Rozwód oczami Adwokata

Rozwód oczami Adwokata Rozwód to bardzo trudna emocjonalnie sytuacja, ale rozwód jako proces jest prosty.

24/08/2026

Od 23 sierpnia 2026 roku publiczne rozpowszechnianie w internecie określonych materiałów przedstawiających przemoc, poniżanie człowieka albo krzywdzenie zwierząt może oznaczać nawet trzy lata pozbawienia wolności. Jeżeli nagranie przedstawia dziecko, nawet pięć lat.

Kiedyś, gdy komuś działa się krzywda, wołano o pomoc.

Dziś najpierw wyciąga się telefon.

Ktoś płacze, ktoś jest poniżany, ktoś leży na ziemi. Wokół stoją ludzie. Nikt nie podchodzi, ale kilka osób nagrywa. Chwilę później cudze cierpienie przestaje należeć do człowieka, który go doświadcza.

Staje się treścią.

Jako adwokat mogłabym wyjaśniać znamiona tego przestępstwa i prostować sensacyjne nagłówki. Nie każda niewłaściwa publikacja automatycznie oznacza odpowiedzialność karną.

Tylko że bardziej niż pytanie, gdzie zaczyna się przestępstwo, interesuje mnie inne:

w którym miejscu kończy się zwykła ludzka przyzwoitość?

Prawo wkroczyło w przestrzeń, w której wcześniej miała wystarczyć empatia.

Widocznie nie wystarczyła.

Nie wszystko, co wolno nagrać, powinno zostać pokazane. Nie każda chwila drugiego człowieka należy do nas tylko dlatego, że znaleźliśmy się obok z telefonem.

Czasami największym gestem szacunku jest nie nacisnąć „udostępnij”.

Tylko podejść i zapytać:

Czy mogę ci pomóc?

W 2021 roku Policja wydała 3531 nakazów i zakazów wobec osób stosujących przemoc domową. W 2025 roku było ich już 66 300...
18/08/2026

W 2021 roku Policja wydała 3531 nakazów i zakazów wobec osób stosujących przemoc domową. W 2025 roku było ich już 66 300.

Rada Ministrów przyjęła sprawozdanie Polski dla GREVIO — Grupy Ekspertów monitorującej wykonywanie Konwencji Stambulskiej. Dokument ma pokazać, jak państwo chroni kobiety i inne osoby doznające przemocy domowej, jak reagują Policja, prokuratura i sądy oraz czy przyjęte przepisy rzeczywiście działają.

To próba odpowiedzi na pytanie: czy człowiek, który prosi państwo o ochronę przed przemocą we własnym domu, naprawdę ją otrzymuje?

Można powiedzieć: system wreszcie działa. Policja reaguje szybciej, sprawca musi opuścić mieszkanie, nie może zbliżać się do osoby pokrzywdzonej ani kontaktować się z nią.
Tak, to są ważne narzędzia, nie każą czekać na wyrok w sytuacji, gdy zagrożenie istnieje dzisiaj.

W tym samym czasie liczba skazań spada.
W 2022 roku za podstawowy typ znęcania się z art. 207 § 1 kodeksu karnego skazano nieprawomocnie 10 960 osób.
Rok później 9288 osób.

Liczby wymagają ostrożności. Od 2023 roku rozszerzono katalog zakazów, które może stosować Policja. Jeden sprawca może więc otrzymać jednocześnie nakaz opuszczenia mieszkania, zakaz zbliżania się i zakaz kontaktowania. Wzrost liczby wydanych środków nie oznacza zatem automatycznie, że liczba rodzin dotkniętych przemocą zwiększyła się dziewiętnastokrotnie.

Nie zmienia to jednak zasadniczego pytania: co dzieje się pomiędzy policyjną interwencją a salą sądową?

Jako adwokat od lat obserwuję ten sam mechanizm. Na początku jest strach, wezwanie Policji, pierwsze zeznania i decyzja, że tym razem naprawdę trzeba coś zrobić. Później przychodzi codzienność.

