06/08/2026
⚖️ Oszust zaciągnął kredyt na dane klienta. Kto powinien go spłacić?
W jednej z najnowszych spraw sąd uznał, że osoba poszkodowana nie odpowiada za pożyczkę uruchomioną przez przestępców, ponieważ sama nie złożyła oświadczenia woli o zawarciu umowy.
Klient, przekonany, że inwestuje w kryptowaluty, przekazał oszustom dane dostępowe do bankowości elektronicznej. Przestępcy wykorzystali je do uzyskania pożyczki na niemal 60 tys. zł, a następnie wyprowadzili pieniądze. Bank zażądał spłaty od właściciela rachunku.
Sąd Okręgowy w Łodzi prawomocnie oddalił jednak roszczenie banku. Kluczowe okazało się rozróżnienie dwóch sytuacji:
🔹 kradzieży pieniędzy znajdujących się już na rachunku klienta,
🔹 zaciągnięcia przez oszustów zupełnie nowego zobowiązania.
W pierwszym przypadku znaczenie mogą mieć przepisy dotyczące nieautoryzowanych transakcji i ocena, czy klient dopuścił się rażącego niedbalstwa. W drugim należy ustalić przede wszystkim, czy klient rzeczywiście chciał zawrzeć umowę kredytową.
Samo posłużenie się loginem i hasłem nie oznacza jeszcze, że właściciel rachunku wyraził wolę zaciągnięcia pożyczki. Osoby trzecie, które nie posiadają pełnomocnictwa, nie mogą skutecznie zawrzeć umowy w jego imieniu.
To nie znaczy jednak, że każda ofiara oszustwa wygra z bankiem. Inaczej może zostać oceniona sprawa, gdy klient sam zatwierdza wniosek kredytowy, wpisuje kody SMS lub świadomie potwierdza kolejne operacje. Wówczas sąd może uznać, że jego zachowanie z zewnątrz wskazywało na zgodę na zawarcie umowy.
Każda taka sprawa wymaga więc dokładnej analizy: kto faktycznie złożył wniosek, jakie komunikaty wyświetlał bank, co zatwierdził klient i czy miał świadomość, że autoryzuje kredyt.