Konrad Wojewódzki

Zadzwoń Strona internetowa Kontakt: firmę

Konrad Wojewódzki Kancelaria pomaga w postępowaniach sądowych, doradza w sprawach nieruchomości, przygotowuje umowy, rejestruje spółki.

Jednak szczególne miejsce w jej działalności zajmują sprawy dotyczące prawa autorskiego oraz ochrony dóbr osobistych.

Mój ulubiony typ klienta?Nie będę obiektywny – facet po 60, z mniejszymi lub większymi sukcesami prowadzący swoją działa...
23/06/2026

Mój ulubiony typ klienta?

Nie będę obiektywny – facet po 60, z mniejszymi lub większymi sukcesami prowadzący swoją działalność, posiadający rodzinę.

Czemu najlepiej współpracuje mi się z większością z nich?

Dzięki przeżytym latom zyskali dystans. Są konkretni, rzeczowi, opanowani, wiedzą czego potrzebują.

Własna firma nauczyła ich dyscypliny, zażądania czasem, pracy z ludźmi, z urzędami, trwania mimo przeciwności losu, pewności siebie. Cierpliwości.

Mają pieniądze i jak nikt inny wiedzą, że te muszą się obracać. Że trzeba umieć pieniądze zarobić (oni potrafią!), ale tak samo ważne jest umieć zarobiony pieniądz wydać. Bo dobry towar, dobra usługa zawsze ma swoją wartość, której nie można żałować.

W końcu też własna firma zapewniła im finansową niezależność i bezpieczeństwo, a także poczucie mniejszej bądź większej satysfakcji w życiu. Tak, zwykle widać w nich zmęczenie, ale nigdy nie są zgorzkniali.

Firma i pieniądze nie miałoby jednak znaczenia, gdyby nie rodzina. Większość z nich powie „wszystko co w życiu robiłem, robiłem dla rodziny”. Robili to wszystko dla niej i dzięki niej. Pewnie, każdy z nich całe lata przesadzał, zbyt mocno koncentrując się na pracy kosztem tej właśnie rodziny, ale jestem pewny, że ich cel był zawsze szczery.

I kiedy dobijają 60 lat, czują że to miało sens. Że zrobili w życiu dokładnie to, co zrobić powinni. Oczywiście, mogli lepiej, ale świat nie jest idealny – o tym też zdążyli się przekonać. Ostatecznie zaś, z perspektywy całego życia, najważniejsza jest dla nich rodzina.

Dorosły facet, który ma szczęście posiadać dzieci i buduje z nimi zdrową więź, ma też wobec innych ludzi – jak wynika z moich doświadczeń – więcej wyrozumiałości. Co wcale nie musi kłócić się z wysokimi oczekiwaniami, bo i to jest oznaką troski.

Takim facetem jest też mój ojciec. Nie jest adwokatem, zajmuje się kompletnie inną branżą. Ale pewne wartości i doświadczenia są całkowicie uniwersalne. Wiele mnie nauczył. I – mam nadzieję – jeszcze wiele nauczy.

Wszystkiego najlepszego dla każdego ojca!

Co jest bardziej stresujące niż rozprawa w sądzie? Wizyta w przedszkolu syna i opowiadanie 5-6 latkom o zawodzie adwokat...
27/03/2026

Co jest bardziej stresujące niż rozprawa w sądzie? Wizyta w przedszkolu syna i opowiadanie 5-6 latkom o zawodzie adwokata. Jak wyjaśnić abstrakcję prawa małym ludziom i czy w ogóle zechcą słuchać? 😅

Na miejscu wcale jednak nie było trudno, zaś efekt przerósł najbardziej optymistyczne scenariusze. W tym wypadku kluczowa okazała się dobra narracja, prosty język, za punkt wyjścia analogia do znanego dzieciom świata i angażowanie uczestników.

Zaskoczony byłem już odpowiedzią na pierwsze moje pytanie, czym w ogóle zajmuje się adwokat. – Obroną! – bez zastanowienia, krótko i precyzyjnie stwierdził jeden chłopiec. Nieźle! 😮

Potem powiedzieliśmy sobie, jakie zasady panują w przedszkolu. Tylko zadałem pytanie, momentalnie wyrósł las rąk. ✋✋✋✋✋ Wszyscy prześcigali się w odpowiedziach, nawet ci najbardziej nieśmiali. A po co te zasady? I znów pierwsze dwie odpowiedzi bez pudła – jeden chłopiec rzucił, żeby było bezpiecznie, inny żeby było sprawiedliwie 💯 Cóż więcej dodać?