Wspólne dzieci. Kredyt. Brak własnych pieniędzy. Pytania rodziny: „Może przesadzasz?”. Obietnice, że to się więcej nie powtórzy. Przeprosiny. Naciski. Wstyd. A czasem zwyczajny lęk przed tym, co stanie się po złożeniu zeznań.

Z czasem słowo „przemoc” zaczyna być zastępowane słowem „konflikt”. Uderzenie staje się „awanturą”. Kontrolowanie pieniędzy to „dbanie o domowy budżet”. Upokarzanie nazwane „trudnym charakterem”. Groźby to wszak „słowa wypowiedziane w emocjach”.

I nagle mamy przed sobą dwoje ludzi, którzy rzekomo po prostu nie potrafili się porozumieć.

Tylko że konflikt zakłada pewną równowagę stron. Przemoc jej nie zakłada. W konflikcie dwie osoby spierają się o swoje racje. W przemocy jedna odbiera drugiej poczucie bezpieczeństwa, wolność decydowania, a czasem także zdrowie.

Konwencja Stambulska nie wymaga od państwa wyłącznie przyjęcia odpowiednich przepisów. Wymaga skutecznego zapobiegania przemocy, ochrony osób jej doznających, ścigania sprawców oraz stworzenia spójnego systemu pomocy. Nie wystarczy więc wykazać, ile razy Policja wydała nakaz.
Warto jeszcze zapytać, co wydarzyło się później.

Czy osoba pokrzywdzona otrzymała bezpieczne schronienie? Czy miała dostęp do pomocy prawnej i psychologicznej? Czy mogła utrzymać siebie i dzieci? Czy postępowanie przeprowadzono sprawnie? Czy instytucje potraktowały przemoc jak przemoc, a nie jak kolejny „konflikt małżeński”?

Policyjny nakaz może na czternaście dni zamknąć sprawcy drzwi do mieszkania. Nie zamknie jednak sprawy. Nie zapewni mieszkania, pieniędzy, terapii ani wsparcia podczas wielomiesięcznego postępowania. Nie odbierze też osobie pokrzywdzonej strachu.

Dobrze, że Rada Ministrów przyjęła sprawozdanie. Dobrze, że po raz pierwszy w ramach tej procedury zebrano tak obszernie dane administracyjne i sądowe. Raport nie powinien jednak stać się dokumentem, który po jesiennej wizycie GREVIO zostanie odłożony na półkę.

Miarą działania Konwencji Stambulskiej nie powinna być liczba stron raportu ani liczba wydanych nakazów.

A liczba osób, które po zgłoszeniu przemocy nie zostały z nią ponownie same.
Adw. Izabela Kałczuga

18/08/2026

W kancelarii często słyszę słowa, które nigdy nie zostały wypowiedziane tam, gdzie powinny.

„Chciałam powiedzieć, że jest mi źle, ale nie chciałam kolejnej kłótni”.

„Chciałem przeprosić, ale ona też nigdy mnie nie przeprosiła”.

„Chciałam poprosić, żeby został, ale nie chciałam się poniżać”.

Zawsze jest jakieś „ale”.

Duma. Strach. Wstyd. Przekonanie, że druga osoba powinna się domyślić. Czasem zwykłe zmęczenie. Bo ile razy można tłumaczyć to samo? Ile razy można zaczynać rozmowę, która kończy się ciszą albo trzaskiem drzwi?

Więc ludzie przestają mówić.

Najpierw o rzeczach drobnych. O tym, że zabolało. Że zabrakło obecności. Że jedno zdanie wypowiedziane przy innych zostało w pamięci na dłużej, niż powinno. Później nie mówią już o rzeczach ważnych. O samotności. Rozczarowaniu. O tym, że nadal kochają, choć coraz trudniej im ze sobą żyć.

Aż pewnego dnia zaczynają mówić przez pełnomocników.

W pozwie są daty, fakty, dowody i nazwiska świadków. To, czego małżonkowie nie potrafili powiedzieć sobie przy kuchennym stole, opowiadają później na sali rozpraw przed sądem.

