Rozwód w Trójmieście

Rozwód w Trójmieście Przeprowadzimy Cię za rękę przez trudny czas rozwodu. Tel 606 424 225 Najlepsi specjalisci w jednym miejscu: prawnik, mediator, psychoterapeuta, detektyw.

Umow sie na pierwszą konsultację w przyjaznej atmosferze przy kawie. Omówimy wszystkie Twoje możliwości, stworzymy plan działania najlepszy dla Ciebie. Zapraszam do Gdyni
Tel 606 424 225

26/08/2026

„Nie mogę się doczekać, kiedy dzieci pójdą do szkoły!” Brzmi znajomo?
Wakacje z dziećmi mogą być wspaniałe, ale dla wielu rodziców są też okresem ogromnego obciążenia.Trzeba pogodzić pracę z opieką, organizować czas dzieciom, prosić o pomoc dziadków, szukać opiekunki i jednocześnie próbować znaleźć choć chwilę dla siebie. Do tego dochodzi ciągła gotowość: „Mamo!”, „Tato!”, „Nudzi mi się!”, „Co dzisiaj robimy?”
Nic dziwnego, że rodzic może być zwyczajnie zmęczony.
W psychologii mówimy o przeciążeniu rodzicielskim – kiedy obowiązków, odpowiedzialności i bodźców jest więcej, niż człowiek ma zasobów, żeby je spokojnie udźwignąć. I wtedy pojawia się potrzeba ciszy, przewidywalności i własnej przestrzeni.
To bardzo ważne: zmęczenie dzieckiem nie oznacza zmęczenia miłością do dziecka.
Możesz kochać swoje dzieci bezwarunkowo i jednocześnie potrzebować od nich odpoczynku. Możesz cieszyć się, że wracają do szkoły, bo odzyskasz kilka godzin na pracę, własne zainteresowania, czy zwykłą kawę wypitą w spokoju.To nie jest egoizm.
To jest dbanie o swoje zasoby.
A rodzic, który ma trochę przestrzeni dla siebie, często wraca do dziecka z większą cierpliwością i spokojem.
Dlatego zamiast pytać siebie: „Co ze mną nie tak, skoro cieszę się z końca wakacji?”, warto zapytać: „Czego potrzebuję, żeby mieć więcej siły na bycie rodzicem?”
I może właśnie to jest najważniejsza rada na początek roku szkolnego:
nie wyrzucaj sobie, że potrzebujesz odpoczynku od własnych dzieci.
Naucz się traktować swoje potrzeby równie poważnie, jak potrzeby swoich dzieci.
Nie rób sobie wyrzutów, bo cieszysz się, że zaczyna się szkoła.
„Czy to znaczy, że jesteś złym rodzicem?”
Nie. To znaczy, że jesteś człowiekiem.

   Dzieci nie są do podziału!👧🏻🧑🏼„Dzieci zostają ze mną.”- zdanie, które często pada podczas mediacji.Druga strona zazwy...
17/08/2026




