracowników tej fabryki do wykonywania poszczególnych zadań. Stan fabryki pozostawiono bez zmian.

- "Nowy system przywraca większą samodzielność sądom. Decyzje o doborze składów zapadają na poziomie sądu, a nie centralnie w ministerstwie. Obywatel ma więc pewność, że polityk nie ma żadnego wpływu na to, do którego sędziego trafi jego sprawa". No cóż, mimo wszystko mam wrażenie ze przeciętnemu Kowalskiemu który idzie do sądu żeby się rozwieść albo ustalić opiekę nad dziećmi w mniejszym stopniu przeszkadza wizja jakiegoś wysoko postawionego polityka z Warszawy, który będzie manipulował składem sądu. Bardziej martwi go fakt, że na pierwszą rozprawę będzie musiał niekiedy czekać nawet rok.

- "Zmiany ułatwiają rozładowanie zaległości i wyrównanie obciążenia między sędziami. Oznacza to krótszy czas oczekiwania na rozprawę i bardziej równy dostęp do sądu dla wszystkich". Ponownie - ilość pracy jaką maja wykonać sędziowie nie zmniejszy się, a ilość sędziów z kolei się nie zwiększy. Bardziej równomierny podział obowiązków to rzecz pożyteczna, ale nie bardzo wiem, skąd pomysł że skróci to termin oczekiwania na rozprawę. Jedni sędziowie będą mieli mniejsze niż do tej pory obciążenie - ale inni z kolei większe. Można zatem mówić o swoistej loterii, w której drogi Czytelniku możesz trafić na sędziego z tej pierwszej grupy i w ten sposób wygrywasz. Ale możesz trafić także na któregoś z drugiej grupy. I wtedy, cóż, czekasz dłużej.

Co oznacza - nowelizacja rozporządzenia o Regulaminie urzędowania sądów powszechnych dla obywatela, który przychodzi do sądu? ✍️

Sprawniejszy, bardziej przejrzysty i w pełni niezależny wymiar sprawiedliwości.

1️⃣ Po pierwsze – szybsze postępowania.

Do tej pory SLPS losował całe składy trzyosobowe, co powodowało trudności w organizacji pracy sądów – szczególnie tych największych, gdzie sędziowie trafiali jednocześnie do kilku składów. Nowe rozwiązanie to porządkuje: system wylosuje tylko sędziego prowadzącego (referenta), a pozostałych członków składu dobierze się według jasnych i przejrzystych zasad ustalonych przez prezesa sądu i zaopiniowanych przez kolegium. Dzięki temu rozprawy będą mogły być wyznaczane szybciej.

2️⃣ Po drugie – większe poczucie niezależności i bezpieczeństwa.

Nowy system przywraca większą samodzielność sądom. Decyzje o doborze składów zapadają na poziomie sądu, a nie centralnie w ministerstwie. Obywatel ma więc pewność, że polityk nie ma żadnego wpływu na to, do którego sędziego trafi jego sprawa.

3️⃣ Po trzecie – sądy bardziej dostępne.

Zmiany ułatwiają rozładowanie zaległości i wyrównanie obciążenia między sędziami. Oznacza to krótszy czas oczekiwania na rozprawę i bardziej równy dostęp do sądu dla wszystkich.

4️⃣ Po czwarte – zgodność ze standardami strasburskimi.

Rozporządzenie realizuje standardy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – obywatel ma prawo do sądu ustanowionego zgodnie z prawem i do rozpoznania swojej sprawy w rozsądnym terminie.

fot. Paweł Supernak / PAP

18/09/2025

Dziś trochę w ramach dygresji parę słów o tym jak wygląda funkcjonowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Na początek kilka liczb. Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości średni czas trwania postępowań cywilnych (do których zalicza się postępowania rozwodowe) w sądach okręgowych w 2011 roku wynosił 7,6 miesiąca. W 2024 - 12,9 miesiąca. W przypadku sadów rejonowych - średni czas postępowań w sprawach rodzinnych wynosił w 2011 roku 4 miesiące, a w 2024 - 5,6 miesiąca.

Nie są dostępne statystyki obrazujące ogólny średni czas trwania postępowań przygotowawczych, ograniczę się zatem do zacytowania stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich z 2023 roku: "Statystyki (...) wskazują, że w niektórych przedziałach czasowych nawet pięciokrotnie wzrosła liczba spraw, w których prowadzone są długotrwałe postępowania. Szczególną uwagę zwraca, zauważalny nawet względem 2020 r., drastyczny wzrost liczby spraw w dwóch najwyższych kategoriach (powyżej 2 lat do 5 lat oraz powyżej 5 lat)

Ważne są nie tylko liczby - ale także trend. Na przestrzeni lat sytuacja w zakresie okresu trwania postępowań, czy to sądowych, czy przygotowawczych ulega ciągłemu, nieprzerwanemu pogorszeniu.

