05/08/2024
Moi Drodzy,
piszę z praktyki zawodowej, moi klienci zostają anonimowi, ale są to przypadki z ich życia:
W kontekście rozwodu...
bywają u mnie w Kancelarii klienci, którzy „myślą”, że muszą się rozstać, choć nie do końca są pewni czy to powinni zrobić. Mówią dość, więcej tego nie wytrzymam... a co co chodzi? O jakże trudną do zdefiniowania i ustalenia przemoc psychiczną (i ekonomiczną).
Ty ciągle tylko narzekasz, nic nie robisz, a jesteś zmęczona/ny!
W ogóle nie dbasz o dom, mówisz tylko, że nie zdążyłaś/łeś, pranie nie zrobione, w domu „syf”, czym Ty jesteś taka zajęta/zajęty?
Muszę pracować, robić nadgodziny, bo akurat tak wyszło w tym miesiącu, o co masz pretensje? Czepiasz się... (a Ty się nie liczysz, przecież Ty nie pracujesz, co to jest zajmowanie się dziećmi i domem? Przecież to sama przyjemność...)
znowu tego nie załatwiłaś/łeś, nie miałaś/eś czasu? … ty naprawdę do niczego się nie nadajesz?
Zobacz jak wygląda ogródek sąsiadów, wszystko pięknie opielone, podlane i przystrzyżone, a Ty nie potrafisz zająć się nawet naszymi balkonowymi doniczkami...
co ty Ty robisz z pieniędzmi, ciągle tylko ku**a nie masz i nie masz ( podczas gdy inflacja wyszybowała tak, że zamiast 250 zł na zakupy wydajesz 450... - tego on/ona tego nie widzi)
Czy mógłbyś/abyś dołożyć do angielskiego dziewczynek? - co? Przecież to Ty bierzesz 800+!!!
To tylko kilka subiektywnych przykładów, które nie są „przypadkową” odpowiedzią czy stwierdzeniem tylko powtarzającym się wręcz sloganem...
Czy naprawdę małżeństwo to ciąg nieustających zaniedbań, niedomówień i poniżeń? Nie, brak zaufania, brak poczucia bezpieczeństwa, ciągłe poczucie winy w stosunku do partnera – małżonka to oznaka, że więzi małżeńskie zostały poważnie nadszarpnięte (albo już zerwane) – TO NIE JEST MAŻŁEŃSTWO, TO NIE JEST PARTNESTWO !!!
Piszę ten post, który może z punktu prawnego nic Wam nie wnosi, ale w nadziei, że dotrze do osób, które myślą, że „nie jest ok, ale tak musi być, takie jest życie...”. Nie Kochani, życie takie nie jest, bo pomimo tego, że w związkach są wzloty i upadki, to nie ma miejsca na poniżanie, umniejszanie i wycieranie Twoją godnością podłogi w kuchni.
Wierzcie mi, rozwód to ostateczność i zawsze przegrana obu stron, jednak czasami rozwód to furtka...furtka do bycia znowu sobą.