Wtedy czasem patrzą na siebie tak, jakby po raz pierwszy słyszeli własną historię.

Nie każdą relację można uratować rozmową.
Nie każde przepraszam naprawia krzywdę.
Są granice, których nie wolno przesuwać, i decyzje, których nie należy żałować.

12/08/2026

Nie każda krzywda pozostawia ślad na ciele. Są rany, których nie widać na zdjęciach i których nie potwierdzi żadna obdukcja.

W sprawach rodzinnych często słyszę: „Nigdy mnie nie uderzył”. Dopiero później pojawia się dalsza część historii.

W domu osoby o narcystycznych zachowaniach wszystko może stać się narzędziem kontroli. Jeden niewłaściwy ton głosu kończy się kilkudniowym milczeniem. Sukces partnera zostaje pomniejszony, a jego porażka jest zapamiętana i przywoływana przy każdej kłótni. Pieniądze trzeba rozliczać, telefon tłumaczyć, a spotkanie z przyjaciółmi uzasadniać.

Przy innych jest czarujący. W domu chłodny, krytyczny i nieobecny. Żartuje z wyglądu partnerki, podważa jej pamięć, zaprzecza słowom, które wypowiedział chwilę wcześniej. Kiedy ona protestuje, dowiaduje się, że przesadza, wszystko źle rozumie albo znowu „robi problem”.

Z czasem zaczyna uważać na każde słowo. Rezygnuje z własnego zdania, aby zachować spokój. Przestaje mówić o planach, bo wie, że zostaną wyśmiane. Przeprasza, choć nie zrobiła nic złego. Coraz częściej zastanawia się, czy może ufać własnym odczuciom.

Dzieci również uczą się zasad tego domu: nie sprzeciwiać się, nie okazywać zbyt wielu emocji, rozpoznawać nastrój rodzica po sposobie, w jaki zamyka drzwi. Czasami zostają wciągnięte w konflikt i słyszą, kto jest winny napięciu w rodzinie.

Bez krzyku.
Bez uderzenia.
Czasem nawet z uśmiechem.

Prawo potrzebuje faktów, dat i dowodów.
Życie nie zawsze układa się w tak czytelny materiał.
Zamiast pytać: „Dlaczego wcześniej nie odeszłaś?”, warto zapytać: „Ile czasu potrzebowałaś, żeby zrozumieć, że to, co uważałaś za normalność, w rzeczywistości cię krzywdziło?”

Czasami największym krokiem nie jest odejście.
Najpierw trzeba odzyskać zaufanie do samej siebie.

12/08/2026

W 2025 roku Policja odnotowała w Polsce 1925 prób samobójczych dzieci i młodzieży poniżej 19. roku życia. 161 zakończyło się śmiercią.

To więcej niż troje dzieci tygodniowo, których nie udało się uratować.

Za każdą z tych liczb stoi konkretne dziecko. Jego pokój, szkolny plecak, telefon pozostawiony na biurku. Rodzice, którzy zadają sobie później pytanie, czy mogli coś zauważyć. Nauczyciele, którzy przypominają sobie nieobecności, milczenie albo nagłą zmianę zachowania. Koledzy, którzy być może coś wiedzieli, lecz nie umieli powiedzieć o tym dorosłym.

Jako adwokat rodzinny często spotykam dzieci znajdujące się pomiędzy światem dorosłych. Są świadkami konfliktów, których nie rozumieją, a czasem uczestnikami postępowań, za wynik których nie powinny czuć się odpowiedzialne. Słuchają zarzutów wypowiadanych przez jednego rodzica przeciwko drugiemu. Bywają posłańcami, powiernikami, a niekiedy także dowodem w sprawie.
Dorosłym wydaje się, że dziecko nie słyszy.
Słyszy.
Że nie rozumie.
Rozumie więcej, niż potrafi wyrazić.
Że się przyzwyczai. Czasami zamiast się przyzwyczaić, po prostu przestaje mówić.
Nie istnieje jedna przyczyna samobójstwa. Najczęściej jest ono końcem dłuższego kryzysu, na który nakładają się różne czynniki: depresja i zaburzenia lękowe, samotność, przemoc domowa lub rówieśnicza, cyberprzemoc, odrzucenie, trudności w relacjach, presja szkolna, problemy z akceptacją siebie oraz brak bezpiecznej osoby, której może powiedzieć: „Nie daję już rady”.
Dziecko nie chce umrzeć. Chce jedynie, aby przestało boleć.

