26/06/2026
"Czy muszę pakować dzieciom ubrania na wakacje z ojcem?"
"Niech sobie sam ogarnie, jak jest takim super tatą!" 🙄
Mówisz tak, odmawiając spakowania dzieciom ubrań na wakacje z ojcem?
To może Cię kosztować obniżkę alimentów. 💸 Serio. I zaraz Ci wytłumaczę, jak to działa. 👇
Takich pytań w internecie i od moich klientów jest cała masa, bo zaczynają się wakacje. Przyczyn jest wiele: zła atmosfera, robienie na złość, albo to, że ubrania wracają brudne i poniszczone.
No więc jak to jest?
⚖️ Generalnie **nie ma ustawowego obowiązku, możesz odmówić.** I widzę teraz wielu różnej maści specjalistów, którzy mówią, że absolutnie nie masz obowiązku, że ojciec ma sam zapewniać. Są sądy, które mówią, że przecież rodzic, który ma kontakty — bo nie zawsze to jest tata — zapewnia ubrania we własnym zakresie.
**Ale to nie jest zero-jedynkowe.** 👇
🔹 Bo z jednej strony — jeżeli to jest weekend, w lecie, i to wymaga trzech kompletów bielizny, trzech par krótkich spodenek i trzech koszulek — to takie podstawowe rzeczy rodzic, jeżeli ma kontakty, szczególnie nocne, powinien mieć u siebie. Jakąś piżamkę, jakąś pastę do zębów.
🔹 Z drugiej strony — jeżeli to jest np. dwutygodniowy wyjazd albo całe wakacje, to oczywiście ubrania można prać, bądźmy szczerzy, to nie musi być 14 kompletów. 😉 Natomiast biorąc pod uwagę, że trzeba mieć krótkie spodnie, koszulki z krótkim i długim rękawem, bluzy, buty, klapki, buty na zewnątrz, buty na plażę — każdy, kto ma dzieci, wie, że ilość tych ubrań jest zatrważająca. I okazuje się, że wymagamy od rodzica, który płaci alimenty, żeby z jednej strony finansował odzież w alimentach, a z drugiej finansował całą wyprawkę.
I tak jak mówię — jeżeli chodzi o bieliznę, piżamkę, dwie koszulki, dwie pary spodni, to jak najbardziej podstawowe rzeczy powinien mieć. 🚨 **Chociażby dlatego, że dziecko może u niego wylądować nieprzewidywalnie.**
Miałam taką sytuację w swojej karierze. Mama wychowywała dziecko i uległa wypadkowi — została zabrana karetką z przejścia. Dzwoniło przedszkole do niej — z jasnej przyczyny nie odbiera. Zadzwonili do ojca, ktoś musi odebrać dziecko. No to musiał pojechać je odebrać — i nie ma absolutnie klucza do mieszkania. To jest sytuacja, kiedy przydałyby się jakieś podstawowe ubrania. Dziecko może u Was pojawić się z godziny na godzinę — nie mówiąc o sytuacjach tragicznych, kiedy zostajecie jedynym rodzicem. Bo nim ogarniecie wszystko, co jest w miejscu zamieszkania dziecka, czasami to trwa dłuższy czas. Tam akurat mama szybko była przytomna, ale przy braku przytomności odebranie klucza było utrudnione — bo to nie był mąż, więc klucza nie wydadzą. Dopiero przyjechała mama tej pani i dziecko było w stanie uzyskać jakiekolwiek swoje rzeczy.
**A teraz najważniejsze — czemu „nic nie dam" może uderzyć Cię po kieszeni.** 💰
Takie podejście zero-jedynkowe „ja Ci nie dam" zdarzyło mi się, że na tej podstawie sąd albo obniżył alimenty z zabezpieczenia w orzeczeniu końcowym, albo oddalił żądanie ich podwyższenia. Bo akurat było jasne — były SMS-y „zapomnij, nie dam Ci żadnych ubrań", a pani wprost na sali mówiła, że nic nie będzie przygotowywać i nic wydawać, bo przecież ojciec powinien sobie wszystko zapewnić, jak jest takim super tatą. No i sąd nie uwzględnił kosztów ubrań ani kosztów higieny.
Z tego względu, że skoro rodzic stwierdził, że nic nie wydaje — no to dlaczego drugi rodzic ma się do tego dokładać, skoro dziecko nie może z tego korzystać i musi ponosić analogiczne wydatki w obu przypadkach? 🤷♀️
W tych akurat sprawach kontakty były bardzo szerokie — takie 40 do 60 — w związku z czym tych ubrań było bardzo dużo. 👕 I doszło do tego, że dziecko jechało do taty w starej, przykrótkiej, małej kurtce. Bo mama do sądu dawała fakturę za nową, a jej nie dawała — i tata musiał kupić drugą kurtkę, bo powiedział, że nie będzie woził dziecka w przykrótkich, starych rzeczach. To sąd po prostu nie zasądza kosztów ubrania, bo ojciec ponosi je we własnym zakresie. Więc myślę, że należy mocno rozważyć, czy takie zachowanie ma sens.
📸 Oczywiście w przypadku, jeżeli rzeczy wracają zniszczone — można dawać mniej kompletów, fotografować przed i po, sporządzać listę, pomagać się gdzieś z praniem większości. To wszystko jak najbardziej.
🧸 Natomiast pamiętajcie, że jeżeli takie koszty są uwzględnione np. w alimentach jako koszty odzieży — to są rzeczy kupowane dla dziecka. Nie dla mamy, nie dla taty. Dla dziecka. W związku z czym dziecko ma prawo z nich korzystać. I to samo tyczy się zabawek. Oczywistym jest, że dziecko nie weźmie ze sobą całego domu — bo absolutnie nie o to chodzi. Ale jeżeli czasami dochodzi do absurdu, że dziecko nie może wziąć swojego telefonu, tabletu, ulubionego misia czy innej zabawki, która jest wliczona w alimenty, a nie może z niej korzystać u taty — to w takim wypadku to nie jest zabawka dla dziecka. No to dlaczego doliczać ją do alimentów?
Więc decyzję oczywiście zostawiam Wam. Sytuacje są bardzo różne, nie są zero-jedynkowe. 👇 Natomiast zamiast słuchać internetowych mądrości „nie jesteś jego sekretarką, nie jesteś jego asystentką, niech sobie radzi sam" — pamiętajcie, że to może mieć odzwierciedlenie w zasądzanych później alimentach. Skoro te ubrania w alimentach są liczone, to w czasie, kiedy dziecko jest u ojca, powinno mieć takie samo prawo do korzystania z nich. A w sytuacji, kiedy jest u ojca i tego prawa nie ma — no to ojciec musi ponieść ten sam wydatek co mama w momencie, kiedy dziecko przebywa z nim. I wtedy uzasadnione będzie, że sąd w tym zakresie alimentów nie zasądzi.
Także proponowałabym zastanowić się wcześniej. 😉 Tak jak mówię — to nie jest tak, że musi być przygotowana paczuszka na każdy dzień z 14 zestawami na krótko i 14 na długo. Ale kilka rzeczy, tak żeby było „do życia". Szczególnie jeżeli mówimy o rzeczach używanych bardziej okazjonalnie — stroje kąpielowe, maski do nurkowania, tego typu rzeczy.
Ale wybór, jak zawsze, zostawiam Wam. Ja informuję tylko o konsekwencjach. 💙
🎧 Jeżeli chcecie wiedzieć więcej o prawie rodzinnym — zapraszam do podcastu "Rozwód i podział majątku bez tajemnic" Link w komentarzu. Wpadajcie!