24/08/2026
Od 23 sierpnia 2026 roku publiczne rozpowszechnianie w internecie określonych materiałów przedstawiających przemoc, poniżanie człowieka albo krzywdzenie zwierząt może oznaczać nawet trzy lata pozbawienia wolności. Jeżeli nagranie przedstawia dziecko, nawet pięć lat.
Kiedyś, gdy komuś działa się krzywda, wołano o pomoc.
Dziś najpierw wyciąga się telefon.
Ktoś płacze, ktoś jest poniżany, ktoś leży na ziemi. Wokół stoją ludzie. Nikt nie podchodzi, ale kilka osób nagrywa. Chwilę później cudze cierpienie przestaje należeć do człowieka, który go doświadcza.
Staje się treścią.
Jako adwokat mogłabym wyjaśniać znamiona tego przestępstwa i prostować sensacyjne nagłówki. Nie każda niewłaściwa publikacja automatycznie oznacza odpowiedzialność karną.
Tylko że bardziej niż pytanie, gdzie zaczyna się przestępstwo, interesuje mnie inne:
w którym miejscu kończy się zwykła ludzka przyzwoitość?
Prawo wkroczyło w przestrzeń, w której wcześniej miała wystarczyć empatia.
Widocznie nie wystarczyła.
Nie wszystko, co wolno nagrać, powinno zostać pokazane. Nie każda chwila drugiego człowieka należy do nas tylko dlatego, że znaleźliśmy się obok z telefonem.
Czasami największym gestem szacunku jest nie nacisnąć „udostępnij”.
Tylko podejść i zapytać:
Czy mogę ci pomóc?