13/05/2026
🦴Przeczytałem dziś komentarz pewnego adwokata pod postem o polecenie prawnika od ZUS – że znał kiedyś jednego, ale ten już umarł z głodu 😊
🦴Otóż jednak da się nie umrzeć z głodu, prowadząc sprawy ZUSowskie, a ponadto mogą być źródłem nieustannej satysfakcji zawodowej. Na przykład kiedy po 4 latach procesu klient otrzyma podwyższoną emeryturę, ale też wyrównanie – ponad 140 tys. zł. Dla mnie pomoc osobie prywatnej bywa bardziej zadowalająca, niż większej firmie. Nie znaczy to oczywiście, że pomoc prawna dla większych podmiotów jest przeze mnie "gorzej traktowana"!
🦴Nie prowadzę generalnie spraw emerytalnych – być może powinienem się z nimi przeprosić? Jakie zatem sprawy ZUSowskie prowadzę, z których jestem w stanie przeżyć i nie umrzeć z głodu? M.in. o renty (rodzinne, socjalne, z tytułu niezdolności do pracy), o zasiłki (chorobowe, macierzyńskie, rehabilitacyjne), o zwrot nadpłaconych składek, o zwrot nienależnych świadczeń, kontrole ZUS, układy ratalne, umorzenia… Natomiast moim konikiem są sprawy o podleganie ubezpieczeniom społecznym – czyli kiedy muszę przekonać sąd, że ZUS się myli, że umowa o pracę jest pozorna, działalność gospodarcza fikcyjna, a osoba z Ukrainy wcale nie wyłudza świadczeń z polskiego systemu 😊
🦴Serdecznie pozdrawiam wszystkich prawników, zajmujących się tymi sprawami!