Dzieci nie są do podziału!👧🏻🧑🏼
„Dzieci zostają ze mną.”- zdanie, które często pada podczas mediacji.
Druga strona zazwyczaj odpowiada: „Nie ma mowy. Nie odbierzesz mi dzieci.”
Dwoje rodziców, kochających swoje dzieci.
I ogromny konflikt.
– U niego dzieci mogą robić, co chcą. Mama uważa, że tata jest zbyt pobłażliwy.
– A u niej dzieci boją się odezwać. Tata uważa, że mama wszystko kontroluje.
Każde z nich jest przekonane, że walczy dla dobra dzieci.
Tylko że dzieci w tej sytuacji nie potrzebują zwycięzcy.
Potrzebują rodziców. Mamę i Tatę. I potrzebują mieć poczucie, że nadal moga kochać oboje bez poczucia winy.
I właśnie tutaj mediacja potrafi zmienić perspektywę.
Bo małżeństwo może się skończyć.
Rodzicielstwo nie! Nigdy…
Coraz częściej podczas mediacji rodzice rozmawiają o opiece naprzemiennej.
Tydzień u mamy, tydzień u taty.
Albo inny, dostosowany do konkretnej rodziny system.
Dla wielu rodziców jest to rozwiązanie, które pozwala obojgu pozostać naprawdę obecnymi w codziennym życiu dziecka.
Tata nie jest już tylko „tatą od weekendów”.
Mama nie musi być jedynym rodzicem odpowiedzialnym za szkołę, lekarza, lekcje, treningi i codzienność.
Ale opieka naprzemienna nie jest rozwiązaniem dla każdej rodziny.
Bo żeby dwa domy były dla dziecka bezpieczne, potrzebne jest coś więcej niż równy podział czasu.
Potrzebna jest komunikacja. Współpraca. Podobne podejście do najważniejszych spraw.
Gotowość do informowania drugiego rodzica.
I przede wszystkim – nieprzenoszenie konfliktu małżeńskiego na rodzicielstwo!
Bo można mieszkać tydzień u mamy i tydzień u taty……a jednocześnie codziennie być zmuszanym do wybierania między nimi.
„Powiedz mamie…”„Zapytaj tatę…”„Tata znowu nie zapłacił…”„Mama znowu się nie zgodziła…”
Bo nagle okazuje się, że ta walka o dzieci…od dawna nie była już tylko o dzieci.Była o złość.O żal.�O poczucie odrzucenia. O strach przed utratą rodziny. O potrzebę bycia ważnym rodzicem.
I właśnie dlatego czasami najważniejsza rozmowa podczas rozwodu nie brzmi:
„Ile dni dzieci będą u mnie?”
Tylko:
„Co możemy zrobić, żeby nasze dzieci nie musiały płacić emocjonalnej ceny za nasz rozwód?”

I dlatego czasami największym sukcesem mediacji nie jest nawet podpisanie ugody.
Jest nim moment, kiedy rodzice po raz pierwszy od wielu miesięcy zaczynają rozmawiać nie o tym, czego chce mama albo tata, ale o tym, czego potrzebują ich dzieci.

Co sądzicie o opiece naprzemiennej?
Czy tydzień u mamy i tydzień u taty to dobry model dla dziecka?
Czy może dzieci potrzebują jednego głównego domu?
A może – jak to często bywa – wszystko zależy od konkretnej rodziny?

     DZIECI- PO ROZWODZIE/O CO NAJCZĘŚCIEJ KŁÓCĄ SIĘ RODZICEO rzeczy, które z boku czasami wydają się mało nieistotne.Kt...
11/08/2026


DZIECI- PO ROZWODZIE/O CO NAJCZĘŚCIEJ KŁÓCĄ SIĘ RODZICE

O rzeczy, które z boku czasami wydają się mało nieistotne.
Kto odbierze dziecko ze szkoły.Kto zapłaci za buty.U kogo dziecko spędzi Wigilię.Czy można wyjechać z dzieckiem za granicę.Czy dziecko może poznać nowego partnera.Kto kupi telefon.Dlaczego ktoś spóźnił się 20 minut.Czy dziecko może mieć inne zasady w domu mamy i inne u taty.
Można by pomyśleć: „Naprawdę o to można się kłócić?”
Można. Bo właśnie z takich „błahostek” powstają największe konflikty.
Bo bardzo często nie chodzi już tylko o sam problem.
Za pytaniem „kto odbierze dziecko?” może być poczucie, że druga osoba nie angażuje się wystarczająco.
Za „kto zapłaci za wycieczkę?” – przekonanie, że wszystko finansuję ja.
Za „dlaczego kupiłeś dziecku telefon bez konsultacji?” – poczucie, że drugi rodzic nie szanuje moich decyzji.
A za „nie zgadzam się na wyjazd za granicę” – brak zaufania.
Dlatego w mediacji bardzo często nie wystarczy ustalić, kto, kiedy i ile.
Trzeba też znaleźć takie rozwiązania, które pozwolą rodzicom normalnie funkcjonować. Jest to zazwyczaj niezwykle trudne, gdy emocje wciąż biorą górę nad rozsądkiem.
Trzeba zaakceptować fakt: Dziecko będzie miało dwa domy.
Ale nie może mieć dwóch zupełnie różnych światów.
Trzeba nauczyć się być rodzicami po tej samej stronie.
Zapomnieć o urazach, zdarzeniach z przeszłej relacji partnerskiej. Skupić sie na byciu rodzicem.
I nigdy, przenigdy nie zapominać, że szczęście dzieci jest najważniejsze.
Zapraszam na mediacje i konsultacje psychologiczne .
Online lub w Gdyni. Tel. 606 424 225