Skoro wiadomo co to zasady i czemu służą, łatwo było wyjaśnić, że prawo to takie zasady dla całego kraju i wszystkich ludzi. Wówczas przydały mi się dwa podstawowe kodeksy: cywilny i karny.
👉 tutaj – pokazałem kodeks cywilny (zielony📗) – są zapisane zasady, które mówią kto ma rację, jak się ludzie o coś kłócą.
👉 tutaj – pokazałem kodeks karny (czerwony📕) – mamy napisane, czego nie wolno robić i jaka jest za to kara.

Zasady w przedszkolu też można podzielić na takie, które mówią czego nie można robić ❌ bo będzie kara (np. zjeżdżanie na zjeżdżalni głową w dół) i takie, które mówią kto ma rację 🤬 (pierwszy zjeżdża ze zjeżdżalni ten, kto przyszedł wcześniej).

A kto w przedszkolu pilnuje zasad, mówi kto ma rację podczas kłótni albo daje kary? – Panie! – zaczęły przekrzykiwać się dzieci, a któreś dodało jeszcze: pani Dyrektor (słuszna uwaga co do spraw najwyższej wagi!). Dorośli do pani nie chodzą. Dorośli, jak zrobią coś złego lub się z kimś kłócą, idą do sadu 🏛️ ⚖️

Skoro mowa o sądzie, czas założyć togę. Oczywiście to też moment, żeby opowiedzieć o kolorach adwokatów🟩, radców prawnych🟦, sędziów (Ci jeszcze noszą wielki łańcuch z orłem) 🟪 i prokuratorów (jak wyjaśnić kim jest prokurator?)🟥

Pomyślałem – dobra, zamiast samego gadania może zaryzykujemy zrobienie symulacji rozprawy? Choć byłem sceptyczny – no jak, z 5-6 latkami? Ale wymyśliliśmy historię, Marek został sędzią, Ignacy pozwanym – moim klientem, Lea powódką, a drugim adwokatem został mój syn Jeremi. Powódka powołała na świadka Kamila, ale się przeliczyła. Sąd wydał samodzielny i niezawisły wyrok. Podczas ogłoszenia oprócz Marka wszyscy stali, łącznie z resztą grupy, tj. publicznością. Wygrał mój klient, ale na szczęście syn nie miał za złe, że przegrał z ojcem😅

Na koniec przeczytałem jaka jest kara za oszustwo, rozdałem kolorowanki, lizaki i odpytałem z tego, co zapamiętali. I mam wrażenie, że dzieci niewiele ustępowały dorosłym w zrozumieniu tego wszystkiego!

Do wczoraj byłem święcie przekonany, że akta księgi wieczystej składają się z papierowych oryginałów, a wszystkie te ory...
12/03/2026

Do wczoraj byłem święcie przekonany, że akta księgi wieczystej składają się z papierowych oryginałów, a wszystkie te oryginały mają swoje cyfrowe kopie.

Byłem w ogromnym błędzie.

Słowem wstępu: przy każdej księdze wieczystej prowadzi się akta księgi wieczystej, które przechowywane są w sądzie. Do tych akt składa się wszystkie dokumenty i pisma dotyczące nieruchomości. Akta miały dotąd wyłącznie formę papierową, nowsze niedługo będą mogły mieć również formę elektroniczną.

Wczoraj w czytelni pewnego wydziału wieczystoksięgowego przeglądałem załączone do akt dokumenty z lat pięćdziesiątych. Przez chwilę moją uwagę przykuła – niezwiązana nawet z moją sprawą – rubryka „uznanie za zmarłych” umieszczona w Monitorze Polskim z dnia 30 grudnia 1950 roku. Na kilku dużych stronach setki, pewnie tysiące nazwisk. Główne powody uznania za zmarłego? Zaginięcie w czasie działań wojennych, w powstaniu warszawskim, w Niemczech, w Oświęcimiu, w Gross Rosen, w Mauthausen, w wyniku aresztowania przez Gestapo, wywózki przez hitlerowców, rozstrzelania przez hitlerowców. Nawet kilka wpisów „jakoby zamordowanego przez faszyst. bandę ukraińską” (aż dziw, że rzeź wołyńska – za PRL temat tabu – przewijała się w oficjalnych ogłoszeniach, choć oględnie i z obowiązkowym dopiskiem „jakoby”).

Oprócz mnie w czytelni była tylko pani z obsługi. Zagadałem ją więc, że tu jest kawał historii. Pani odparła, że to jeszcze nic. Że niemało jest akt z dokumentami znacznie starszymi, że nie jest to znowu taka rzadkość natknąć się na dokumenty sprzed powstania styczniowego.

Jak te dokumenty dotrwały do naszych czasów, przetrwały zaborców, powstania, wojny, okupacje?