Podstawową formą reakcji na ten problem ze strony władz były kolejne, liczone już w dziesiątkach nowelizacje ustaw kodeksowych, z których nieomalże każda miała na celu "przyspieszenie i usprawnienie postępowania". Skutek tych nowelizacji widoczny jest w przytoczonych powyżej liczbach. Wynika to z dość prostego faktu - kryzys wymiaru sprawiedliwości nie wynika ze złego prawa, tylko ma po prostu charakter organizacyjny. I doprawdy trudno stwierdzić, by kolejne ekipy rządowe podejmowały jakieś sensowne działania by to zmienić.

Trudno potraktować ten post jako zachętę do korzystania z usług adwokata. Ale uważam, że świadomość kryzysu wymiaru sprawiedliwości jest nadal wyjątkowo mała - a bez tego nie ma co mówić o jakimś skutecznym społecznym nacisku na rządzących, by w końcu problem ten rozwiązali.

09/09/2025

OPIEKA NAPRZEMIENNA cz. 4

Dziś ostatnia część poświęcona opiece naprzemiennej - kilka uwag praktycznych na temat tego, jak sobie radzić w sprawie w której występuje żądanie takiej opieki.

A zatem - co robić w sytuacji, gdy druga strona domaga się zastosowania takiego modelu opieki, natomiast my uznajemy, iż jest on sprzeczny z dobrem dziecka?

Zanim przejdę do dalszych rozważań - w swoim poprzednim poście poruszałem problem przemocy domowej w aspekcie żądań zastosowania opieki naprzemiennej. W tym miejscu pominę kwestie z tym związane, bynajmniej nie dlatego, iż nie maja one znaczenia. Wręcz przeciwnie - są wyjątkowo istotne, natomiast przemoc domowa jest na tyle obszernym i doniosłym zagadnieniem, iż wymaga osobnego potraktowania i omówienia - co, jak mam nadzieje, w niedalekiej przyszłości na tym profilu nastąpi.

Pierwsza uwaga raczej nie będzie brzmieć zachęcająco - otóż z racji rosnącej popularności tej instytucji wśród biegłych z OZSS, a także zmieniającego się nastawienia sędziów rodzinnych, zadanie o którym mowa nie należy do łatwych. Prezentując nasze racje i argumenty w toku postępowania warto skupić się na kilku kwestiach.

1. Kto w trakcie trwania związku w większym stopniu zajmował się dziećmi?

Dość często zdarza się, iż w toku postępowania w przedmiocie ustalenia kontaktów rodzić, który do tej pory raczej nie wykonywał zbyt wielu obowiązków w zakresie zajmowania się dziećmi, domaga się bardzo szerokiego zakresu kontaktów, lub też opieki naprzemiennej właśnie. W takim wypadku warto jest wykazać przed sądem, iż taki rodzic nie jest w stanie w szerszym zakresie podołać obowiązkom związanym z zajmowaniem się dzieckiem - gdyż do tej pory po prostu tego nie robił. W takiej sytuacji przyznanie mu szerokiego zakresu kontaktów może potencjalnie godzić w dobro małoletnich.

2. Jak wygląda aktualna współpraca rodzicielska?

Zastosowanie modelu opieki naprzemiennej, o czym już wspominałem, wymaga dość zgodnej i bliskiej współpracy obojga rodziców - sąd w takim wypadku musi przed wydaniem orzeczenia sformułować pewnego rodzaju prognozę odnośnie tego, czy taka współpraca w przyszłości jest możliwa. Trudno spodziewać się, by była ona możliwa w sytuacji, w której jeden z rodziców atakuje drugiego, formułuje pod jego adresem szereg zarzutów, lub też wręcz swym zachowaniem doprowadził do rozpadu małżeństwa. Wszystkie takie okoliczności winny przemawiać za ustaleniem, iż współpraca pomiędzy rodzicami jest mało prawdopodobna, lub też wręcz niemożliwa.

3. Jak przedstawiają się więzy emocjonalne dzieci z każdym z rodziców?

Nie zawsze jest tak, że małoletni jest na równi związany z obojgiem rodziców. Bywa, iż jedno z nich nie potrafi we właściwy sposób takich więzi stworzyć, z różnych powodów. W takiej sytuacji orzeczenie opieki naprzemiennej również może stanowić zagrożenie dla dobra dziecka.

4. Jak przedstawiają się możliwości zapewnienia odpowiednich warunków bytowych przez każdego z rodziców?

Bywają sytuacje, gdy po rozpadzie związku jedno z rodziców, z różnych powodów, nie jest w stanie stworzyć dziecku odpowiedniego miejsca, w którym mogłoby ono na co dzień funkcjonować. Przyczyny mogą być różne - brak stałego miejsca zamieszkania, częste przeprowadzki itp. Także w tym wypadku ustalenie modelu opieki naprzemiennej uznać należy za mocno dyskusyjne.