Gdzie szukać pomocy:
116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, całodobowo
800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
800 70 2222 – Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym
112 – w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia

10/08/2026

Ona jest trudna.
On jest stanowczy.

Ona jest władcza.
On jest liderem.

Ona robi karierę kosztem rodziny.
On pracuje na rodzinę.

Ona zarabia więcej od męża, zaczyna się problem.
On zarabia więcej, wszystko jest na swoim miejscu.

Od lat zajmuję się prawem rodzinnym. I wiem, że te zdania nie kończą się w internetowych dyskusjach.
Przychodzą razem z ludźmi do kancelarii.
Potem trafiają na salę sądową.

„Za bardzo skupiała się na pracy.”
„Zawsze musiała postawić na swoim.”
„Była chłodna.”
„Ważniejsza była dla niej kariera.”

O mężczyźnie podobne zachowania opowiada się innym językiem.

Dużo pracował, bo chciał zapewnić rodzinie bezpieczeństwo.
Był zdecydowany.
Wiedział, czego chce.
Realizował się zawodowo.

Nie twierdzę, że kobiety zawsze mają rację.
Przez lata prowadzenia spraw rozwodowych nauczyłam się czegoś dokładnie odwrotnego, w małżeństwie rzadko wszystko daje się podzielić na dobrych i złych.

Ale nauczyłam się też słuchać słów.

Bo słowa potrafią ustawić całą opowieść, zanim poznamy fakty.

Kobieta, która mówi „nie”, nie musi być trudna.
Kobieta, która chce czegoś dla siebie, nie musi być egoistką.
Kobieta, która dobrze zarabia, nie odbiera mężczyźnie jego wartości.
A kobieta, która ma ambicję, nie przestaje przez to być dobrą matką czy żoną.

Może więc problem nie zawsze leży w tym, co kobieta robi.

Czasem leży w tym, jak nauczyliśmy się to nazywać.

I być może od zmiany tych kilku słów warto zacząć.

08/08/2026

Sala rozpraw, toga, głos sędziego i stos akt na biurku. Większość mojej pracy dzieje się wcześniej. I często w innym miejscu niż sąd.

Bywa, że piszę apelację przy drewnianym stole w górskiej chacie. Analizuję sprawę w hotelowym lobby, czy w oczekiwaniu na pociąg. Odpowiadam klientowi z lotniska, z samolotu po wylądowaniu albo z małej kawiarni na drugim końcu świata. Wystarczy komputer, WiFi, dostęp do dokumentów.

Prawo nie jest zamknięte w murach kancelarii.

Kiedy podróżuję, nie przestaję być adwokatem. Zmieniam jedynie widok za oknem. Raz są to szczyty Himalajów, innym razem fiordy Norwegii, ceglane ulice Łodzi czy gwar azjatyckiego miasta. Każde z tych miejsc przypomina mi, że ludzkie historie są wszędzie podobne. Zmienia się język, religia, kultura. Nie zmieniają się emocje. Strach przed utratą rodziny. Nadzieja na sprawiedliwość.

Może właśnie dlatego podróże uczą mnie więcej o prawie niż niejedna książka.

Bo prawo rodzinne nigdy nie dotyczy wyłącznie przepisów. Dotyczy ludzi. A ludzi najlepiej poznaje się wtedy, gdy wychodzi się poza własny świat.

Oczywiście są chwile, których nie da się przenieść. Rozprawa wymaga obecności. Spotkanie z klientem czasem potrzebuje ciszy jednego gabinetu i kawy. Są momenty, kiedy technologia ustępuje miejsca zwykłej, ludzkiej obecności.

Ale pomiędzy nimi istnieje przestrzeń wolności.

