18/08/2026
W 2021 roku Policja wydała 3531 nakazów i zakazów wobec osób stosujących przemoc domową. W 2025 roku było ich już 66 300.
Rada Ministrów przyjęła sprawozdanie Polski dla GREVIO — Grupy Ekspertów monitorującej wykonywanie Konwencji Stambulskiej. Dokument ma pokazać, jak państwo chroni kobiety i inne osoby doznające przemocy domowej, jak reagują Policja, prokuratura i sądy oraz czy przyjęte przepisy rzeczywiście działają.
To próba odpowiedzi na pytanie: czy człowiek, który prosi państwo o ochronę przed przemocą we własnym domu, naprawdę ją otrzymuje?
Można powiedzieć: system wreszcie działa. Policja reaguje szybciej, sprawca musi opuścić mieszkanie, nie może zbliżać się do osoby pokrzywdzonej ani kontaktować się z nią.
Tak, to są ważne narzędzia, nie każą czekać na wyrok w sytuacji, gdy zagrożenie istnieje dzisiaj.
W tym samym czasie liczba skazań spada.
W 2022 roku za podstawowy typ znęcania się z art. 207 § 1 kodeksu karnego skazano nieprawomocnie 10 960 osób.
Rok później 9288 osób.
Liczby wymagają ostrożności. Od 2023 roku rozszerzono katalog zakazów, które może stosować Policja. Jeden sprawca może więc otrzymać jednocześnie nakaz opuszczenia mieszkania, zakaz zbliżania się i zakaz kontaktowania. Wzrost liczby wydanych środków nie oznacza zatem automatycznie, że liczba rodzin dotkniętych przemocą zwiększyła się dziewiętnastokrotnie.
Nie zmienia to jednak zasadniczego pytania: co dzieje się pomiędzy policyjną interwencją a salą sądową?
Jako adwokat od lat obserwuję ten sam mechanizm. Na początku jest strach, wezwanie Policji, pierwsze zeznania i decyzja, że tym razem naprawdę trzeba coś zrobić. Później przychodzi codzienność.
Wspólne dzieci. Kredyt. Brak własnych pieniędzy. Pytania rodziny: „Może przesadzasz?”. Obietnice, że to się więcej nie powtórzy. Przeprosiny. Naciski. Wstyd. A czasem zwyczajny lęk przed tym, co stanie się po złożeniu zeznań.
Z czasem słowo „przemoc” zaczyna być zastępowane słowem „konflikt”. Uderzenie staje się „awanturą”. Kontrolowanie pieniędzy to „dbanie o domowy budżet”. Upokarzanie nazwane „trudnym charakterem”. Groźby to wszak „słowa wypowiedziane w emocjach”.
I nagle mamy przed sobą dwoje ludzi, którzy rzekomo po prostu nie potrafili się porozumieć.
Tylko że konflikt zakłada pewną równowagę stron. Przemoc jej nie zakłada. W konflikcie dwie osoby spierają się o swoje racje. W przemocy jedna odbiera drugiej poczucie bezpieczeństwa, wolność decydowania, a czasem także zdrowie.
Konwencja Stambulska nie wymaga od państwa wyłącznie przyjęcia odpowiednich przepisów. Wymaga skutecznego zapobiegania przemocy, ochrony osób jej doznających, ścigania sprawców oraz stworzenia spójnego systemu pomocy. Nie wystarczy więc wykazać, ile razy Policja wydała nakaz.
Warto jeszcze zapytać, co wydarzyło się później.
Czy osoba pokrzywdzona otrzymała bezpieczne schronienie? Czy miała dostęp do pomocy prawnej i psychologicznej? Czy mogła utrzymać siebie i dzieci? Czy postępowanie przeprowadzono sprawnie? Czy instytucje potraktowały przemoc jak przemoc, a nie jak kolejny „konflikt małżeński”?
Policyjny nakaz może na czternaście dni zamknąć sprawcy drzwi do mieszkania. Nie zamknie jednak sprawy. Nie zapewni mieszkania, pieniędzy, terapii ani wsparcia podczas wielomiesięcznego postępowania. Nie odbierze też osobie pokrzywdzonej strachu.
Dobrze, że Rada Ministrów przyjęła sprawozdanie. Dobrze, że po raz pierwszy w ramach tej procedury zebrano tak obszernie dane administracyjne i sądowe. Raport nie powinien jednak stać się dokumentem, który po jesiennej wizycie GREVIO zostanie odłożony na półkę.
Miarą działania Konwencji Stambulskiej nie powinna być liczba stron raportu ani liczba wydanych nakazów.
A liczba osób, które po zgłoszeniu przemocy nie zostały z nią ponownie same.
Adw. Izabela Kałczuga