Niezależnie od powyższego warto także szukać informacji na temat praktyki funkcjonowania modelu opieki naprzemiennej w innych krajach, a także ocen takiego rozwiązania, formułowanych przez specjalistów z zakresu psychologii dziecięcej. Znalezienie takich informacji nie zawsze jest łatwe - być może w przyszłości powstanie jakiś rodzaj bazy danych i źródeł na ten temat. Niezależnie jednak od tego warto już teraz poświęcić trochę czasu na odnalezienie takiej wiedzy - wyniki rzetelnych i wiarygodnych badań stanowić będą przydatny argument przed sądem.

Na zakończenie - postępowania o których pisałem są naprawdę trudne. Nie zamierzam wykorzystywać rozważań na ich temat jako pretekstu do reklamowania swoich usług - niemniej jednak stojąc w obliczu takiego postępowania naprawdę warto rozważyć zaangażowanie profesjonalnego pełnomocnika.

05/09/2025

Do napisania tego posta zainspirował mnie zwiastun nowego filmu Wojciecha Smarzowskiego "Dom dobry", który właśnie pojawił się w sieci - jeśli ktoś nie widział, polecam.

Gdy zaczynałem aplikację prokuratorską w 2003 roku, przemoc domowa była wciąż zjawiskiem tabu. Kojarzono ją z pijackimi awanturami ludzi z tzw. marginesu społecznego - czymś co nie przydarza się w "normalnych" domach. Ofiary takiej przemocy często milczały kierowane wstydem - bo przecież przemoc w domu to domena "patologii". Sam pamiętam umorzenia takich spraw z powołaniem się na "konflikt domowy" - ogólnikowa formuła, pozwalająca uznać taką przemoc za prywatną sprawę małżonków którzy się "kłócą".

To na szczęście zaczęło się zmieniać - o przemocy domowej stopniowo zrobiło się głośno, pojawiły się kampanie społeczne, zaczęły działać organizacje świadczące pomoc ofiarom. Zmieniło się także nastawienie organów wymiaru sprawiedliwości - Policji, prokuratury, sądów. A jednak przemoc, choć opuściła sferę społecznego niebytu, wciąż była silnie kojarzona z pijanym, awanturującym się osobnikiem, demolującym pod wpływem alkoholu mieszkanie i rzucającym się z pięściami na pozostałych członków rodziny.

Tyle ze to zaledwie jedna z twarzy przemocy domowej i jeden z typów jej sprawców. Jest jednak także inny typ - wyobraźmy sobie elegancką, zadbaną, uśmiechniętą osobę, świetnie odnajdującą się w towarzystwie, czarującą i sympatyczną. Odnoszącą sukcesy zawodowe, często bardzo zamożną. Kogoś, kto doskonale potrafi roztaczać swój urok, kogoś, kto jest w stanie przekonać drugą osobę, że jest wyjątkowym, wspaniałym człowiekiem, idealnym partnerem na resztę życia.

Tyle że po jakimś czasie osoba taka ujawnia swoje prawdziwe ja. Nie, nie jest alkoholikiem, który po pijanemu atakuje drugą osobę. Przemocy fizycznej używa stosunkowo rzadko - choć i ona jest elementem jego zachowań. Ale tylko jednym z kilku. Bo przemoc stosowana przez kogoś takiego jest o wiele bardziej wyrafinowana. Nieustanna krytyka, "Jesteś złym rodzicem, nic nie umiesz dobrze zrobić,", narastające żądania "Zupełnie o mnie nie dbasz, nie spełniasz moich oczekiwań, nie dbasz o moje potrzeby, jesteś beznadziejnym małżonkiem, spójrz na inne rodziny", podkopywanie poczucia własnej wartości ofiary "beze mnie jesteś nikim, nie poradzisz sobie beze mnie, nic nie osiągniesz w życiu, do niczego się nie nadajesz". Wreszcie sugerowanie choroby psychicznej, co następuje często w formie fałszywej troski "Niepokoję się o ciebie, zachowujesz się nieracjonalnie i nieprzewidywalnie, nie panujesz nad emocjami, potrzebne ci leczenie". Towarzyszą temu często próby przekonywania ofiary, że jej odbiór rzeczywistości jest zaburzony - przekonywanie, że powiedziała coś, czego w istocie nie mówiła, przekręcanie faktów, tworzenie alternatywnej wizji rzeczywistości - po to, by ofiara w końcu nabrała przekonania że faktycznie jest "nienormalna", że ma urojenia, omamy itp. Stopniowo pojawia się coraz bardziej jawna agresja - zaczynają się wyzwiska, obelgi, groźby, tyle że owa agresja jest, można by rzec, dawkowana na zimno, z rozmysłem, w zaplanowany sposób. Nie ma tu wybuchów spowodowanych alkoholem, gwałtownych awantur - zamiast tego codzienne dawki przemocy i agresji, stosowane nieustannie i każdego dnia, z zawsze tym samym uzasadnieniem - "to ty mnie sprowokowałaś, to twoja wina".

