16/03/2026
W kontekście sporu rządu i prezydenta w sprawie unijnej pożyczki SAFE umyka element ekonomii💰. Komisja Europejska nie ma przecież własnych pieniędzy na ten projekt. Nie ma tajemniczego skarbca pod Berlaymont w Brukseli, do którego zejdzie Ursula von der Leyen, nabierze w garść banknotów euro i przekaże za pokwitowaniem państwom uczestniczącym w programie SAFE. Te pieniądze będą pochodziły z rynku finansowego, czyli z emisji długu UE, finansowanego przez banki. I tu dochodzimy do EU Primary Dealer Network, czyli grupy około 40 instytucji finansowych wybranych przez Komisję Europejską, które obsługują emisję długu UE (m.in. w ramach programu NextGenerationEU). Są to czołowe banki inwestycyjne i komercyjne, głównie z Niemiec, Francji i Hiszpanii. W zasadzie nie ma wśród nich instytucji finansowych z Europy Środkowo-Wschodniej, a już z pewnością z Polski. Pomijając na chwilę argumenty polityczne i militarne, warto przy tej okazji pamiętać, że konflikty zbrojne to przede wszystkim biznes. Oczywiście ważne jest, ile z tych pożyczonych pieniędzy trafi do których fabryk, ale jeszcze bardziej kluczowe jest to, że przez kolejne kilkadziesiąt lat banki z Niemiec, Francji i Hiszpanii będą na tym dobrze zarabiały. A dług będzie spłacany nie przez Komisję Europejską, ale przez podatników poszczególnych państw uczestniczących w projekcie SAFE. Nie chodzi zatem o żadną "solidarność narodów europejskich" tylko o kasę. I jak zwykle Polski nie ma przy stole, przy którym rozdawane są karty. Więc może warto przestawić akcenty i z klienta banku stać się wreszcie partnerem w europejskim biznesie. Jak to szło..., że "w Europie nikt mnie nie ogra":) No to zdaje się, że po raz kolejny zostaliśmy wyr....ani bez mydła 🫵