11/08/2026
„Pali marihuanę. Czy to wystarczy, żeby odebrać mu dziecko?”
W sprawach rodzinnych takie zdanie potrafi paść szybciej niż jakikolwiek argument.
„On pali.”
„Ona bierze.”
„Nie powinien mieć kontaktu z dzieckiem.”
Tyle że sąd rodzinny nie powinien rozstrzygać sprawy na podstawie samej etykiety.
Liczy się coś znacznie ważniejszego: czy zachowanie rodzica rzeczywiście zagraża dziecku i czy wpływa na sposób sprawowania nad nim opieki.
Bo czym innym jest samo używanie substancji, a czym innym opieka nad dzieckiem pod jej wpływem, uzależnienie, zaniedbanie czy stworzenie dziecku realnego niebezpieczeństwa.
I tu zaczyna się problem.
W konflikcie między rodzicami zarzut „on/ona bierze narkotyki” bywa nie tylko informacją dla sądu. Bywa również bronią procesową.
A sąd musi umieć odróżnić jedno od drugiego.
Bo sprawa o dziecko nie powinna być konkursem na cięższy zarzut wobec drugiego rodzica. A dla dziecka różnica pomiędzy rodzicem „trochę pod wpływem” a rodzicem trzeźwym i gotowym natychmiast pomóc może być ogromna.
Obserwuj profil Kancelarii. Mówimy o prawie rodzinnym bez wygodnych półprawd.
*****na