Świat zmienił sposób, w jaki pracujemy. Dla mnie oznacza to możliwość bycia tam, gdzie chcę, bez rezygnowania z odpowiedzialności za sprawy, które powierzają mi klienci.

Nie uciekam od pracy.
Zabieram ją ze sobą.

Ludzie myślą, że toga dodaje adwokatowi powagi.Moim zdaniem przypomina o czymś zupełnie innym. Kiedy ją zakładam, moje e...
29/07/2026

Ludzie myślą, że toga dodaje adwokatowi powagi.

Moim zdaniem przypomina o czymś zupełnie innym.
Kiedy ją zakładam, moje emocje schodzą na drugi plan.

W centrum nie jestem ja.
W tym zawodzie nie chodzi o to, co czuję.
Ani o to, z kim się zgadzam.
Liczą się fakty.
Przepisy.
Orzecznictwo.
Dowody

Moim zadaniem jest znać prawo.
Dostrzegać to, co umyka innym.
Przewidywać skutki decyzji.

I szukać najlepszego rozwiązania w granicach obowiązujących przepisów.

Adwokat nie jest od oceniania.
Nie podejmuje decyzji za klienta.

Pokazuje możliwe drogi, wyjaśnia konsekwencje i dba o to, aby interes klienta był chroniony zgodnie z prawem.

Dlatego toga nie jest dla mnie symbolem prestiżu.
Jest przypomnieniem tego, że pod nią zostawiam własne emocje.
A zabieram odpowiedzialność.

28/07/2026

To miejsce powstawało powoli.
Chciałam żeby było prawdziwe.

Kiedy otwieram drzwi, czuję, że wszystko jest na swoim miejscu.

Na sali sądowej padają tysiące słów.Pozwy. Odpowiedzi na pozwy. Zarzuty. Wnioski. Oświadczenia.Pisma procesowe.A mimo to...
27/07/2026

Na sali sądowej padają tysiące słów.

Pozwy. Odpowiedzi na pozwy. Zarzuty. Wnioski. Oświadczenia.Pisma procesowe.

A mimo to czasem mam wrażenie, że brakuje jednego.

„Przepraszam.”

Nie dlatego, że zmieniłoby wyrok.

Nie dlatego, że zakończyłoby postępowanie.

Ale dlatego, że wielu spraw w ogóle nie trzeba byłoby rozstrzygać przed sądem, gdyby to słowo padło odpowiednio wcześniej.

Pamiętam słowa jednej z moich Klientek.
Powiedziała mi kiedyś:

„Pani Mecenas, gdyby po prostu przyszedł i powiedział: «przepraszam», byłoby inaczej. Gdybym zobaczyła, że naprawdę zrozumiał, co zrobił źle. Gdzie mnie zranił.”

Nie mówiła o pieniądzach.

Nie mówiła o podziale majątku.

Nie mówiła nawet o rozwodzie.

Mówiła o odpowiedzialności.

W prawie rodzinnym bardzo rzadko walczy się wyłącznie o winę, alimenty, kontakty czy władzę rodzicielską.

Najczęściej walczy się o coś, czego nie da się wpisać do sentencji wyroku.

O sprawiedliwość emocjonalną.
O poczucie bycia zauważonym.
O szacunek.
O uznanie, że czyjś ból naprawdę istniał.

Sąd może rozwiązać małżeństwo.

Sąd może uregulować kontakty.

Może ustalić alimenty.

Nie jest jednak w stanie nakazać komuś zrozumienia ani empatii.

Po latach pracy coraz częściej dochodzę do wniosku, że najcenniejsze słowa w relacjach nie kosztują nic.

Kosztuje ich niewypowiedzenie.

Bo kiedy w domu nie pada „przepraszam”, bardzo często po jakimś czasie pojawia się pozew.

Adw. Izabela Kałczuga

Adres

Królowej Jadwigi 42/4
Dabrowa Gornicza
41-300

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rozwód oczami Adwokata umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Rozwód oczami Adwokata:

Skróty

Udostępnij