To przemoc która ma charakter ciągły, nie przebiega od incydentu do incydentu, staje się za to stałym elementem codziennej egzystencji ofiary, czymś odmierzanym non stop, z wyrachowaną precyzją. Jej celem jest zredukowanie i unicestwienie podmiotowości ofiary, zniszczenie w niej wszystkiego, co niezależne i indywidualne, sprawienie, by poddała się całkowicie nieustannej kontroli i władzy ze strony sprawcy. I ma niszczące skutki, z których otrząśniecie się nierzadko wymaga miesięcy i lat terapii. Zdarza się że pierwszym jej etapem jest uświadomienie sobie przez ofiarę, że faktycznie spotkała ją przemoc - manipulacja ze strony sprawcy wywiera bowiem tak daleko idące skutki, że ofiara zaczyna wątpić w swoją ocenę tego co się wydarzyło. "Może ja przesadzam? Może to moja wina? Może to tylko moje niestabilne emocje?"

Dlaczego piszę o tym wszystkim?
Otóż wymiar sprawiedliwosci nadal często zawodzi w zakresie niesienia pomocy ofiarom tego typu praktyk. Powody są co najmniej dwa.

Po pierwsze, nadal pokutuje stereotyp przemocy domowej o którym pisałem na wstępie. Przemoc domowa - to pijany sprawca, bijący do nieprzytomności swą ofiarę, która trafia do szpitala. Często zdarza się, że w trakcie przesłuchań ofiar pada pytanie o to czy sprawca nadużywał alkoholu. Zazwyczaj odpowiedź jest odmowna - a stąd już blisko do uznania, że tak naprawdę żadnej przemocy nie było. Bo co to za przemoc, gdy ktoś krytykuje swojego małżonka za to jak zajmuje się domem?

Drugi powód - jak już wspomniałem, sprawcy takiej przemocy to często osoby, które sprawiają na postronnych wyjątkowo dobre wrażenie. Sympatyczni, mili, pełni uroku. Dobrze ubrani, piastujący wysokie stanowiska i funkcje, często zamożni. Prawie zawsze deklarujący swą głęboką troskę i przywiązanie do współmałżonka i reszty rodziny. Świetnie kreujący obraz czułego i troskliwego małżonka i rodzica, dbającego o dom i bliskich. Rozmawiając z kimś takim nie sposób uwierzyć, by osoba taka mogła dopuścić się czegoś złego. A oskarżenia o przemoc? "Zupełnie tego nie rozumiem, wszystko w naszym małżeństwie było dobrze, tyle że od pewnego czasu dostrzegałem niepokojące objawy, ciągłe rozdrażnienie drugiej strony, gwałtowne zmiany nastroju, proponowałem terapię, naprawdę bardzo mnie to martwiło".

To co jednak jest najważniejsze - absolutnie nie jest tak, że ofiara takiej przemocy stoi na z góry przegranej pozycji, że nic nie może zrobić, że jest całkowicie bezradna. Warto i trzeba walczyć - przed pracownikiem socjalnym, prokuratorem czy policjantem, w sądzie. I można walczyć skutecznie. To nie jest łatwe - ale tę walkę naprawdę można wygrać.

Trzymam kciuki za sukces frekwencyjny "Domu dobrego". I jako prawnik już teraz dziękuję reżyserowi że nakręcił ten film.

03/09/2025

OPIEKA NAPRZEMIENNA cz. 3

Dziś kontynuacja wątku problemu opieki naprzemiennej w postępowaniach sądowych

Na początek raz jeszcze chcę podkreślić, że nie jestem co do zasady przeciwnikiem opieki naprzemiennej. Jej zalety przedstawiłem we wcześniejszych postach. Trudno mi się jednak zgodzić z tezą, iż jest to model najlepszy, a stosunek sądów rodzinnych i biegłych, o którym także wspominałem, sprawia, iż rośnie zagrożenie forsowania takiego modelu w sytuacjach, w których nie powinien być on stosowany.