ZDRADA
05/08/2026

ZDRADA



Kiedy właściwie sie zaczyna?
To pytanie zawsze wywołuje ogromne emocje.
Większość osób od razu pomyśli: „W łóżku.”
Ale czy na pewno?
A może zdrada zaczyna się znacznie wcześniej…
Może wtedy, gdy pojawia się osoba, z którą zaczynamy dzielić się tym, czym kiedyś dzieliliśmy się z partnerem.
Może od wiadomości, na które czekamy bardziej niż na SMS od męża czy żony.
Od codziennego: „Dzień dobry 😊” i „Dobranoc.”
Od ukrywania telefonu.
Od kasowania wiadomości.
Od zmiany hasła.
Od uśmiechu do ekranu, którego druga osoba już nie rozumie.
Od rozmów o swoich marzeniach, problemach i emocjach… ale nie z własnym partnerem.
Bo czy zdrada zawsze musi oznaczać dotyk?
Czy można zdradzić emocjonalnie? Bez kontaktu cielesnego? Czy to juz zdrada???
Psychoterapeutka Esther Perel, która od lat pracuje z parami po zdradzie, powiedziała kiedyś:
„Największym bólem zdrady nie zawsze jest seks. Najbardziej boli utrata poczucia, że było się dla kogoś najważniejszą osobą.”
To zdanie daje do myślenia.
Bo zdrada nie zaczyna się tylko wtedy, gdy zdejmujemy ubranie.
Zaczyna się wtedy, gdy zdejmujemy związek z pierwszego miejsca w swoim życiu.
Kiedy przestajemy opowiadać partnerowi o swoim dniu.
Kiedy bardziej cieszy nas wiadomość od kogoś innego.
Kiedy szukamy zrozumienia poza własną relacją, zamiast próbować odbudować je w domu.
Oczywiście każdy związek jest inny.
Dla jednej osoby zdradą będzie kontakt fizyczny, a dla innej wielomiesięczna tajemnica i emocjonalna bliskość z kimś innym.
Jeszcze ktoś powie, że zdrada zaczyna się dopiero wtedy, gdy świadomie przekraczamy granice ustalone w związku.
I właśnie dlatego nie ma jednej odpowiedzi.
"On twierdzi, że mnie nie zdradził. Ale od miesięcy więcej rozmawia z nią niż ze mną.”
"Nie szukałam kochanka. Szukałam bliskości.”
"Nie mogę przestać zastanawiać się, od kiedy mnie okłamywała."
"Najbardziej zabolało mnie nie to, że się z nią spotkał. Zabolało mnie to, że o swoich problemach opowiadał jej, a nie mnie.”
"Gdybym dowiedział się o jej jednorazowym wybryku, może byłoby mi łatwiej. Ale oni budowali swoją relację miesiącami, a ja niczego nie zauważyłem."
"Najpierw były zwykłe rozmowy. Potem wiadomości. Nawet nie zauważyłam, kiedy zaczął być mi bliższy niż własny mąż."
"Kiedy zobaczyłam, że uśmiecha się do telefonu, a ze mną od tygodni zamieniał tylko kilka zdań, poczułam, że coś jest na rzeczy."
"Naprawdę nic między nami nie było. Po prostu dobrze mi się z nią rozmawiało."
"Nie myślałem, że kilka wiadomości może aż tak zranić moją żonę.”

Brzmi znajomo???

To właśnie dlatego uważam, że pytanie „Kiedy zaczyna się zdrada?” nie jest wcale takie proste.
Bo dla jednych zdradą będzie pocałunek.
Dla innych pierwszy sekret.
Pierwsza skasowana wiadomość.
Pierwsze kłamstwo.
Albo moment, w którym najważniejszą osobą do rozmowy przestaje być własny partner.
I wtedy często zadaję jedno pytanie:
Czy zdrada zaczyna się od dotyku… czy od momentu, kiedy swoje emocje, tęsknoty i codzienność zaczynamy oddawać komuś innemu niż osobie, z którą tworzymy związek?
Nie ma jednej odpowiedzi.
Każdy związek ma swoje granice.
Ale jedno jest pewne – zanim dochodzi do zdrady fizycznej, bardzo często wcześniej dochodzi do oddalenia emocjonalnego.
I to właśnie ono często bywa początkiem końca wielu relacji.
A zatem kiedy zaczyna sie ZDRADA?