Tylko – pani kontynuowała – problem w tym, że te dokumenty mocno się niszczą. Najstarsze dosłownie rozpadają się w rękach. I dopiero wtedy przyszło mi do głowy pozornie absurdalne pytanie. Czy dokumenty znajdujące się w aktach ksiąg wieczystych są zdigitalizowane? Czy mają cyfrowe kopie zapasowe? Skany?

Otóż nie. Żadne akta ksiąg wieczystych w Polsce nie mają cyfrowych kopii. Państwo polskie nie ma W OGÓLE cyfrowych kopii tak niewyobrażalnie ważnych dokumentów, regulujących stan prawny polskich nieruchomości. Nic. Tylko papier, a wszystko w jednym egzemplarzu.

W czasach, gdy coraz więcej muzeów dba o kompleksowe digitalizacje zbiorów. Ba! W czasach, gdy każdy nosi bardzo dobry aparat w kieszeni spodni.

Przerażające. Interesanci niszczą dokumenty od samego ich przeglądania. Domyślam się tylko, jak są one przechowywane. O potencjalnym konflikcie zbrojnym i bezpowrotnym ich utraceniu w wyniku fizycznego zniszczenia lub zagubienia nawet wolę nie myśleć.

Nie znam się, ale digitalizacja obiektów muzealnych wydaje się znacznie bardziej skomplikowana, niż zrobienie cyfrowych kopii dokumentów. Owszem, skala przedsięwzięcia, tj. digitalizacji akt ksiąg wieczystych potężna, ale czy dla funkcjonowania państwa i wszystkich jego obywateli nie priorytetowa?

KRS i niekwestionowany rekord 💯 Wszyscy narzekają na długie procedowanie wniosków przez KRS, ale nie ja. Myślałem jednak...
06/02/2026

KRS i niekwestionowany rekord 💯 Wszyscy narzekają na długie procedowanie wniosków przez KRS, ale nie ja. Myślałem jednak, że poniżej 7 dni nie da się zejść. Otóż da się! I to znacznie.

W poniedziałek 2 lutego, po godzinie 19 złożyłem w PRS wniosek o zarejestrowanie zmiany całości wspólników, adresu i całego zarządu. Czyli przyzwoity komplecik. Wniosek miał lekki twist, bo pomijaliśmy wpis poprzednich wspólników (były 2 transakcje sprzedaży całych udziałów, jedna po drugiej tego samego dnia).

Zmiany były oficjalnie ujawnione w KRS już w środę 4 lutego, o godzinie 11.

Mniej niż półtora dnia roboczego 😮

Fakt, musiałem wcześniej poświęcić sporo czasu na dopilnowanie formalności i skompletowanie dokumentów. Dzięki temu jednak referendarz miała wszystko podane na przysłowiowej srebrnej tacy, co pozwoliło na bezkolizyjne przeklikanie wniosku.

Co by jednak nie mówić, niecałe 1,5 dnia robi wrażenie!

Niezależnie od szybkości, na ten moment utrzymana 100% skuteczność wniosków składanych do KRS🫡

Napadało śniegu ❄️ ❄️ ❄️ Przyznam szczerze – sam nie wiedziałem, czy w końcu muszę odśnieżyć chodnik przed domem, czy ni...
13/01/2026

Napadało śniegu ❄️ ❄️ ❄️ Przyznam szczerze – sam nie wiedziałem, czy w końcu muszę odśnieżyć chodnik przed domem, czy nie. Cóż – w końcu trzeba było raz a dobrze sprawdzić, jak to zgodnie z przepisami jest.

A skoro już sprawdziłem temat od podszewki, pomyślałem że warto podzielić się tą wiedzą z sąsiadami. I tak przygotowałem artykuł opublikowany na Wesola.pl - Lokalny Serwis Informacyjny dzielnicy WesołaWesola.pl. Link do artykułu, z krótkim, ale kompleksowym podsumowaniem, wrzucam w komentarzu 👇

Ogólnie, w większości przypadków, odśnieżać nie trzeba. Granica między obowiązkiem a jego brakiem jest dość wyraźna, choć w mojej ocenie ostatecznie nielogiczna i niemająca racjonalnego uzasadnienia (mówiąc dyplomatycznie).

Do podobnego wniosku dojść musiał Rzecznik Praw Obywatelskich. Po wejściu w życie obowiązującej dziś ustawy z 1996 roku zwrócił się bowiem do TK o zbadanie, czy przerzucenie odpowiedzialności za odśnieżanie chodników z gminy na mieszkańców jest zgodne z Konstytucją. Uzasadnienie wyroku TK zaskakuje chyba jeszcze bardziej, niż wspomniana wyżej granica między obowiązkiem odśnieżania a jego brakiem.