W swej praktyce zawodowej spotkałem się z sytuacjami, gdy sprawcy przemocy domowej wobec współmałżonka domagają się orzeczenia takiego modelu opieki. Wydawałoby się, że takie roszczenie nie powinno mieć szans na uwzględnienie - tyle że często jest inaczej. Żądaniu zastosowania takiego modelu opieki towarzyszą zazwyczaj deklaracje, iż rodzic który się tego domaga, jak najbardziej jest gotów współpracować z drugą stroną w zakresie opieki nad dzieckiem, a nawet zawrzeć stosowną ugodę przed sądem. Prezentowanie takiej "koncyliacyjnej" postawy niestety czasem odnosi skutek - sądy przychylnie patrzą na gotowość zawarcia ugody (o problemie presji sądów na zawieranie przez strony ugody pisałem już wcześniej), z kolei rodzic, który się temu przeciwstawia, często traktowany jako osoba konfliktowa, niezdolna do zawarcia porozumienia, skupiająca się wyłącznie na walce z drugą stroną. Sytuację komplikuje niekiedy dość dyskusyjne podejście do zjawiska przemocy domowej przez niektóre zespoły biegłych OZSS, które nie przywiązują należytej wagi do faktu stosowania przemocy wobec współmałżonka - dopóki jej ofiarą nie jest samo dziecko. Oczywiście tego rodzaju zjawisko nie dotyczy wszystkich sędziów czy biegłych - niemniej pojawia się w niektórych sprawach.
Sytuacja, w której to rodzic będący sprawcą przemocy domowej domaga się opieki naprzemiennej, ma charakter skrajny (choć zdarzający się w praktyce) - niemniej, jak się rzekło, rodzic, który domaga się opieki naprzemiennej, niekiedy korzysta ze swoistej "premii" w oczach sądu - bowiem domagając się takiego modelu deklaruje jednocześnie chęć współpracy z drugą stroną i polubownego zakończenia postępowania.

W takiej sytuacji rodzic, domagający się oddalenia roszczenia o orzeczenie opieki naprzemiennej znajduje się w trudnej sytuacji - musi bowiem wykazać, iż jego stanowisko procesowe nie wynika z samej niechęci wobec drugiego małżonka, czy zgoła pragnienia eskalowania konfliktu, lecz z realnej oceny sytuacji potrzeb dziecka.

O tym co robić w takiej sytuacji mowa będzie w kolejnym poście.

Dziś dla odmiany trochę lżejszy temat - adwokat pomaga w najrozmaitszych sytuacjach, na przykład gdy trzeba wystawić mis...
29/08/2025

Dziś dla odmiany trochę lżejszy temat - adwokat pomaga w najrozmaitszych sytuacjach, na przykład gdy trzeba wystawić miseczkę z wodą dla bardzo sympatycznego jeża który zamieszkał na terenie posesji gdzie mieści się kancelaria.

Wciąż mamy wysokie temperatury, w takich warunkach jeże są narażone na bardzo niebezpieczne dla nich odwodnienie. Wystawiajcie naczynia z wodą, nawet jeśli nie jesteście adwokatem 🙂

A jeśli nie wiecie jak postępować z napotkanym jeżem, wszystkie odpowiedzi uzyskacie tutaj:

https://www.facebook.com/osrodekjelonki

https://www.facebook.com/JerzyDlaJezy

26/08/2025

OPIEKA NAPRZEMIENNA cz. 2

Kontynuując temat opieki naprzemiennej warto wspomnieć o podejściu do niej ze strony sądów rodzinnych oraz biegłych z Okręgowych Zespołów Specjalistów Sądowych. Wyraźna zamiana w tym zakresie, jak obecnie zachodzi, ma niebagatelny wpływ na praktykę orzeczniczą.

Jak już pisałem wcześniej, koncepcja opieki naprzemiennej to nowość w polskiej praktyce stosowania prawa, która w coraz większym stopniu wpływa na orzecznictwo. Jest to szczególnie widoczne w opiniach przygotowywanych przez biegłych z OZSS, w których coraz częściej pojawiają się twierdzenia, iż to właśnie opieka naprzemienna jest co do zasady najlepszym rozwiązaniem w zakresie ustalania modelu opieki nad małoletnim. Także sędziowie wydziałów rodzinny coraz częściej wyrażają podobny pogląd. Co więcej, opieka naprzemienna stała się jedną z kwestii dyskutowanych na forum komisji kodyfikacyjnej prawa rodzinnego i znalazła się wśród zaleceń komisji dotyczących zmian legislacyjnych.

Jak już wskazywałem poprzednio - nie jestem psychologiem dziecięcym, a model opieki naprzemiennej i kwestie z nim związane mogę oceniać wyłącznie jako prawnik.

Nie jestem co do zasady przeciwnikiem opieki naprzemiennej. Z całą pewnością są sytuacje, w których jest ona dobrym rozwiązaniem. Natomiast mam bardzo poważne wątpliwości, gdy przychodzi do sytuacji, w której ustawodawca umieszcza w treści kodeksu preferencje co do stosowania takiego modelu. Dlaczego?

Regulacja dotycząca orzekania w sprawach opieki nad małoletnim w przypadku rozstania rodziców, zawarta w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, jest dość lakoniczna - zgodnie z art 107 krio decyzja w sprawie modelu kontaktów w przypadku braku porozumienia rodziców należy do sądu, który powinien brać przede wszystkim pod uwagę dobro dziecka. Tego rodzaju zwięzły charakter przepisów nie stanowi zaniedbania ze strony ustawodawcy - wynika to raczej ze świadomości, jaka jest specyfika postępowań w takich sprawach.

