13/08/2026
Długo biłem się z myślami czy pisać czy nie ale nie ma wyjścia. mBank Polska Polska Od ponad 3 miesięcy staram się porozumieć z bankiem w sprawie zadłużenia mojego klienta, który chce je spłacić niezwłocznie.
Dwa lata temu rozpoczęliśmy negocjacje i początkowo wszystko szło dobrze. Po podpisaniu jednej ugody sytuacja finansowa mojego klienta poprawiła się na tyle, że był skłonny spłacić całe swoje zadłużenie od ręki po podpisaniu aktualizacji ugody.
Wtedy się zaczęło !!!
Jako pełnomocnik klienta udałem się do oddziału banku.
Tam p. Joanna B. poinformowała mnie, że co prawda w systemie moje pełnomocnictwo się znajduje od 2024 roku ale nie zostało jeszcze zweryfikowane ( 6 lipiec 2026 r.) Pani Joanna poinformowała mnie, że wtedy jeszcze nie pracowała w mBank Polska i dlatego to nie jej wina. Dodała, że jak zweryfikują pełnomocnictwo to mnie zawiadomią.
W trakcie weryfikacji zadzwoniłem na infolinię. Od Pani X dowiedziałem się, że mój klient nie ma żadnego zadłużenia w banku.
Ponieważ coś ewidentnie nie grało wynalazłem numer do infolinii działu windykacji. Tam dowiedziałem się, że moje pełnomocnictwo zostało zweryfikowane pozytywnie ale częściowo. Obejmowało jedynie udzielanie informacji o stanie zadłużenia na rachunku ROR. Tam zadłużenie wynosi 70 złotych.
Po tygodniu odezwała się do mnie Kancelaria Prawna banku z informacją, że mój klient ma zadłużenie w okolicach 2.000 zł i jak go nie spłaci to sprawa trafi do sądu.
Po następnych kilku dniach skontaktowała się ze mną druga kancelaria banku. Radca prawny banku poinformował mnie, że mój klient jest winny bankowi ponad 8.000 zł. i jak tego nie spłaci to sprawa pójdzie do sądu.
W międzyczasie zadzwoniła Pani Joanna B z oddziału banku z informacją że moje pełnomocnictwo zostało zweryfikowane pozytywnie (Od początku było w nim zwolnienie z tajemnicy bankowej) w całości więc może udzielić mi wszelkich informacji. Przez telefon poinformowała mnie, że mój klient jest winien mBank Polska ok. 350.000 złotych. Ta kwota faktycznie była najbliższa prawdzie.
Kiedy zaproponowałem zawarcie ugody Pani Joanna B. poinformowała mnie, że jeżeli chcę złożyć propozycję ugodową to powinienem ją złożyć do odpowiedniego departamentu centrali ale najlepiej jak przyjadę z klientem i złożymy taką propozycję do odpowiedniego departamentu w centrali banku. Mimo wszystko uznałam, że szybciej będzie bezpośrednio w departamencie w centrali.
Po telefonie do nich i weryfikacji mojego pełnomocnictwa dowiedziałem się od Pani Y, że mogą udzielić mi informacji tylko na temat zadłużenia w rachunku ROR, na którym zadłużenie wynosi 70 zł.
Jak uważam, że pełnomocnictwo obejmuje zwolnienie z tajemnicy bankowej we wszystkich sprawach klienta to Pani Y prosi o maila z jego skanem (poświadczone przez notariusza) na adres email.
Wysłałem.
Po pół godzinie dzwonię żeby się upewnić, że mail doszedł. Odbiera Pani Maria D. i chce zweryfikować moje zweryfikowane już kilkakrotnie pełnomocnictwo. Podaje jej dane. Mówi, że nie ma takiego zweryfikowanego pełnomocnictwa w systemie.
Mówi łamaną polszczyzną. Po moich kolejnych tłumaczeniach Pani jednak znalazła nieistniejące pełnomocnictwo oraz maila z wysłanym dla pewności skanem. Pani Maria D. przestraszona, że pełnomocnictwo się znalazło łamaną polszczyzną wytłumaczyła mi, że skoro już wysłałem to pełnomocnictwo to ona musi je wysłać do ponownej weryfikacji.
Z bezsilności pytam jak się nazywa. Ze strachem ale mi mówi. Jak pytam o dane personalne przełożonej przełącza się gdzieś i pyta czy może podać namiary na szefową. Podała ale nie wie na jakim stanowisku pracuje szefowa.
I rób tu człowieku dobrze bankowi mBank Polska "Chcesz spłacić od razu to najpierw musisz nas znaleźć."
TO TERAZ MI POWIEDZCIE:
1. ZAPŁACIĆ CZY NIE ZAPŁACIĆ ?
2. SKŁADAĆ SKARGĘ DO UOKiK i KNF czy nie składać?
3. CZY W KFN I UOKiK BĘDZIE TAK SAMO JAK W BANKU CZY GORZEJ CZY LEPIEJ?
4.NA RAZIE ZREZYGNOWAŁEM Z KONTA W mBank Polska
WY TEŻ SIĘ DOBRZE ZASTANÓWCIE.