Zapraszam do lektury – warto wiedzieć, jak to w końcu jest!

PS. na zdjęciu poniżej mój chodnik. Miasto zawiodło na całej linii, przed moim domem nie odśnieżyli ani razu. I choć ja akurat obowiązku odśnieżania nie mam, wziąłem łopatę do ręki i dobrowolnie kultywuję ów „element tradycji i kultury społecznej krajów europejskich" 🤣

Sporo osób robiło podsumowania zamykając 2025 rok. U mnie okazja jest podwójna – pierwszego dnia nowego roku wybrałem si...
05/01/2026

Sporo osób robiło podsumowania zamykając 2025 rok. U mnie okazja jest podwójna – pierwszego dnia nowego roku wybrałem się do szefów, żeby powiedzieć: odchodzę. I odszedłem – na swoje.

To było równo rok temu.

Okres „wypowiedzenia” nie trwał długo. W tydzień pokończyłem najpilniejsze obowiązki i płynnie przekazałem swoje sprawy. Poszło szybko, bo:
👉 spraw pilnych nie miałem dużo – swoje obowiązki wykonuję po prostu na bieżąco
👉 chciałem już w 100% zająć się swoją kancelarią

Moja zeszłoroczna decyzja była odważna. Z perspektywy czasu nawet brawurowa. Odszedłem z dnia na dzień, nie mając praktycznie nic „nagrane”. Miałem za to dużo energii, jeszcze więcej determinacji i sporo czasu.

Tyle wystarczyło.

Pracujemy, żeby zarabiać i ostatecznie pieniądze są głównym miernikiem wysiłków. Cóż, po roku na finanse subiektywnie narzekam (we mnie również żyje legendarny Polak-przedsiębiorca), obiektywnie jednak osiągnąłem bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę pierwszy rok samodzielnej działalności. Zysk na swoim mam bowiem wyższy, niż pracując na cudzym. Ale też pracować musiałem odczuwalnie więcej.

Co poza tym w zawodowych zmaganiach wypaliło, a co nie?

Udało się:
✅ nawiązać stałą współpracę z kilkoma podmiotami (w tym dwiema instytucjami kultury i grupą spółek)
✅zbudować zręby rozpoznawalności po "drugiej stornie" Wisły, w szczególności w Wesołej
✅uzyskać 100% skuteczność przy rejestracjach w KRS
✅uzyskać 100% skuteczność w sprawach urzędowych
✅większość sporów załatwić na etapie przedsądowym
✅zdobyć masę doświadczeń w prawie spółek i nieruchomości
✅oswoić się z prowadzeniem szkoleń
✅ogarnąć wizytówkę Google Maps oraz (względnie) podstawy Linkedina i Facebooka
✅nieprawomocnie wygrać 3️⃣sprawy
✅prawomocnie wygrać 3️⃣sprawy
✅wziąć samochód w leasing 🚗
✅i nawiązać lub mocno pogłębić kilka bardzo wartościowych relacji (z możliwych w tym poście do oznaczenia szczególnie: Bartłomiej Kuleszewicz, Patryk Kuś)

A co się nie udało?
✖️postawić strony kancelarii
✖️wyremontować biura
✖️opowiedzieć w przedszkolu syna o zawodzie adwokata. Głupio mi!
✖️nieprawomocnie przegrałem (w 69%) 1️⃣sprawę
✖️liczyłem na nawiązanie współpracy z większą liczbą instytucji kultury
✖️liczyłem na więcej spraw z zakresu ochrony dóbr osobistych
✖️uczestnictwo w konferencjach nie przynosiło co do zasady ciekawych relacji (choć są wspaniałe wyjątki!)
✖️wciąż zbyt emocjonalnie podchodzę do tych potencjalnych zleceń, z których nic nie wychodzi, bo klient/ka „pomaca, pomaca i wcale nie kupi”

Na wszystko trzeba czasu. I cierpliwości. Także powolutku dalej będę przesuwał punkty z listy „nie udało się” na listę „udało się”. A mam jeszcze kilka kolejnych pomysłów wartych realizacji.

Refleksja na koniec minionego roku? Prowadząc swoją kancelarię nie wystarczy być dobrym adwokatem. Przede wszystkim trzeba być dobrym przedsiębiorcą.

Powodzenia w 2026 roku. Pomyślnych wiatrów!

Adres

Bartosza Głowackiego 90A
Warsaw
05-075

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Telefon

+48694436878

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Konrad Wojewódzki opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Konrad Wojewódzki:

Skróty

Udostępnij