By wyjaśnić o co chodzi posłużę się pewnym porównaniem - sąd, rozpoznając pozew o zwrot pożyczonych pieniędzy, co do zasady ogranicza swoje ustalenia do dwóch kwestii - czy zawarta została umowa pożyczki pieniędzy i czy zostały one zwrócone na warunkach wskazanych w umowie. Tymczasem sąd rozpoznający sprawę dotyczącą kontaktów z małoletnim musi ustalić ogromny zakres faktów, związanych ze sposobem w jaki dotychczas sprawowana była opieka - kto wykonywał większą część obowiązków związanych z opieką, kto jest dla dziecka rodzicem pierwszoplanowym, dalej, jakie są kompetencje rodzicielskie rodziców, jakie są więzy emocjonalne dziecka z każdym z rodziców, które z rodziców zapewnia lepsze warunki bytowa dla dziecka i szereg innych. Wszystkie te ustalenia są dokonywane w warunkach nierzadko ostrego konfliktu pomiędzy stronami, co dodatkowo utrudnia proces dochodzenia do prawdy. Kluczową rolę w takich postępowaniach odgrywają kompleksowe opinie biegłych z OZSS, którzy na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego muszą de facto ustalić jak wygląda całokształt relacji pomiędzy rodzicami a małoletnim, a także ocenić sposób sprawowania opieki przez każdego z rodziców.

Te skomplikowanie sprawia, iż, mówiąc potocznie, nie ma dwóch podobnych spraw o opiekę i kontakty. Każda z nich cechuje się unikalną specyfiką, każda z nich to odrębna i niepodobna do innych historia. Dlatego kluczową kwestią jest wnikliwa i przede wszystkim zindywidualizowana ocena każdej z tych spraw.

Ktoś może stwierdzić, iż nikt przecież nie postuluje narzucania opieki naprzemiennej sędziom rozpoznającym sprawy o których mowa - a jedynie zasugerowanie możliwości zastosowania takiego rozwiązania. Tyle że należy w tym miejscu przypomnieć o tym, o czym już pisałem w innych miejscach - polskie sądownictwo, zwłaszcza rodzinne, jest permanentnie przeciążone pracą i ma to istotny wpływ na jego funkcjonowanie. Sędzia, mający w referacie kilkadziesiąt trudnych i skomplikowanych spraw, z których każda wymaga czasu i wysiłku, może ulec pokusie, by w jakiejś mierze zrezygnować z owej indywidualnej i jednostkowej oceny każdej sprawy, na rzecz zastosowania w pewnym sensie "gotowego" rozwiązania, jaką jest instytucja zaproponowana przez ustawodawcę. Dodatkowo zmniejsza to szansę na uchylenie wyroku przez sąd odwoławczy.

Podsumowując - jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju regulacji prawnych, w jakikolwiek sposób wkraczających w przestrzeń która winna być zarezerwowana wyłącznie dla swobodnej oceny dokonywanej przez sędziego - nawet jeśli tego rodzaju ingerencja ma jedynie charakter niewiążących "sugestii".

Powyższy wywód nie wyczerpuje oczywiście wszystkich kwestii związanych z opieką naprzemienną - pominąłem tutaj zagadnienia związane z psychologicznym dobrostanem dziecka, przeżywającego rozstanie rodziców i wszystkie wątki z tym związane. Jest to, jak już pisałem, temat dla psychologów dziecięcych - skądinąd bardzo ważny i istotny.

Wszystko wskazuje na to, iż opieka naprzemienna będzie odgrywała coraz większą role w orzecznictwie sądów - i to nie zawsze w sytuacjach, w których jest najlepszym rozwiązaniem. Jak sobie z tym radzić będąc rodzicem zaangażowanym w sprawę sądową, dotyczącą opieki nad dzieckiem, opowiem w następnym poście.

21/08/2025

OPIEKA NAPRZEMIENNA cz. 1

Dziś temat wzbudzający sporo kontrowersji i sporów - opieka naprzemienna.
Zanim przejdę dalej, chcę podkreślić jedną, bardzo istotną kwestię - nie jestem psychologiem dziecięcym, tylko prawnikiem i wszystkie moje uwagi są właśnie uwagami prawnika. Obserwując dyskusje wokół opieki naprzemiennej odnoszę nieodparte wrażenie, że zdecydowanie zbyt małą wagę przykłada się w nich do opinii specjalistów - czyli właśnie psychologów dziecięcych, dysponujących pogłębioną wiedzą, opartą na rzetelnych badaniach naukowych i doświadczeniu innych krajów. Zamiast tego zazwyczaj najlepiej słyszalny jest głos polityków oraz przedstawicieli organizacji, które niestety nie zawsze za swój cel obierają dobro dzieci. Tymczasem, jakkolwiek pompatycznie by to nie brzmiało, to właśnie dobro dziecka winno być osią całej dyskusji.