Czy znasz kod do telefonu partnerki/partnera?
30/07/2026

Czy znasz kod do telefonu partnerki/partnera?



📱 Czy partner/partnerka powinien znać hasło do Twojego telefonu?

To jedno z pytań, które niemal zawsze wywołuje gorącą dyskusję.
Jedni mówią: „Nie mam nic do ukrycia. Mój partner zna moje hasło i to dla mnie całkowicie naturalne.”
Inni odpowiadają: „Telefon to moja prywatna przestrzeń. Nawet w najbliższym związku każdy ma prawo do odrobiny intymności.”

KTO MA RACJĘ???🧐

I czy problemem naprawdę jest samo hasło.....
Bo w większości przypadków nie chodzi o telefon.
Chodzi o zaufanie. Osoba, która czuje się bezpiecznie w relacji, zwykle nie odczuwa potrzeby kontrolowania partnera. Z kolei osoba, która wielokrotnie została zraniona, oszukana lub zdradzona, może szukać dowodów, które dadzą jej poczucie bezpieczeństwa. Paradoks polega na tym, że przeglądanie telefonu bardzo rzadko to bezpieczeństwo daje. Najczęściej przynosi kolejne wątpliwości.
W psychologii mówi się, że zaufanie nie polega na braku tajemnic, lecz na poczuciu, że druga osoba nie wykorzysta naszej otwartości przeciwko nam.

Czy zatem partnerzy powinni znać swoje hasła???

Moim zdaniem nie ma jednej odpowiedzi.
Są pary, które korzystają z telefonów zamiennie i nigdy nie było to źródłem konfliktów.
Są też takie, w których znajomość hasła nie zmniejszyła zazdrości ani lęku – bo problem nie tkwił w telefonie, lecz w braku poczucia bezpieczeństwa w relacji.
Warto zadać sobie inne pytanie:
Dlaczego chcę znać hasło partnera?
Bo tak jest wygodniej?
Bo sobie ufamy?
A może dlatego, że boję się, iż odkryję coś, co potwierdzi moje obawy?
To właśnie odpowiedź na to pytanie może powiedzieć o związku więcej niż samo hasło.

Jak napisał psycholog i badacz relacji John Gottman:
„Zaufanie buduje się w małych chwilach każdego dnia.”

To nie jedno hasło decyduje o sile związku, ale setki codziennych zachowań: dotrzymywanie słowa, szczerość, szacunek i poczucie, że możemy na sobie polegać.

Czy Ty znasz hasło do telefonu partnera/partnerki?
Czy uważasz, ze to jest ok ?

27/07/2026


Stawianie granic to nie egoizm — to cicha, ale niezwykle ważna forma troski o siebie i o relację.
Granice pokazują, gdzie kończę się ja, a zaczynasz Ty.
Bez nich łatwo zatracić siebie, swoje potrzeby i emocje w relacji, która miała być wsparciem.
Wiele konfliktów nie bierze się z braku miłości, ale z braku jasnej komunikacji: co jest dla mnie w porządku, a co już przekracza mój komfort.
To właśnie wtedy pojawia się frustracja, napięcie i poczucie bycia niewysłuchanym.
Granice nie oddalają ludzi.
One budują relacje oparte na szacunku, bezpieczeństwie i wzajemnym zrozumieniu.

Czy umiesz powiedzieć „nie” bez poczucia winy?

14/07/2026

13/07/2026

Dzien dobry w poniedziałek🌷

09/07/2026


Ile znacie par, które są małżeństwem tylko na papierze, żyją obok siebie, w jednym mieszkaniu. Nie łączy ich nic, oprócz dzieci i kredytów….
Słyszę od nich w gabinecie : „Nie możemy się teraz rozstać. Zostajemy razem, dopóki dzieci nie będą starsze i nie wyjadą na studia”, „Nasza córka jest za mała, poczekamy z rozwodem”,
„Syn jest zbyt wrażliwy, nie poradzi sobie z naszym rozstaniem… Jak będzie starszy”….itd
Na pierwszy rzut oka brzmi to jak poświęcenie dla dobra dzieci, ale w praktyce dzieci bardzo dobrze wyczuwają napięcie, chłód i brak bliskości między rodzicami. Dorastanie w domu pełnym konfliktow, pretensji i napięcia bywa dla nich trudniejsze niż spokojne rozstanie dorosłych. Dziecko nie potrzebuje idealnej rodziny, ale potrzebuje bezpieczeństwa, przewidywalności i spokoju. Dzieci cierpią z powodu wojny między rodzicami.
Krzyk, napięcie, lojalność rozdzielona na pół — to zostaje w nich na długo.
Rozstanie nie zawsze musi być traumą dla dzieci.
Jeśli rodzice potrafią rozmawiać spokojnie, nie wciągać dzieci w konflikt i nie zmuszać ich do wybierania strony, dziecko ma szansę przejść przez zmianę znacznie łagodniej.
Nie żyjemy wiecznie. Każdy dzień spędzony w martwym związku to dzień, którego nie da się odzyskać. Czasem większym aktem odwagi i miłości — także do siebie i do dzieci — jest przyznać, że coś się skończyło. Bo trwanie w relacji bez bliskości, szacunku i miłości nie chroni nikogo. Ono tylko przedłuża cierpienie.

07/07/2026

Postanowiłam rozpocząć cykl o najczęściej pojawiających się problemach w związkach, które wybrzmiewają w gabinecie.

👥SAMOTNOŚĆ W ZWIĄZKU
Czasem największa samotność nie pojawia się wtedy, gdy jesteśmy sami.
Pojawia się wtedy, gdy żyjemy obok drugiej osoby, dzielimy z nią codzienność, dom, obowiązki, a mimo to czujemy się niewidzialni.
Szczególnie w długoletnim związku samotność potrafi narastać bardzo powoli.
Na początku naszej relacji- jest rozmowa, ciekawość, czułość, potrzeba bycia blisko.
Z czasem jednak codzienność zaczyna przykrywać wszystko inne.
Pojawiają się obowiązki, zmęczenie, rutyna, milczenie po ciężkim dniu.
I nagle okazuje się, że choć jesteście razem od lat, coraz mniej naprawdę się widzicie i słyszycie.
Relacja gaśnie po cichu — przez brak rozmowy, brak zainteresowania, brak dotyku, brak pytań o to, co naprawdę dzieje się w środku.
Nie ma kłótni, afer, konfliktu, ale jest obojętność….
To uczucie, że druga osoba jest obok, a jednak emocjonalnie bardzo daleko.
Że można mieszkać pod jednym dachem i jednocześnie czuć się zupełnie samemu.
Samotność w związku jest szczególnie trudna, bo trudno ją nazwać.
Wstydzimy się przyznać, że czegoś nam brakuje.
Tłumaczymy sobie, że tak wygląda w większości małżeństw, że każdy ma gorszy okres, że po latach tak już musi być.
A jednak wewnętrznie rośnie pustka, której nie da się zagłuszyć codziennymi obowiązkami.
W długotrwałej relacji samotność nie krzyczy — ona cicho osiada w sercu, aż zaczyna boleć coraz mocniej.
Czy można odbudować więź, zanim będzie za późno?
Tak, ale tylko wtedy, gdy obie strony naprawdę tego chcą. Trzeba najpierw zdać sobie sprawę z tego, że problem istnieje, przestać go zamiatać pod dywan i odważyć się o nim mówić. Czasem potrzebna jest też pomoc psychologa, bo z boku łatwiej zobaczyć, kiedy relacja zaczęła się oddalać i co można zrobić, żeby znów się do siebie zbliżyć.
Odbudowa nie zadzieje się ani sama, ani szybko — wymaga szczerości, cierpliwości i gotowości do pracy nad sobą oraz nad związkiem. Ale jeśli para zda sobie z tego sprawę, to nawet po długim milczeniu można znowu żyć naprawdę RAZEM.

Adres

Plac Kaszubski 8
Gdynia

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 19:00
Wtorek 08:00 - 19:00
Środa 08:00 - 19:00
Czwartek 08:00 - 19:00
Piątek 08:00 - 19:00
Sobota 09:00 - 17:00
Niedziela 09:00 - 17:00

Telefon

48606424225

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rozwód w Trójmieście umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Rozwód w Trójmieście:

Skróty

Udostępnij

Kategoria