27/01/2020
Po wyroku TSUE z 3 października 2019 r. w sprawie Dziubakowie kontra Raiffeisen wielu frankowiczów ma powody do zadowolenia. TSUE uznał, że europejskie prawo nie stoi na przeszkodzie, aby umowy kredytowe zawierające klauzule niedozwolone zostały przez polskie sądy unieważnione. Jednocześnie stwierdził, że nieuczciwe postanowienia w umowie kredytowej nie mogą być zastąpione przez ogólne przepisy krajowe. Kluczowy jest w tej kwestii interes konsumenta. Oznacza to, że kredytobiorca, który skieruje sprawę do sądu - będzie mógł decydować, czy taka umowa kredytowa powinna być unieważniona w całości, czy raczej kredyt powinien zostać przeliczony na złotówki, a frankowicz zapłaci niższe jego raty.
W rezultacie frankowicze mają obecnie bardzo dużą szansę odzyskać od banków znaczną część pieniędzy zapłaconych na ich rzecz. W tym zakresie są dwie możliwości formułowania roszczeń. W przypadku „odfrankowania” kredytu bank obowiązany jest zwrócić kredytobiorcy nadpłacone dotychczas raty. Są to najczęściej kwoty od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Co więcej, w takim przypadku często raty kredytu spłacane w przyszłości maleją nawet o połowę. Natomiast w sytuacji unieważnienia umowy kredytobiorca jest obowiązany do zwrotu wyłącznie otrzymanej od banku kwoty kredytu – bez odsetek i innych kosztów.
Powyższe dotyczy jednak wyłącznie tych umów kredytowych, w których znajduje się zapis, że kredyt przeliczany jest na franki po niejasnym dla konsumenta kursie ustalanym przez bank.
Należy pamiętać, że każda umowa kredytu jest inna. Nie bez znaczenia pozostaje też treść podpisywanych przez strony aneksów, a także okoliczności zawarcia umowy. Dlatego analizę sprawy warto powierzyć profesjonaliście.
Czy można spodziewać się, że na skutek wyroku TSUE banki będą bardziej skłonne do zawierania porozumień z klientami na etapie przedsądowym? Na razie nic na to nie wskazuje, gdyż takie działania byłyby dla nich po prostu nieopłacalne. - Nawet po złożeniu pozwu banki wskazują mi, iż nie podejmują żadnych negocjacji ugodowych – komentuje mec. Paweł Mirski. Wydaje się, że na zmianę ich podejścia będziemy musieli jeszcze poczekać.
W celu uzyskania należnych roszczeń frankowicze zmuszeni są zatem kierować sprawy do sądu. Warto się do tego należycie przygotować, w szczególności uzyskać z banku zaświadczenie obejmujące m.in. szczegółową historię wszystkich wpłat z tytułu umowy kredytu i zlecić kalkulację należnych frankowiczowi roszczeń fachowemu analitykowi. Często skutkuje to brakiem konieczności wywoływania opinii biegłego w toku sprawy sądowej oraz przyczynia się do znacznego przyspieszenia postępowania sądowego i zmniejszenia jego kosztów.
Szanse frankowiczów na wygraną w sądzie należy ocenić jako bardzo duże na podstawie aktualnie kształtujących się wyroków sądów powszechnych w podobnych sprawach. W tym roku pojawiły się istotne i korzystne wyroki Sądu Najwyższego, które wskazują na ukształtowanie się linii orzeczniczej SN. Natomiast wyrok TSUE z 3 października 2019 r. stanowi koronny argument w walce o prawa kredytobiorców. Należy jednakże pamiętać, że sprawy dotyczące roszczeń frankowiczów są niezwykle skomplikowane i wieloaspektowe, a na sali sądowej oprócz argumentów stricte prawnych pojawiają się także zagadnienia ze sfery bankowości i ekonomii.