Przechodząc do meritum - opieka naprzemienna to kolejna instytucja, która pojawiła się stosunkowo niedawno w praktyce stosowania prawa rodzinnego i od razu zrobiła wyjątkową karierę. Tak jak w przypadku porozumienia rodzicielskiego, o którym pisałem poprzednio, zaroiło się od licznych publikacji, artykułów, poradników, szkoleń itp., których przedmiotem jest właśnie opieka naprzemienna. Mam niestety wrażenie, iż w tym zalewie rozmaitych treści trudno znaleźć bardziej wyważone omówienia tej instytucji - a zatem takie, które prócz zalet wskazują także na jej ograniczenia.

Sama idea opieki naprzemiennej jest stosunkowo prosta - otóż w przypadku rozstania się, zamiast ustalać miejsce pobytu małoletniego dziecka przy jednym z rodziców, z określeniem modelu kontaktów drugiego rodzica, sąd ustala, iż dziecko stron ma zamieszkiwać u każdego z rodziców naprzemiennie, w okresach czasu takiej samej długości np. tygodnia czy miesiąca. W takim wypadku sąd nie orzeka o alimentach, co wynika z faktu, iż każdy z rodziców w równym stopniu ponosi koszty utrzymania dziecka.

Zalety tego rozwiązania są oczywiste - dziecko ma zapewniony równy kontakt z każdym z rodziców co sprawia, iż fakt rozstania w mniejszym stopniu oddziaływuje na sytuację emocjonalną małoletniego. Mówiąc trochę inaczej - zmiana wywołania rozejściem się rodziców może być dzięki temu mniej dotkliwa.

Czy zatem opieka naprzemienna może być stosowana w każdej sytuacji? Zdecydowanie nie.

Po pierwsze, przyjęcie jej możliwe jest w sytuacji, w której każde z rodziców posiada porównywalne kompetencje rodzicielskie i w równym stopniu wykształcone więzi emocjonalne z dzieckiem. Trudno sobie wyobrazić zastosowanie opieki naprzemiennej w sytuacji, gdy jedno z rodziców w trakcie trwania związku nie interesowało się dzieckiem, nie uczestniczyło w opiece nad nim i nie wykonywało żadnych czynności z tym związanych. Dalej, opieka naprzemienna wymaga ścisłej i stałej współpracy obojga rodziców - trzeba bowiem wspólnie podejmować decyzje takie jak wybór szkoły lub przedszkola, lekarza, dentysty, razem decydować o zajęciach pozalekcyjnych, formach rozwijania zainteresowań i umiejętności dziecka, sposobach spędzania wolnego czasu itd. Rozstania, co oczywiste, bardzo często przebiegają we wrogiej atmosferze, wśród wzajemnych oskarżeń i niechęci. Niejednokrotnie trudno jest odłożyć emocje na bok i skupić się na współpracy, o której mowa powyżej.

Prócz wspomnianych kwestii pojawiają się także inne czynniki uniemożliwiające stosowanie opieki naprzemiennej - przede wszystkim odległość pomiędzy miejscami zamieszkania obojga rodziców. W sytuacji, w której odległość taka jest znaczna, ustanowienie opieki naprzemiennej wiązałoby się ze znacznymi niedogodnościami dla dziecka, które funkcjonowałoby niejako w dwóch odrębnych i oddalonych od siebie środowiskach życiowych. Kolejna sprawa to wiek dziecka - w przypadku bardzo małych dzieci co do zasady uznaje się, iż to matka jest rodzicem pierwszoplanowym i orzeczenie miejsca pobytu dziecka właśnie przy niej, jest najkorzystniejsze i najlepsze z punktu widzenia prawidłowego rozwoju emocjonalnego małoletniego.

Tyle teorii. Niestety stosowanie opieki naprzemiennej w praktyce wiąże się z wieloma kontrowersjami i problemami, o których będzie mowa w następnym poście.

Edit: Zwrócono mi słusznie uwagę, że orzeczenie opieki naprzemiennej samo w sobie nie jest bezwzględną przeszkodą orzekania o alimentach - w sytuacji, w której status materialny obojga rodziców znacząco się różni, orzeczenie alimentów jak najbardziej jest zasadne. Natomiast patrząc z perspektywy praktyki orzeczniczej można stwierdzić, że zobowiązanie jednego z rodziców do łożenia na utrzymanie dziecka w sytuacji, gdy ustalony został model opieki naprzemiennej zdarza się w wyjątkowych sytuacjach, a sama kwota alimentów jest zazwyczaj znacząco niższa, niż w sprawach, w których miejsce pobytu dziecka ustalonej jest przy jednym z rodziców. Nie zamierzam w żaden sposób oceniać takiej praktyki - chodzi mi jedynie o zwrócenie uwagi na nią. Piszę o tym, gdyż odnoszę wrażenie że domaganie się zastosowania opieki naprzemiennej niestety w niektórych przypadkach motywowane jest właśnie chęcią uniknięcia obciążeń finansowych związanych z alimentami.

17/08/2025

POROZUMIENIE RODZICIELSKIE

Można śmiało stwierdzić, że porozumienie rodzicielskie, jako narzędzie regulowania kwestii związanych z opieką nad dziećmi, robi wyjątkową karierę. Pojawiło się stosunkowo niedawno i od razu zyskało ogromną popularność. Wystarczy wpisać w dowolnej wyszukiwarce hasło "porozumienie rodzicielskie" i pojawia się cała masa wyników, w przytłaczającej większości opisujących jego wyjątkowe wręcz zalety. Tylko czy porozumienie rodzicielskie jest rzeczywiście tak świetnym rozwiązaniem?

Zacznijmy od tego czym jest porozumienie rodzicielskie - jego idea jest bardzo prosta, oto rodzice którzy się rozstają, podpisują swego rodzaju umowę, w której regulują kwestie związane z opieką nad dziećmi - przede wszystkim miejsce pobytu dziecka i model kontaktów. Możliwe jest także uregulowanie innych kwestii, w tym takich, które nie mogą być przedmiotem orzeczenia sądowego. Przykładowo - rodzice zobowiązują się do wypowiadania się w obecności dziecka o sobie nawzajem z szacunkiem.

Brzmi świetnie, prawda? Niestety jest jedno, za to bardzo duże "ale". Otóż takiego porozumienia nie da się egzekwować.

Jeśli relacje między rodzicem a dzieckiem są regulowane orzeczeniem sądu, rodzic który nie przestrzega wyznaczonych zasad, musi liczyć się z tym, iż druga strona, opierając się na odpowiednich przepisach kodeksu postępowania cywilnego, może podjąć działania mające na celu wymuszenie przestrzegania owych zasad. Inaczej jest w przypadku porozumienia rodzicielskiego - nie istnieje prawna możliwość wymuszenia jego przestrzegania. Gdy jedna ze stron przestaje stosować się do porozumienia, to jedynym co pozostaje jest postępowanie sądowe, mające na celu uregulowanie niejako od początku wszystkich spornych kwestii.

Opierając się na swoich doświadczeniach zawodowych mam wrażenie, że w wielu przypadkach osoby zawierające takie porozumienie nie są w pełni świadomie kwestii, o których była mowa powyżej. Trudno czynić im z tego zarzut, w końcu nie są to osoby z wykształceniem prawniczym. Problemem jest raczej to, że osoby te nie zostały w sposób wyczerpujący poinformowane o wszystkich konsekwencjach i skutkach zawarcia porozumienia rodzicielskiego. W efekcie zdarza się, że osoby takie przychodzą do mnie, prosząc o podjęcie prawnych działań wobec osoby naruszającej porozumienie rodzicielskie i z dużym zaskoczeniem i rozczarowaniem dowiadują się, że niestety nie jest to możliwe.

Entuzjaści porozumienia rodzicielskiego podkreślają, iż może stanowić ono podstawę orzeczenia sądu w przedmiocie miejsca pobytu i kontaktów z dziećmi. Jest to oczywiście prawda - tyle że uzyskanie takiego efektu nie wymaga zawierania jakiegokolwiek porozumienia, wystarczy zgodne stanowisko stron postępowania, zawarte w ich pismach procesowych.

Jaki z tego wszystkiego wynika wniosek? Przed skorzystaniem z jakiegoś rozwiązania prawnego warto uzyskać jak najszerszą wiedzę na jego temat. Oczywiście wiedza ta powinna pochodzić z pewnego źródła i nie zawszę jest to internet. By nie być gołosłownym - na jednej ze stron poświęconych porozumieniu rodzicielskiemu znalazłem informację, iż można w nim uregulować kwestie władzy rodzicielskiej. To nieprawda, polskie prawo nie zna możliwości modyfikacji zakresu władzy rodzicielskiej poprzez oświadczenie woli rodzica - może to nastąpić jedynie poprzez orzeczenie sądowe.

Podsumowując - zadawajmy pytania, domagajmy się szczegółowych informacji, udzielonych w przystępnej i zrozumiałej formie, a przede wszystkim nie podejmujmy decyzji pod wpływem impulsu lub czyjejś elokwencji. Tu przecież chodzi o to, jak będzie w przyszłości wyglądało nasze życie

Adres

Ulica Świerkowa 30/2
Gdynia
81-526

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Adwokat Kochanowski umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij